Witam, boję się ...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam, boję się ...

przez hoppkins23 14 mar 2014, 21:19
Witam wszystkich. Mam 23 lata. Mam problem ze sobą już od przeszło 2 lat. Ale od początku...
W rodzinie podobno już prababcia miała zaburzenia psychiczne, nie udało mi się dowiedzieć czego dokładnie dotyczyły ale podobno była bardzo "rozchwiana" emocjonalnie.
Moja mama po stracie ojca długo leczyła się na depresje, ale wyszła z tego, ciocia natomiast (jej siostra) leczy się do dzisiaj, przeszło już 13 lat.
Moja siostra (młodsza ode mnie o 4 lata) miała ataki podczas których podcinała sobie ręce.
Zrównało się to z czasem mojego wyjazdu na studia (4 lata temu). Leczy się nadal, lecz przez czas przed maturalny często ma napady lęku. I wreszcie ja...
2 lata temu późnym wieczorem wyszedłem ze współlokatorem po piwo do monopolowego, który znajdował się nieopodal.
Ledwo zdążyliśmy wyjść z kamienicy podszedł do nas zakrwawiony na twarzy mężczyzna, który początkowo chciał tylko papierosa, lecz po chwili wyciągnął pistolet i żądał wszystkiego co mamy przy sobie.
Gdy udało nam się go ubłagać o życie, podczas gdy otwierał bębenek pistoletu i pokazywał naboje, które na nas przeznaczy, wróciliśmy do klatki, skąd zadzwoniliśmy na policję.
Przyjechali szybko, lecz zamiast zawieść nas na komisariat czy coś innego, kazali nam bez ich asysty iść kilka przecznic dalej na komisariat. Minął miesiąc gdy spotkaliśmy go znowu późnym popołudniem niedaleko miejsca zdarzenia.
Od tego czasu przez 3 miesiące dramatycznie bałem się wyjść z domu. Unikałem każdej okazji wyjścia.
Wyprowadziłem się tak szybko jak mogłem. 2 miesiące po wyjeździe zdarzył się mały incydent, który nie powinien na mnie w normalnym stanie wywrzeć jakiegokolwiek wrażenia.
Ale ja nie mogłem ustać na nogach ani podnieść walizki, a miałem wracać zaraz do miasta w którym studiuję.
Wraz z mamą pojechałem do jakiejś przychodni 24/h gdzie zbadali mi serce. Oczywiście nic nie wyszło.
Dostałem leki na uspokojenie i tyle. Od tego czasu każda sytuacja stresowa, najmniejsza typu odpowiedź ustna na zajęciach sprawia, że mam wrażenie że dostanę zawału, a muszę zaznaczyć, że często występowałem przedtem przed dużą publiką jako wokalista czy recytator. Aż do momentu kulminacyjnego gdy będąc sam na mieszkaniu dostałem bardzo silnego ataku, w którym jestem prawie pewien, że miałem ogromne tętno.
Wybiegłem z domu aby ktokolwiek mógł w razie potrzeby zająć się mną. Oczywiście nic się nie stało.
Pisząc ten wywód zatrzymywałem się parokrotnie z powodu lęku jaki panuje przy tych emocjach. Boję się jeździć samochodem jako pasażer, boję się jechać tramwajem, boję się dosłownie wszystkiego... mam zaplanowane w myślach dosłownie wszystkie momenty ekstremalne jak reagować ( włącznie z atakiem terrorystów na uczelni ).
Sam nie wiem czemu tu się zalogowałem i czego oczekuję...
Chciałem się chyba w końcu zwierzyć...
Aha muszę dodać, że nie stronię od alkoholu, głównie piwo, bo obiecałem sobie, że wódki nigdy sam nie wypiję, ale gdy jestem sam w mieszkaniu potrafię wypić 12 ... A gdy mam kaca, serce boli, a ja się boję.
Ciągle czy wypiję czy nie, czuję lewą stronę ciała. Każdy puls, każde uderzenie. Tyle już to trwa, że staram się sobie przypominać niektóre ataki, że już minęły i nic mi się nie stało.
Mam wrażenie, że świat wokół mnie jakoś poszarzał, stał się ograniczony do miejsc w których przebywam.
Miałem kiedyś wielkie plany o swojej przyszłości, teraz nastało wiele problemów związanych ze studiami i finansami, a mnie to wykańcza. Nie mogę normalnie z kimś porozmawiać, bo czuję, że się duszę i brak mi powietrza.
Byłem pewnym siebie, ponoć przystojnym facetem. Teraz stałem się ciapą, istną karykaturą siebie.
Boję się...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 mar 2014, 20:45

Witam, boję się ...

przez Arza 14 mar 2014, 23:56
Jestem zarejestrowana tutaj dosłownie od 5 minut i po przeczytaniu Twoich problemów, mam wrażenie, że swoich już opisywać nie muszę. Dosłownie odbicie lustrzane, aczkolwiek inne powody. Mam tyle samo lat, kilka lat temu moja mama przeszła próbę samobójczą którą zniosłam całkiem dobrze, ale trzy miesiące temu mama znowu zaczęła sobie grozić. Powodem jest setne rozstanie z ojcem na wakacje w ubiegłym roku, chociaż pośrednio zwala także winę na mnie, z błahego powodu - że nie wysłałam jej smsa, gdy odwiedziłam ojca. To był dla niej dowód, że jej nie kocham. Ciągłe pilnowanie czy matka żyje, wysłuchiwanie o zawieszaniu liny na drążku doprowadziło mnie do złego stanu. Dokładnie od 4 grudnia 2013r. przestałam normalnie funkcjonować. Wyjście na zewnątrz, przeczytanie referatu na studiach, czy już nawet rozmowa z przyjaciółką to dla mnie spory wysiłek i próba odwagi. Także nie stronię od alkoholu...Pozdrawiam, mam nadzieję, że wspólnie znajdziemy pomoc i uda nam się wyjść na prostą :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 mar 2014, 23:43

Witam, boję się ...

przez hoppkins23 15 mar 2014, 12:38
A jak wyglądają u Ciebie te "ataki"?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 mar 2014, 20:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do