Witam.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam.

przez Łukasz258 08 maja 2014, 17:28
Szukałem miejsca takiego jak te. Forum z ludźmi, którzy mają podobny, lub inne, ale jednak problemy psychiczne.
Tak naprawdę nie wiem co chcę napisać, ale chyba potrzebuje komuś się tak jakby "wyżalić".
Mam na imię Łukasz, mam 14 lat. Zacznę od początku:
W 6 kl. podstawówki, pomimo tego, że miałem świetną klasę, wspaniałych kolegów i koleżanki, przyjaciół, to cały czas towarzyszyła mi obawa przed tym jak będzie w gimnazjum. W wakacje dużo o tym myślałem, ale starałem się patrzeć głównie na pozytywy: poznam nowych ludzi itp.
Rozpoczęcie roku i kolejne obawy. Jestem nieśmiały, nie łatwo ufam innym i nie często dziele się z nowymi znajomymi moimi pasjami, przeżyciami, myślami itp. Nie lubię gdy ktoś kogo dobrze nie znam dużo o mnie wie.
Klasa wydawała się okej. Znałem parę osób. Minął wrzesień. Wtedy się chyba zaczęło... Trudno było i wstać do szkoły, trudno mi było tam iść, ale szedłem, nie wagarowałem, uczyłem się dobrze i niby wszystko okej, nikt mi nie dokuczał, ale gdy byłem w szkole nie chciałem myśleć o domu, o tym co lubie, o książkach muzyce. Nie chciałem mojego domu i życia prywatnego przenosić do szkoły, nie chciałem, żeby rzeczy które lubię i kocham kojarzyły mi się z nią. W tedy też zaczęło mnie nachodzi nieznane mi wcześniej uczucie. Lęk przed przyszłością, brak sił, brak szczęścia, obawy przed przyszłością. Z każdym kolejnym dniem było gorzej. Chciałem jak najszybciej wracać do domu, nie chodziłem na dodatkowe zajęcia, chciałem być jak najmniej w szkole. Potem zaczęły się natręctwa, mycie rąk po przyjściu ze szkoły, wstręt do książek i plecaka. W szkole nie chciałem jeść ani pić, starałem się nie dotykać innych i żeby inni nie dotykali mnie. Przebieranie się w szatni na w-f'ie też nie było miłe. Wyobrażałem sobie te bakterie wszędzie, tylu ludzi w szkole... Zacząłem myśleć, że jestem inny, dziwny... Nie zwierzałem się nikomu, a emocje, obawy, wstręt, natręctwa wypełniały mnie. Wieczorami płakałem, płakałem gdy się myłem, płakałem gdy się pakowałem, płakałem w nocy. Ukrywałem to jak mogłem, żeby rodzice nie widzieli.
Przyszły święta. Tak bardzo cudowny czas, rodzina, dużo wolnego czasu i brak szkoły. Zero. Nie chciałem o niej myśleć, słyszeć... Ale święta się skończyły. I znów cały styczeń. Odliczałem dni do ferii do 1 lutego. ostatni dzień i taka radość.
We ferie nie wychodziłem z domu, oprócz lekarza, okulisty jakieś zakupy... Dużo czytałem i słuchałem muzyki. Uciekałem od świata.
Niedziela ostatni dzień ferii. Plan lekcji, książki, plecak, szkoła - wróciły. Wieczorem byłem sam w domu i leżałem i płakałem. Dużo płakałem myślałem sam o sobie, że nie jestem silny emocjonalnie... Nawet wtedy nie słyszałem gdy rodzice wrócili. Zaczęło się wypytywanie, a ja wszystko ukrywałem. Poniedziałek. Po szkole emocje z całego dnia wybuchnęły przy obiedzie. Mama zadzwoniła do wychowawcy, a ja tak bardzo się wstydziłem i bałem co o mnie pomyśli. We wtorek rozmowa z psychologiem. Prawie się nie odzywałem. W środę już nie mogłem wytrzymać, po kątach ocierałem łzy, myślałem jak uciec, chciałem iść do psychologa szkolnego ale się wstydziłem. Nawet nie pamiętam jak wracałem do domu. W domu coś pękło, i to wszystko się ze mnie wylało. Czułem się taki bezsilny, bezradny. To było takie straszne uczucie, nigdy wcześniej nie potrafiłbym sobie go wyobrazić. Zadzwoniłem do mamy ale nie byłem wstanie mówić. Zadzwoniła do mnie siostra, pytała co się ze mną dzieje, powiedziała, że jutro przyjedzie, że nie pójdę do szkoły, że będzie ze mną. Ale ja nie chciałem zostać, wiedziałem, że jak nie pójdę 1, 2, 3 dni nie będę siły miał wrócić. Rano się ubrałem, umyłem chwilę przed wyjściem opowiedziałem o wszystkim mamie.
Poszliśmy do lekarza rodzinnego, potem psychiatry, poradni psychologiczno-pedagogicznej, rozmowa z psychologiem...
Od marca mam indywidualne nauczanie, biorę leki, zacznę chodzić na terapię. Ale dalej się boję przyszłości, są momenty kiedy wszystko traci sens, kiedy czuję się jakby ktoś wyssał ze mnie całe szczęście. NIe lubię wychodzić na dwór, nie lubię chodzić do sklepów. Tam jest tyle ludzi, tyle zarazków. Uciekam do świata książek, do muzyki, do filmów, byleby nie myśleć i nie wyobrażać sobie tego co będzie. Nie denerwować myśląc, że ludzie uważają, że tacy młodzi ludzie nie mają żadnych problemów. Bojąc się, że ktoś pomyśli, że udaję, wymyślam, żeby zwrócić uwagę...
Trudno mi było o tym napisać, ale napisałem. Jeżeli przeczytałeś, lub przeczytać, wiedz, że jestem Ci wdzięczny, bo post jest długi. Dziwię się, że to kogoś zainteresowało i dotrwał do końca. Mam nadzieję, że nikt ni pomyśli, ze jestem głupi czy coś... to choroba.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 maja 2014, 16:50

Witam.

przez naturalmystic 08 maja 2014, 23:27
Cześć Łukasz, hmm w sumie to również mój pierwszy post, chyba z rok zbierałem się aby wreszcie założyć tutaj konto. Ja również szukam miejsca żeby mieć się gdzieś wyżalić, choć może mi się znudzić jutro bo miewam słomiany zapał ;) Mam na imię Mateusz i mam 24 lata, studiuję i jestem już na ostatnim roku. Co do Twojego postu to wydajesz się być ułożonym i wrażliwym gościem. Nie jestem ekspertem ale może poczytaj sobie o nadwrażliwości. Sam jestem nadwrażliwy emocjonalnie, podobnie jak Ty uciekam często w świat muzyki i książek - co w sumie zgrywa się z moim introwertycznym charakterem. Uważam, że nadwrażliwość to swoisty dar (czasami też niełatwy) ponieważ odczuwasz emocje w sposób zwielokrotniony, i o ile w przypadku odczuwania piękna, bezbłędnej analizy drugiego człowieka czy poczucia pewnej wyjątkowości jest naprawdę cenny, o tyle w przypadku odczuwania emocji kierowanych w naszą stronę może naprawdę namieszać w głowie. Często ludzie nadwrażliwi mają poczucie jakiejś przeznaczonej im misji, jakby mieli naprawiać świat, a potem nagle wychodzi się z domu i w konfrontacją z rzeczywistością okazuje się, że jednak nie... że świat jest jakiś taki inny i nie da się go naprawić. Sam mam duży problem z poczuciem inności, żale się na jakimś forum mimo, że mam wspaniałych przyjaciół - znamy się od gimnazjum, trzymaliśmy się paczką w rożnych szkołach średnich a teraz wynajmujemy razem mieszkanie na studiach i mimo,że znamy się już 10 lat jakoś nie mam odwagi się im zwierzać. To ludzie naprawdę na poziomie ale wiem, że i tak by nie zrozumieli. Zanim założyłem tutaj konto minął na serio rok. Znam to forum, zaglądałem na nie bo oprócz nazw różnych specyfików z dziedziny farmacji i wielu przygnębiających wpisów jest też wiele tych dzięki którym wiem, że nie jestem jedynym, który ma ze sobą problemy. To na serio ważne. Wzajemne motywowanie się i nabranie chęci do konfrontacji ze światem jest najważniejszym krokiem. Ostatnio jestem pozytywnie nastawiony, uczę się tego jak wyciągać ze swojego wnętrza to co najlepsze i chwalić się tym wśród ludzi (i nie chodzi tu o chwalenie się takie jak nowym PS4 albo fajnym fotelem telewizyjnym jak z seriali o którym cholernie marzę btw tylko ikea chce za niego tysiaka ;)). Nie zamierzam pokazać światu jaki jestem super, chce pokazać, że wcale nie jestem inny. Zagłuszyć złe cechy nadwrażliwości i wykazać te najlepsze, te które sprawiają że to wyjątkowy dar. To szatańsko trudne ale do wykonania dla upartych. Pozdrawiam i życzę siły :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 maja 2014, 22:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do