Oto kim się stałam..

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 24 kwi 2014, 10:16
@monooso

Nie wiem. Że coś złego się dzieje, że coś mi się stanie. Nie umiem tego wyjaśnić, to przychodzi samo, nagle.
Pisałam wcześniej, że kilka dni temu miałam akcję z kołataniem serca. Byłam na ślubie przyjaciółki, z którą jesteśmy zżyte od dzieciństwa. Było to dla mnie spore przeżycie, dodatkowo ktoś mnie zdenerwował i w pewnym momencie moje serce zaczęło szaleć - bardzo mocne uderzenia, nagłe zatrzymanie, po chwili przyspieszenie, trwało to kilka minut. Nie były to moje subiektywne odczucia, bo mój partner siedział przy mnie z przerażeniem, czując co się dzieje. Potem powtórzyło się to 3 razy na przyjęciu weselnym, a wtedy nie było żadnego konkretnego zdenerwowania. Byłam przerażona, ale stwierdziłam, że muszę sobie poradzić, wypiłam 2 drinki, rozluźniłam się trochę i sytuacja się nie powtórzyła. Dlaczego tak jest? Czy wystarczy minimalny impuls gdzieś tam w mojej głowie i wszystko zaczyna wariować?



@deader

Po pierwsze, czy na UM istnieje jedynie kierunek lekarski? Wiedza medyczna obejmuje wszystkich tam studiujących, niektórych w mniejszym, a innych w większym stopniu. No ale chyba nie każdy o tym wie.
Po drugie, czy wielkim wysiłkiem jest patrząc na człowieka dostrzec w nim istotę ludzką? Bez względu na to czym się zajmuje.

Widocznie nie pomyślałam o tym, że skoro mam zagmatwane życie to któregoś dnia może mi odwalić i nie powinnam wtedy znajdować się w otoczeniu innych ludzi, żeby krzywdy im nie zrobić, a tym bardziej moim pacjentom. :brawo:
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez lucy1979 24 kwi 2014, 12:03
pomylanka napisał(a):Możliwe, że zaprzeczam sama sobie. Ale mam świadomość w jaki sposób działają leki. Każdy specjalista u którego byłam powtarzał mi, żebym się nie pakowała w to. Jedynie psychiatria wręczył mi receptę. Czy branie leków rozwiązuje problem?

To co studiuję nie zmienia faktu, że wciąż jestem człowiekiem.


Tak, branie lekow rozwiązuje problem.
Jeśli tego nie rozumiesz to męcz się dalej, ale już na własne życzenie.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Oto kim się stałam..

przez monooso 24 kwi 2014, 16:53
pomylanka napisał(a):@monooso

Nie wiem. Że coś złego się dzieje, że coś mi się stanie. Nie umiem tego wyjaśnić, to przychodzi samo, nagle.
Pisałam wcześniej, że kilka dni temu miałam akcję z kołataniem serca. Byłam na ślubie przyjaciółki, z którą jesteśmy zżyte od dzieciństwa. Było to dla mnie spore przeżycie, dodatkowo ktoś mnie zdenerwował i w pewnym momencie moje serce zaczęło szaleć - bardzo mocne uderzenia, nagłe zatrzymanie, po chwili przyspieszenie, trwało to kilka minut. Nie były to moje subiektywne odczucia, bo mój partner siedział przy mnie z przerażeniem, czując co się dzieje. Potem powtórzyło się to 3 razy na przyjęciu weselnym, a wtedy nie było żadnego konkretnego zdenerwowania. Byłam przerażona, ale stwierdziłam, że muszę sobie poradzić, wypiłam 2 drinki, rozluźniłam się trochę i sytuacja się nie powtórzyła. Dlaczego tak jest? Czy wystarczy minimalny impuls gdzieś tam w mojej głowie i wszystko zaczyna wariować?

To przychodzi samo, nagle ale w OKREŚLONYCH sytuacjach. Czy są to tylko sytuacje społeczne? Czy jak jesteś sama, np. w domu to również odczuwasz ten lęk?

W jaki sposób Cię zdenerwował? Co takiego powiedział/zrobił?

Jeżeli całą swoją uwagę przenosisz na objawy, np. szybkie bicie serca to wtedy to się samoczynnie nakręca. Tworzysz sobie przeróżne myśli, że umrzesz, że inni to widzą itd. Musisz to olać. Wiem, łatwo mówić, ciężej zrobić ale jest to WYKONALNE. Po prostu nie walcz z tym, tylko obserwuj takim jakie jest, zamiast panikować.
monooso
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 24 kwi 2014, 17:10
@monooso

Najczęściej takie akcje działy się w komunikacji miejskiej. Ale owszem zdarzało się też, że byłam w tym momencie sama. Raz była taka sytuacja, że dostałam ataku, oglądając film akcji, w którym była napięta scena. Można powiedzieć, że przejęłam się tym, co działo się w filmie i odczułam to później własnym ciałem.. Trochę żałosne, ale tak to mniej więcej wyglądało. Ogólnie lepiej się czuję, będąc w domu, w znanych mi miejscach, bezpiecznych dla mnie. Jak tylko wychodzę np. na zajęcia (co wiąże się z podróżą tramwajem, autobusem) to jest mi słabo, nogi mam jak z waty, chociaż jeszcze nie myślę o tym, że muszę skorzystać z komunikacji miejskiej i znowu coś może mi się przytrafić. Nie mam tego obrazu przed oczami, ale może gdzieś w głębi mojej głowy ten strach już siedzi i mnie paraliżuje. Kolejnym lękiem, który mi towarzyszy bez przerw jest lęk o najbliższych, a głównie u rodziców. Moja mama ma bogatą historię chorób, a najgorszą z nich był nowotwór, który udało się pokonać. Minęły ponad 4 lata od uznania za wyleczony. Ale ja KAŻDEGO dnia boję się o nią, każdą wizytę kontrolną przeżywam 100 razy bardziej niż ona. Jak ją coś zaboli to ja już jestem cała spięta, jak mówi, że się źle czuje to ja już wyobrażam sobie najgorsze.. Podobnie z moim ojcem, ma nadciśnienie, jego rodzice mieli udary mózgu, a on nic sobie z tego nie robi, nie czuje potrzeby konsultacji z kardiologiem, leczenia. A ja biegam za nim z ciśnieniomierzem, namawiam na wizytę u lekarza, wygłaszam przemowy. Bez skutku. Są to dorośli ludzie, którzy bardzo utrudniali mi życie, a mimo to ja czuję całkowitą odpowiedzialność za nich i za ich życie. To jest mój największy problem.
Skoro opisałam sytuację z moim ojcem to mogę wyjaśnić, że oprócz zdenerwowania, emocji związanych ze ślubem przyjaciółki doszedł strach, ponieważ mój ojciec (również był na ślubie) wyszedł nagle z kościoła. Zaniepokoiłam się, wyszłam za nim, zapytałam co się dzieje, a on mnie opier..lił z góry na dół, że ja nie muszę wszystkiego wiedzieć. Wróciłam do kościoła i już było po mnie. Okazało się później, że musiał jechać do domu, bo mama zapomniała wyłączyć piekarnika.. :D Byłam w stanie zrozumieć, że to kołatanie było spowodowane zdenerwowaniem. Ale kolejne? Minęły 2-3h od tego incydentu, więc moje emocje już trochę opadły. Nie mogłam i nie mogę tego zrozumieć.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

przez Inga_beta 24 kwi 2014, 17:45
Lęki są wywoływane nie tylko jakimis zdarzeniami ale najcześciej przyczyną jest coś co się z czymś przykrym kojarzy. Może to być jakiś dźwięk, jakis obraz lub mysl. Może być bardzo trudno znaleść przyczynę lęku. Ja sobie przypominam też taki bezpodstawny silny lęk gdy byłam na wycieczce rowerowej i nic się nie stało, było bardzo spokojnie a ja byłam z dala od hałąsów, na łonie natury.
Musiałam bardzo intensywnie się zastanowić aby dojść czego się tak przestraszyłam. Okazało się że to był widok rozpoczętej budowy domu. Ten dom skojarzył mi się z budową naszego domu we wczesnym dzieciństwie. Powrót do tamtego okresu tak mnie przeraził.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Oto kim się stałam..

przez monooso 24 kwi 2014, 17:53
pomylanka,
Od jak dawna to masz?
A czemu w komunikacji miejskiej najczęściej? Czy masz z nią jakieś niemiłe wspomnienia?
Dziwię się Tobie, że tak bardzo przejmujesz się o rodziców, jeżeli Twój ojciec jeździ po Tobie jak chce. Szanuj się trochę, postaw jakieś granice lub cierp mając sprzeczne uczucia lub nic nie rób i się użalaj.
Też nie mogę zrozumieć Twojego zachowania, przynajmniej tego na co masz realny wpływ.

Inga_beta, dzięki za ten post. Właśnie ja od pewnego czasu to wszystko wyłapuję i tego jest na prawdę masa. Do wszystkiego są przypisane reakcje organizmu, np. światła słonecznego, zapachu deszczu, widoku ptaka itd. Wystarczy, że jeden bodziec się zmieni i odpalają się określone reakcje.
monooso
Offline

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez elo 24 kwi 2014, 18:35
uprzedzam ze nie chcialo mi sie czytac wszystkiego wiec pytam - gdzie dotad szukalas pomocy
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7667
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 24 kwi 2014, 18:37
Jakiś czas temu uczestniczyłam w wypadku tramwajowym, gdzie byłam jedną z poszkodowanych. Chodziłam składać zeznania, teraz czekam na wezwanie do sądu. Ale pierwszy atak w tramwaju był przed tym wydarzeniem. Możliwe, że to po prostu spotęgowało moje lęki.

Wiem, że nie powinnam tak bardzo przejmować się nimi, skoro ich zachowanie doprowadziło do tego, gdzie się teraz znajduję. Ale nie umiem. Nie umiem ' mieć gdzieś ', nie martwić się, nie zadręczać, nie brać wszystkiego na swoje barki. Chciałabym chociaż przez trochę czuć, że muszę martwić się wyłącznie o siebie.

-- 24 kwi 2014, 18:39 --

@elo

Psychiatra, psycholog, psychoterapia dopiero w czerwcu.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez elo 24 kwi 2014, 18:42
u ilu psychow bylas i czego ciekawego sie dowiedzialas?
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7667
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Oto kim się stałam..

przez monooso 24 kwi 2014, 21:25
pomylanka napisał(a):Wiem, że nie powinnam tak bardzo przejmować się nimi, skoro ich zachowanie doprowadziło do tego, gdzie się teraz znajduję. Ale nie umiem. Nie umiem ' mieć gdzieś ', nie martwić się, nie zadręczać, nie brać wszystkiego na swoje barki. Chciałabym chociaż przez trochę czuć, że muszę martwić się wyłącznie o siebie.

Umiesz, widocznie odpowiada Ci rola cierpiętnicy. Czyżby wpływ kościoła katolickiego? Moja matka jest taka sama. Ostatnio zauważyłem, że ona NIEŚWIADOMIE kreuje się na osobę cierpiącą. Jakieś nawiązanie do Jezusa chyba, który też się poświecił na rzecz innych. Ciągle powtarza 'jaka ja biedna', 'jak ja cierpię' itd. Chyba myśli, że odnajdzie spokój w niebie bo w życiu niewiele jej wyszło. Ona robi to wszystko z własnej woli bo lubi, a później dodaje takie teksty. Tylko ona do tego jest jeszcze bardzo wierząca.
monooso
Offline

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 24 kwi 2014, 22:43
@elo

Jeden psychiatra i jeden psycholog. Dowiedziałam się, że mam idealne podłoże do nerwicy, widoczne zaburzenia i mam szanse na wyjście z tego.

@monooso

Całe życie milczałam, nie mówiłam o tym co mnie męczy, jak mi źle i że brakuje mi sił. Nie rozmawiałam z nikim o sobie. Ale jak zaczęły pojawiać się ataki, objawy somatyczne to straciłam siły. Początkowo jeszcze trzymałam to w środku, ale w końcu ludzie zaczęli zauważać, że ulatnia się ze mnie życie. Może to tak brzmi, że użalam się nad sobą i na własne życzenie żyję tak jak żyję, bo przecież wcale nie muszę. Wiadomo. Tylko jeśli już jako 12latka stałam u boku matki chorej na depresję, grożącej, że się zabije to w pewnym stopniu przejęłam za nią odpowiedzialność. I tak po kolei za innych. Cały czas w mojej głowie jest świadomość, że beze mnie stanie się coś złego, że ja muszę czuwać nad innymi.
Nie jestem wierząca ani praktykująca. Nie utożsamiam się z Jezusem i nie martwię się o miejsce w niebie.





Odkąd założyłam ten post, odpisując na Wasze pytania zaczynam sobie powoli uświadamiać jak głęboko leży przyczyna moich problemów..
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez elo 24 kwi 2014, 22:48
najgorzej nie jest pierwszy krok zrobilas pytanie co doradzil i czy z tego skorzystalas
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7667
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Oto kim się stałam..

przez monooso 24 kwi 2014, 22:54
pomylanka napisał(a):Całe życie milczałam, nie mówiłam o tym co mnie męczy, jak mi źle i że brakuje mi sił. Nie rozmawiałam z nikim o sobie.

Ja też. Do tej pory to trwa.

Może to tak brzmi, że użalam się nad sobą i na własne życzenie żyję tak jak żyję, bo przecież wcale nie muszę. Wiadomo. Tylko jeśli już jako 12latka stałam u boku matki chorej na depresję, grożącej, że się zabije to w pewnym stopniu przejęłam za nią odpowiedzialność. I tak po kolei za innych. Cały czas w mojej głowie jest świadomość, że beze mnie stanie się coś złego, że ja muszę czuwać nad innymi.

Klasyczny przypadek DDA, możesz sobie o tym poczytać to może trochę się rozjaśni.

Nie jestem wierząca ani praktykująca. Nie utożsamiam się z Jezusem i nie martwię się o miejsce w niebie.

Wcale nie musisz być. Wystarczy, że Twoi rodzice byli, chodzili z Tobą do kościoła, chodziłaś na lekcje religii itd.

Odkąd założyłam ten post, odpisując na Wasze pytania zaczynam sobie powoli uświadamiać jak głęboko leży przyczyna moich problemów..

Przyczyną jest to jaka jesteś. Ciężko zmienić osobowość (przeszkadzające w swobodnym funkcjonowaniu schematy myślowe i reakcje), która kształtowała się całe życie.
monooso
Offline

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 24 kwi 2014, 23:30
@monooso

Klasyczny przypadek DDA, możesz sobie o tym poczytać to może trochę się rozjaśni.

Nigdy nie myślałam o sobie jako o DDA..

Wcale nie musisz być. Wystarczy, że Twoi rodzice byli, chodzili z Tobą do kościoła, chodziłaś na lekcje religii itd.

To trochę sprzeczne. Nie popieram tego, mam inne poglądy, więc jakie miałoby to znaczenie, że mogłam mieć z tym styczność?


@elo

Psychiatra - paroksetyna + psycholog.
Psycholog - psychoterapia.

Leków nie biorę, czekam na psychoterapię.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do