witam, nie chce mi się żyć ...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

witam, nie chce mi się żyć ...

Avatar użytkownika
przez tahela 22 maja 2014, 00:51
blah!, chyba jednak nie korzystałes z tych urzedów pracy jednak, ja kiedys poszłam na takie spotkanie do sklepu przyszło jeszcze 100 innych osób , szansa 1 do 100 a ofert pracy jest mało ,ja mieszkam w miescie gdzie w powiecie jest 30 kilka 5 bezrobocia a jeszcze sporo ludzi jest niezarejstrowanych wiec to nie zawsze jest takie łatwe, w sumie moje miast było na 3 miejscu w Polsce pod wzgledem bezrobocia i dostanie pracy jakiejs w miare fajnej , nie mowie o super jest trudne a bez znajomosci prawie niemozliwe
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

witam, nie chce mi się żyć ...

przez blah! 22 maja 2014, 00:58
Piszcie gościowi dalej, że w ogóle to bez sensu, żeby ruszył tyłek z domu w celu poszukiwania pracy bo przecież i tak nie znajdzie...sorry ale tak to trochę dla mnie wygląda.
A może akurat jemu by się poszczęściło, ważne żeby się ruszyć i coś próbować zrobić a nie z góry zakładać, że nie ma szans na powodzenie.
A nawet jeśli nie uda się pracy znaleźć to chociaż ZUS będzie opłacony, może akurat jakiś rzeczowy doradca się trafi i jednak coś konstruktywnego z tego wyniknie.
Nie twierdzę, że w każdej miejscowości jest tak samo ale póki się nie spróbuje to można tylko snuć domysły a kolega chyba nie wiele do stracenia ma.
blah!
Offline

witam, nie chce mi się żyć ...

Avatar użytkownika
przez tahela 22 maja 2014, 01:03
blah!,
Nie wiemy jaka jest jego sytuacja finansowa do końca,ale jak wisi nad nim dług jakis to powinien na głowie stanac zeby z tego wyjsc a zona moze pomóc , nie wiem powinni przedyskutowac sytuacje i podjac razem decyzje, moze i wyjechac,ze to proste nie mowie, ale jak trzeba to trzeba i wyjechac czasami.We dwójke zawsze łatwiej szybciej mozna sobie z czyms takim poradzic.I co z tego,ze nie pracowała , moze i tak próbowac poszukac, nie wiemy tez co szanowny pan w domu robi czy sprzata czy nie kiwnie palcem , czasem po prostu trzeba przetransformowac układy domowe bo sytuacja jest taka a nie inna.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

witam, nie chce mi się żyć ...

przez kaffe_och_blod 22 maja 2014, 01:16
blah! do cholery jasnej, Ty masz pojęcia o czym Ty w ogóle piszesz?!

Pan ma tu 46lat, zapewniam Cię że więcej on razy był w urzędzie pracy niż Ty i pewnie ma świadomość tego, że może tam pójść.
Poza tym, pisze że zaczął działać na własną rękę. Przez co mogę rozumieć, że ma jakąś zarejestrowaną działalność.
A Ty tutaj z urzędem pracy. Każdy wie, że istnieje coś takiego. Uwierz mi.

Pisz informacje przydatne, nie mów że w urzędach jest od cholery ofert bo jak podzielisz liczbę bezrobotnych będziesz miała rzeczywiste przełożenie.

Piszcie gościowi dalej, że w ogóle to bez sensu, żeby ruszył tyłek z domu w celu poszukiwania pracy bo przecież i tak nie znajdzie


Gościowi..eh, domyślam się że ten 'gość' mógłby być Twoim ojcem.
Tu nie chodzi o takie pisanie tylko, że każdy wie jak to wygląda. Nie ma co obiecywać złotych gór, że jak pójdzie do urzędu pracy to znajdzie setki ofert, ma pójść i przekonać się na własne oczy?


Co do założyciela postu:
Musisz zachować się jak prawdziwy mężczyzna. Zawołaj wszystkich do pokoju. Powiedz im o swoich problemach, o problemach w rodzinie. Wprost. Sam nie zmierzysz się z tym. Najważniejsze jest ich wsparcie. Syn ma 18lat. Więc niedługo być może pójdzie do pracy. I będzie dodatkowe źródło przychodu. Jak widzisz, życie to taka parabola. Raz jesteśmy na dnie i odbijamy się. Tak jak Ty miałeś podobne stany kilka lat temu. Więc nie ma sensu uciekać od tego wszystkiego na co pracowałeś kilkanaście lat tylko przez gorszy okres w życiu.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 maja 2014, 18:22

witam, nie chce mi się żyć ...

Avatar użytkownika
przez pysiunia 22 maja 2014, 01:22
depresant68, Dlaczego tylko Ty /chora osoba/ ponosisz odpowiedzialność za rodzinę ?
Skoro przechodzisz epizod depresyjny - powinieneś się leczyć. Jeśli wizytę u psychiatry masz wyznaczoną dopiero na lipiec, może mógłbyś pożyczyć od swoich rodziców, teściów, sąsiadów pieniądze na prywatną wizytę u lekarza i na lekarstwa.

Zbyt duży ciężar dźwigasz na swoich barkach. Utrzymanie całej czteroosobowej rodziny spoczywa na Tobie.
Powinneś porozmawiać z żoną, powiedzieć, że nie jesteś w stanie teraz pracować. Masz duże dzieci, więc żona powinna przejąć odpowiedzialność za rodzinę. Dzieci też mogą pracować na wakacjach - wyjechać do Szwecji na zbiory borówek, czy nawet pomagać sąsiadom w ogrodzie czy w polu. Możliwości zarobku wakacyjnego jest dużo.
W każdej sytuacji jest wyjście.

Ja zachorowałam na gościec przewlekły postępujący, gdy miałam 27 lat, dwójkę małych dzieci.
Równolegle pojawiła się nerwica, natręctw, lękowa, paniczny lęk. Zawalił się dla mnie świat. Moi rówieśnicy cieszyli się rodzinami, życiem, a moje życie było pełne fizycznego bólu i nerwicowego lęku. Depresja, która trwała rok. Koszmar...
Ale poczuwałam się do odpowiedzialności za siebie i za rodzinę. Chodziłam do pracy, choć często byłam na zwolnieniach lekarskich. Wypracowałam rentę, na której jestem do dziś /jestem 50+/.

Rodzina powinna rozmawiać wspólnie - także o problemach, wspierać się, pomagać sobie wzajemnie. To dodaje sił do życia :)
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

witam, nie chce mi się żyć ...

Avatar użytkownika
przez tahela 22 maja 2014, 01:47
kaffe_och_blod napisał(a):blah! do cholery jasnej, Ty masz pojęcia o czym Ty w ogóle piszesz?!

Pan ma tu 46lat, zapewniam Cię że więcej on razy był w urzędzie pracy niż Ty i pewnie ma świadomość tego, że może tam pójść.
Poza tym, pisze że zaczął działać na własną rękę. Przez co mogę rozumieć, że ma jakąś zarejestrowaną działalność.
A Ty tutaj z urzędem pracy. Każdy wie, że istnieje coś takiego. Uwierz mi.

Pisz informacje przydatne, nie mów że w urzędach jest od cholery ofert bo jak podzielisz liczbę bezrobotnych będziesz miała rzeczywiste przełożenie.

Piszcie gościowi dalej, że w ogóle to bez sensu, żeby ruszył tyłek z domu w celu poszukiwania pracy bo przecież i tak nie znajdzie


Gościowi..eh, domyślam się że ten 'gość' mógłby być Twoim ojcem.
Tu nie chodzi o takie pisanie tylko, że każdy wie jak to wygląda. Nie ma co obiecywać złotych gór, że jak pójdzie do urzędu pracy to znajdzie setki ofert, ma pójść i przekonać się na własne oczy?


Co do założyciela postu:
Musisz zachować się jak prawdziwy mężczyzna. Zawołaj wszystkich do pokoju. Powiedz im o swoich problemach, o problemach w rodzinie. Wprost. Sam nie zmierzysz się z tym. Najważniejsze jest ich wsparcie. Syn ma 18lat. Więc niedługo być może pójdzie do pracy. I będzie dodatkowe źródło przychodu. Jak widzisz, życie to taka parabola. Raz jesteśmy na dnie i odbijamy się. Tak jak Ty miałeś podobne stany kilka lat temu. Więc nie ma sensu uciekać od tego wszystkiego na co pracowałeś kilkanaście lat tylko przez gorszy okres w życiu.

Masz rację.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

witam, nie chce mi się żyć ...

przez jolantka 22 maja 2014, 02:10
Ktoś napisał mądrze o udaniu się do rodzinnego po receptę na antydepresanty. Możesz przejrzeć wątki, poczytać opinie ludzi i rozeznać się, jakie wydawałyby się dobre na Twój rodzaj zaburzeń, a potem ewentualnie zasugerować interniście, bo oni mogą mieć mniejszą wiedzę nt leczenia psychiki i dobierania leków, niż niejedna osoba z tego forum. Zanim zaczniesz planować jakąś strategię odbicia się od dna i ogarniania tego wszystkiego na spokojnie z rodziną - musisz podreperować zdrowie. Kiedy dzięki lekom miną myśli samobójcze jest szansa, że spojrzysz na wszystko z innej perspektywy
jolantka
Offline

witam, nie chce mi się żyć ...

przez blah! 22 maja 2014, 08:45
kaffe_och_blod napisał(a):blah! do cholery jasnej, Ty masz pojęcia o czym Ty w ogóle piszesz?!

Pan ma tu 46lat, zapewniam Cię że więcej on razy był w urzędzie pracy niż Ty i pewnie ma świadomość tego, że może tam pójść.
Poza tym, pisze że zaczął działać na własną rękę. Przez co mogę rozumieć, że ma jakąś zarejestrowaną działalność.
A Ty tutaj z urzędem pracy. Każdy wie, że istnieje coś takiego. Uwierz mi.

Ma zarejestrowaną działalność ale jak sam wspomniał nie idzie mu więc po co pchać się tylko w koszty opłacania ZUS-u. Rejestrując się w urzędzie pracy przynajmniej to miałby z głowy z przez jakiś czas, a jeśli wcześniej pracował i w zależności ile lat przepracował to przez 6/12 miesięcy dodatkowo (niski bo niski ale zawsze to coś) może dostawać zasiłek. Grunt to odpuścić sobie 1,000zł miesięcznie ZUS-u.(chyba, że depresant68 był na preferencyjnych składkach to inna sprawa ale tak czy siak, skoro nie wykazuje dochodu to nie ma to sensu.
Nie napisał, że był więc nie można zakładać, że to zrobił - poza tym, od czasu kiedy urzędnicy w UP dostają premie za każdą pozytywnie rozwiązaną sprawę to coraz bardziej się starają aby zarówno dokształcić człowieka jak i znaleźć pracę.
Właściwie z pierwszego postu użytkownika niewiele wynika informacji więc opieram się tylko na tym co do tej pory napisał.

kaffe_och_blod napisał(a):Pisz informacje przydatne, nie mów że w urzędach jest od cholery ofert bo jak podzielisz liczbę bezrobotnych będziesz miała rzeczywiste przełożenie.

To kiepski wyznacznik gdyż nie każdy (a niejednokrotnie mało kto) rejestrujący się w UP robi to z założeniem znalezienia pracy, co wcale nie jest jakąś wielką tajemnicą i filozofią ;).


kaffe_och_blod napisał(a):Gościowi..eh, domyślam się że ten 'gość' mógłby być Twoim ojcem.
Tu nie chodzi o takie pisanie tylko, że każdy wie jak to wygląda. Nie ma co obiecywać złotych gór, że jak pójdzie do urzędu pracy to znajdzie setki ofert, ma pójść i przekonać się na własne oczy?

Może i mógłby a może nie. "Gość" napisałam w kontekście "gość forum" ;).
Dobrze ale czy jest też sens pisać takiej osobie, że nie ma sensu iść bo i tak niczego to nie zmieni? A nuż zmieni, nie można wszystkiego uogólniać. A UP może w pewnych kwestiach "gościa" odciążyć. Tym bardziej, jeśli nie idzie mu z prowadzeniem własnej działalności gospodarczej, to jest to jak najbardziej uzasadniony krok.

A dla mnie podstawą jest zagonienie baby do pracy. A dzieci...co one mają do tego i dlaczego mają płacić za blędy rodziców zarabiając na "ich" długi. Nie mówię, żeby w ogóle nie podjąć tego tematu w kontekście syna, przedstawić sytuację i zaproponować czy taki układ mu pasuje ale do niczego nie zmuszać.
blah!
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do