Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

przez IcyBlues 02 sie 2014, 10:12
Piszę po raz kolejny, ale jestem całkowicie zdesperowana. Przez ponad miesiąc brałam fluoksetynę - 20 mg i nie widziałam poprawy, na jaką czekałam, o jakiej mówiła większość osób. Mimo to, w związku z tym, że był to mój pierwszy lek, nie byłam obeznana, wierzyłam, że "tak musi być, muszę jeszcze poczekać", a nawet wydawało mi się, że widzę minimalną poprawę. I, owszem, coś się zmieniło, ale nie wiem, czy satysfakcjonującą zmianą jest jedynie trudność w wykrzesaniu z siebie płaczu. Oprócz tego, gdy zdarzył się jakiś napad obezwładniającej rozpaczy to był on płytszy, trwał krócej, a potem wracało stare, dobre przygnębienie i brak sił. :105:
Po wizycie u psychiatry póki co dawka została podwojona. Mija tydzień i jest tylko gorzej. Gorzej, bo ani nie odczuwam zadowalających rezultatów, ani nie mam już nadziei.
Szczerze mówiąc, z nerwicą jestem w stanie żyć. Owszem, moje życie jest ograniczone, ale jednak JEST. Gdy depresja się pogorszyła, zaczęłam zatracać siebie - nie mam siły na pasje. To mnie najbardziej boli. Nawet kontakty z innymi ludźmi nie są aż tak ważne. Jeżeli znika pasja, znika dla mnie absolutnie wszystko.
Bolesną myślą jest świadomość, że nie jestem wcale "wrażliwą kreatywną duszą", a jedynie osobą chorą, kimś o słabej psychice.

Jak czytam te wszystkie teksty o fluoksetynie, która "daje kopa", szybko pomaga, jestem załamana jeszcze bardziej. Chyba się poddałam.
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lip 2014, 08:56

Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 sie 2014, 10:55
IcyBlues, jestes krotko na forum, a tutaj sa ludzie, ktorzy zmieniaja tez leki, niemniej mi po antydepresancie tak całkowicie sie dopiero poprawiło po poł roku. Skutki uboczne mineły wczesniej ale taka poprawe dopiero zauwazyłam po 6 miesiacach. Nie jestes sama w tej chorobie, w Pl co 2 osoba ma zaburzenia psychiczne, depresja jest dosc czesta choroba chociazby ze wzgledu na to w jakim stresie zyjemy i jakiej jestemy poddawani presji. Czasami na efekty trzeba poczekac, Rzym tez nie od razu zbudowano. Moze porozmawiaj z lekarzem o zmianie leku.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

przez IcyBlues 02 sie 2014, 11:27
agusiaww, lekarz powiedział, ze jak po dwóch tygodniach nic nie da, to mi zmieni. Ale to nawet nie o to chodzi. Mnie to po prostu bardzo zdemotywowało. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale pozytywne nastawienie, mimo wszystko, całkiem sporo daje. Nawet jeśli oszukuję siebie.

A wydaje mi się, że choroba chorobie nierówna. I są ludzie, którzy potrafią walczyć latami, a ja poddaję się już na starcie. To chyba nie za dobrze rokuje.
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lip 2014, 08:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 sie 2014, 11:39
Bo nie mozna oczekiwac ze lek wszystko załatwi, ja po prostu piszac obrazowo podnosze dupe i robie, a uwierz tez mi sie czesto nie chce :mrgreen:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

przez IcyBlues 02 sie 2014, 11:52
agusiaww, masz rację.
Niedługo zacznę terapię, może ona pomoże w większej mierze. Bo moja depresja nie wzięła się "ot tak". Nie wiem, jak to mogło być, ale układam sobie w głowie w ten sposób, że wrażliwość połączona z wieloma trudnymi momentami wywołała nerwicę. A życie z nią i kolejne dotkliwe dla mnie wydarzenia (np. to, że w szkole byłam w pewnym stopniu upokarzana) właśnie depresję. I tak wszelkie te stany się przeplatają przez kilka lat.
Czuję ogromną potrzebę szczegółowego wygadania się, więc liczę, że może właśnie rozmowa z psychoterapeutą mi najbardziej pomoże.

Właściwie nie wiem, po co to wszystko piszę. To ciągle dzielenie się moimi myślami też mnie nieco niepokoi. Trochę to sprzeczne z podręcznikowym ujęciem zachowania osoby, cierpiącej na standardową depresję. No i to, że wśród zaufanych znajomych mam momenty, gdy nie mogę przestać mówić, wprost tryskam energią. Dziwny przypadek...
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lip 2014, 08:56

Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

Avatar użytkownika
przez Arasha 02 sie 2014, 11:53
IcyBlues napisał(a): Szczerze mówiąc, z nerwicą jestem w stanie żyć


Ja mam zupełnie na odwrót. Od 10 lat jakoś ( niestety tylko jakoś ) żyję z depresją, ale z NERWICĄ, lękami i atakami paniki kompletnie sobie nie radzę :roll:

Z fluo miałam romans kilka lat temu. Efektów żadnych ( może poza miesięczną poprawą nastroju ). A i plecy oraz głowa mnie przestały boleć. Ale czy to zasługa fluo ... nie wiem.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Pierwszy lek - całkowite odebranie nadziei

przez Maggda92 04 sie 2014, 03:02
IcyBlues, To ja Ci powiem tak, za szybko się poddałaś.
Nie chce mi się nawet wymieniać od cholery leków na depresję żeby z niej wyjść. Jeden lek jaskółki nie czyni podobnie jak z wiosną czy jak to tam idzie.
Na kogoś lek zadziała świetnie na Ciebie nie. Niestety tak to działa.
I skoro czujesz się gorzej to należy iść do lekarza i zmienić leki.
Nie poddawaj się trzymam kciuki!
Maggda92
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do