Weltschmerz i nie tylko

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Weltschmerz i nie tylko

przez para 22 lis 2013, 13:22
Cześć
Tak sobie siedzę i myślę, że to słowo idealnie opisuje mój obecny nastrój. To jest dosłownie ból świata. To jest taki ogromny dyskomfort życia i ciągły pesymizm. Nic mnie nie cieszy, a wszystko dołuje. Ostatnio doświadczyłam śmierci bliskiej osoby oraz od wielu miesięcy dzielę problemy zdrowotne bliskich mi osób. Pewnie to jeszcze żałoba tak działa, ale moja choroba trwa już kilka dobrych lat a teraz jest zaostrzenie znów. Nie widzę sensu w życiu, bo i tak przyjdzie śmierć. Mam natrętne myśli, że jak zacznę się cieszyć czymkolwiek, los "za karę" ześle na mnie kolejne zmartwienia, bowiem tak wg mnie było do tej pory.Kiedy poczułam ulgę, zaczęłam korzystać z życia - klops-wydarzyła się jakaś tragedia mniejsza czy większa. Nie daję rady z tym bólem. Nie mogę znieść, że tyle ludzi cierpi z różnych powodów. Że wielu brakuje pieniędzy, zdrowia, że jest tyle niesprawiedliwości na świecie. Że ludzie są wobec siebie tak straszni. Zresztą i tak umrzemy. Nienawidzę, gdy ktoś mówi : musisz zacząć cieszyć się życiem. Takie teksty-pocieszenia-dobre rady są dla mnie straszne i nie działa to w ten sposób. Wręcz przeciwnie. Myślę wtedy, że nie mogę nie mogę i...nie mogę się cieszyć. Jedyne co sprawia mi trochę radości to np. możliwość wyspania się w dzień wolny od pracy. Wtedy kładąc się spać jestem spokojniejsza. W tygodniu mam ogromny dyskomfort, że się nie wyśpię i nie mam siły wstać,cały dzień jestem słaba. Wiem, że piszę chaotycznie. Chciałam po prostu coś napisać, bo kiedyś pisanie dawało mi ulgę. Aha, dodam jeszcze, że od czasu śmierci bliskiej osoby mam ogromny lęk przed śmiercią i on mi trochę uniemożliwia życie. Było to tak, że osoba ta chorowała i wszystko było na dobrej drodze do wyzdrowienia, a śmierć przyszła nagle. Dodatkowo mam w głowie jej słowa strachu przed odejściem, oraz buntu i niegotowości na to. Od jakiegoś roku waham się jeśli chodzi o wiarę. Czasem wierzę, czasem nie wierzę. Ostatnio raczej to drugie. Chciałabym może wierzyć, że jest Bóg i życie po śmierci, ale coś w głębi mówi mi, że to nielogiczne i mam trudności z uwierzeniem w to. Wydaje mi się, że niestety nic nie ma. I to mnie napawa również lękiem. Bardzo źle się z tym czuję. Wiem i boję się, że w każdej chwili może stać się coś złego. I to też mnie paraliżuje. Dziś słońca nie ma też.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
22 lis 2013, 00:47

Weltschmerz i nie tylko

przez kolekcjoner snów 23 lis 2013, 03:26
Życie często jest przeplatane złymi rzeczami, ale ważne by się z nich otrząsnąć i nie skupiać się na nich za bardzo. Śmierć bliskiej osoby to duży szok, ale takie już są zasady na tym świecie. Śmierć jest bardzo blisko, tylko nie zawsze sobie zdajemy z tego sprawy. Więc nie ma co robić z siebie męczennika, bo to i tak nic nie da. Potrzebny jest dystans, bo jakby się go nie miało to szybko można zwariować tutaj. Nie da się wszystkiego zrobić i wszystkich uratować, ale choćby te małe pozytywne rzeczy zrobione dla kogoś mogą dużo dać. Ten jeden uśmiech. To jest warte poświęcenia.
Wydajesz się ogólnie znerwicowana. Jak sama nad tym nie zapanujesz to warto pójść do psychologa...

Cheers
kolekcjoner snów
Offline

Weltschmerz i nie tylko

Avatar użytkownika
przez EmInQu 23 lis 2013, 07:23
para napisał(a):Cześć
tak wg mnie było do tej pory.Kiedy poczułam ulgę, zaczęłam korzystać z życia - klops-wydarzyła się jakaś tragedia mniejsza czy większa.
Cześć. To akurat jest jedynie Twoje osobiste naginanie rzeczywistości. Równie dobrze można nagiąć ją w drugą stronę zmieniając kolejność i stwierdzić, że po złych okresach przychodziły lepsze. To takie trochę bezproduktywne analizy, które de facto niczego wiarygodnego Ci nie sprzedają. Piszesz, że zmarła Ci bliska osoba. Większość ludzi na Ziemi straciło kogoś bliskiego w ostatnich kilku latach, nie mówiąc już o całym ich dotychczasowym życiu.

Nie mogę znieść, że tyle ludzi cierpi z różnych powodów. Że wielu brakuje pieniędzy, zdrowia, że jest tyle niesprawiedliwości na świecie. Że ludzie są wobec siebie tak straszni.
No ja też tego nienawidzę. I co w związku z tym? Co Ci to da, że będziesz siedzieć w domu i rozkminiać strukturę funkcjonowania świata ludzi? Ile pożytecznych rzeczy zrobiłaś dla cierpiących ludzi w ostatnim tygodniu(które wymagają jedynie Twoich chęci, a nie np. finansów)?

Jedyne co sprawia mi trochę radości to np. możliwość wyspania się w dzień wolny od pracy. Wtedy kładąc się spać jestem spokojniejsza.
Czyli jednak potrafisz czerpać pozytyw z tego, co Cię otacza. Ile możliwości doświadczania innych bodźców wprowadzających człowieka w spokojniejszy nastrój wypróbowałaś i co to było?
mam ogromny lęk przed śmiercią
Dlaczego boisz się śmierci skoro życie nie jest dla Ciebie czymś satysfakcjonującym?

Chciałabym może wierzyć, że jest Bóg i życie po śmierci, ale coś w głębi mówi mi, że to nielogiczne i mam trudności z uwierzeniem w to. Wydaje mi się, że niestety nic nie ma. I to mnie napawa również lękiem. Bardzo źle się z tym czuję.
Do czego potrzeba jest Ci ta wiara skoro kierujesz się w życiu logiką?
Zrób wszystko, aby uniknąć walki, ale gdy już musisz do niej stanąć - WYGRAJ!
Gdybym stosowała się do wszystkich reguł, daleko bym nie zaszła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1760
Dołączył(a)
14 sie 2013, 14:39
Lokalizacja
ロジック

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Weltschmerz i nie tylko

przez para 23 lis 2013, 16:39
No jasne, ze wiekszosc ludzi stracila kogos.ale uwierz,ze nikt z moich bliskich znajomych.nawet nie wiedza jak wyglada pogrzeb,bo rowniez nigdy nie byli.caly obrzadek jet dla nich obcy no i niestety mnie nie rozumieja w tym temacie tak jakbym moze chciala.Syty glodnego nie zrozumie, chocby i sie staral. Nie ma mocnych.poza tym ok, ludzie przechodza po tym do porzadku dziennego,ale ja z tym sobie nie umiem poradzic jeszcze.
Pozyteczne rzeczy dla ludzi robie co dzien,bowiem mam prace, w ktorej pomagam ludziom.nie wszystkim mozna,to rzecz jasna,i to jest ciezkie do zaakceptowania.i takie slowa ze nic z tym nie zrobisz i daj spokoj to nie do mnie,bo nie dzialam w ten sposob,ze mi powiesz nie badz taka i pstryk zadziala.
Co za pytanie dlaczego boje sie smierci skoro zycie nie jest satysfakcjonujacym? To nie znaczy,ze chce umierac i ze mam uwazac ze smierc mnie wybawi z niesatysfakcji.oraz do czego potrzebna mi wiara, otoz kiedy mocno wierzylam, czulam sie bezpieczniejsza, wierzac,ze jest zycie wieczne itd.kiedy stracilam wiare, z mysla,ze jest pustka,jest mi zle i nie umiem jeszcze tego zaakceptowac.to kwestia dojrzalosci.dlatego ja nie mowie ze wiara mi jest potrzebna, ale nie moge sobie poradzic z tym,ze nie moge uwierzyc,nie wiem czy to rozumiesz jakkolwiek.lecze sie.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
22 lis 2013, 00:47

Weltschmerz i nie tylko

Avatar użytkownika
przez monk.2000 24 lis 2013, 00:22
para, mam podobne objawy. Cieszyć się nie potrafię tak na prawdę, ale nawet wśród tego bólu można znaleźć jakieś pozytywy. Trudno walczyć z całym wszechświatem sądząc, że to wszystko pomyłka. :(
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Weltschmerz i nie tylko

Avatar użytkownika
przez pysiunia 25 lis 2013, 00:28
para, Czy nie wymagasz zbyt dużo od samej siebie ?

Po śmierci kogoś bliskiego jest czas żałoby - czas, który pomaga nam pogodzić się z tym faktem. Jeśli nie przeżyjemy żałoby, mogą pojawić się choroby somatyczne, zaburzone relacje z ludźmi, unikanie ich, zablokowanie emocji i wiele innych.
Trzeba mówić innym osobom, co przeżywasz, otwierać się.

Akuratnie teraz jest taki okres w Twoim życiu, że ktoś bliski odszedł, inni bliscy chorują. Takie jest życie...
Przeżywając żałobę czy patrząc na choroby najbliższych uodparniasz się i w przyszłości te przeżycia nie będą dla Ciebie takim problemem.
Gdy byłam młodą dziewczyną i umierali rodzice moich koleżanek - bardzo to przeżywałam. Bałam się cierpienia i śmierci najbliższych.
Gdy zmarł mój Teść, później teściowa - przeżywałam to, bardzo ich kochałam, ale intensywność przeżyć nie była już taka mocna jak kiedyś.

Para, tak jak napisał EmInQu - wszystko zależy też od Ciebie - jak na to patrzysz.
Ludzie rodzą się i umierają - taka jest kolej życia. To nie jest tak, że "jak zacznę się cieszyć czymkolwiek, los "za karę" ześle na mnie kolejne zmartwienia, bowiem tak wg mnie było do tej pory.Kiedy poczułam ulgę, zaczęłam korzystać z życia - klops-wydarzyła się jakaś tragedia mniejsza czy większa".

Jeśli w ten sposób myślisz - to tak będziesz to odbierać ! I będziesz cierpieć.
Pomyśl - ludzie umierają codziennie... mnóstwo ludzi choruje... Ciesz się tymi, którzy żyją i są obok Ciebie.

Staraj się rozpoznawać w sobie negatywne myśli i przemieniać je w pozytywne (techniki NLP).
Od Ciebie zależy Twoje życie. Tylko Ty możesz je zmienić :)
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do