narzeczona

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

narzeczona

przez aaali 21 lut 2014, 17:15
Witam wszystkich serdecznie. Od razu przejdę do rzeczy o co mi chodzi.
Jestem facetem mam 26 lat, moja "narzeczona" 25. Byliśmy razem 8,5 roku. Dokładnie 30 grudnia 2013 roku powiedziała, że z nami koniec. Przedstawię dokładnie jak wygląda cała sprawa. Moja S (imie) mieszka tylko z ojcem i małym psiakiem. Jej mama zmarła nagle kiedy ona miała 15 lat. Jej ojciec ją może nie tyle co źle traktuje ale jest dla niej poprostu bardzo oziębły, czasem chamski. S. ma na głowie cały dom (nie pracuje na chwile obecna), robi pranie, sprząta, gotuje, chodzi na zakupy, jeszcze poświęcała mnóstwo czasu dla mnie. Jej tata jest takim typem człowieka, który nigdy jej nie pochwalił, nigdy nie przytulił, nie pocałował. Nawet w urodziny najmniejsza czułość była wyraźnie sztuczna. Podobnie sie zachowywał w stosunku do jej matki. Za to mocno "psychicznie" je karcił. Wieczne awantury o dosłownie bzdury, ze kurz nie pościerany, ze podłoga brudna, ze zakupy nie zrobione. Poprostu szukanie dziury w całym. Moja S. jakos musi sobie z tym dawać rade. Tworzyliśmy zawsze udana pare. Potrafilismy sie dogadać. Wiadomo jak to w związku, raz jest idealnie a drugim razem do bani, ale zawsze udawało sie nam wszystko łagodzić. Ja jestem typem człowieka, który nie potrafi się długo gniewać. Kiedy coś zawinie w stosunku do niej, od razu mięknie mi serce i chce wszystko załagodzić. Przepraszam ją, czasem nawet jeśli to nie była do końca moja wina. Nigdy jej nie wystawiłem do wiatru, zawsze pomagałem. Kocham ją poprostu ale do rzeczy o co chodzi...
Pierwsza sprawa: Wszystko zaczęło się psuć jakieś 2-3 lata temu. Wtedy to od jakiegoś czasu nie dogadywalismy się. 3-4x dziennie potrafilismy sie kłócić i to dosyć mocno. Często zdarzało sie tak ze spotkanie trwało 15-30min i szedłem w nerwach do domu. Zrezygnowalismy nawet z seksu na dłuższy okres czasu. Wydawało mi się, że wszystko zmierza ku końcowi. Miałem takie czarne myśli. Wtedy w pewien poranek otrzymałem smsa z jakiegos obcego numeru. Napisała do mnie jakas Nieznajoma, która rzekomo chce mnie bardzo poznać bo jestem jej ideałem faceta. Tutaj popełniłem moj największy zyciowy błąd, dałem się wciągnąc w pisanie z nia sms, mimo, że miałem ją serdecznie gdzieś. Ale nie w tym rzecz. Otóż ta rzekomo dziewczyna (która nie wiem nawet czy jest prawdziwa) na pytanie co o mnie wie wyśpiewała mi wszystko, gdzie mieszkam, jak sie nazywam, z kim jestem w związku, gdzie pracuje, jak sie ubieram. Mówiąc szczerze wystraszyłem sie na dobre, ze mam do czynienia z jakas wariatką. Pewnego dnia napisała mi smsa typu ze wie ze miedzy mną a S jest zle i ona ma dowód na to, że moja S ma innego faceta bo ma zrobione zdjecie jak sa razem. Zaproponowała mi spotkanie. Powiedziała, ze tylko pokaze mi to zdjecie i sam zadecyduje co dalej. Wszystko tak nagle zaczeło mi sie układać w całośc skad ta nagła zmiana jej charakteru, ciągłe kłotnie, pretensje itp. Idiota, powiedziałem sobie ze zobacze to zdjecie a przy okazji kim jest ta osoba ktora tak szaleje za mna. Jeden jedyny raz okłamałem wtedy moja narzeczona ze ide od niej wczesniej zeby isc na siłownie. Wcale jednak tak nie zrobiłem tylko czekałem na ta moja adoratorke. Co sie okazało? nikt nie przyszedł. Wróciłem do domu i ona napisała mi ze teraz wszystko powie mojej narzeczonej. Olałem to jednak na drugi dzień rozpętała sie istna wojna między mną a moja narzeczoną. Ten "ktoś" skombinował nr od mojej S i napisał jej, że ja ją z nia zdradzam. Wszystko sie jakoś rozeszło z czasem. S mi wybaczyła. Jednak smsy powtarzały sie jeszcze do tej pory 3-4x. Za każdym razem treści są typu co to ja z nia nierobiłem, jaka to moja S jest antykobieca w porównaniu do niej, ile to ona potrafi mi dać przyjemnosci itp. W koncu 30.12.2013 po ostatniej dawce sms postanowiła ze mna zerwać. To była pierwsza sprawa.

Druga sprawa. Jestem typowym facetem. Moja S podoba mi sie bardzo. Popełniałem jednak od dłuższego czasu bardzo poważny błąd. Za mocno naciskałem na nią na wszelki kontakt fizyczny (seks, pieszczoty). Nie uprawialismy seksu codziennie. Ona tego poprostu nie ma takiego popędu jak ja. 1x w tygodniu dla niej jest ok. Ja jednak naciskałem, inicjowałem, miałem rózne mysli, ze juz jej nie pociągam, ze ma innego i wbijałem sobie nieświadomie gwóźdź do trumny...

Trzecia sprawa. Jej ojciec. Na początku kiedy sie poznaliśmy, ona była wesołą pogodna, niesmiała dziewczyna. Zdaje sobie sprawe ze teraz ma 25 lat i jej psychika jest inna niz kiedyś. Presja ze strony jej ojca sprawiła, że według mnie ona popadła w nerwice. Bywały takie dni, kiedy sie spotykalismy, ona szukała wręcz pretekstu do tego aby wywołać kłotnie, żeby mogła sie wykrzyczeć, wyżyć. Ja wszystko trawiłem, nie mówiłem jej, że mnie to boli. Wieczorem zawsze mnie przepraszała, że nie ma się komu wygadać. Że strasznie jej na mnie zależy itp. Miewa często takie dni, że wieczorami płacze z tęsknoty za mamą. Mamą, która nigdy nie pozwoliłaby jej skrzywdzić. Mamą która miała podobne piekło w domu co ona ma.
Widze na przestrzeni kilkunastu miesięcy jaka moja S zrobiła się niesamowicie nerwowa. Można ja w taki błachy sposób wyprowadzić z równowagi. Potrafi notorycznie obgryzać paznokcie czego nigdy wczesniej nie robiła. Widze po sobie, że z biegiem czasu zrobiłem się także nerwowy. Poprostu się zaraziłem wybuchowością od niej. Przez to wlasnie łatwo było nas skłocić. W końcu powiedziała dość. Zaręczyliśmy się w sierpniu na wczasach. Mielismy wspolne plany na zamieszkanie razem. Wszystko posypało sie właściwie w swięta bożego narodzenia kiedy to po swojej kłotni z ojcem ten kazał jej wyjsc z domu i zostawić klucze. Fakt faktem wróciła do domu 28 grudnia jednak wtedy widziałem po niej, że coś w niej pękło. Nie wytrzymała nerwowo. Kiedy się rozstawaliśmy powiedziała wprost, ze chce mieć swięty spokój, bo ja z jej ojcem ją wykończymy nerwowo. Błagałem o szanse, przepraszałem, obiecywałem. Nikt nie potrafi sobie zdać sprawy z tego ile mozna miec mysli w głowie w ciągu 1 minuty, jak bardzo mozna zmężnieć i wydorośleć w ciągu 2 miesięcy. Chciałbym ją namówić na wizyte u psychologa. Ciezko mi to zrobić z tego względu, ze ona ma zdanie, że tam sie juz ląduje jak sie jest czubkiem, że ona sama sobie poradzi ze wszystkim. Jednak póki co to siedzi w domu sama i ciągle pewnie rozmysla. Nie potrafie do niej dotrzeć. Ja na prawde chce być inny... własnie teraz kiedy dostałem zimny prysznic i straciłem sens mojego życia. Wszystko w domu przypomina mi o niej, kazda pierdółka, breloczek przy kluczach no wszystko. Najdziwniejsze jest to, że od czasu rozstania widywalismy sie kilkukrotnie, byłem u niej w domu to żadnej mojej rzeczy nie wyrzuciła, wszystko jest tak jak było. Wspolne zdjecie, wysuszone bukiety kwiatów, maskotki... prosze poradzcie mi jak mam jej pomoc? Tak strasznie mi zalezy na tym, żeby na jej buzi znowu pojawił się usmiech... żeby dała mi szanse pokazać sie z lepszej strony i żeby zmieniła nastawienie do życia:( Kocha mnie i jestem dla niej ważny tak czuje, jednak nie wiem jak interpretować jej zachowanie. Przepraszam za może troche chaotyczne ułożenie mojego posta. Co chwile inna myśl przebiega mi przez głowę.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 lut 2014, 16:18

narzeczona

przez Kokojoko 21 lut 2014, 17:36
aaali napisał(a):Wtedy w pewien poranek otrzymałem smsa z jakiegos obcego numeru. Napisała do mnie jakas Nieznajoma, która rzekomo chce mnie bardzo poznać bo jestem jej ideałem faceta. Tutaj popełniłem moj największy zyciowy błąd, dałem się wciągnąc w pisanie z nia sms, mimo, że miałem ją serdecznie gdzieś. Ale nie w tym rzecz. Otóż ta rzekomo dziewczyna (która nie wiem nawet czy jest prawdziwa) na pytanie co o mnie wie wyśpiewała mi wszystko, gdzie mieszkam, jak sie nazywam, z kim jestem w związku, gdzie pracuje, jak sie ubieram. Mówiąc szczerze wystraszyłem sie na dobre, ze mam do czynienia z jakas wariatką. Pewnego dnia napisała mi smsa typu ze wie ze miedzy mną a S jest zle i ona ma dowód na to, że moja S ma innego faceta bo ma zrobione zdjecie jak sa razem. Zaproponowała mi spotkanie. Powiedziała, ze tylko pokaze mi to zdjecie i sam zadecyduje co dalej. Wszystko tak nagle zaczeło mi sie układać w całośc skad ta nagła zmiana jej charakteru, ciągłe kłotnie, pretensje itp. Idiota, powiedziałem sobie ze zobacze to zdjecie a przy okazji kim jest ta osoba ktora tak szaleje za mna. Jeden jedyny raz okłamałem wtedy moja narzeczona ze ide od niej wczesniej zeby isc na siłownie. Wcale jednak tak nie zrobiłem tylko czekałem na ta moja adoratorke. Co sie okazało? nikt nie przyszedł. Wróciłem do domu i ona napisała mi ze teraz wszystko powie mojej narzeczonej. Olałem to jednak na drugi dzień rozpętała sie istna wojna między mną a moja narzeczoną. Ten "ktoś" skombinował nr od mojej S i napisał jej, że ja ją z nia zdradzam. Wszystko sie jakoś rozeszło z czasem. S mi wybaczyła. Jednak smsy powtarzały sie jeszcze do tej pory 3-4x. Za każdym razem treści są typu co to ja z nia nierobiłem, jaka to moja S jest antykobieca w porównaniu do niej, ile to ona potrafi mi dać przyjemnosci itp. W koncu 30.12.2013 po ostatniej dawce sms postanowiła ze mna zerwać.


Po przeczytaniu tego nasunela mi sie jedna mysl: to ona wysylala Ci te wszystkie smsy. Stad ta "osoba" wiedziala wszystko o Tobie. To by tez tlumaczylo dlaczego ktos sie z Toba umowil pokazac zdjecie i nie przyszedl, dlaczego tak szybko narzeczona dowiedziala sie od tej "osoby" o smsach...
Musiala Ci chyba nie ufac i wpadla na tak beznadziejny sposob sprawdzenia Ciebie, a Ty nie zdales testu - wkreciles sie w smsy, dales namowic na spotkanie. To ja pewnie tak rozzloscilo. Dodatkowo sytuacja z ojcem, nerwica.
A moze, po prostu szukala powodu, zeby zerwac, bo nie czula sie do konca szczesliwa i ta akcja z sms-ami ja do tego przekonala?

To tylko takie moje przypuszczenia. Nie musza miec nic wspolnego z tym co sie na prawde wydarzylo ...
Kokojoko
Offline

narzeczona

przez aaali 21 lut 2014, 17:42
Wiesz, te smsy przychodziły do mnie nawet wtedy kiedy gdzies spacerowaliśmy. Także ten motyw odpada. A nr telefonu załatwiła za pomocą wspolnych znajomych. Kogo? tego sie nigdy nie dowiedziałem. Ta osoba do mnie nie pisze, ale zatruwa co jakis czas życie mojej S.
Nie jestem zadnym psychologiem, ale czy jest możliwe, że ona poprostu boi się, że ja będę ją traktował tak samo jak ojciec?
Co mam zrobić? jak jej pomóc? Rozmowy ze mną nic nie dają... ona chce za wszelką cene sama sobie poradzić. Tylko siedzenie w domu i bycie odcięta od swiata nic nie zmieni. Wiem, że sprawa jest poważna bo jej zachowanie na to wskazuje.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 lut 2014, 16:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

narzeczona

przez Kokojoko 21 lut 2014, 17:52
aaali, moze jakas kolezanka je wysylala. Mozna sie tylko domyslac...
Jesli Ci na niej zalezy, namawiaj ja do skutku na wizyte u psychologa lub psychoterapeuty. Kwestia jest jeszcze ta, ze jesli ona sama nie bedzie chciala, nikt jej do tego nie nakloni. Powodzenia!
Kokojoko
Offline

narzeczona

Avatar użytkownika
przez khaleesi 22 lut 2014, 08:00
aaali, ta dziewczyna może cierpi na jakieś rozwojenie jazni i nie było żadnej "cichej adoratorki" tylko ona to wymyśliła :bezradny: Tak czy siak brzmi to jak fabuła filmu ;)


Kokojoko napisał(a):
Po przeczytaniu tego nasunela mi sie jedna mysl: to ona wysylala Ci te wszystkie smsy. Stad ta "osoba" wiedziala wszystko o Tobie. To by tez tlumaczylo dlaczego ktos sie z Toba umowil pokazac zdjecie i nie przyszedl, dlaczego tak szybko narzeczona dowiedziala sie od tej "osoby" o smsach...
..

Zgadzam się ;)
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do