świąteczna gorycz

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez niestety 26 gru 2013, 14:33
Czuję się mało realna. Odłączona od świata. Samotnie wypełniająca się codziennymi zdarzeniami. Trzeba zapełnić się, doszczętnie zapchać się, emocjami, zdarzeniami, ludźmi, sytuacjami, myślami, aż do momentu kiedy będą się przelewać. Móc je wyrzygać i „spokojnie” na nowo dokonywać codziennego rytuału stworzenia. Jednak ciągle pozostaje coś na dnie żołądka. Emocje niedowyrzygania, kwaśne i boleśnie odbijające się każdego ranka. Nawet realne bordowobure ślady na rękach nie pozwalają poczuć się bardziej „jakaś”, bardziej „konkretna”, żywa. Skoro jeszcze płynie we mnie krew, to znaczy, że żyję. Czy aby na pewno? Może moje życie jest jak te rany?Ukrywana, pod plastrami, kolorowymi bransoletkami, przyklejonymi do twarzy fałszywie żałosnymi uśmiechami, prawda o nie akceptacji, szukaniu wciąż nowych granic, a może tylko fanaberie znudzonej, niezbyt mądrej panienki. Kogo Ty tak nienawidzisz, co? Czego Ty się tak boisz? Czego Ty, cholerna dziewczynko, od nas wszystkich chcesz? Zastanów się nad sobą.
Zgasła już pierwsza gwiazdka. Aniusiu, co dostałaś od Świętego Mikołaja? Garść frustracji, wiadro smutku, przypalone pierogi, żal do siebie, poczucie osamotnienia w domu pełnym ludzi, plamy z barszczu lub krwi na białym obrusie, sztuczne uśmiechy, zaplątane myśli.
Martwa, krwawiąca powłoka ludzka. Pozbawiona wnętrza, żałosna, nieznośna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

świąteczna gorycz

przez skufka 26 gru 2013, 16:13
O kurcze, przeczytałam Twój wpis i od razu zabrałam się za odpisywanie ale tak naprawdę to nie bardzo wiem, co napisać. Weszłam na to forum, bo mi bardzo źle na duszy - czuję smutek, niepokój, beznadziejność, samotność...
Widzę, że nie tylko ja cierpię...
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
20 cze 2013, 18:02
Lokalizacja
Warszawa

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez warrior11 26 gru 2013, 16:27
Nie jesteś żałosna
nie jesteś nieznośna
jesteś żywa i masz piękne wnętrze
nie ulegaj zgniłym myślom i kłamstwu,które one niosą
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez niestety 26 gru 2013, 16:29
Jest nas więcej skufka...niestety...
Czasami wydaję mi się, że dźwigam już absolutnie całe syf tego świata, że bardziej na dnie być już nie można...ale później okazuję się, że można. Zawsze można.
Budzę się rano i nie potrafię zrekontruować wydarzeń dnia poprzedniego. To co było jeszcze kilka godzin wcześniej końcem świata, traci znaczenie. To na co czekałam, nie mogąc zasnąć aż do świtu - staje się przerażającym zadaniem niedowykonania. Codzienne skoki między wiarą w sens swojego życia, a kompletną rezygnacją.
Czas się rozwarstwia. Świadomość umyka. Myśli przytłaczają. Ciało boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

świąteczna gorycz

przez Saraid 26 gru 2013, 16:36
niestety, i nic dobrego Cię nie spotyka?dlaczego skupiasz się tylko na samych negatywach?to sprawia że czujesz się jeszcze gorzej.Myśli wpływają na nasze samopoczucie.
Saraid
Offline

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez Candy14 26 gru 2013, 16:37
jesteś żywa i masz piękne wnętrze

skad wiesz?

niestety, pogubiona jestes okropnie. Znam ten stan zywego trupa..na szczescie mam hgo juz za soba wiec i Ty zawalcz jezeli masz sile
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez niestety 26 gru 2013, 16:46
Żyję w morzu negatywnych przekonań o sobie i świecie. Z pełną świadomością problemu. Na poziomie rozumu - rozpracowane to niemal na najdrobniejsze szczególy. Psychologiczne sztuczki, dzienniczki emocji pod którymi stawiam sobie punkty uznania lub nagany za samoświadomość i zrozumienie problemu.
Emocjonalnie bagno. I kiedy tylko coś zaczyna się układać następuję nagły, niezapowiedziany, niezapraszany zwrot o 180 stopni, równia pochyła. To co cieszyło, nadawało sens znika, rozpływa się we mgle. Nie jestem gotowa do doświadczenia spokoju i pogodzenia ze sobą. Stale walczę, ratując się i niszcząc na przemian.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

świąteczna gorycz

przez Saraid 26 gru 2013, 16:50
niestety, Chodziłaś na terapie?straszny chaos panuje w tym co napisałaś .
Saraid
Offline

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez niestety 26 gru 2013, 17:00
Chodzę, od ponad roku. Chaos panuję we mnie, więc i w tym co piszę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

świąteczna gorycz

przez Saraid 26 gru 2013, 17:05
niestety, widzisz jakąś poprawe?w czasie tej terapii?To dobrze że chodzisz praca nad sobą świadomość pewnych mechanizmów to podstawa.Twój terapeuta/tka wie dokładnie co czujesz?szczerość to podstawa na terapii.
Saraid
Offline

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez Candy14 26 gru 2013, 17:39
Nie jestem gotowa do doświadczenia spokoju i pogodzenia ze sobą. Stale walczę, ratując się i niszcząc na przemian.

dobrze ze masz tego swiadomosc. Dla kogos kto balansowal na skrajnych emocjach cale zycie trudno odnalezc sie w spokoju
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez niestety 26 gru 2013, 18:37
Widzę pewien wpływ terapii, ale trudno zbudować stałą relacje i mówić o poprawie, kiedy wszystko we mnie jest zmienne i zależy od niewiadomoczego.
Jak mówi terapeutka, robię krok do przodu a później pięć w tył. Co kilka sesji neguję wszystko co do tej pory wypracowałam, później pracuję dalej, później zawalam i myślę o rzuceniu terapii. Tak to wygląda, ale mam nadzieję, że jakaś szansa jest.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

świąteczna gorycz

przez Saraid 26 gru 2013, 18:51
niestety, jaką masz diagnoze?nie rzucaj terapii po takim czasie szkoda zawsze możesz to przecież zrobić.
Saraid
Offline

świąteczna gorycz

Avatar użytkownika
przez niestety 26 gru 2013, 19:21
Osobowość chwiejna emocjonalnie. Chyba. Nie rzucę, ale co jakiś czas zbiera mi się złość i obrażam się na terapeutke jak się da. Zeby tylko nie być zbyt blisko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do