Witam.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam.

przez Jajko 04 sie 2013, 00:28
Witam tłumnie zgromadzonych. Mam 22 lata i jestem neurotykiem. Chcę już przestać, bo nie mam siły dłużej być. Macie jakieś rady?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 sie 2013, 11:19

Witam.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 04 sie 2013, 00:44
Jajko, już użyłeś jednego słówka w nietypowy sposób. Czy jesteś niezrozumianym indywidualistą? :P
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Witam.

przez Jajko 04 sie 2013, 00:49
@up Czy jestem indywidualistą? Kiedyś lubiłem tak o sobie myśleć, ogólnie nie trawię kolektywizmu. Czy niezrozumianym? To na pewno.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 sie 2013, 11:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 04 sie 2013, 01:00
Jajko, radę. :lol:
W ciągu 7 lat choroby mógłbym napisać epopeję na ten temat. A ty chcesz rady. :lol:

Ale postaram się.

-Kieruj się głosem serca. :D

Powiedz czy pomogło?
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Witam.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 04 sie 2013, 01:01
Jajko, witamy na forum. Rady? Hmmm no cóż...recepty raczej nie ma :bezradny:
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Witam.

przez Jajko 04 sie 2013, 01:07
Dodaj jeszcze, że nie ocenia się książki po okładce i milczenie jest złotem to będę zdrów jak ryba. :D Poza tym, nie wydaje mi się żebym był chory (pomimo epizodu w szpitalu psychiatrycznym). Wydaje mi się, że po prostu taki jestem i chcę to zmienić, ale jak słyszę o pozytywnym myśleniu to mam ochotę pójść studiować fizykę, ukończyć z wyróżnieniem, wynaleźć machinę czasu, przenieść się o 20 lat, pojechać na stadion X-lecia, kupić od ruskich kałacha, zestaw granatów i powybijać wszystkich pozytywnie nastawionych. Jakby to było takie proste, że wystarczy zmienić nastawienie to bym się tak nie męczył.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 sie 2013, 11:19

Witam.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 04 sie 2013, 01:24
Jajko, współczuję. Z taką wyobraźnia masz przerąbane. W liceum pewnie pełniłeś rolę poety-neurotyka. Głowa pełna pomysłów, problem jedyny, że reszta się cieszy latami licealnymi, a ty indywidualista pośród teorii, pojęć, niezrozumiany i samotnik w gruncie rzeczy.

Tak podejrzewam, to co opisałem mówię na własnej historii.

Myśleć umiesz, możliwe że jesteś oczytany, teraz moją radą jest: z kamienia odrzuconego przez budujących, stać się kamieniem węgielnym. Na pamiętam dokładnie z której to "księgi" w Biblii, ale taka prawda. Ci odrzuceni indywidualiści po czasie wracali do ludzi, ale silniejsi. Gdy ich idee dojrzały mogli wrócić i odważniejsi nie bali się ich głosić.

No bo do Indii ani do zakonu pustelników się nie wybierasz?
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Witam.

przez Jajko 04 sie 2013, 02:02
@monk.2000 Rolę poety-neurotyka pełniłem w gimnazjum, do liceum praktycznie nie chodziłem (wtedy dostałem od psychiatry skierowanie na obserwację do szpitala psychiatrycznego, z którego nie skorzystałem, parę lat później i tak wzięli mnie siłą. xD), po dwukrotnej zmianie szkół dopiero udało mi się skończyć liceum. Nie byłem tak do końca samotny, bo zawsze, do niedawna, miałem kogoś bliskiego kto rozumiał mnie w jakimś tam stopniu. Mam jakieś dziwne napady lęku. Te normalne, ze znaną przyczyną da się przeżyć, ale jak nie mam zielonego pojęcia dlaczego i czego właściwie się boję, to mnie zupełnie niszczy. Podobnie pojawiają się wyrzuty sumienia, chociaż nie zrobiłem nic złego. Uczucie to nie jest, przynajmniej pozornie, związane z żadnym wydarzeniem. Kiedyś zwalałem to na kawę.

Być może i jestem trochę oczytany, dostałem kiedyś bzika na punkcie rozwoju intelektualnego. Spędzałem przez spory kawałek czasu przy książkach długie godziny, czytałem o filozofii, historii, fizyce, ekonomii. i to nie z podręczników licealnych. I owszem, mam wykrystalizowane poglądy i uważam, że idee które popieram są słuszne, dlatego też nie boję się ich głosić, chociaż ,pomimo pewnej aktywności na tym polu, brak mi zapału. Rozważałem też udanie się do klasztoru, ale w Polsce. O przeprowadzce za granicę też myślałem, o Meksyku, Finlandii, Teksasie lub New Hampshire. O Indiach też myślałem.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 sie 2013, 11:19

Witam.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 04 sie 2013, 02:17
Jajko, chcesz to trochę poczytaj historie ludzi na tym forum. Jak jesteś dobry w naukach ścisłych to szybko wyłapiesz zależności.

Poczucie winy też mam. Niby nic nie zrobiłem. To jakbym wziął pewną krzywdę na siebie i udawał że to ja za tym stoję. U mnie skończyło się to eskalacją w postaci modlitwy do Boga (w którego zresztą zwątpiłem 3 lata wcześniej), która skończyła się popytem na zamkniętym. To nie miejsce dla kolejnych ludzi pokroju Joanny D'Arc. Tam dali mi leki i jedyne co się zmieniło, to odzyskałem wiarę w rozum.

Nie wiem co ciebie czeka jeszcze. Ale człowiek zrobi wiele by pozbyć się uczucia tego brudu, o czym świadczą żywoty m.in. zakonników i zakonnic. Asceza, umartwianie się, rytualne samobójstwa (to akurat gdzie indziej). Jest tego wiele. Co za ciężar.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Witam.

przez Jajko 04 sie 2013, 03:22
Mnie hultaje zabrali do szpitala po próbie samobójczej. Nawet tego za bardzo nie pamiętam, bo byłem spity jak dziki bóbr. Wiem tylko, że po kilku nieudanych w końcu spróbowałem zrobić to poważnie. Z przytupem. Wróciłem narąbany do domu, wybiłem szybę w drzwiach, wziąłem kawałek szkła i co dalej to nie pamiętam. Sytuacja która mnie do tego doprowadziła trwała kilka miesięcy, główny powód totalnie kretyński, bo rozstanie, ale też długi, brak pieniędzy, choroba matki itp. Do tego parszywe dzieciństwo musiało coś pokićkać. Największy strach mam przed tym, że to wróci, wolałbym stracić rękę. W każdym razie, w szpitalu nic mi specjalnego nie zdiagnozowali, dali na początku hydroksyzyne, potem jakąś depakine chrono. Przy wypisie wpisali jakieś zaburzenia osobowości. Ich psychiatra zaproponował by spróbować dostać się na oddział nerwicowy. Wcześniej sam chciałem iść do lekarza, ale nie byłem ubezpieczony, a nie stać mnie było na prywatną wizytę.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 sie 2013, 11:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do