Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez Ola*91 26 mar 2014, 22:08
W szkole rodzice dużo ode mnie wymagali. Miałabym najlepsza, aby wszyscy zazdrościli im tak uzdolnionych dzieci, wkuwałam na pamięć co się dało żeby mieć pasek na świadectwie, żeby przez kilka minut podczas odbierania świadectw byli ze mnie dumni. Marzyli abym dostała się medycynę. Nie udało, słabo napisałam maturę, cud że dostałam się na biologię. Ukończyłam licencjat i dostałam się na farmację. Tutaj jest zadowolona bo robię to co mnie interesuje. Tylko, że mineło 3 lata od liceum, nie pamiętam materiału z chemii, matematyki z liceum i wiele razy zostałam poniżona przy całej grupie przez prowadzących że jestem tępa i wstyd że nie umiem z matematyki np narysować funkcji, stres przy tablicy robi swoje, a po za tym 3 lata bez matematyki to dużo. W dodatku przecież mam wykształcenie wyższe a ja nie potrafię takich prostych rzeczy np z matematyki. To bardzo boli, te słowa które nieraz słyszałam choc to było kilka miesięcy temu to strasznie bolą. Młodsi ode mnie są bystrzejsi i mądrzejsi, a ja jestem nieudacznikiem, jak skończę studia to będę mieć 28 lat. Młodość mi przeleci w książkach :(
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 mar 2014, 11:27

Witam

Avatar użytkownika
przez cyklopka 27 mar 2014, 23:54
Ola*91 napisał(a):Czy mężczyzna chciałby mieć żonę, która wraca zapłakana z zakupów bo ktoś na nią krzyknął, czy upokorzył przy znajomych? Wydaje mi się że mężczyźni wolą kobiety twarde, które zawsze umieją wyjść z sytuacji z honorem, uśmiechem, podniesioną głową, a nie takie które będą cały dzień użalać się nad sobą, że ktoś udowodnił im że są beznadziejne.

Hej!
To ja się przez chwilę pobawię w terapeutę - a czy ty sama dla siebie chcesz być taką osobą, która się użala, smuci i dołuje? Wrażliwości nie zmienisz, ale sama możesz trochę poprawić swoje myślenie. Powodzenia :smile:
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7965
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Witam

Avatar użytkownika
przez kamastar1985 28 mar 2014, 01:09
Po pierwsze nie jesteś nieudacznikiem!
Jakby ci ktoś przyłożył pistolet do głowy i kazał oddać portfel albo ściągnąć majtki, pewnie byś to zrobiła. Zapamiętałabyś też samo zdarzenie, ale już szczegóły np. miejsca gdzie to się zdarzyło, jak wyglądał sprawca etc. ... nie zapamiętałabyś. Podobnie dzieje się w sytuacji, gdy ktoś cię poniża przy wszystkich. Jak sama o sobie piszesz, jesteś osobą wrażliwą. A tzn. że łatwo jest cię urazić a ty nie umiesz sobie z tym poradzić. I nie wynika to z tego że jesteś nieudacznikiem (!) ale z tego, że nikt cię tego nie nauczył. Nikt dotąd nie pokazał ci jak się bronić przed atakami ze strony innych. Ludzie to zauważają i wyładowują na tobie swoje frustracje dnia codziennego, bo tak jest im wygodnie. Znaleźli sobie obiekt, który pozwala się traktować jak worek treningowy, więc korzystają z okazji i sobie używają. Ciebie to boli, ale nie reagujesz, bo boisz się konsekwencji /wyrzucenia z zajęć, odrzucenia, jeszcze większej agresji ze strony kata.../ Zachowujesz się jak ofiara, myślisz jak ofiara i czujesz się jak ofiara.
Jest na to lekarstwo. Bardzo proste ćwiczenie: myjąc zęby po każdym posiłku spójrz w lustro, spójrz sobie głęboko w oczy i powiedz samej sobie: kocham cię i nie pozwolę, aby cię nadal krzywdzono
Z liceum wyniosłaś wiele upokorzeń i - ci jest z nimi ściśle związane - wstydu. Zamiast jednak powiedzieć stanowcze NIE w sytuacjach, gdy cię upokarzają ty pokazujesz swoją bezradność i bezsilność. Ludzie traktują cię tak, bo im na to pozwalasz. Po prostu przestań się bać! i powiedz, że nie życzysz sobie takiego traktowania. Pomyśl - wyrzucą cię z uczelni za to że się postawiłaś wykładowcy? A nawet jakby się tak stało - co byłoby niezgodne z prawem - to nie jest to jedyna uczelnia w kraju! Zawsze możesz się przenieść do innej. Nie traktuj jednak tej możliwości jako jedynego słusznego rozwiązania. Mam wrażenie, że gdziekolwiek byś się nie pojawiła, wszędzie będziesz się czuła atakowana przez ludzi. Tylko ... czy nie dokładasz się do tego swoim nie-działaniem?
Zamiast stawiać się w pozycji ofiary stań się sobie matką. Czy jako matka pozwoliłabyś aby ktoś ci krzywdził dziecko? Nie pozwalaj więc dalej zadręczać swojego wewnętrznego dziecka, stając w jego obronie! MASZ DO TEGO ŚWIĘTE PRAWO!!!!!!
I nie chodzi mi o to, że masz teraz walczyć z całym światem, wytaczając przeciwko niemu wszelką dostępną ci artylerię. :) Po prostu jasno dawaj ludziom do zrozumienia, że nie dasz się gnębić i nie pozwalasz na to.
Wykładowca na ciebie krzyczy? Możesz mu powiedzieć "Z całym szacunkiem dla pana, ale nie pozwalam na to, aby mnie pan traktował w taki sposób. Proszę na mnie nie krzyczeć"
Wiesz kiedy mnie w liceum przestali dokuczać, nabijać się ze mnie, śmiać...? Wtedy, gdy po raz pierwszy im się sprzeciwiłam. Zdobyłam się na odwagę i poszłam do szkolnego pedagoga i powiedziałam co mi zrobili. Teraz to już nie ja bałam się, że oni mi zrobią jeszcze coś gorszego, bo naskarżyłam, ale oni zaczęli się bać, że znowu na nich doniosę i będą mieć przez to problemy. Z pozycji ofiary przeszłam na pozycję zwycięzcy. Tobie radzę zrobić to samo.
Jesteś osobą wrażliwą więc tym bardziej chroń całe to piękno, które jest w tobie!
Być może jest też tak, że - ponieważ wyniosłaś z liceum uraz - tak jak w liceum śmiano się z ciebie, że nie czegoś nie umiesz, nie rozumiesz... /w końcu - w myśl rodziców- masz być idealnym uczniem wszystko rozumiejącym. Dziewczynką do chwalenia się/ tak teraz każdą sytuację społeczną w której czujesz, że ktoś zwraca ci uwagę, wskazuje błędy, mówi że jeszcze nie do końca umiesz, rozumiesz... odbierasz jako atak przeciwko swojej osobie, przez co rodzi się w tobie agresja. Nie chcesz - i/lub nie umiesz - wyładowywać jej na tych ludziach, którzy ja wywołali /czytaj: zwrócili uwagę na twoje niedociągnięcia/ więc ją w sobie tłumisz, a stłumiona agresja może dawać własnie takie objawy jak te przez ciebie opisane: zaniżony nastrój, czujesz się zła, ponura, nieprzyjemna dla siebie i innych... głupia. Jeśli jest tak jak przypuszczam dobrym rozwiązaniem jest uświadomienie sobie co wywołało w tobie złość i skąd się to wzięło. Wtedy zrozumiesz, że to nie jest tak, że jesteś życiowym nieudacznikiem, tylko człowiekiem od którego wiele wymagana i który co prawda sprostał tym wymaganiom tylko że zostało to okupione ogromnymi stratami, bo przestałaś wierzyć w siebie, w swoje możliwości i umiejętności. Sama piszesz, że wkuwałaś co się dało "na pamięć" a tak zdobyta wiedza - wierz mi - umyka wraz z zaliczeniem materiału, który obejmuje. Tym bardziej, że wiązała się z przykrymi dla ciebie przeżyciami, więc - w ramach poradzenia sobie z nimi - wywaliłaś wszystko z pamięci. Tak było dla ciebie łatwiej. Ludzka pamięć działa trochę jak dysk komputerowy. Jeśli chcesz na nim zmieścić zbyt wiele danych, zostają one utracone. Nie zapiszą się bo nie ma miejsca. Aby było miejsce na nowe, trzeba pousuwać stare, niepotrzebne, nieaktualne. Przyczepiłaś się do tego że z matematyki nic nie pamiętasz, bo prawdopodobnie ten przedmiot był dla ciebie z różnych przyczyn - nie wiem jakich - najtrudniejszy do zaliczenia. Ale dałaś radę!!! Zdałaś i to z ogólnym wynikiem bardzo dobrym!!! Nie jesteś więc nieudacznikiem!!!!!!!!!! Jeśli matematyka nie jest ci na studiach potrzebna, odpuść sobie, że jej nie umiesz!!! Ja np. nie mam pojęcia o sposobie rozmnażania się drożdży i ich możliwych permutacjach czy jak to się tam nazywa. Jestem na II roku psychologii i jest git :) Biologia drożdzy nie jest mi potrzebna i nie wnikam w to. Ale już sposób funkcjonowania ludzkiego układu nerwowego jest mi potrzebny, więc tym fragmentem interesuję się wnikliwie i poszerzam wiedzę z liceum, której nie zdobyłam bo nie miałam biologii. Nie gnęb się więc że nie znasz najprostszych funkcji liniowych czy jakichś tam. Ja też nie umiem rysować wykresów i żyję :) i jestem pewna, że gdyby przeprowadzić sondę uliczną i zapytać studentów o te funkcje to większa połowa z nich /nie liczą mat-fiza/ zrobiłaby wielkie oczy i zapytała co to jest w ogóle funkcja.
Nie ma ludzi którzy umieją wszystko. Wielu z nas, Polaków, nie zna hymnu narodowego. Ja znam i jak usłyszałam, że 45% badanych nie umiało go wyrecytować to mnie zatkało z wrażenia. Także wrzuć na luz i bądź dla siebie bardziej wyrozumiała. Nie musisz wiedzieć wszystkiego i nigdy wszystkiego wiedzieć nie będziesz, bo to niemożliwe. Choćbyś nawet całe najpiękniejsze lata życia spędziła nad książkami... Jedynie straty poniesiesz bo - jak sama zauważyłaś a to kolejny dowód na to że jesteś osobą inteligentną - młodość przeminie ci na kartach książek.
Rodzicie wykształcili w tobie przymus bycia perfekcjonistką. Bycia we wszystkim najlepszą. I - paradoksalnie - to co ci miało służyć, motywować do rozwijania swoich pasji, działa na twoją niekorzyść. Obniża ci samoocenę /jestem do niczego bonie wiem wszystkiego/ i zniechęca cię do życia /może lepiej by było gdybym przestała istnieć/. Prowadzić to może do uzależnienia, bo w alkoholu mogłabyś ukoić swoje smutki i frustracje, ale - to kolejny dowód na twoją mądrość - wiesz że to nie jest żadne rozwiązanie problemu i szukasz pomocy na forum. I super!
Bądź dla siebie łagodna i tolerancyjna. I przestań traktować każdego kto wskazuje ci błędy jako swojego wroga numer jeden. Nie jesteś już w liceum! Nie masz nastu lat! Jesteś dorosłą kobietą, która umie i broni swoich praw, strzeże swoich granic a krytykę traktuje jako drogowskaz do bycia coraz lepszym i coraz mądrzejszym człowiekiem.
...bo, proszę pana, człowiek jest szczęśliwy dopiero wtedy, gdy zaczyna dostrzegać siebie. Dopiero wtedy widzi swego brata takim jakim jest a nie takim jakim wydaje mu się że jest. I jeszcze, proszę pana, nie można dostrzec siebie bez odbicia się w oczach swego brata niczym w lustrze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 paź 2012, 16:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

przez Ola*91 28 mar 2014, 11:11
To mądre, mocne słowa. Próbuje nie myslec o tym, udowadbiac sobie ze jestem lepsza ale mito nie wychodzi. Ciesze sie z dobrze zdanego kolokwium wszyscy mi gratuluja ale radosc szybko mija bo nagle przypominam sobie ta niemila sytuacje i slowa tej kobiety. W dodatku mam juz licecjat z biotechnologii u tam wkuwalam wszystko na pamiec i niewiele pamietam. Uczylam sie na pamiec zeby odnosic sukcesy i to stracone 3 lata w dodatku tyle puebiedzy zostalo stracobych. Przeciez rodzice mogliby za te piebiadze zribic tyle rzeczy. Wszystko przez to ze kiepsko napisaalam mature i po skonczeniu licencjatu dostalam sie na eymarzony kierunek na Uniwersytecie Medycznym. Ludzie na uczelbi mowia Ola jaka ty jestes madra juz skonczylas jden kierunek a ja nic nie pamietam a wbdodatku jakby sie dowiedzieli ze nie uniem tych funkcji rysoqac to by mnie wytykali palcsmi. Nie jestem zdolna zgodze sir z tym ze jestem ambitna. I przykro mi ze moja znajoma jest bardzo zdolbs jest geniuszem dostala sie na ten san kierunek od razu po maturze i juz prawie jonczy studia a ja dopiero na 1 roku. Pamietam jak byla dumna gdy odbierala wybiki z matury a ja plakalsm 3 dni w poduszke. Ale w koncu sie udalo. Tlumacze sobie ze przeciez musze miec jakies zdilnosci i wiedze bo sie distalam na taki oblegany kierunek medyczny., mimo tego ze nie chodzilam nsa korepetycje itp.

Jak zapomniec o tych przykroscisch, o upokorzeniach? Jak zyc na nowo?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 mar 2014, 11:27

Witam

przez Lenka30 28 mar 2014, 12:01
Olu czytam co piszesz, bo sama również mam wielkie problemy z nadwrażliwością i przynajmniej część tego o czym piszesz, jest mi dobrze znana z własnych doświadczeń.
Nasuwa mi się jednak takie pytanie, czy ty naprawdę myślisz, że inne osoby, które w swoim życiu też na którymś etapie nauki, musiały wkuwać coś na pamięć, dziś pamiętają wszystkie te rzeczy? Naprawdę myślisz, że jesteś jedyną osobą, która nie pamięta tego co wkuwała?

I jeszcze jedno, czy te aktualne studia są twoim spełnionym marzeniem czy tylko wynikiem ambicji twojej i rodziców?
" Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć "
Offline
Posty
437
Dołączył(a)
26 mar 2014, 20:51

Witam

przez Ola*91 28 mar 2014, 13:45
Aktualne studia - farmacja- są moim wyborem, wyłącznie moim i jestem zadowolona. Rodzice chcieli abym studiowała lekarski. Moi rodzice lubią się chwalić, ze ich dzieci to są najlepsze, najmądrzejsze itp. Jak jestem w takiej sytuacji gdy ktoś mnie chwali ale ty jesteś mądra, farmację studiujesz, to taki ciężki i wspaniały kierunek itp to od razu widze siebie pod tablica jak ta kobieta mnie poniża prze ludźmi i inni myślą sobie o mnie po co tu przyszłam skoro nie umiem prostych rzeczy z matematyki na poziomie dzieci z gimnazjum.
Co dzień gdy budzę się słysze to wszystkie słowa, przecież ja jetsem starsza od wielu osób na moim roku i tam było tyle osób, które na pewno sobie pomyślały że jestem kretynką, idiotką z "ukończonymi studiami", że jak ktoś mógł mi wręczyć dyplom i jakim cudem dostałam się tutaj. Jestem zerem, nic tego nie zmieni. Przez cale 5 laqt bede mieć zajęcia w budynku gdzie była ta matematyka i będę to wszystko sobie przypominać. Ta kobieta krzyczała też na innych że nie umieli wzorów czy nie przygotowali się z poprzedniego materiału ale ja się tak zbłaźniłam, to tak jak bym nie umiała pisac czy czytać.
Nie potrafię o tym zapomnieć. Ludzie na pewno mają większe problemy, ale to mnie na prawde boli, uwierzcie, a inni na pewno się ze mnie śmieją , wiem to bo w grupce przy mnie śmieją się z innych że tamtego nie zdali itp a za moimi plecami nie chcę wiedzieć co o mnie sądzą. A ta kobieta będzię o mnie powiadac przez lata że miała taką studentkę co nie umiała podstawowych rzeczy z matematyki.

Podsumowując jestem nieudacznikiem, czasami to słyszę od rodziców, rodzeństwa gdy mi coś nie wychodzi czy coś przypadkiem zepsuję, nikomu zerem.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 mar 2014, 11:27

Witam

przez Lenka30 28 mar 2014, 14:52
A co myślisz o osobach, które poniżają innych? Co myślisz o ludziach, którzy mówią komuś, że jest nikim, że jest zerem? Co myślisz o nauczycielu czy rodzicu, który mówi uczniowi czy swojemu dziecku, że jest nieudacznikiem itp? Jakie masz powody, żeby wierzyć osobom, które nie mają ani odrobiny wyobraźni i wrażliwości, które absolutnie nie liczą się z twoimi uczuciami? Oni nie myślą jakie ich idiotyczne zachowanie może pociągać za sobą konsekwencje.

Nie wierz im. Wierz tym, którzy sprawiają, że nabierasz siły, a nie tym którzy cię osłabiają i sprawiają, że myślisz o sobie źle. Obawiam się Olu, że twoja niesamowita wyobraźnia, o której wspominałaś na poprzedniej stronie, będzie ci płatać okrutne figle jeśli nie zaczniesz się z nią liczyć. Daj jej trochę miejsca w swoim życiu, żeby nie musiała "chorować" i wykrzywiać rzeczywistości w bolesny sposób. To co ci się wydaje, że inni mówią czy będą mówić i wspominać po latach, wydaje mi się być tylko efektem twojej niesamowitej wyobraźni, dla której nie znajdujesz czasu.
" Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć "
Offline
Posty
437
Dołączył(a)
26 mar 2014, 20:51

Witam

Avatar użytkownika
przez warrior11 28 mar 2014, 15:08
Ola*91,
Ile razy chcesz jeszcze powtórzyć,że jesteś zerem i nieudacznikiem?
Co Ci to daje?Przecież krzywdzisz samą siebie w ten sposób,
przeanalizuj te wszystkie cenne rady,które tutaj
dostałaś i zacznij sobie pomagać,dyskredytujące słowa innych ludzi wcale nie muszą decydować o twoim szczęściu..nie nadawaj tym słowom rangi wyroczni,
ci ludzie wcale nie muszą mieć rację a na pewno nie mają prawa Cię upokarzać
Wróć do siebie samej,nie katuj siebie więcej,spójrz na siebie z miłością i wyrozumiałością,sama zacznij odkrywać swoją wartość w sobie,swoje zalety a nie tylko wady.. nikt nie jest perfekcyjny i Ty też nie musisz taka być,nie musisz wszystkiego umieć,daj sobie prawo do popełniania błędów i do ich naprawiania ;)
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Witam

przez Ola*91 28 mar 2014, 20:03
Wiem nikt nie jest doskonaly. Ja nie moge zapomniec tych sloe. Tak bedzie przez cale moje zycie?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 mar 2014, 11:27

Witam

Avatar użytkownika
przez klaudusia22 29 mar 2014, 10:07
Cześć ja również mam 23 lata, na imię mi Klaudia i doskonale wiem co to nadwrażliwość i moja historia jest bardzo podobna do Twojej . Zawsze byłam najlepsza w szkole, z czasem ta presja zaczęła mnie przerastać. Wybrałam dla siebie studia wbrew rodzicom i wiele razy mówili " a nie mówiłam". Słowa jestem do niczego, jestem zerem były długo moim credo. Teraz wiem, że nawet jak tak czuje to nie ma sensu tóego mówić bo wiele osób się ode mnie odwróciło. Bałam się, że zostanę sama, że nie zasługuje na miłość, los chciał inaczej spotkałam faceta moich marzeń i modle się o to, aby starczyło mu cierpliwości do mnie. Jesteśmy ze sobą szczerzy i mówię, że w fazie zrezygnowania musi dać mi się samej rozładować, to działa. To nie tak, że to mija na brak pewności siebie składa się wiele czynników, ja czasem czuje że potrzebuje pomocy i wysłuchania 24/ 7 więc założyłam bloga swojego dla siebie. Dobrze jest w czasie takich myśli się rozładować i jak będziesz tak zmęczona to nie będziesz mieć siły na takie myśli ja chodzę na basen i biegam. Wtedy nie wiem jak się nazywam i przez ten i moment nie pamiętam o swojej beznadziejności. Pozdrawiam i życzę dużo siły i samozaparcia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
12 lut 2013, 11:21
Lokalizacja
miasto w koronie Kielce

Witam

Avatar użytkownika
przez warrior11 29 mar 2014, 11:32
Ola*91,
Nie musi tak być przez całe Twoje życie,
bardzo dużo zależy tutaj od ciebie,od pracy nad sobą,od cierpliwości do siebie.
Uwierz,że możesz zmienić swoje myślenie i utrwalone przez lata błędne postawy,
które blokują Cię i przeszkadzają w rozwoju,
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Witam

przez Ola*91 29 mar 2014, 21:50
Łatwo jest mówić, abym zmienila swoje zycie. Nie da sie tak od razu nie zwracac uwagi na sklowa ktore ranią. Moze powinnam sie z tym pogodzic. Kiedys kolezanka doradzala mi abym codzien mowila sobie ze jestem glupia beznadziejna ze wtedy latwiej mi bedzie znosic upokorzenia wsrodludzi mądrzejszyxh ode mnie. Ale ja tak nie chce. Zalezy mi na tym abym byla wyksztalcona,abym miala dobre wyniki na studiach, abym odnosila sukcesy. Pograzam sie w rozpacztygdy cos mi nie wychodzi, np martwie sie ze nie zdam kolokwuum czekam na wyniki i spodziewam sie niedostatecznej oceny i nie moge sie z tym pogodzic. Nie chce byc idiotką, a nią jestem. Nikt tego nie zmieni. Nawet Wy mi nie pomozecie chociaz bardzo mi mo ze czytacie moje uzalanie sie nadsoba. Kto pokocja nieudacznika takiego jak ja. Marze ze kiedys spotkam mezczyzne dla ktorego bede skarbem. Ale to nierealne. A nawet jakbym spotkala to zostawi mnie bo zobaczy jaka jestem. Czy mija wrazliwosc moe byc zaleta? Nie sadze. Bedzie tylko odstraszac.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 mar 2014, 11:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do