Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez niejestdobrze 15 cze 2014, 20:46
Witam. Założyłam konto na tym forum, ponieważ pomyślałam, że może znajdę jakieś wskazówki, które pomogą mi polepszyć swój stan. Oczywiście mam również zamiar starać się jak najlepiej doradzić Wam.
Nie mam zdiagnozowanej żadnej choroby, można jedynie przypuszczać.
W ogromnym skrócie o mnie: Bezsens życia mnie przytłacza. Nie mogę się cieszyć, wszystko wokół udowadnia mi, że życie jest okropne. Mam dosyć, nie potrafię prawidłowo funkcjonować. Kiedy powinnam udowadniać ludziom, że jestem silna i dam radę, ja się poddaję, pokazuję im, że mają rację. Wszystko zaczyna być mi obojętne, wpadam w dół, z którego nie mogę się wydostać.
Mam nadzieję, że uda Nam się jakoś wzajemnie pomóc, i że przyjmiecie mnie do swojego grona.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:08

Witam

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 15 cze 2014, 21:00
życie jest okropne bo nikt sie nie pchał na świat a życie to tylko walka o jakośc życia.każdy żyje tylko poto żeby walczyć.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7865
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Witam

przez niejestdobrze 15 cze 2014, 21:11
Oczywiście, że się nie pchałam, jeśli miałabym wybór to zrezygnowałabym z życia. Odechciało mi się walczyć, nie mam siły. Pomimo moich starań, jakość życia pozostaje ta sama, jestem coraz bliżej zrezygnowania.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 15 cze 2014, 21:16
piszesz że nie jesteś chora a jakośc pozostaje ta sama-samotnośc tylko u osób niepełnosprawnych i upośledzonych-czy chcą czy nie chcą czy się poddają czy się buntują.jak coś ci się stanie na deser dostajesz samotność na zawsze automatycznie.wez to pod uwagę.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7865
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Witam

przez niejestdobrze 15 cze 2014, 21:50
Nie wszyscy chorzy psychicznie i upośledzeni muszą żyć samotnie. Tak samo nie tylko oni, przecież na przykład ludzie 'zdrowi' też mogą być samotni. Nie ma na to reguły. Zależy co miałoby mi się stać. Jeżeli miałabym zachorować to mam nadzieję, że znalazłby się ktoś, dzięki komu nie czułabym się samotnie. Dlaczego uważasz, że czekałaby mnie samotność? Dlaczego na zawsze?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:08

Witam

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 15 cze 2014, 21:57
zdrowi ludzie tylko chcą być samotni i są samotni z wyboru nie z wyroku.jeśli chodzi o choroby nikt nikogo nie olewa z powodu dziur w zębach,kataru czy pryszczy na plecach.mam na myśli nowotwory,niedotlenienie mózgu,przerwanie rdzenia kręgowego czy schizofrenie,zespół downa,niedorozwój umysłowy.jak ci się zrobi dziura w zębie nikt nie pomyśli o tobie uciążliwa i nie będzie cie dziobać.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7865
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Witam

przez niejestdobrze 15 cze 2014, 22:30
Nikt nie chce być samotny. To, że ktoś jest zdrowy i samotny niekoniecznie oznacza, że jest z własnej woli. Nie traktuj wszystkich ogólnikowo, bo żeby ocenić czy ktoś samotny jest z własnej woli, czy też nie należy poznać daną osobę trochę bardziej. Nie da się stwierdzić niczego na podstawie schematów. Nie można powiedzieć, że tacy i tacy ludzie są samotni z własnej winy, a tacy i tacy z winy innych. To, że ktoś jest chory nie oznacza, że musi zostać sam. Znam wiele przypadków i Ty pewnie też, w których osoby chore nie zostały same, mają kogoś, kto je wspiera, kto pomaga im walczyć. Jeżeli są nieuleczalnie chore to zawsze mają u swego boku osobę, która będzie z nimi do ostatnich chwil. Nie można stwierdzić, że ludzie zdrowi olewają ludzi chorych, bo będzie to błędne stwierdzenie. Jest wiele osób chętnych do pomocy, więc jeszcze raz powtórzę, nie można powiedzieć tego ogólnie.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:08

Witam

przez Linkaaa 15 cze 2014, 23:50
niejestdobrze-
przeczytalam kiedys,że to co wzmaga nasze przypadlosci jest to ze probujemy caly czas byc pod kontrola, pilnowac sie zeby sie nie dac skrzywdzic, osmieszyc itp. i tak naprawda to nakrecanie sie ten strach przed lękiem jest sila potengujaca stres i objawy. zaczynamy winic siebie za to co sie z nami dzieje i spada nasze poczucie wartosci. i tak zaczyna sie bledne kolo
piszesz ze powinnas udowadniac ludzia ze jestes silna- nie musisz, tak naprawde nie Twoja wina ze czujesz sie tak jak czujesz, a wierz mi im bardziej sie bedziesz starac zeby odzyskac kontrole tym bardziej sie zatniesz ( bylam tam milliony razy..). tylko pamietaj ze swiat wyglada lepiej w rzeczywistosci niz w naszych glowach i ze nic ci nie grozi, a najprawdopodobniej wszystko sie ulozy :).
nie wiem na jakim etapie jestes, wiem ze 2- 3 miesiace temu palilam co noc w oknie i zastanawialam sie czy nie wyskoczyc, a taka sciema jaka napisalam by mnie tylko zdenerwowala ;). bardzo pracuje nad ta akceptacja, ale to nie jest latwe zwlaszcza jak po 3-4 dobrych dniach budze sie i nie mam sily wstac z lozka. niestety tego typu problemy nie przechodza z dnia na dzien, trzeba najpierw nauczyc sie z nimi zyc i powoli siegac do zrodla
poszukaj terapeuty nie siluj sie sama- nic nie pomaga bardziej niz obiektywna rzyczliwa perspektywa
rzycze powodzenia :)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:39

Witam

przez niejestdobrze 16 cze 2014, 13:25
Każde przypadłości są inne, nie można powiedzieć, że wszystkie są przez nadmierną kontrolę. Jendakże jest to czynnik, który sprawia, że dochodzimy do takiego stanu. Faktycznie ten strach, stres są jednymi z przyczyn błędnego koła.
Niestety nie zgodzę się z tym, że nie powinnam. Otóż wszyscy mają mnie za leniwą, albo uważają, że taki mam charakter, a tak nie jest. Ja naprawdę nie potrafię się cieszyć, żyć pełnią życia. I to nie wynika z tego, że taka już jestem. Nie wiem dlaczego tak mam, ale wiem, że powinnam pokazać ludziom, że wcale taka nie jestem. Ale ja zamiast im udowodnić, pokazuję, że mają rację, czuję ogromną bezsilność, bo naprawdę nie jestem w stanie im tego pokazać. Ja przestaję się starać, być może już się zacięłam. Jeśli czegoś nie zrobię to na pewno coś mi grozi, chociażby pogorszenie stanu. Wątpię żeby wszystko się ułożyło, tymbardziej że wcale się nie zapowiada.
Na etapie myśli samobójczych jestem już dawno. Do czynów raczej narazie nie dojdzie, aczkolwiek bym chciała. Też chciałam wyskoczyć, ale jakoś się powstrzymuję. Bardzo często chciałabym rzucić się pod jakiś samochód, czy pociąg, ale to tylko myśli. Myśli, które narazie mam nadzieję NARAZIE nie przerodzą się w czyny.
Ja gdybym miała możliwość leżałabym zapewne dniami, ale nie mogę pokazać po sobie, że coś mi jest. Wiele rzeczy robię z przymusu, bo na to nie mam wpływu. Ja nie mogę podzielić dni na złe i dobre. Dla mnie wszystkie są złe.
Niestety nie mam zbytnio możliwości skorzystania z pomocy terapeuty, poza tym ja nie chcę. Chciałam poradzić sobie z tym wszystkim sama, ciągle jednak przekonuję się, że sobie nie dam rady...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:08

Witam

Avatar użytkownika
przez Kontrast 16 cze 2014, 14:13
niejestdobrze napisał(a):Otóż wszyscy mają mnie za leniwą, albo uważają, że taki mam charakter, a tak nie jest. Ja naprawdę nie potrafię się cieszyć, żyć pełnią życia. I to nie wynika z tego, że taka już jestem. Nie wiem dlaczego tak mam, ale wiem, że powinnam pokazać ludziom, że wcale taka nie jestem. Ale ja zamiast im udowodnić, pokazuję, że mają rację, czuję ogromną bezsilność, bo naprawdę nie jestem w stanie im tego pokazać. Ja przestaję się starać, być może już się zacięłam. Jeśli czegoś nie zrobię to na pewno coś mi grozi, chociażby pogorszenie stanu. Wątpię żeby wszystko się ułożyło, tymbardziej że wcale się nie .


Też mam coś podobnego, świadomość potrzeby zmian i niemożliwość ich wprowadzenia. To co u innych występuje normalnie, niezauważenie. Po prostu coś zawiodło i niema się tego drygu, człowiek zdaje sobie z tego sprawę i to jest niemiłe. Jakby człowiek był troglodyta, to w ogóle by się tym nie przejmował, ale ze bozia obdarzyła jakimś tam rozumem i ponad przeciętna wrażliwością, rozpływa się nad każdą swoja porażką. Dlatego widzi ich się tak wiele.

Witam:)
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3539
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Witam

przez niejestdobrze 16 cze 2014, 14:53
Widzisz sesto, chociaż mnie rozumiesz. Zawiodłam się wiele razy, ale najgorsze jest to, że najwięcej na sobie. Niestety wrażliwość nie jest moją mocną stroną a porażki nie idą w zapomniane.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:08

Witam

Avatar użytkownika
przez Kontrast 16 cze 2014, 15:12
niejestdobrze, Rozumiem, rozumiem:) niestety naszym najgorszym wrogiem jesteśmy my sami (ale tez przyjacielem) Trudno się zmienia otoczenie, a co dopiero siebie i swoje dziwy narastające przez lata i wywodzące sie na braku należytych podstaw. Potrzeba do tego czasu. Wiadomo, ze nic jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki nie zniknę i niema na to też żadnej czarodziejskiej tabletki, trzeba sobie to rozbić na drobne kroki i sukcesywnie dążyć. Łatwo tak się pisze- sukcesywnie, dobre nastawienie, nie przejmować się... jak życie nam ucieka i niema się ochoty wstać łóżka - ja o tym wiem, ale te banały i jakiś tam plan, naprawdę dają efekt. Poza tym, należy pamiętać, ze na początku będzie zawsze najgorzej, potem będzie się to zmieniać, może nas to w jakiś sposób uszlachetnić, ale też zostawić wewnętrzne bariery. Wiec praca nad sobą to jedno, a opinia eksperta to drugie, bo to jednak trochę głupie samemu sobie stawiać diagnozy.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3539
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Witam

przez niejestdobrze 16 cze 2014, 15:28
Ja absolutnie nie stawiam sobie żadnej diagnozy.
Wiem, trzeba nad sobą pracować, ale mi się całkiem odechciało. Nie mam siły, nie mogę zacząć czegoś ze sobą robić. Wiem, że nikt inny za mnie tego nie zrobi, ale ja chyba też nie. Zawsze będzie najgorzej na początku, ale ja za szybko się poddaję, nie potrafię przeczekać nawet tego początku. Nie dam rady znowu zacząć czegoś ze sobą robić. Nie wiem jak z tego wyjdę, ale jest jeszcze szansa, że jakimś cudem mi się polepszy.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 cze 2014, 20:08

Witam

Avatar użytkownika
przez Kontrast 16 cze 2014, 15:39
niejestdobrze,
Wiem, nie biłem do ciebie, tak napisałem. Stwierdzenie,,co jemu jest'' jest czasami trudne dla osób które zajmują się tym profesjonalnie.
Trzeba się chyba zmusić. Jest jakaś osoba co mogła bycie wspierać? Napisanie o tym - to jeden krok, powiedzenie tego komuś - to zapewne następny, porada specjalisty - tez. To są małe kroki, ale za tym musi coś iść. Wszyscy sobie zdajemy z tego sprawę, umiemy to opisać, dostrzegamy, że coś jest nie tak - to też sukces, ale opisywanie i wywalanie z siebie to nie wszystko. Trzeba się zmobilizować i ruszyć wielopłaszczyznowo, powoli. Dlatego warto żeby ktoś o tym wiedział, wspierał nas i w ogóle.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3539
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 9 gości

Przeskocz do