natręctwa myślowe, lęki, chore wyobrażenia

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

natręctwa myślowe, lęki, chore wyobrażenia

przez przerazona123 27 lip 2014, 17:51
Witam. Mój problem zaczął się parę lat temu, kiedy dowiedziałam się o strasznej tragedii, która zdarzyła się w mojej rodzinie(mój wujek zabił moją ciocię, a potem siebie i na dodatek martwą matkę znalazła moja kuzynka, która miała wtedy 11 lat). Wstrząsnęło to mną, bo jestem bardzo wrażliwa. Nie miałam wtedy żadnego napadu histerii, ani paniki. Nie mogłam w to po prostu uwierzyć. Zaraz potem jak się o tym dowiedziałam poszłam spać. W nocy obudził mnie telewizor, z którym zasypiałam. Leciał tam program o nawiedzonych ludziach. Przestraszyłam się i wyłaczyłam to. Wtedy przypomniało mi się, że pare dni wcześniej nasza katechetka opowiadała o przypadku, kiedy jakąs kobiete nawiedziło, bo powiedziała coś złego o Bogu. Zaczęły się pojawiać w mojej głowie różne natrętne myśli, między innymi obrażające Boga. Strasznie się przestraszyłam.Dostałam ataku paniki. Postawiłam na nogi cały dom. Ale mnie uspokoili i było lepiej. Od tamtego czasu miałam straszne lęki zwiazane z ta tematyka. Balam się ogladac filmy(w dzecinstwie namietnie ogladalam horrory), chodzic na religie i do kosciola(ze bedzie tam poruszany ten temat)Ale radziłam sobie. W szkole itd. o tym zapominałam. Tylko przed snem mi się to przypominało niekiedy, albo jak zobaczyłam jakiś straszny obraz. Potem lęki i myśli zdarzaly się rzadko i zaazwyczaj byly wywolane jakims czynnikiem z zewnatrz. Zapomniałam o tym i prowadzilam normalne zycie. Oprocz tej tragedii, o ktorej pisalam przezylam w zyciu wiele innych stresow(wyjazd mamy za granicę, kiedy byłam mała, rozwód rodziców, wyjazd siostry za granicę, śmierć ukochanej Babci i przymusowy roczny pobyt za granicą, a do tego codziennie kłócę się z tatą). Mam też skłonności depresyjne i wiele kompleksów. Dodam też, że bardzo szybko zaczęłam imprezować i pić alkohol(w wieku 13 lat). Ale wtedy nie miałam żadnych lęków. Unikałam jedynie miejsc, w których może być mowa o takich zdarzeniach. Ale nie miałam natrętnych myśli i napadów paniki tak bez powodu. Pierwszy bardzo powazny atak paniki dostalam dwa lata temu, kiedy bylam u wujka w Szkocji. Był wywołany natretnymi myslami, ktore pojawily sie w mojej glowie po zobaczeniu zwiastunu jakiegos horroru. Znowu dotyczyly tematyki religijnej. Uspokoilam sie troche, ale napady wracaly i towarzyszyl mi ciągły lęk. Kiedy wrociłam do domu i poszłam do szkoły, stan lękowy minął, a myśli dręczyły mnie czasem i przez krótki czas. Od tego czasu co jakiś czas miewałam napady natrętnych myśli, które wywoływały lęk i na odwrót. Nie trwały jednak długo i byłam w stanie normalnie funkcjonować. Co jakiś czas dręczyła mnie też obawa przed zrobieniem komuś krzywdy. Miałam w głowie obrazy jakichś strasznych zdarzeń. W niektorych sytuacjach np. na wizycie u mamy chlopaka bałam się, że wypowiem jakas natretna mysl na glos i postawi mnie to w zlym swietle. Ale wszystko mijało po paru godzinach. Miewałam bezdechy senne i w ogóle ciągle mam problem ze snem. Teraz okropny długi stan lękowy z natrętnymi myślami i kilkoma napadami paniki dziennie powrócił. Wszystko się zaczęło jakoś 2 tygodnie temu na imprezie. Wypiłam dwa piwa i zaczęły się znowu te złe, natrętne myśli, których się bałam. Nastąpił napad paniki. Napiłam się melisy, przestałam pić i udało mi się wyciszyć i uspokoić. Myśli zniknęły. Potem jechałam nad morze z koleżankami. Zawoził mnie tam chłopak. Miał zostać jeden dzień, a my tydzień. Cały czas się bałam co to będzie, jak go nie będzie przy mnie. Moje koleżanki nie rozumieją co mi jest i nie potrafią mi pomóc. Kiedy miał już wyjeżdzac tak bardzo się przejełam, że zaczelam plakac. Nie moglam sie uspokoic. Dostalam napadu paniki. Wrocilam z nim do domu. Od tego czasu(jakiś tydzień temu) zaczal sie koszmar. Oprocz obawy przed tymi strasznymi myslami i wobrazeniami, ktorych nie moglam sie pozbyc, pojawil sie lek przez utrata kontroli nad soba. I to okropny. Boje sie, ze wypowiem jakas natretna mysl na glos, tak jak ta kobieta i mnie coś nawiedzi. Caly czas czuje scisk w gardle. W glowie pojawiaja mi sie obrazy jak robię to, czego się boję. Boję się, że utracę kontrolę nad ciałem, a przede wszystkim mową. Myśli te są tak silne, że boję się, że się zrealizują i czasem mam wrażenia jakbym czuła potrzebę ich zrealizowania, chociaż są kompletnie niezgodne z moim charakterem i tak naprawdę nie są moje. Kocham Boga. Chcę być blisko Niego i wierzę. Czasem czuję jakbym miała zaraz je wypowiedzieć(drży mi język, ucisk w gardle i w klatce piersiowej). Popadam wtedy w straszną panikę. Po poł godziny wszystko mija. Ale za godzinę zaczyna się znowu. Biorę hydroksyzynę, która powoli przestaje działać. Piję kilka kubków nervosanu dziennie. Zwykle mijało po paru godzinach. teraz lęk utrzymuję się już tydzień, a napady paniki są częste. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez natretnych mysli. Kiedy probuje skupic sie na czyms innym, to ucisk w gardle mi o nich przypomina i dostaje kolejnego napadu. Nawet jak sie naczyms koncentruje, to one mnie atakuja. Boje sie, ze jestem jakas nawiedzona. Wszyscy wokol powtarzaja mi, ze to niemozliwe, ze to siedzi w mojej glowie. Teraz mam tak, ze jak chwyta mnie sam lęk(ucisk w gardle, przyspieszone tetno) to od razu mysle, ze trace kontrole nad soba, zaraz oszaleje, mysli i wobrazenia sa coraz gorsze i silniejsze, ze zaraz powiem ta okropna mysl, bo nie wytrzymam i ze skoro tak jest, to pewnie jestem nawiedzona. Mam wizje, w ktorych krzycze, nie mam kontroli nad soba i mam omamy. Przez lęk przed wypowiedzeniem czegoś złego boję się mówić. Mówię coraz mniej. Ciągle sprawdzam czy kontroluję swoją mowę. Jak z kimś rozmawiam i myśle, co by tu dalej powiedzieć, to mimo, że to nic złego, normalna rozmowa, normalne myśli, to powstrzymuję się i tego nie mówię. Żeby mieć pouczucie kontroli nad sobą. Cały czas jestem przerażona. Największy jest ten lęk przed powiedzeniem czegoś. Boję się, że będę coś mówić wbrew w swojej woli, bo stanie się przymusem(typowym natręctwem), albo dostane jakiegoś zespołu Tourette’a itp.
Nie jem, nie wychodzę z domu. Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez tych myśli. I boję się mówić.
W dzieciństwie miałam podobne obawy(wkręcałam sobie, że polknelam ose, bo to samo sie przydarzylo jednej aktorce; igłe, szklo. "Miałam" już też zawał serca, wyrostek, borelioze i wiele innych) i zawsze byłam wrażliwa na czyjąś krzywdę.
Czy da się z tego wyjść? Jak pozbyć się tego okropnego lęku przez utratą kontroli nad mową i przed nawiedzeniem?
Byłam u psychologa raz. Ale niezbyt mi to pomogło. Rozmawiam z najbliższymi i to mi pomaga w podoby sposób. Zresztą chcę się pozbyć tych lęków i myśli i o nich zapomnieć,a nie o nich ciągle mówić i sobie przypominać.
Czy ktoś miał podobnie? Proszę, pomóżcie...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:38

natręctwa myślowe, lęki, chore wyobrażenia

Avatar użytkownika
przez M.Gibson 28 lip 2014, 15:13
Ja bym Ci radził byś jeszcze raz poszła do psychologa,oczywiście jedna wizyta to za mało,a i sam psycholog nie musi tobie spasować.Najlepiej zapisz się do kilku albo idź prywatnie.

Tak w ogóle to skąd masz hydroksyzyne?Byłaś już u psychiatry?

Pójście do psychologa to pewnie będzie najlepsza decyzja,a po kilku rozmowach może rozważycie leczenie psychiatryczne lub ew. jakąś terapie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
13 lip 2011, 22:03
Lokalizacja
Kraków

natręctwa myślowe, lęki, chore wyobrażenia

przez Makabra 28 lip 2014, 19:57
A jakbyś spróbowała się przełamać i je wypowiedzieć? Przekonałabyś się, że nic się nie stanie i może ustąpiłoby ;)
Makabra
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa myślowe, lęki, chore wyobrażenia

przez przerazona123 28 lip 2014, 22:06
Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi :)

M.Gibson - hydroksyzynę mam od znajomego psychiatry. Wiem, że może jeden raz to za mało. Może rzeczywiście wybiorę się do innego psychologa... Byłam właśnie prywatnie i trochę sobie skasowała, a leciała samymi podręcznikowymi schematami i jakoś mnie nie przekonała.

Makabra - no właśnie boję się, że jeśli raz "puszczę wodze'' to potem będę ciągle to powtarzać, jak tylko taka myśl przyjdzie. A nie chcę np. wyzywać sklepowej, bo taka myśl mnie też napadła płacąc za zakupy.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:38

natręctwa myślowe, lęki, chore wyobrażenia

przez Makabra 28 lip 2014, 23:34
Ja miałam coś takiego, że nie zasnęłam, jeśli obydwie pufy nie były wsunięte pod ławę i idealnie się nie stykały, i wiesz jak z tym wygrałam? Zaparłam się i przed położeniem się do łóżka męczyłam się tak, żeby szybko zasnąć. Nie wsunęłam ich tam i zasnęłam. Nic złego się nie stało. Od tej pory mam to gdzieś ;)
Makabra
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 7 gości

Przeskocz do