Witajcie, potrzebuję pomocy

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez marca90 06 sty 2014, 14:16
Witajcie. Mam na imię Marcelina i mam 23 lata. Moja historia jest bardzo długa, zmagam się z depresją już jakiś czas ( wiecie ozdrowienie> tabsy> ozdrowienie> tabsy). Pierwsze jej zdiagnozowanie nie trwało długo... trafiłam na pogotowie z płaczem bólami brzucha, głowy , lekarz stwierdził że jestem naćpana , w izbie przyjęć nazdałam jakiejś babce, nic nie pamiętam ... Relanium, przewóz do szpitala , kroplówka znowu relanium uspokoiłam się , rodzina zabrała mnie do domu. Oczywiście jak wszystko się sypie to na raz, wtedy tez zostawił mnie mój obecny chłopak, ale do rzeczy.

Zdrowiałam chorowałam na zmianę. W styczniu 2013 poznałam Karola, świetny facet, czuły, miły, elegancki można rzec że ideał... depresja ustąpiła całkowicie. Byliśmy parą która ciągle się kłóciła, ale o pierdoły nigdy nie było jakichś poważnych kłótni, no może kilka. Czasem sama je prowokowałam, czasem on , nikt nie był aniołem.

Kiedy zamieszkał w miejscowości obok często przyjeżdżałam ( z dobrego serca ) aby mu pomagać posprzątać, ogarnąć, poprasować i wiecznie słyszałam pretensje że coś robię źle, że jedzenie nie dobre, że najpierw miałam wrzucić warzywa a na koniec ryż, oczywiście kłótnia o byle co i tak to trwało i trwało. Dodam jeszcze że jego mama i babcia nie cierpiały mnie tylko dlatego że jestem sobą, że on zostawał u mnie na noc czasami, że nie przyszyłam mu zawleczki od kurtki, bo zwyczajnie zapomniałam itd. powody były błache.

Według Karola sama zapracowałam na taką opinię, no cóż każdy ma prawo kogoś nie lubić.
Karol nie był w stanie kontrolować spożycia alkoholu, tzn pił aż padł, pił jednego za drugim . Oczywiście nie zawsze tak było, "w tej wódce" był nie raz bardzo miły a nie raz strzelał fochem i tylko mnie szturchał i mówił " polej, polej ". Znajomy musiał go siłą wyprowadzić z domu brata bo on dalej chciał pić a ja prosiłam, żeby przestał i żebyśmy już poszli, na szczęście on był silniejszy i mądrzejszy i trzeźwiejszy.

Często też chciał imprezować dużo dłużej niż ja chciałam. Np jechaliśmy do dyskoteki, klubu. Było po godzinie 2 ja już byłam zmęczona i chciałam jechać, to on sam odsyłał mnie do domu, nie raz ...

Do rzeczy ... Pierwszy raz rozstaliśmy się pod koniec listopada, byliśmy razem na imprezie, przez awarię Mc Donalds musieliśmy się wybrać do innej miejscowości, on wyszedł i mówi że dalej idzie na imprezę, ja nie chcąc wyjść na idiotkę poleciałam za nim, poprosiłam żeby poczekał bo tylko chce sie isc załatwić " ok ok idź" . Wychodzę po wszystkim a tam ani śladu po nim...on twierdzi że stał nie daleko i mnie wołał ja jednak nic nie słyszałam.

Przyjęłam to jakoś 3 dni przepłakałam było mi strasznie ciężko, ale zadzwonił , przeprosił wróciłam....Obiecał że będzie inaczej, że zamieszkamy razem. Powodem tego rozstania była jego chęć imprezowania ( fakt mnie nie zawsze chciało się jeździć na dyskoteki, sa jeszcze inne miejsca żeby spędzić czas)ale powiedział mi jeszcze że patrzy na inne kobiety i boi sie że kiedyś mógłby mnie zdradzić, oczywiście przy powrocie wszystko wycofał, że on się strasznie pomylił itd

Ten miesiąc po powrocie był chyba najgorszym miesiącem naszego związku, ja mimo że go kochałam , uwielbiałam , dawałam z siebie najwięcej ile mogłam. Ciągle słyszałam że jestem taka owaka, już wczesniej słyszałam nie pochlebne epitety, ale teraz przypomniałam sobie że nazywał mnie głupią pizdą, cipą, że u mnie w domu jest syf kiła i mogiła i jak ja mogę mu wytykać że ma brudne szklanki. Fakt, nie zawsze u mnie było na błysk, ale jak 5 osób urzęduje w kuchni a za sobą sprzątają tylko 2 to zawsze jest syf, a nie każda kobieta uwielbia spędzać czas na ciągłym jej sprzątaniu.

Jeszcze przed tym zerwaniem, strasznie się o coś kłóciliśmy, była awantura on był w drugim pokoju, wszedł do tego gdzie ja byłam i kopnał kapciem tak do góry( nie umiem tego opisać) ale wiem że to było wycelowane we mnie... na szczęście nie trafił.

No i to nasze nieszczęsne obecne rozstanie, sylwester, świetna zabawa, trochę zatraciliśmy się w ilości alkoholu, trochę imprezy mi uciekło ale ten moment pamiętam dobrze, tańczyłam ze znajomym, zauważyłam mojego lubego i tego znajomego posłałam do swojej dziewczyny i podeszłam do Karola, a on mnie zwyczajnie odepchnał, popchnął.... ja się potoczyłam i upadłam. W głowie szok, niedowierzanie, chciał mnie podnieść,ale odepchnęłam jego ręke wstalam i uciekłam, wybiegł za mną , próbował zatrzymać ale się wyrwałam szarpnełam się i uciekłam bo tak się bałam, on wrócił spowrotem siadł do stołu i zaczął sobie polewać jednego za drugim. Mój znajomy podszedł do niego i powiedział mu co o nim myśli zaczęły się przepychanki, Karola wyproszono z imprezy i pieszo poszedł do domu.

Ja poprosiłam koleżankę o transport, odwiozła mnie. Karol dotarł do mnie pod dom, i opowiada że on chce jechać autem,że ma mnie w dupie itd. Daliśmy mu kluczyki i tak samo szybko je zabraliśmy, wezwaliśmy mu taksówkę opłaciliśmy, nie skorzystał. Zaproponowaliśmy mu nocleg nie skorzystał. Zadzwonił do swojej mamusi która po niego przyjechała ( najpierw wydzwaniała do mnie co się stało, ale i tak uwierzyła jemu). Juz potem miałam poczucie winy z powodu tej imprezy, ale Karol gdzieś tam latał co chwile z kimś innym gadał ogólnie mało czasu spędziliśmy na tej imprezie wspólnie, ale tańczyliśmy razem, rozmawialiśmy, nie zostawiłam go samemu sobie. Fakt może mogłam mu poświęcić więcej czasu, ale czy to powód żeby mnie tak traktować?

Mój brat powiedział że to już początku syndromu sztokholmskiego, że za niedługo odważy się się mnie uderzyć i mam sobie dać z nim spokój. Ale jest problem, że ja dalej go kocham, mówię sobie że przecież on nie był taki zły, że ten sylwester to chyba moja wina bo przecież nie tańczyłam z nim cały czas ... ehhh

Już szósty dzień leżę w łóżku w piżamie, jak mi się tylko coś przypomni to płaczę, nie mam apetytu, rozwolnienie po prostu wyglądam jak wrak, nie mam na nic ochoty. Poniżyłam się jeszcze na tyle że pisałam do niego żebyśmy to wszystko naprawili, ale otrzymałam odp. że za dużo się wydarzyło i nie ma do czego wracać. Poza tym jego mama dała mu ultimatum, że Karol ma wybrać, albo rodzina albo ja ... Napisał mi jeszcze, że mam sobie jak najszybciej poradzić i się ogarnąć bo on to już ma za sobą.

To tak bardzo boli, ja naprawdę go kochałam mimo tego jak się zachowywał, rozum mi podpowiada że będzie dobrze, że tak jest lepiej, bo w końcu mógłby podnieść na mnie rękę, a z drugiej strony widzę że nie zawsze byłam fair i inaczej mogłam to rozegrać. ( dodam że jego ojciec bił matkę i był alkoholikiem). Proszę o radę i pomoc.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 sty 2014, 13:30

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez maciek-zsm 06 sty 2014, 15:07
Kurde, sory, ale nic innego mi nie przychodzi do głowy niż napisać: rzuć go i zacznij się szanować to Ci przejdzie deprecha. Jak się ktoś pcha paluchy do gniazda to nic dziwnego, że go prąd razi.
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
13 lis 2009, 19:54
Lokalizacja
Gdańsk

Witajcie, potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez xTosia 06 sty 2014, 22:03
Kochana jesteś młoda i przed Tobą jeszcze wiele do przeżycia, a z tego co opisałaś z tym człowiekiem nie radziłabym Ci tego przeżywać!

marca90 napisał(a): Poniżyłam się jeszcze na tyle że pisałam do niego żebyśmy to wszystko naprawili, ale otrzymałam odp. że za dużo się wydarzyło i nie ma do czego wracać. Poza tym jego mama dała mu ultimatum, że Karol ma wybrać, albo rodzina albo ja ... Napisał mi jeszcze, że mam sobie jak najszybciej poradzić i się ogarnąć bo on to już ma za sobą.


Kochana to tylko świadczy o nim i o tym jakim jest człowiekiem, bo gdyby mu zależało to by czegoś takiego nie napisał. To też utwierdza mnie w doradzeniu Tobie, abyś wstała z łóżka, ubrała się, umalowała i wyszła do ludzi do świata, bo przed Tobą tak jak wyżej napisałam jeszcze wiele.

marca90 napisał(a): To tak bardzo boli, ja naprawdę go kochałam mimo tego jak się zachowywał, rozum mi podpowiada że będzie dobrze, że tak jest lepiej, bo w końcu mógłby podnieść na mnie rękę, a z drugiej strony widzę że nie zawsze byłam fair i inaczej mogłam to rozegrać. ( dodam że jego ojciec bił matkę i był alkoholikiem). Proszę o radę i pomoc.


Kochana na początku ręki nie podnosił, ale poniżał ... potem poszedł dalej i popchnął ... jaki będzie następny krok??? Co z tego, że po alkoholu, co z tego ile czasu sobie poświęcaliście? Żaden szanujący facet czegoś takiego by nie zrobił. Ty ewidentnie bierzesz winę na siebie ... ja też tak miałam za każdym razem gdy facet ze mną zrywał ... w małżeństwie do pewnego momentu też tak robiłam, ale powiedziałam dość ... medal zawsze ma 2gą stronę! A skoro on jest DDA (jego ojciec pił) to jest ogromne prawdopodobieństwo, że powieli postępowanie ojca w swoim życiu skoro już Cię tak bardzo nie szanuje.
Nie jesteś mu nic winna, nie jesteś za niego odpowiedzialna więc nie pakuj się w opiekowanie się nim, bo im dalej będziesz w to brnęła tym ciężej będzie Ci z tym skończyć ... wiem co mówię kochana uwierz mi! Wiele razy tak postępowałam, aż w końcu to chłopak mnie rzucał ... teraz widzę, że ku mojemu szczęściu choć wtedy cierpiałam!
Co za dzień, pewnie będzie padać...-Kłapouchy

Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko informacja zwrotna. Jeśli coś źle zrobiłeś to znaczy, że odkryłeś kolejny sposób, który nie działa i jesteś o krok bliżej od znalezienia tego, dzięki któremu osiągniesz swój cel-Michael Jordan
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 sty 2014, 21:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez maciek-zsm 06 sty 2014, 22:14
Dodatkowo, opisujesz się jako pracowitą, kochającą i lojalną dziewczynę. Wielu facetów szuka takiego kogoś i bardzo docenia takie kobiety, a nie je jeszcze wyzywa za to. Zasługujesz na więcej po prostu. Musisz naprawdę popracować nad poczuciem własnej wartości bo masz wielką wartość. A nie można się zgadzać na takie traktowanie absolutnie.
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
13 lis 2009, 19:54
Lokalizacja
Gdańsk

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez bartek2dwa 07 sty 2014, 11:52
Witaj, musisz być mocna psychicznie i pewna siebie :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 sty 2014, 11:49

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez marca90 07 sty 2014, 18:00
Rozmawiałam z nim dzisiaj. I nie wiem czy to siła jego sugestii, ale powiedział że potraktowałam go jak śmiecia, że wbiłam mu nóż w plecy, bo go nie obroniłam przed tymi ludźmi, bo za nim nie pobiegłam, że zrobiłam mu coś tak okropnego. Wiecie każdy ma swoje za uszami, też nie byłam idealną kobietą zawsze, bo mam swoje humory i fochy jak każda kobieta chyba. Powiedział mi też że jego znajomi jak wysłuchali mojej wersji to pytali co mu zrobiłam, bo on bez powodu by mnie nie popchnął. Może faktycznie nie poświęciłam mu zbyt wiele czasu, stąd ta reakcja. Ale jego tez co chwilę nie było, gdzieś z kimś gadał na dworze Zapytał czy ja mu się jeszcze dziwię że on tak postąpił, skoro bawiłam się ze wszystkimi tylko nie z nim ( mamy wspólne zdjęcia w tańcu więc to nie prawda :D ). On miał na mnie tak wielki wpływ że uzależniłam się od niego ...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 sty 2014, 13:30

Witajcie, potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez zima 07 sty 2014, 18:11
marca90, Ty chcesz cierpieć. wszystko byle uciec od siebie. wdeptujesz w gówno starając się przekonac wszystkich ze to czekolada.
skończ jakąś szkołę, podejmij pracę, zmień towarzystwo. bo jak to czytam to mam wrazenie ze jestes dziewczyną dresiarza i nie chodzi mi tu o slownictwo lecz o sposób myslenia, a dziewczyna dresiarza to nie zadna funkcja lecz odpowiedni profil osobowosciowy.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez Paweł Gaweł 07 sty 2014, 18:26
Co za debil z tego Karola.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 lis 2012, 21:44

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez marca90 07 sty 2014, 18:32
Heh Zima powiało chłodem, ale masz coś w tym racji... z gówna czekolady nie zrobisz.
A tak poza tym to już jedne studia mam ukończone i pracuję ;). Ale dzięki za sprowadzenie mnie na ziemię :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 sty 2014, 13:30

Witajcie, potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez xTosia 07 sty 2014, 19:21
W 100% poperam Zimę! Ja też taka jeste, że zawsze szukam najgorszego,a nie najlepszego ... dla mnie zawsze szklanka w połowie jest pusta, a nie pełna i to mój ogromny błąd!

Kobitko szanuj siebie, bo jesteś tego warta :)
Co za dzień, pewnie będzie padać...-Kłapouchy

Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko informacja zwrotna. Jeśli coś źle zrobiłeś to znaczy, że odkryłeś kolejny sposób, który nie działa i jesteś o krok bliżej od znalezienia tego, dzięki któremu osiągniesz swój cel-Michael Jordan
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 sty 2014, 21:29

Witajcie, potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez zima 07 sty 2014, 19:25
marca90, :shock: :shock: :shock:
to co Ty wyprawiasz?

skąd ta depresja? trauma, endo czy co?
pracowitą, kochającą i lojalną dziewczynę

byc moze w tym pies pogrzebany.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez marca90 07 sty 2014, 20:36
Depresję przechodziłam już wcześniej, pojawiła się z niewiadomej przyczyny i powodu bo u mnie wszystko było ok :).

A teraz sama nie wiem, dałam sobie wmówić że to ja jestem ta zła i okropna. Dalej go kocham , ale wierzę że to przejdzie z czasem, w ciągu chwili też się nie zakochałam tylko był to dłuższy etap.

Nie wiem czy nie wybrać się na psychoterapię, bo może rzeczywiście jestem zbyt uległa czy coś ....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 sty 2014, 13:30

Witajcie, potrzebuję pomocy

przez maciek-zsm 07 sty 2014, 20:39
Tak, idź bo pakowanie się w związek gdzie na 90% chłopak Cię będzie bić to jest masochizm a nie uległość.
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
13 lis 2009, 19:54
Lokalizacja
Gdańsk

Witajcie, potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez zima 07 sty 2014, 22:20
marca90, nie mozesz go kochać.

jesli pociaga Cie masochizm to zrób to po ludzku chociaż- zostań profesjonalna niewolnica, a nie bawisz sie półsrodkami :lol: :lol: :lol:
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do