All i see turns to brown...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez seth257 20 cze 2013, 23:54
Byłem na pewnym forum pięć lat. Zapisałem się na nie tuż po skończeniu podstawówki. Było odskocznią od niezbyt przyjaznej rzeczywistości, niezbyt przyjaznemu środowisku. Pięć lat to długo. Mimo tego, że nie wniosłem nic ciekawego do tego forum to zanim się rozpadło poznałem kilka postaci, które były bardziej podobne do mnie, w jakimś sensie bardziej "ciekawego" od tego co mnie otaczało. A otaczała mnie wieś. Ludzie wsi. Prości, wcale nie gorsi ode mnie(choć kiedyś miałem takie egocentryczne myśli). Ale nie pasuję do nich, a oni do mnie. Czułem się samotny, czytałem książki, pasjami, najpierw jakieś popularne, potem literaturę piękną, świat fikcji literackiej zastępował mi ten rzeczywisty. Tak jak forum, na którym byłem. Tak jak filmy, które oglądałem. Tak jak religia, którą wyznawałem. Uciekałem od rzeczywistości, bo nie było nikogo z kim mógłbym porozmawiać, nadal nie ma a ja szukam substytutów, bo nie potrafię nikogo znaleźć, nie umiem rozmawiać, jestem nudny i znudzony. Kobiet się chyba boję albo jeszcze gorzej, podświadomie nienawidzę. Nigdy nie miałem dziewczyny, przyjaciółki, koleżanki. Nie miałem przyjaciela, lepszego kolegi, kumpla. Przestałem wierzyć w wartości, które wyznawałem. Porzuciłem religię, przestałem wierzyć, że istnieje coś takiego jak miłość i przyjaźń(bo nigdy nie doświadczyłem i widzę świat wokoło). Żeby zabić uczucie pustki zacząłem ćpać. Na razie dałem spokój od jakichś 2 tygodni i nic nie biorę, postanowiłem przyjąć to na trzeźwo i coś zmienić ale korci mnie, żeby spróbować o wszystkim zapomnieć(morfina/heroina). Powstrzymuję się, bo nie jestem tak głupi, tak podły(nie chcę ranić rodziny) i tak autodestrukcyjny. Jeszcze. Zaczęły się wakacje, idę na jakieś tam studia, nie wiem po co, może tylko po to, aby poznać kogoś ciekawego. Zacząłem pracować i od miesiąca mój dzień powtarza się. Dom-praca-dom-sen. Rzadko wychodzę, bo i gdzie, do kogo? Nic. Tak samo, dzień w dzień.

Przyszedłem tu, bo nie mam w sumie i dokąd iść, bo chciałem gdzieś wyrzucić z siebie to co we mnie wzbiera, bo nie mogę tego zrobić w normalnym życiu, bo się siebie wstydzę i brzydzę i może dlatego, że mam nadzieję, że ktoś mi pomoże/nauczy rozmawiać z ludźmi, uwierzyć, że jest miłość, przyjaźń, jakiś cel w życiu. Nie chcę być sam do końca życia, bo gdy myślę o tym, że kiedyś za parę naście, dziesiąt lat obudzę się sam, bez nikogo, ze świadomością, że mogłem zaryzykować i próbować wchodzić w jakieś związki a tego nie zrobiłem to przed moimi oczami pojawia się drzewo i sznur.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 cze 2013, 18:19

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez Łapa 21 cze 2013, 00:52
Witaj!
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez lucus 21 cze 2013, 01:59
Cześć!!!Radzę psychoterapię.To może potrwać ...jak u mnie-już parę lat ale widzę i czuję poprawę.Pamiętam ,że czułem się podobnie jak Ty.Nie wyobrażałem sobie,że mogę się do kogoś zbliżyć.Moja wyobraźnia tego nie obejmowała.A jednak...jeszcze sam siebie możesz zadziwić.Cierpliwości.Te blokady w głowie można przełamać.Terapia grupowa bardzo pomaga.Ja tam poznałem fajnych ludzi i coraz bliższą mi osobę...oswoiłem się z dotykiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
28 sie 2011, 23:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez tahela 21 cze 2013, 02:05
lucus,
hej dawno cie nie było, co tam u ciebie
seth257,
musisz pozwolic sobie ufac ludziom,i uwierzyc ,ze dobro tez istnieje i jest częscia życia i świata tak samo jak zło, ale są te dwa zjawiska i warto ryzykowac ze wzgledu na dobro i uczciwość zamiast nieryzykować ze wzgledu na zło i podłośc i brak miłości, bo miłosc jest
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 cze 2013, 02:24
seth257, Witam Cię serdecznie na forum :D

Z pewnością jest tak, że relacje z innymi ludźmi nawiązuje się już od wcześniejszych lat dzieciństwa. Pierwszą , wzorcową relacją powinna być relacja z rodzicami, przede wszystkim z matką oraz ojcem. Oni często popełniają nieświadomie w większości przypadków błędy wychowawcze i to właśnie one rzutują potem na nasze życie i funkcjonowanie w społeczeństwie.
Jak myślisz, czy Twoje relacje z rodzicami były na tyle zdrowe, żeby powiedzieć, że źródła Twoich trudności należy dopatrywać się w innych czynnikach?
Na pewno masz dużo lęku przed nawiązywaniem relacji, łatwiej Ci popaść w uzależnienie, autodestrukcję, niżeli próbować. Nie wiem jak z Twoją samooceną, ale sprawiasz wrażenie inteligentnego, ale zagubionego w rzeczywistości człowieka.
Myślę, że powinieneś na tym forum trochę pobyć, nazbierać informacji, może zaprzyjaźnić się z kimś bliżej, to może być zalążek do jakiegoś impulsu, który pchnie Cię dalej w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Z całą pewnością przydałaby się Tobie terapia, no, ale to Ty zadecydujesz czy jesteś na nią gotowy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez lucus 21 cze 2013, 02:26
tahela, Miło mi,że mnie pamiętasz.Zmieniło się bardzo dużo i to w okresie ostatnich kilku tygodni.Zacząłem konfrontować się z problemami z dzieciństwa .Chodzi o relacje domowe i o sprawy seksualne.Przynajmniej u mnie.Ciekawą formą terapii grupowej są ustawienia systemowe.Sam jeszcze do końca tego wszystkiego nie rozumiem...to odgrywanie ról najbliższych przez osoby w tym uczestniczące(w sumie dla mnie obce). Odgrywają role matki,ojca,dziadków...ogólnie rodziny jeśli tam zrodził się problem.Pozwala na nowo spojrzeć na własne przeżycia,na zdarzenia z przeszłości,emocje...Zaczynam patrzeć na wszystko inaczej.Wziąłem już 3 razy w tym udział.Sam też grałem role w ustawieniach innych osób.To silne przeżycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
28 sie 2011, 23:30

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 cze 2013, 02:36
lucus, czyli jednak coś drgnęło. Mam nadzieję, że to bardzo dobry czas na zmiany u Ciebie. Zobaczysz, że po zakończeniu terapii bardziej zrozumiesz siebie, to da Ci większy wgląd dlaczego masz/miałeś trudności, skąd się wzięły. wejdzie Ci to w krew i rozpoczniesz zmiany na plus. Terapia też Cię rozwinie. Mówię to z autopsji :D
Byłeś sceptykiem terapii? Bo nie pamiętam już :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez lucus 21 cze 2013, 02:52
*Monika*, Byłem umiarkowanym entuzjastą...próbowania rozmaitych możliwości.Warto zaryzykować.Indywidualna terapia,potem grupowa(jutro ostatnie spotkanie..."młodych dorosłych"). Może powstanie w tej poradni stała grupa po wakacjach.Oprócz tego te spotkania o których pisałem wyżej czyli ustawienia systemowe.Działam trochę na zasadzie -nie będzie pasować to...cóż stracę...spróbuję czego innego.Właściwie zawsze coś zyskiwałem i po trochu staję na nogi. :smile:....a przecież kiedyś doły miałem koszmarne,najgorsze myśli i to mija...to jest gdzieś tam coraz dalej w przeszłości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
28 sie 2011, 23:30

All i see turns to brown...

przez rotten soul 21 cze 2013, 08:07
seth257,
Witaj.
Niestety, szczerze mówiąc to tutaj nikt Ci nie pomoże, bo niby jak. Jedynie Ty sobie możesz pomóc poprzez zdecydowane działania. Co najwyżej "usłyszysz" mniej lub bardziej bardziej trafione rady, otrzymasz trochę werbalnego wsparcia i współczucia, ewentualnie ktoś Ci opowie jak sam sobie poradził z podobnymi problemami, popierając to przykładami z własnego życia. Z grubsza to tyle, czego można oczekiwać w temacie forumowej "pomocy".
Co ja Ci poradzę? Oryginalny nie będę. Pracuj dalej, idź na studia , omijaj dragi szerokim łukiem (szczególnie takiego kalibru jak hera) a szanse na poprawę życia na będą większe niż gdybyś tego nie robił. Trzym się.
rotten soul
Offline

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez deader 21 cze 2013, 09:13
seth257 napisał(a):Zacząłem pracować i od miesiąca mój dzień powtarza się. Dom-praca-dom-sen.

Na pocieszenie powiem że tak właśnie wygląda życie 90% ludzkości :P I z tym się lepiej pogodzić, zaakceptować, niż "buntować przeciwko systemowi".
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

All i see turns to brown...

przez rotten soul 21 cze 2013, 11:02
deader,
Nic dodać nic ująć. Z wiekiem jest trochę lepiej, bo człowiek trochę pokornieje i po prostu przyzwyczaja się do tej przymusowej monotonii. Przynajmniej tak było w moim przypadku.
rotten soul
Offline

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez seth257 21 cze 2013, 16:08
*Monika* napisał(a):seth257, Witam Cię serdecznie na forum :D

Z pewnością jest tak, że relacje z innymi ludźmi nawiązuje się już od wcześniejszych lat dzieciństwa. Pierwszą , wzorcową relacją powinna być relacja z rodzicami, przede wszystkim z matką oraz ojcem. Oni często popełniają nieświadomie w większości przypadków błędy wychowawcze i to właśnie one rzutują potem na nasze życie i funkcjonowanie w społeczeństwie.
Jak myślisz, czy Twoje relacje z rodzicami były na tyle zdrowe, żeby powiedzieć, że źródła Twoich trudności należy dopatrywać się w innych czynnikach?


Umiem ocenić skąd to się bierze. Im dłużej żyję tym więcej wiem o mojej najbliższej rodzinie, matce, ojcu. Głównie to z ich powodu mam takie spojrzenie na świat. Odkąd pamiętam matka była choleryczką, darła się na nas o byle co (teraz stawiam taką teorię, że to mogło być przez frustracje seksualne, niedawno się dowiedziałem, że mój ojciec nie za bardzo w te klocki), w dzieciństwie zdarzało się i oberwać za coś. To ukształtowało we mnie model partnerki, boję się, że będzie wyglądać z charakteru tak jak moja matka, furiatka, wiecznie nie zaspokojona ale też jest to i nasza wina po części, i dlatego jakoś się wstrzymuję, może podświadomie, kiedyś tak nie myślałem. Sam mam odziedziczone po niej wybuchy gniewu, które kieruję na siebie, bo nie mam na kogo i nie chciałbym kierować ich na kogoś. Po ojcu mam cechy człowieka spokojnego. I tak to się przeplata, furia i gniew ze spokojem, nawet lenistwem. Ich kłótnie, ciągłe, czasami codzienne (właściwie to nie kłótnie, tylko krzyki matki na ojca i na nas) rzutują na mój obraz związku w ogóle, że żaden nie jest idealny ale także, że każdy jest zły, kończy się tak samo, a moi rodzice nie rozwiedli się tylko dlatego, że wstyd, że religia itp. a miłości nie ma, bo jak może być skoro się kończy. Teraz mi się trochę to zmieniło, uważam, że może istnieje jakaś forma miłości ale jest ona ulotna po prostu. Nawet jeżeli znajdę osobę, która charakterem różni się od mojej matki(przecież kobiety nie mogą być wszystkie takie same) to obawiam się, że stanie się ta osoba podobną do mojej matki ze względu na mnie i cechy osobowości odziedziczone po ojcu.

Mam dużo tych blokad. Od choćby wygląd(choć to udało się zmienić i pewne rzeczy zaakceptować), albo to, że nie tyle nie podobam się kobietom z wyglądu ile jestem nie godny(z charakteru, nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć) czy z braku doświadczenia w kontaktach z innymi ludźmi.

@deader

Z tą pracą i domem to chodziło mi o to, że po pracy wracam do domu i siedzę cały dzień wpatrzony w monitor nigdzie nie wychodząc i nic nie robiąc. Apatia, znudzenie. Inni ludzie coś tam w wolnym czasie robią chyba.

-- 21 cze 2013, 16:32 --

Nie mogę już edytować to moderator może scali.

Jeszcze jest taki problem, który pomijałem, wydawał się mało ważny ale podświadomie czuję, że jest spory. Oglądałem filmy na których to dzieci bogatych rodziców są nieszczęśliwe, bo zamiast dostać chociaż uścisk od ojca czy matki dostają kasę i baw się dziecko. Ten problem to brak atencji w okresie dzieciństwa chyba, znaczy takiej innej atencji niż pilnowanie by mi się dziecko nie zabiło, tylko porobienie coś wspólne, obejrzenie filmu, to rzadko się zdarzało. Teraz to się przekłada na moje życie. Chcę, żeby mnie ktoś dostrzegł, cokolwiek to znaczy, ale przeszkadzają mi moje cechy osobowości, przez które( a kiedyś dzięki, którym) jestem szary. Hodowałem długie włosy, potem je ściąłem, potem walnąłem irokeza, potem na łyso. Wszystko pewnie wynikało z potrzeby dostrzeżenia, docenienia. Nie zaspokoiłem jej jednak, bo w środowisku, w którym żyję nie jest to możliwe w sposób pozytywny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 cze 2013, 18:19

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 cze 2013, 17:26
lucus napisał(a):*Monika*, Byłem umiarkowanym entuzjastą...próbowania rozmaitych możliwości.Warto zaryzykować.Indywidualna terapia,potem grupowa(jutro ostatnie spotkanie..."młodych dorosłych"). Może powstanie w tej poradni stała grupa po wakacjach.Oprócz tego te spotkania o których pisałem wyżej czyli ustawienia systemowe.Działam trochę na zasadzie -nie będzie pasować to...cóż stracę...spróbuję czego innego.Właściwie zawsze coś zyskiwałem i po trochu staję na nogi. :smile:....a przecież kiedyś doły miałem koszmarne,najgorsze myśli i to mija...to jest gdzieś tam coraz dalej w przeszłości

No , to cieszy, jak są efekty. Zobaczysz, doczekasz się dnia, tak jak ja, że powiesz...jestem zadowolony z siebie i ze swojego życia ;)

seth257, jesteś bardzo świadomy zależności, które Cię w jakiś sposób ukształtowany. Myślę, że to bardzo dobry materiał na terapię. Poradziłbyś sobie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

All i see turns to brown...

Avatar użytkownika
przez deader 21 cze 2013, 17:53
seth257 napisał(a):@deader

Z tą pracą i domem to chodziło mi o to, że po pracy wracam do domu i siedzę cały dzień wpatrzony w monitor nigdzie nie wychodząc i nic nie robiąc. Apatia, znudzenie. Inni ludzie coś tam w wolnym czasie robią chyba.

Nie całkiem ;) Ja też prawie nigdzie nie wychodzę, jakieś imprezy czy kina zaliczam może 3-4 w roku, jeśli już to częściej w soboty spraszam do siebie dwie-trzy osoby z którymi się dogaduję i tak wygląda moje życie obecnie. I wiesz, wcale się tym nie podłamuję. Po prostu nie każdemu pisane jest być sławnym piłkarzem, duszą towarzystwa czy Agentem Tomkiem. Pogodzenie się z tym że niczym się w historii nie zapiszesz, nic wielkiego nie osiągniesz to daje dużo otuchy i, paradoksalnie, powera żeby jednak coś zrobić więcej.
rotten soul napisał(a):deader,
Nic dodać nic ująć. Z wiekiem jest trochę lepiej, bo człowiek trochę pokornieje i po prostu przyzwyczaja się do tej przymusowej monotonii. Przynajmniej tak było w moim przypadku.

Co fakt, to fakt, im później tym łatwiej.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do