Każdy ma ten pierwszy krok, a więc dobry wieczór!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Każdy ma ten pierwszy krok, a więc dobry wieczór!

przez MJ93 21 wrz 2013, 01:14
Jak zwykle najtrudniej napisać pierwsze słowa. Mam 20 lat i męczę się z sobą już dłuższy czas, wielokrotnie wypierałem to co zamierzam teraz napisać ale w głębi siebie zawsze chyba wiedziałem, że to prawda. Kiedyś uznawałem to za po prostu za użalanie się nad sobą i winę mojego słabego charakteru, która prędzej czy później sama w jakiś 'magiczny' sposób zniknie. Nie przedłużając najprawdopodobniej mam depresje. Zamierzam w najbliższym czasie wybrać się do psychologa i tym razem nie stchórzyć jak to wcześniej miałem w zwyczaju. Najpierw jednak chciałbym się symbolicznie oczyścić i wyrzucić z siebie chyba pierwszy raz, w całości jak to się zaczęło. Przygotujcie się więc na nudne wynurzenia jeśli ktoś w ogóle to przeczyta ale nie o to tu chodzi.
Zaczynając więc Ojciec mój jest alkoholikiem, takim który chyba nigdy nie widział problemu i tak właściwie to żyje już chyba w swoim prywatnym świecie. W rodzinie raczej nie dochodziło do przemocy, bardziej polegało to na dręczeniu psychicznym i braku możliwości przewidzenia w jakim stanie zastanie się go po powrocie do domu. Właściwie chyba nie pamiętam ważnego wydarzenia w moim życiu podczas którego On nie był pijany. Wracając do początku, w podstawówce na początku byłem prowodyrem, tym który zgromadził w około siebie parę kolegów i był całkowitym przeciwieństwem obecnego mnie. W 3 klasie lekarze zdiagnozowali u mnie wadę serca i zrobili wielką panikę w sprawie tej kwestii, mniejsza, że później okazało się to histerią konowałów. Więc oczywiście kategorycznie zakazali jakiegokolwiek wysiłku fizycznego, w ciągu tygodnia spadłem w hierarchii klasy ze szczytu na dno, stałem się tym dziwnym, innym. Zmieniłem szkołę. Potem następną, tam było najgorzej bo zostałem obrany na cel przez grupę szkolnych pierwszoligowych dręczycieli. Zmieniłem więc szkołę jeszcze raz, tym razem ostatni raz. Nie czułem się tam najlepiej ale przynajmniej nikt się przynajmniej nie znęcał. Dotrwałem. Teraz jestem na studiach. To byłby w skrócie mój życiorys, przejdzmy do uczuć.
Właściwie nie za wiele w tej kwestii jest do mówienia bo nader skutecznie odciąłem się od nich. Właściwie nie wiadomo kiedy przestałem czuć cokolwiek, wykonałem tak skuteczną barierę, że nawet kiedy powinienem być zły, nie czuje absolutnie nic. Sparadycznie kiedy tama się wylewa z powodu nagromadzonej tam 'wody' wybucham z nie do końca znanego powodu, w trakcie zwyczajnej rozmowy. Chcę wtedy tylko kogoś zranić (oczywiście słowem), boję się tego bo mój mózg w tych momentach kompletnie się 'wyłącza', czysta furia z absurdalnego powodu. Oprócz tego czuję tylko cały czas tylko pustkę której nie potrafię zapełnić, jak jestem z ludzmi (a zdarza się raczej rzadko) chce być sam, jak jestem sam chce być z ludźmi. Nie wiem co lubię i dlaczego to lubię. Ostatnio właściwie zaczynam się dowiadywać, że JA mogę coś lubić, a nie być tylko dla mnie czymś obojętnym.
Następnym uczuciem jest potworne osamotnienie, jak idę ulicą czuje się tak jakbym miał osobistą bańkę mydlaną w której jestem zamkniętym, a wszystko poza nią jest jakieś mdłe, nieprawdziwe (przecież to nie mogą być prawdziwi ludzie to tylko ruszające się zezwłoki, bez osobowści!) i jakby pozbawione kolorów. Czasami to uczucie przechodzi przechodzi w coś gorszego uczucie, że to wszystko sen i nic nie jest realna ( ja też), to tylko iluzja. Boję się tego.
Przechodzimy więc do ostatniego, strach. Czasem boję się wszystkiego zrobienia zakupów w sklepie, spytania sprzedawcy, koleżanki lub wykładowcy. A propo tego musicie zrozumieć jedną rzecz w tej kwestii Ojciec jak coraz bardziej pogrążał w swoim stanie odciął naszą rodzinę od wszystkich znajomych, nikt nie miał prawa go widzieć przecież w takim stanie! Więc właściwie przez całe życie miałem chyba 2,3 bliższych znajomych, przyjaciół? Kontynuując oprócz takich zwyczajnych lęków z którymi da się żyć boję się jednego w sposób wręcz paranoiczny, że kiedyś stracę zmysły. Zacznę słyszeć głosy czy dostanę omamy wzrokowe (to ostatnie byłoby najgorsze ! ). Czasami łapię się na tym, że próbuje testować rzeczywistość. Wiąże się z tym jedna obsesja czasem, jak każdy, mam bardzo niepokojące sny. Nie lubię tego ale chyba każdy tak ma, tylko nie każdy jak nie ma co robić to obrabia je, tworzy nowe potworne wizje w głowie których sam się boi. Najgorsze, że nie do końca nad tym panuje, poprostu historia musi zostać opowiedziana inaczej nie da mi to spokoju. Czasami nawet boje się zamknąć drzwi przez to.
To chyba wszystkie uczucia jakie w moim świadomym życiu czułem i chyba po takiej spowiedzi wreszcie uda mi się udać do psychologa, bo wiem jedno nie chce skończyć jako zgorzkniały starzec, który nie zaznał radości w swoim życiu, a jego główną rozrywką były fantazję na temat samobójstwa (to tylko fantazje chyba nigdy bym nie chciał pozbawić siebie życia). Powoli znudziło mi się czekanie, że może kiedyś będzie lepiej bo z tego łudzenia siebie jeszcze nigdy nic nie wynikło.
Dziękuje jeśli ktokolwiek zechciał tego wyznania wysłuchać i tym sposobem chciałem się przywitać na tym forum. Mam nadzieje, że nie wydałem się aż takim wariatem lub osobą wyłudzającą współczucie jak myślę.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 00:26

Każdy ma ten pierwszy krok, a więc dobry wieczór!

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 21 wrz 2013, 07:38
No faktycznie... Możesz śmiało iść do psychologa i to bez żadnego "oszczędzania" kup sobie z 3-5 sesji, bo wg. mnie
na szczęście nie masz żadnej depresji jako takiej, ale być może jesteś na dobrej drodze by ją mieć. Dobry terapeuta
powinien wszystko to Ci wyjaśnić, obawy ewentualne rozwiać oraz ostrzec przed potencjalnymi zagrożeniami wynikającymi
z takiego stanu rzeczy w jakim się znajdujesz.
Czymaj się i nie zwlekaj z wizytą Obrazek
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2119
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Każdy ma ten pierwszy krok, a więc dobry wieczór!

Avatar użytkownika
przez Keraj 21 wrz 2013, 09:09
Cześć MJ93 :) Też uważam, że warto by udać się na terapię. Mi bardzo pomogła, pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
22 paź 2012, 19:04
Lokalizacja
wlkp

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do