Cześć !

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Cześć !

przez Myszasty 27 sie 2013, 17:47
Chciałbym się ze Wszystkimi gorąco przywitać. Mam na imię Piotrek, mam 27 lat. Od ponad roku cierpię na zespół lęku napadowego. Leczę się u psychiatry, biorę leki, chodzę do psychologa. Skutek jakiś tam jest - nie minęło to do końca, ale jest lepiej niż było.

Na co dzień nie wyróżniam się niczym szczególnym spoza społeczeństwa - pracuję, mam żonę, znajomych z którymi się spotkam, robię to na co mam ochotę i na co pozwala mi czas - chodzę na mecze, spotykam się ze znajomymi, zajmuję się moimi trzema kotami na punkcie których mam lekkiego bzika ;). Ogólnie uwielbiam zwierzęta, wszystkie moje 3 koty zostały ocalone przeze mnie od oddania do schroniska.

Moje problemy zdrowotne zaczęły się około 11 lat temu - w wieku 16 lat miałem pierwszy 'napad'. Siedząc w domu ni stąd ni zowąd poczułem ogromne przerażenie i strach, serce zaczęło bić jak oszalałe a ja czułem, że za chwilę wydarzy się coś strasznego, chociaż sam na dobrą sprawę nie wiedziałem co. Po kilku minutach atak ustał, ja po dłuższej chwili kompletnie się uspokoiłem. Minęło kilka miesięcy i kompletnie zapomniałem o tym wydarzeniu które miało miejsce.

Pochodzę z lekko patologicznej rodziny. Rodzice (oboje już nie żyją, niestety wykończyło ich uzależnienie od alkoholu) rozwiedli się gdy miałem niecały rok. Ojciec zapomniał kompletnie o moim istnieniu, z tego co wiem od mojej mamy strasznie pił i bił moją mamę co było zresztą główną przyczyną ich rozwodu. Matka niestety również nie stroniła od alkoholu, leczyła się na nerwicę a cały stres z tym związany topiła w wódce. Różnie układało się moje życie z matką alkoholiczką - gdy nie piła było w porządku, gdy tylko sięgała po alkohol dom i całe moje życie przeradzało się w piekło. Dzisiaj wiem, że ukradła mi część dzieciństwa i dorastania, ale nie mam o to do niej żalu - wiem, że to alkohol a nie jej specjalne działanie. Sam też sporo sobie zaszkodziłem alkoholem i narkotykami ponieważ to one były dla mnie ucieczką od przykrej momentami rzeczywistości.

Dosyć sporym ciosem dla mnie była śmierć mojej matki - zapiła się i zmarła praktycznie na moich rękach gdy miałem 24 lata. Od tamtej pory sam zacząłem popełniać jej błędy - piłem, ćpałem i robiłem masę głupot - jakich? Nie ma to tutaj większego znaczenia, chyba każdy wie, że u człowieka pod wpływem alkoholu i różnorakich narkotyków w głowie rodzą się naprawdę durnowate pomysły. Taki stan rzeczy trwał około roku gdy nagle...

Pewnego razu pojechałem w odwiedziny do mojej znajomej - oczywiście na kacu. Popijając herbatę i rozmawiając o niczym poczułem okropne mrowienie całego ciała i coś, czego do dzisiaj nie potrafię wyjaśnić - moje serce zabolało, jakby ktoś wbijał mi w nie ogromną szpilę. Wystraszyłem się, w sekundę zrobiłem się cały słaby, wszystko wydawało się jakby nie z tego świata a ja miałem wrażenie że umieram, że to czas na mnie, że za chwilę dostanę zawału, że zwariuję i już nigdy nie byłem niczego świadomy. Serce waliło jak oszalałe a ja czułem jak tylko coraz mocniej się pocę. Błagałem moją znajomą o to, żeby zadzwoniła na pogotowie, ona jednak odmówiła i zaczęła mnie uspokajać. Po kilkunastu minutach wszystko ustąpiło a ja poczułem się kompletnie wyczerpany - pojechałem więc do domu i położyłem się spać - przespałem cały dzień.

Od tamtej pory odstawiłem alkohol i narkotyki, ale problem narastał. Z dnia na dzień było coraz gorzej, byłem kompletnie odłączony od rzeczywistości, że jestem za jakimś mlecznym kloszem. Ataki lęku pojawiały się coraz częściej i częściej, były coraz mocniejsze i coraz bardziej wyczerpujące. W końcu zdecydowałem się iść do psychiatry. Od ponad roku leczę się i mam zamiar wygrać tę walkę definitywnie - pozbyć się tego cholerstwa raz na zawsze ;).

Mam nadzieję, że moja opowieść nie zanudziła Was.

Pozdrawiam Wszystkich 'walczących'! :)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sie 2013, 02:59
Lokalizacja
ZDolnyŚląsk

Cześć !

Avatar użytkownika
przez hania33 27 sie 2013, 17:52
Myszasty

Witam,nie zanudziła mnie Twoja opowieść.Pozdrawiam :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Cześć !

Avatar użytkownika
przez amelia83 27 sie 2013, 18:01
Myszasty, witaj ;)
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Cześć !

przez KonradGorak 30 sie 2013, 22:47
Wojownik który idzie na skróty? Leki? Przez te wszystkie lata byłeś pozbawiany swojej personalnej mocy, z jednej strony nie dziwię się że z bezsilności zdecydowałeś się brać leki. One jednak stłumią tylko problem, ale emocje ciągle siedzą w środku. Nie lepiej stać się emocjonalnie wolnym facetem, który nie jest zależny od żadnej tabletki?
Konrad Gorak
Podróżnik, Trener, Terapeuta, Tata,
Dawacz, Słuchacz, Mąż, Człowiek, Psycholog,
Odkrywca, Poszukiwacz, Rewolucjonista

Trener Sukcesu i Inteligencji Emocjonalnej
www.sukcescoach.pl
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
05 mar 2013, 02:38
Lokalizacja
Warszawa

Cześć !

Avatar użytkownika
przez tahela 31 sie 2013, 01:07
cześć
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10992
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Cześć !

Avatar użytkownika
przez beedee 31 sie 2013, 13:09
Myszasty, cześć! Poza psychiatrą chodzisz też na psychoterapię?
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Cześć !

Avatar użytkownika
przez Pieprz 31 sie 2013, 13:31
cześć Myszasty, witamy na forum
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Cześć !

Avatar użytkownika
przez monk.2000 31 sie 2013, 17:19
Myszasty, cześć. Nie znudziłem się twoją historią, bo stosowałeś akapity. :smile:
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Cześć !

przez Myszasty 31 sie 2013, 22:05
Dziękuję za przywitanie.

KonradGorak, nie same leki - chodzę również na psychoterapię, ale nie wiem czy tak powinna ona wyglądać. Po pierwsze nie jest ona regularna - pracuję na zmiany a co się z tym wiąże nie zawsze udaje mi się docierać na spotkania z terapeutką. Odwoływanie i przekładanie raczej nie sprzyja terapii ale niestety nie mam czasami wyjścia. Co do samej terapii - na dzień dzisiejszy mam ćwiczenia oddechowe. W trakcie "napadu" są one rzeczywiście pomocne - odpowiedni i wyregulowany oddech pozwala uspokoić serce a co za tym idzie psychikę. Natomiast podczas ostatniego spotkania terapeutka stwierdziła, że skoro od ostatniego spotkania wszystko u mnie OK, to to było tyle na dzisiaj, po czym mnie pożegnała. Chyba nie na tym powinno to polegać. Zobaczymy co będzie na następnym spotkaniu, które mam w przyszłym tygodniu. Ogólnie z terapeutką dogaduję się bez problemu i czuję się spokojnie w jej towarzystwie, więc co do samej jej osoby nie mam jej kompletnie nic do zarzucenia.

beedee, tak jak napisałem wyżej - chodzę na terapię.

monk.2000, staram się pisać w miarę czytelnie i przejrzyście ;) .
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sie 2013, 02:59
Lokalizacja
ZDolnyŚląsk

Cześć !

Avatar użytkownika
przez beedee 31 sie 2013, 22:30
Natomiast podczas ostatniego spotkania terapeutka stwierdziła, że skoro od ostatniego spotkania wszystko u mnie OK, to to było tyle na dzisiaj, po czym mnie pożegnała.


Miałam raz taką terapeutkę, też mi tak robiła, dwa spotkania później powiedziała mi żebym "żyła swoim życiem" i mnie pożegnała.
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Cześć !

przez Myszasty 01 wrz 2013, 14:51
Miałam raz taką terapeutkę, też mi tak robiła, dwa spotkania później powiedziała mi żebym "żyła swoim życiem" i mnie pożegnała.


Może chodzimy do tej samej? ;) Patrząc na Twoje 071 mam nieodparte wrażenie, że oboje jesteśmy z Wrocławia. Zobaczymy jak to będzie z tą terapeutką, za dwa tygodnie mam z nią kolejne spotkanie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 sie 2013, 02:59
Lokalizacja
ZDolnyŚląsk

Cześć !

Avatar użytkownika
przez Keraj 01 wrz 2013, 18:27
Witaj Myszasty :) I trzymaj się ! kto walczy - nigdy nie przegrywa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
22 paź 2012, 19:04
Lokalizacja
wlkp

Cześć !

Avatar użytkownika
przez beedee 02 wrz 2013, 12:30
Myszasty, dobrze podejrzewasz ;)
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Cześć !

przez Chusteczka 02 wrz 2013, 16:54
Witaj Myszasty! Mimo różnych błędów, które - jak piszesz - popełniałeś, mam wrażenie, że i tak jesteś bardzo silnym człowiekiem. Przy takim dzieciństwie, śmierci matki w takich okolicznościach...Nic dziwnego, że dopadł Cię zespół lęku panicznego. A jednak pracujesz, masz rodzinę. Jakoś sobie radzisz. Szacun :uklon:

Myszasty napisał(a): Natomiast podczas ostatniego spotkania terapeutka stwierdziła, że skoro od ostatniego spotkania wszystko u mnie OK, to to było tyle na dzisiaj, po czym mnie pożegnała. Chyba nie na tym powinno to polegać.


Może to było umyślne zagranie? Chciała Cię sprowokować, wywołać jakieś emocje. A może po prostu jest pierdyknięta ;)
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do