Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez Natol 22 lis 2013, 19:40
Drodzy,

od kilkunastu dni czytam Wasze forum i zdecydowałam się napisać - wydaje mi się, że tu pasuje.

Mam prawie 26 lat i od ok.3 lat zmagam się z nerwicą - tak mi się wydaje. Dopiero od miesiąca chodzę na terapię, nie mam jeszcze postawionej diagnozy, ale po przyjrzeniu się Waszym historiom znalazłam wiele symptomów, które chyba kwalifikują mnie jako nerwicowca.

Zaczęło się ok. 3 lata temu na obczyźnie, kiedy to dopadły mnie różne lęki. Około miesiąc temu (wydaje mi się, że przez stresującą sytuację w pracy) lęki powróciły na dobre.

Moje lęki mają postać natrętnych myśli, ale nie tylko. Do tej pory:
- panicznie bałam się końca świata
- bałam się, że samolot uderzy w miejsce gdzie akurat przebywam
- bałam się wyjść z domu, żeby ludzie mnie nie zaczepiali
- ostatnio byłam przekonana, że jestem opętana
- teraz myśl,która mnie męczy to to, że jestem powołana do zakonu, że muszę tam iść, bo nigdzie indziej nie zaznam spokoju i nie będę szczęśliwa :(
- pojawiły się myśli, że w związku z tym MUSZĘ zostawić swojego chłopaka (który jest najcudowniejszym facetem jakiego znam)
- boję się modlić i chodzić do kościoła, bo boję się, że dostanę powołanie
- boję się latać samolotem (do Portugalii jechałam samochodem)
- czarne myśli dotyczące moich bliskich
- nie wyobrażam sobie, że moja ukochana Mama kiedyś umrze
- od zawsze bałam się sama spać i zostawać na noc sama w domu

Miewam ataki strachu, paniki i mam wtedy fizyczne objawy takie jak:
- drżenie
- mdłości
- wstręt do jedzenia
- zaciśnięta szczęka
- zimne kończyny
- bóle brzucha
- kłócie w sercu i przyśpieszone bicie itd...
- budzę się w nocy przerażona
- rano po przebudzeniu niemal zawsze czuję strach
- przez długi czas wyszukiwałam sobie choroby - rak, SM, guz mózgu itp...

Poza tym:
- wiecznie chcę spać, to jedyny czas, kiedy nie myślę, nie boję się...
- jestem wiecznie zmęczona (nawet jak śpię 12 godzin), ziewam
- przestałam o siebie dbać
- nie zwracam uwagi na to co jem (banany to jedyne jedzenie, które zazwyczaj jestem w stanie przełknąć)
- wszystko mnie wzrusza, ale rzadko płaczę tak na prawdę
- rzeczy,które mnie cieszyły - przestały
- skubię skórę w środku policzków i wyciskam wszelkie krostki na ciele
-mam poczucie pustki w życiu, że jest ono takie płytkie, że zwracamy uwagę na takie bzdurne rzeczy

Pochodzę z rozbitej rodziny, ojca nie znam właściwie. Był alkoholikiem, ale odszedł od nas jak byłam jeszcze małym bobasem. Moja Mama starała się zapewnić mi i mojej Siostrze najlepsze dziedziństwo i takie właściwie je pamiętam. Zawsze byłam nadwrażliwa, stresowałam się wieloma rzeczami, w pamiętnikach z nastoletnich lat znalazłam wpisy o treści: jestem niczym, chcę zniknąć. Często przeżywałam zawody miłosne. Później nie umiałam być sama. Miałam kogoś nawet jeśli wcale nie widziałam tej osoby jako kogoś na dłuższą metę.

Mogłabym pewnie pisać bez końca. Jestem na takim etapie, że nie wiem co robić. Jeszcze przed chwilą rozmawiałam o ślubie z moim chłopakiem, a teraz pojawiły się te myśli o zakonie... :( A jak wracam myślami do ślubu, to boję się, że ucieknę od Boga, że wezmę go jako niepoczytalna...i potem jak znów poczuję powołanie to będę musiała go unieważnić, rozwieść się - do tej pory to był mój najważniejszy cel w życiu - stworzyć szczęśliwy dom, gdzie są dzieciaki, pies i mój kochany Mąż...
Żeby zabić strach biorę Nervosol, albo piję alkohol (2 piwa, 2 drinki...) :(

Może powinnam iść do psychiatry po leki? Kiedyś brałam Pramolan, wydaje mi się, że pomógł...
Ale boję się też wyzdrowieć, bo znów boję się, że wtedy zechcę iść do zakonu.

Mam nadzieję, że znajdę tu trochę wsparcia, szczerze mówiąc samo czytanie pomaga. :)

Poza tym jestem normalną dziewczyną, śpiewam, uwielbiam psy, dzieciaki i jestem fanką natury i tym jak wpływa na nasze zdrowie i urodę.
It's amazing how far you are willing to go when someone believes in you.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 lis 2013, 12:38
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez hania33 22 lis 2013, 19:45
Natol, Witaj..powinnaś udać sie do specjalisty , póki nie jest gorzej, pozdrawiam cieplutko..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez Natol 22 lis 2013, 19:52
Jutro mam 3 wizytę u terapeuty, ale też mi się wydaje, że chyba psychiatra będzie konieczny. :(
Chociaż są lepsze dni, takie, że czuję się właściwie ok. A potem wraca i od początku...
It's amazing how far you are willing to go when someone believes in you.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 lis 2013, 12:38
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez hania33 22 lis 2013, 19:54
Natol, Tez tak mialam , musiałam zacząć brac lek ..teraz jakoś wałczę.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 22 lis 2013, 20:41
Natol, Cześć witaj, wsparcia nigdy dość po to jest to forum, terapia jak najbardziej, ale czasem bez psychiatry i leków się nie obejdzie kiedy objawy są ciężkie. Ja jestem i na terapii i na lekach, a moja przygoda z nerwicą trwa już długo, ale walczę i daje radę jakoś żyć :D
Głowa do góry i się nie poddawać :D
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez Natol 22 lis 2013, 20:49
Będę się starać!
Fajnie tu, bo bliscy choć wspierają to nie potrafią zrozumieć jak ja mogę się tak bać.
It's amazing how far you are willing to go when someone believes in you.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 lis 2013, 12:38
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 22 lis 2013, 20:50
Natol, nigdy nie zrozumiesz człowieka jak nie wejdziesz w jego buty proste :D a z tym zakonem to poważnie pisałaś ?
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez Natol 22 lis 2013, 20:59
Poważnie, to jest myśl, która mi ostatnio nie daje spokoju. Wszędzie ostatnio widzę zakonnice i dosłownie we wszystkim znajduję skojarzenia z zakonem... :( Nawet jak na siebie patrzę w lustro, to zaraz sobie siebie wyobrażam w habicie. Jak przeczytałam słowo "zakon" w Twoim poście to mnie sparaliżowało...
It's amazing how far you are willing to go when someone believes in you.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 lis 2013, 12:38
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 22 lis 2013, 21:06
Natol, ale zakon to chyba musi się wiązać z powołaniem, bo czasem to może być chęć ucieczki od świata a wtedy to nie ma sensu chyba ?
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez Natol 22 lis 2013, 21:08
Niby to wszystko wiem, a i tak się boję. Nawet pisałam do jednej siostry i odpisała, że trzeba być odpornym psychicznie i nie mieć lęków egzystencjalnych. Po cichu mam nadzieję, że i tak by mnie nie przyjęli... :(
It's amazing how far you are willing to go when someone believes in you.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 lis 2013, 12:38
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 22 lis 2013, 21:15
Natol, skoro jesteś wierząca i czujesz, że to droga dla ciebie to trzeba dążyć do tego, byle być szczęśliwym w życiu
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez Natol 22 lis 2013, 21:25
Problem w tym, że nie chcę tego, nie chcę tych myśli.

Trochę ze mnie skrupulantka. Terapeutka powiedziała, że mogę mieć zły obraz Boga i że powołanie nie ma nic wspólnego z lękiem. Pokój, wolność, radość - 3 kryteria powołaniowe. Niczego nie mam. Taka obsesja, taka sytuacja... O_o
It's amazing how far you are willing to go when someone believes in you.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 lis 2013, 12:38
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 22 lis 2013, 21:27
Natol, jeżeli to obsesja to już sprawa poważniejsza musisz to z lekarzem obgadać
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Dzień dobry i o tym jak stałam się niewolnikiem strachu.

Avatar użytkownika
przez Michał Drwał 22 lis 2013, 21:54
mam tak samo tylko że mój świat jest nie Realny O jeden raz za dużo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
19 lis 2013, 20:19
Lokalizacja
Leszno

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do