Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

Avatar użytkownika
przez Lalana 03 sty 2014, 02:09
Witam Was serdecznie. Jestem 22-letnią, niedługo niestety już 23-letnią, kobietą pochodzącą z Warszawy. Zdecydowałam się przyłączyć się do tego forum, gdyż potrzebuję miejsca, w którym znajdę pomoc lub wskazówkę. Mam nadzieję, że ktoś z Was wskaże mi odpowiedni kierunek, bo ja chyba trochę się pogubiłam.
Zacznę może od początku. Pochodzę z niepełnej rodziny - mój ojciec zmarł, gdy miałam 8 lat. Szczerze mówiąc, słabo go pamiętam, choć podobno często się widywaliśmy. Nie mieszkał ze mną, ponieważ miał jakieś problemy z dogadaniem się z matką. Wraz z mamą mieszkałyśmy z babcią, dziadkiem i siostrą babci. Dziadek był dobrym człowiekiem, ale miał dość poważny problem z alkoholem. Zdarzały mu się napady agresji, jednak nigdy nie zrobił mi krzywdy. Nigdy bezpośrednio. Często bił babcię. Pamiętam pewien dzień, miałam może 5 lat. Dziadek przyszedł pijany i zaczął się kłócić z babcią. Siostra babci bała się dziadka. Wzięła mnie szybko do swojego pokoju, zamknęła drzwi na kluczyk i kazała się schować pod kołdrą. Wtedy rozległ się donośny krzyk babci i powtarzające się odgłosy uderzenia. Trwało to może kilka minut. Po tym wszystkim, gdy pobiegłam do babci, zobaczyłam ją całą zapłakaną z zaczerwienionym okiem. Ciągle pamiętam to okropne uczucie bezsilności i dręczące mnie poczucie winy. Podświadomie wyrzucałam sobie, że nie pobiegłam tam i nie prosiłam dziadka, żeby przestał. Wiem, że jest to nieuzasadnione uczucie, bo w końcu co może zrobić małe dziecko.
Wiele lat później podczas rozmowy z przyjacielem zdałam sobie sprawę, że wydarzenia z dzieciństwa mocno przyczyniły się do tego, jak wyglądało moje życie później, chociażby w liceum. Okres licealny wspominam tragicznie. Miałam duży problem z dogadaniem się z koleżankami i kolegami z klasy. Potrzebowałam ich akceptacji jak niczego innego na świecie, jak to w przypadku młodych ludzi bywa, jednak przez swą nieśmiałość i ograniczone zaufanie trudno było mi zbudować głęboką relację. Przez to uciekałam ze szkoły. Uciekałam w głąb swojej głowy, co raz bardziej zamykając się na świat. Zamiast pojawiać się na lekcjach, jeździłam komunikacją miejską po mieście i obserwowałam ludzi, mając nadzieję, że czegoś mnie to nauczy. Pokazało mi to jedynie, że świat wcale różowy nie jest, plus problemy w szkole. Dużo za dużo nieobecności, a w dodatku mocne pogorszenie się w nauce. Ciężko mieć dobre stopnie nie pojawiając się w szkole :) Na szczęście udało mi się wyjść jakoś z tej sytuacji, wygrać z nauczycielami, którzy rękami i nogami bronili się przed dopuszczeniem mnie do matury. Podczas rozmów z psychologiem udało mi się wybaczyć dziadkowi, a także sobie.
Myślałam, że dzięki tym rozmowom uda mi się w końcu żyć w miarę normalnie, jednak nie do końca mi to wychodzi. Mam wrażenie, że jestem nieprzystosowana do życia w tej rzeczywistości. Jestem zbyt dobra, zbyt wrażliwa, zbyt naiwna i niedojrzała. Czasem myślę, iż nie powinnam już żyć. To nie tak, że chcę umrzeć. Nie chcę, mam po co żyć. Jednak czuję się bezsilna i bez życia. Czuję się jak chodzący trup. Nie mam już marzeń, nie wierzę w siebie, w ludzi. Nie mam nic co bym chciała zrobić, prócz jednego, które jest niemożliwe - wynieść się z tej rzeczywistości. W efekcie tworzę w głowie własny świat, który w pewnym momencie stał się przeszkodą w normalnym życiu, ponieważ czasem tracę poczucie realności. Przez ten urojony świat mam problemy z cieszeniem się z prostych rzeczy, trudno mi budować relacje z ludźmi.
Tyle byłoby o mnie, albo i aż tyle. Mam nadzieję, że ktoś przebrnął przez tę tyradę do końca i nie zanudził się na śmierć ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sty 2014, 00:57

Witam

przez kolekcjoner snów 03 sty 2014, 02:30
HEj. Uciekać można długo tylko czy to ma naprawdę sens. Bo tak można całe życie przeżyć jakby sie nie żyło. Nadal chodzisz do psychologa? Bo widzę, że nie wszystkie problemy są rozwiązane a lepiej by było gdybyś odnalazła swoje miejsce i nie straciła tego co masz najważniejszego, czyli marzeń.
kolekcjoner snów
Offline

Witam

Avatar użytkownika
przez Lalana 03 sty 2014, 02:44
Niestety nie chodzę już do psychologa. Szczerze mówiąc, zanim spotkałam psychologa, któremu byłam w stanie wystarczająco zaufać, minęło sporo czasu jak również sporo różnych psychologów odwiedziłam. Niestety ten człowiek wyjechał z Polski. Mam pewne opory przed ponownym szukaniem psychologa. Skręca mnie na samą myśl, że znów będę musiała ze szczegółami odpowiadać na przeróżne pytania twarzą w twarz. Wiem, że to irracjonalny lęk, jednak trudno mi z tym walczyć. Dodatkowo moja sytuacja finansowa nieco podupadła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sty 2014, 00:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

przez kolekcjoner snów 03 sty 2014, 02:50
Rozumiem, ale skoro z tym wyszło to może nie być tak źle. Warto pociągnąć sprawy, bo potrzebujesz pomocy. To jest najważniejsze.
kolekcjoner snów
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do