Witam i pytam ;)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam i pytam ;)

przez eunice88 02 wrz 2013, 14:07
Hej,

Na forum jestem nowicjuszem ale jeśli chodzi o nerwicę to jestem "starym wyjadaczem".

Moja przygoda z nerwicą zaczęła się ponad 7 lat temu. Śmierć ojca alkoholika była czynnikiem wyzwalającym chorobę, niepokojące sygnały pojawiały się już wcześniej. Po pierwszym epizodzie dobrze się poskładałam i myślałam, że będzie już ok. W związku z pozytywnym doświadczeniem poradzenia sobie z chorobą postanowiłam studiować psychologię i świadczyć jako żywy przykład, że można z tego wyjść i jeszcze pomagać innym - blablabla cóż za idealizm - najgłupszy wybór w moim życiu.

Na drugim roku studiów rozstałam się z chłopakiem i choroba wróciła. Trzeba było wtedy rzucać studia i zmieniać zawód, ale ja się uparłam, że sobie poradzę. Studia minęły, zaczęłam pracę a nerwica jak była tak jest. Zawsze chciałam pracować z ludźmi, gdyż jestem osobą kontaktową i jak niektórzy twierdzą "o wysokich zdolnościach interpersonalnych". No i co z tego, skoro lęk mnie paraliżuje i uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Po skończeniu studiów wiedziałam, że nie mogę się pchać w psychologię kliniczną ze względu na własną przypadłość, z którą sobie nie poradziłam, tak jak radośnie zakładałam. Zaczęłam więc pracę w przedszkolu. Dałam radę pół roku. Miałam niemiłe współpracownice (mówiąc delikatnie) i nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Jestem osobą bardzo wrażliwą. Nie boję się zatłoczonych miejsc itp., nie mam żadnych objawów agorafobii. Boję się wrednych, niemiłych, niewyrozumiałych, chamskich ludzi. Sama jestem osobą z natury może zbyt życzliwą, zbyt wyrozumiałą i ugodową (czego wcale nie uważam za cnoty w dzisiejszej rzeczywistości) i chyba nie radzę sobie z tempem dzisiejszego świata. Nie chce, żeby mój post wybrzmiał w ten sposób, że świat jest "be" a ja jestem "cacy". Wiem, że przyczyna tkwi w mojej nadwrażliwości. Teraz pracuję z osobami niepełnosprawnymi i pomagam im w znalezieniu pracy. Projekt Unijny = straszny młyn. Minęło pół roku, a ja myślę o zwolnieniu się z pracy. I tak młoda, inteligentna dziewczyna, wyląduje przez nerwicę na zmywaku... ;) Taka maluje się powoli przede mną przyszłość.

Powiedzcie jak radzicie sobie z nerwicą w pracy, na jakich stanowiskach pracujcie? Jakie waszym zdaniem jest dobre stanowisko pracy dla osoby z zaburzeniami lękowo-depresyjnymi?

Pozdrawiam :)
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 13:07

Witam i pytam ;)

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 02 wrz 2013, 15:11
eunice88 napisał(a):Hej,
Na forum jestem nowicjuszem ale jeśli chodzi o nerwicę to jestem "starym wyjadaczem".

Witaj słoneczko. "Starym wyjadaczem" będziesz najwcześniej za 10 lat z tym "stażem" Obrazek

eunice88 napisał(a):Moja przygoda z nerwicą zaczęła się ponad 7 lat temu.

Fatalny dobór słowa. Nigdy bym tego nie nazwał "przygodą" :D

eunice88 napisał(a):Śmierć ojca alkoholika była czynnikiem wyzwalającym chorobę, niepokojące sygnały pojawiały się już wcześniej. Po pierwszym epizodzie dobrze się poskładałam i myślałam, że będzie już ok. W związku z pozytywnym doświadczeniem poradzenia sobie z chorobą postanowiłam studiować psychologię i świadczyć jako żywy przykład, że można z tego wyjść i jeszcze pomagać innym - blablabla cóż za idealizm - najgłupszy wybór w moim życiu.

Gdybyś zaczęła ćpać, albo pić na umór, albo coś w tym rodzaju - wtedy mogłabyś mówić o "najgłupszym wyborze w Twoim życiu".
Z tym "bagażem" jaki masz powinnaś świetnie wiedzieć, że bez względu na rodzaj i długość nauki nie miało to żadnego wpływu na Twoje zaburzenia.
A tak przynajmniej masz na papierze ukończoną dość konkretną szkołę jakby co.

eunice88 napisał(a):Na drugim roku studiów rozstałam się z chłopakiem i choroba wróciła.

Gdybyś go nie zostawiła (on Ciebie?) uwierz, że też by wróciła.

eunice88 napisał(a):Trzeba było wtedy rzucać studia i zmieniać zawód, ale ja się uparłam, że sobie poradzę. Studia minęły, zaczęłam pracę a nerwica jak była tak jest.

To byłby wtedy "najgłupszy wybór w Twoim życiu" ponieważ zaburzenia i tak by szalały w Tobie i były by obecne do dziś - a Ty aktualnie miałabyś
tylko dodatkowy powód do frustracji (nieukończenie szkoły).

eunice88 napisał(a):Zawsze chciałam pracować z ludźmi, gdyż jestem osobą kontaktową i jak niektórzy twierdzą "o wysokich zdolnościach interpersonalnych". No i co z tego, skoro lęk mnie paraliżuje i uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Dziwię się, że stricte technicznie jako psycholog (nawet "nieukierunkowany") po szkole nie znasz "szkolnych" podstaw jak się zaczyna walkę z takim zjawiskiem.
A są one raczej stałe i zaczynają się od wizyty u psychiatry.

eunice88 napisał(a):Po skończeniu studiów wiedziałam, że nie mogę się pchać w psychologię kliniczną ze względu na własną przypadłość, z którą sobie nie poradziłam, tak jak radośnie zakładałam. Zaczęłam więc pracę w przedszkolu. Dałam radę pół roku. Miałam niemiłe współpracownice (mówiąc delikatnie) i nie potrafiłam sobie z tym poradzić.

Coś mi mówi, że tylko "liznęłaś" ten trudny temat (w sensie te pół roku) - psychiatrę byś tak łatwo już nie "spławiła" nieradzeniem sobie z niemiłymi współpracownikami (ale
to na bank wiesz nawet sama)

eunice88 napisał(a):Jestem osobą bardzo wrażliwą. Nie boję się zatłoczonych miejsc itp., nie mam żadnych objawów agorafobii.

Więc nie ma co szukać w stuprocentowo pustych miejscach, tylko tam, gdzie trzeba.

eunice88 napisał(a):Boję się wrednych, niemiłych, niewyrozumiałych, chamskich ludzi. Sama jestem osobą z natury może zbyt życzliwą, zbyt wyrozumiałą i ugodową (czego wcale nie uważam za cnoty w dzisiejszej rzeczywistości) i chyba nie radzę sobie z tempem dzisiejszego świata. Nie chce, żeby mój post wybrzmiał w ten sposób, że świat jest "be" a ja jestem "cacy". Wiem, że przyczyna tkwi w mojej nadwrażliwości.

Ja lubię bardzo ludzi życzliwych, wyrozumiałych i ugodowych - więc jeśli tak faktycznie jest to na bank lubię i Ciebie Obrazek
Stała chyba zasada jest taka, że każdy człowiek przy nie leczonej depresji/nerwicy nie radzi sobie w zasadzie z żadnym tempem. Nawet tym żółwim.

eunice88 napisał(a):Teraz pracuję z osobami niepełnosprawnymi i pomagam im w znalezieniu pracy. Projekt Unijny = straszny młyn. Minęło pół roku, a ja myślę o zwolnieniu się z pracy. I tak młoda, inteligentna dziewczyna, wyląduje przez nerwicę na zmywaku... ;) Taka maluje się powoli przede mną przyszłość.

Brzmi jakby gorycz przez Ciebie przemawiała...
Po prostu bądź przygotowana, że na jakiś czas tego typu choroba może Cię pozbawić pracy.
Ale w tym czasie nie będziesz miała energii ani na Unijne Projekty, ani na zmywak, ani nawet na posadę za milion zł miesięcznie.
Po prostu możesz nie mieć totalnie siły na nic przez jakiś czas.

eunice88 napisał(a):Powiedzcie jak radzicie sobie z nerwicą w pracy, na jakich stanowiskach pracujcie? Jakie waszym zdaniem jest dobre stanowisko pracy dla osoby z zaburzeniami lękowo-depresyjnymi?
Pozdrawiam :)


Nie chcę się wypowiadać za innych - ale z tego co czytam, to odpowiedzi nie będą dla Ciebie zbyt optymistyczne jeśli idzie
o nieleczone zaburzenia depresyjne a pracę zawodową....
A im dłużej będziesz zwlekała - tym trudniej będzie to później okiełznać...
Trzymaj się serduszko i powodzenia życzę Obrazek
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2130
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Witam i pytam ;)

przez Chusteczka 02 wrz 2013, 15:49
"eunice88" Moja historia jest podobna.

eunice88 napisał(a): Moja przygoda z nerwicą zaczęła się ponad 7 lat temu.


Ja choruję od 12 lat na nerwicę natręctw. Teraz natręctw prawie nie mam, za to inne problemy psychiczne.

eunice88 napisał(a):Śmierć ojca alkoholika była czynnikiem wyzwalającym chorobę.


U mnie duży wpływ na moje zdrowie psychiczne miał alkoholizm matki. Teraz mama nie pije.

eunice88 napisał(a):W związku z pozytywnym doświadczeniem poradzenia sobie z chorobą postanowiłam studiować psychologię i świadczyć jako żywy przykład, że można z tego wyjść i jeszcze pomagać innym - blablabla cóż za idealizm - najgłupszy wybór w moim życiu.


Ja poszłam na psychologię, żeby pomagać takim zagubionym nastolatkom jak ja w LO. Oczywiście myślałam, że po studiach już będę silną, zdrową, dojrzałą kobietą. Cha,cha,cha.... Też trochę żałuję, że nie poszłam na coś innego. Teraz nie mam żadnego konkretnego zawodu, a terapeutą, to raczej nie będę :/ Przynajmniej w najbliższym czasie.

eunice88 napisał(a):Na drugim roku studiów rozstałam się z chłopakiem i choroba wróciła.


Ja w 3 klasie LO i na 1 roku studiów byłam w szczęśliwym związku, który mnie "wyleczył" na jakiś czas. Potem coś mi odbiło, odesząłm od tego chłopaka i moje problemy psychiczne wróciły.

eunice88 napisał(a):Zaczęłam więc pracę w przedszkolu. Dałam radę pół roku.


Też pracowałam w przedszkolu - dla dzieci ze spektrum autyzmu. Pracowałam tam 10 m-cy, po czym odeszłam ze względu na nawrót depresji :/

eunice88 napisał(a):Miałam niemiłe współpracownice (mówiąc delikatnie) i nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Jestem osobą bardzo wrażliwą. Nie boję się zatłoczonych miejsc itp., nie mam żadnych objawów agorafobii. Boję się wrednych, niemiłych, niewyrozumiałych, chamskich ludzi.


Moje współpracownice może nie były niemiłe, ale chyba niespecjalnie mnie lubiły (nie wiem, czemu) i nie miałam z nimi bliższych kontaktów.

eunice88 napisał(a):Sama jestem osobą z natury może zbyt życzliwą, zbyt wyrozumiałą i ugodową (czego wcale nie uważam za cnoty w dzisiejszej rzeczywistości) i chyba nie radzę sobie z tempem dzisiejszego świata.


Pod tym też się podpisuję, chociaż czasem mam już dosyć bycia miłą.

eunice88 napisał(a):I tak młoda, inteligentna dziewczyna, wyląduje przez nerwicę na zmywaku... ;) Taka maluje się powoli przede mną przyszłość.


Teraz nie mam pracy. Nie wiem, co chcę robić. Mam wrażenie, że niczego nie umiem, do niczego się nie nadaję i podejrzewam, że wyląduję na kasie w supermarkecie :/
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam i pytam ;)

Avatar użytkownika
przez Keraj 02 wrz 2013, 17:02
witaj na forum eunice88 :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
22 paź 2012, 19:04
Lokalizacja
wlkp

Witam i pytam ;)

Avatar użytkownika
przez PoznacSiebie 02 wrz 2013, 17:16
Powiedzcie jak radzicie sobie z nerwicą w pracy, na jakich stanowiskach pracujcie? Jakie waszym zdaniem jest dobre stanowisko pracy dla osoby z zaburzeniami lękowo-depresyjnymi?

ja sobie nie radziłem, dla mnie każdy dzień pracy to była tortura psychiczna. Obecnie świetnie się sprawdzam na stanowisku bezrobotnego :lol:
"Gdy myślisz, że możesz lub nie możesz- w obu przypadkach masz rację"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
06 maja 2012, 16:26
Lokalizacja
małe trójmiasto

Witam i pytam ;)

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 02 wrz 2013, 17:27
Co do pracy to mnie nawet najprostsze prace o zerowej odpowiedzialności typu praca w fabryce na taśmie, czy jako pomocnik na budowie męczyły psychicznie niemiłosiernie, a w mądrzejszych pracach z większą odpowiedzialnością to bym chyba już w ogóle nie wytrzymał, no ale nawet nie mam na takie szans. Jedyna praca o której marze to narzekacz forumowy, ale za to nic nie płacą niestety. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Witam i pytam ;)

przez Chusteczka 03 wrz 2013, 14:58
Mnie też stresuje nawet najprostsza praca :/ Mam wrażenie, że nie robię czegoś tam wystarczająco dobrze, tylko czekam aż mnie opieprzą albo zwolnią... Jak popełnię nawet drobny błąd, to już wpadam w panikę...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:14

Witam i pytam ;)

przez eunice88 16 wrz 2013, 18:40
Dzięki wszystkim za miłe przywitanie :)

Powietrzny Kowalu, trafne komentarze.
Tylko jedna kwestia do sprostowania - leczę się farmakologicznie od 7 lat, regularnie od 3. Uczęszczam również na psychoterapię psychodynamiczną od 3 lat, ale właśnie ją zmieniam na pozn-beh.

Na szczęście nie jest ze mną aż tak źle, więc z pracą dam radę oby tylko była w miarę spokojna. Nadal pracuje w projekcie. Byłam naprawdę bliska zwolnieniu ale po gorącym okresie wakacyjnym trochę się poluzowało i jest znośnie.

Nie przemawia przeze mnie gorycz - stąd buźki z przymrużeniem oka. Mimo iż choruję to nie pozwalam, żeby choroba odbierała mi ogólne poczucie szczęścia i radość życia. Ja i choroba to nie jedno. Wiadomo, że w stanie depresyjnym trudno czuć się szczęśliwym ale to tylko stan, a nie ja cała i całe moje życie - ogólnie rzecz biorąc nie jestem frustratem.

Trochę przeraża mnie perspektywa chorowania przez 17 lat.... Czyżby tyle ile Ty? Czy w ogóle można z tego wyjść....?

Chusteczko napisałam na priv :)

-- 22 paź 2013, 18:42 --

No i jestem sobie tutaj od jakiegoś czasu ale rzadko zaglądam bo szczerze przyznam, że nie potrafię i nie lubię rozmawiać na forach. Za dużo ludzi, za dużo wątków - podsumowując nie ogarniam ;) Szczerze to zawsze unikałam jak ognia tego typu komunikacji i fora internetowe budziły moją niechęć :P Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Może jest tutaj ktoś, kto ma podobne odczucia i wolałby popisać na priv - taka forma komunikacji jest dla mnie bardziej znośna :) Zapraszam :)
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 13:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do