Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

Avatar użytkownika
przez Namida 26 cze 2013, 18:10
Witam... mam 17 lat; jestem w pierwszej klasie liceum. Mam cudowną rodzinę, a czasami daję im nieźle popalić, często nie lubię siebie za to... Jestem po prostu pyskata. Popełniłam wiele błędów, których teraz strasznie żałuję.

Gdy tak wspominam to, co było do tej pory, nie mogę nie zauważyć, jak porządnie wychowali mnie rodzice i jak wiele im zawdzięczam (szkoda, że widzę to dopiero teraz). Ale mimo wszystko zauważam w sobie zmiany. Byłam pewnym siebie, gadatliwym i towarzyskim dzieckiem. W podstawówce trzymałam się z klasą, byliśmy bardzo zgrani (dodam, że z większością osób znałam się od przedszkola). W gimnazjum zaczęłam się izolować, może nie całkiem, ale jednak miałam odrębną grupę znajomych... Teraz, w liceum, zrobiłam się całkiem aspołeczna, to znaczy, mam dwie koleżanki w klasie o podobnych poglądach i kilka poza klasą, ale i tak... straciłam dawną pewność siebie, wstydzę się teraz wypowiadać na forum rówieśników, boję się ich krytycyzmu... Mam co prawda grupkę osób, które są bliżej, ale niekoniecznie chcą ze mną rozmawiać na wszystkie tematy...

Jestem osobą bardzo humorzastą i ponurą, do tego strasznie pesymistyczną. Tu dochodzę do sedna problemu. Od pewnego czasu (zastanawiam się, czy nie od katastrofy smoleńskiej, bo było to dla mnie bardzo szokujące) gdy tylko, na przykład podczas jazdy samochodem muszę wysłuchać wiadomości w radio, lub gdy trafiam na wiadomości w telewizji, lub na strony informacyjne w internecie; dostaję napadu paniki, robi mi się słabo, boli mnie żołądek, kręci się w głowie. Do informacji dopisuję ciąg dalszy, 'przewidując', co złego się wydarzy. Martwię się cały czas i nie potrafię przestać. Nagle 'chwyta' mnie przejmujący lęk i nie mogę sobie z nim poradzić. I tak cały czas. Nie potrafię przestać się martwić.

Nakładają się na to rozluźniające się kontakty ze znajomymi, ciągłe rozpamiętywanie tego, jak potraktował mnie pewien chłopak, i że pomimo tego strasznie za nim tęsknię; marzenia o wielkiej miłości; poczucie mojej beznadziejności i brzydoty. Jestem wiecznie smutna i ponura, nie potrafię się cieszyć, a powinnam- mam wspaniałą rodzinę, radzę sobie w szkole, no i przyjaciół mam.

Doszłam do wniosku, że mam zespół lęku napadowego lub nerwicę; bo tak strasznie nie mogę dojść ze sobą do ładu...

W każdym razie witam.
...vanitas vanitatum et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 cze 2013, 17:48
Lokalizacja
Kraków

Witam

przez Saraid 26 cze 2013, 18:22
Namida, Witaj na forum :smile:
Saraid
Offline

Witam

przez Unikalny 26 cze 2013, 19:06
Namida, Cześć Cześć! :)
Unikalny
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do