Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 cze 2013, 03:05
Łatwo się mówi "idż do pracy"......Wiem marudzę,ale...to nie jest łatwe - zwłaszcza dla osoby o niskim poziomie inteligencji, która ciągle zalicza faile wśród ludzi,i której życie właściwie jest nijakie społecznie(oczywiscie mówię o sobie).
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 19 cze 2013, 08:25
ilyn90 też podejrzewam, że mógłbyś spróbować iść do pracy. Z tego co piszesz wynika, że mieszkasz z rodzicami, więc mógłbyś zarobione pieniądze po prostu odłożyć a nie wydać na jedzenie, czynsz itp. Na hotele i inne tego typu cuda wianki pewnie nie zarobisz, ale na małe przyjemności napewno ;) . Ja za pierwszą pensję zarobioną przez wakacje kupiłem sobie dobry namiot i gitarę do nauki :D .
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8618
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 19 cze 2013, 09:07
ilyn90, jestes już dorosły, jesli brak kasy Cie unieszczesliwia, to mozesz po prostu zarobić. Rozwiązanie jest banalnie proste. I wydawanie własnych pieniędzy daje wiekszą satysfakcje niz takich od kogoś.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez Candy14 19 cze 2013, 11:23
depresyjny86, juz oceniles poziom inteligencji autora?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 19 cze 2013, 11:28
Odnośnie pracy w wakacje tylko jeszcze dodam, ze nawet jeżeli to będzie przysłowiowa "łopata", to przyda Ci się takie doświadczenie później przy wchodzeniu na rynek pracy po szkole/studiach. W CV to może lśnić nie będzie, ale wierz mi - inaczej idzie się na rozmowę kwalifikacyjną jak już się ma takie doświadczenie za sobą.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8618
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 cze 2013, 02:06
Candy14 mowilem o swoim poziomie inteligencji,nie autora,bo go nie znam przecież ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez linka 20 cze 2013, 19:50
na_leśnik napisał(a):Odnośnie pracy w wakacje tylko jeszcze dodam, ze nawet jeżeli to będzie przysłowiowa "łopata", to przyda Ci się takie doświadczenie później przy wchodzeniu na rynek pracy po szkole/studiach. W CV to może lśnić nie będzie, ale wierz mi - inaczej idzie się na rozmowę kwalifikacyjną jak już się ma takie doświadczenie za sobą.

Otóż i to, ja po maturze postanowiłam już być taka dorosła i nie iść na studia tylko do pracy :mrgreen:

Po roku czasu pracy jako kelnerka po 12-18 h na dobę, później przy taśmie produkcyjnej na 3 zmiany okazało się, że narodziła się we mnie ogromna chęć nauki i poszłam na studia ;)
Mówi się, że praca uszlachetnia..... na pewno daje po dupie i jest to lekcja której człowiek nie zapomina, uważam, że warto.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

przez rotten soul 20 cze 2013, 22:38
Oczywiście, że nie dają, to znaczy w moim przypadku tak jest. Po wypłacie jedyne co czuję to rozdrażnienie, że w ciągu kilku dni 80% wynagrodzenia (to słowo to zdecydowanie nadużycie) zniknie w gąszczu wydatków, a reszta trochę później. Kiedyś kasa sprawiała mi więcej frajdy i kiedy następowało święto matki boskiej pieniężnej człowiek miał pewną radochę i satysfakcję. Z czasem to powszednieje, szczególnie jak się ma taką pensję jak ja. Dobrze chociaż, że się nie narobię zbytnio, a praca, którą wykonuję jest w miarę ciekawa (i pożyteczna) , bo od dość często uczę się w niej nowych rzeczy.
Faktem jest, że kupno przedmiotów lub usług, o których marzyliśmy sprawia nam przyjemność, ale czy jest to szczęście w pełnym znaczeniu tego słowa? Nie powiedziałbym, a szczęście, którego chciałbym kiedyś doświadczyć to za żadna kasę nie dostanę.
rotten soul
Offline

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 21 cze 2013, 11:36
"...........pieniądze szczęścia nie dają............
ale.........
pozwalają być luksusowo nieszcześliwym"
Janusz Gajos
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

przez artinen 21 cze 2013, 11:56
Duzo ludzi tak ma w Polsce . Niestety zyjemy w biednym kraju
Prosta instalacja wodorowa dzięki której, zamienisz swoje auto w prawdziwy samochód na wode. I zaoszczędzisz przy tym pieniądze.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 kwi 2013, 16:48

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 23 cze 2013, 01:46
Perspektywa jakiejkolwiek pracy budzi we mnie lęk.Przede wszystkim dlatego.....że na niczym się nie znam..i nie,że to jest moja niska samoocena,tylko fakt...Dlatego tak bardzo boję się wszystkiego co związane z pracą.....Niby chodzę i rozdaję CV...ale tak naprawdę modlę się by nikt nie zadzwonił,nie odpisał na maila,nie powiedział,że jest praca......Po drugie,boję się tego co zawsze miało miejsce - złe stosunki z resztą ludzi.Nie umiem być super kolesiem :rozgadanym,śmiejącym się i uwielbiającym towarzystwo -próbowałem wierzyć w to,że taki mogę być,ale po pewnym czasie miałem dość okłamywania siebie.Sama obecność jakiegokolwiek człowieka spoza rodziny w moim otoczeniu powoduje u mnie lęk.Po trzecie : boję się,że znowu usłyszę,że wszystko robię nie tak,że do czegoś się nie nadaję - chociaż staram się z całych sił coś robić dobrze i poświęcam temu swój cały czas!;/ :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

przez rotten soul 23 cze 2013, 11:35
depresyjny86 napisał(a):Perspektywa jakiejkolwiek pracy budzi we mnie lęk.Przede wszystkim dlatego.....że na niczym się nie znam..i nie,że to jest moja niska samoocena,tylko fakt..

Pracowałem w wielu miejscach i za każdym razem, uczyłem się wszystkiego od podstaw, bo nie miałem pojęcia o procesie technologicznym danej firmy. Wniosek z tego taki, że początkowo na niczym się nie znałem, ale po to są szkolenia, okresy próbne, żebyś się z tym zapoznał, zrozumiał i zaczął samodzielnie pracować. Też mam niską samoocenę, a pomimo tego zawsze dawałem radę, bo wiedziałem, że muszę dać. Wiadomo, początki są trudne (ja ich nienawidzę wręcz, o pierwszym dniu w pracy to już w ogóle nie wspomnę) można się często zniechęcić (szczególnie jak atmosfera w pracy jest nieciekawa) , ale czas pracuje zawsze na Twoją korzyść, bo z każdym dniem, wiesz coraz więcej, nabierasz pewności siebie w tym co robisz, mniej się stresujesz i wszelkie obawy i strachy zaczynają Ci wydawać śmieszne i ostatecznie puszczasz je w niepamięć.
depresyjny86 napisał(a):Dlatego tak bardzo boję się wszystkiego co związane z pracą.....Niby chodzę i rozdaję CV...ale tak naprawdę modlę się by nikt nie zadzwonił,nie odpisał na maila,nie powiedział,że jest praca......

No miałem tak samo i w sumie mam nadal, jeśli jestem akurat w okresie bezrobocia, ale i tak idę na rozmowę, jeśli widzę jakieś realne szanse objęcia posady. A jak nie dzwonią, to wysyłam dalej CV. Do skutku.
depresyjny86 napisał(a):Po drugie,boję się tego co zawsze miało miejsce - złe stosunki z resztą ludzi.Nie umiem być super kolesiem :rozgadanym,śmiejącym się i uwielbiającym towarzystwo - próbowałem wierzyć w to,że taki mogę być,ale po pewnym czasie miałem dość okłamywania siebie.

Ja też być taki nie umiem i nie jestem. W pracy jak w życiu jestem małomówny i ludzi poznawać nie lubię , dlatego też wybrałem sobie 2 kolegów, z którymi od czasu do czasu gadam, pożartuje, pomogę w czymś itp. Z resztą żyję normalnie, ja im nie przeszkadzam, a oni mi i nikt nie palcami nie wytyka z tego powodu, że nie jestem duszą towarzystwa. Z resztą w firmie najważniejsza jest praca, którą masz dobrze wykonywać, a nie utrzymywanie dobrych stosunków międzyludzkich. Za to Ci nie będą płacić.
depresyjny86 napisał(a):boję się,że znowu usłyszę,że wszystko robię nie tak,że do czegoś się nie nadaję - chociaż staram się z całych sił coś robić dobrze i poświęcam temu swój cały czas!

Wyżej napisałem, że w każdej robocie dałem radę. Powinienem uściślić, że jestem do tego zdolny tylko wtedy, gdy uznam, że dana praca spełnia pewne kryteria wyznaczone przeze mnie. Miałem 2 takie prace, w których jeśli nawet dałbym z siebie wszystko, to nie utrzymał bym się w nich. Pierwsza był po prostu ciężką fizyczną harówą. Tragarz-sprinter tak ja w myślach nazwałem to stanowisko. Uciekłem po 2 dniach. Druga posada, z której zawinąłem się po tygodniu to ochroniarz. Praca nie dość, że niewdzięczna (musiałem przeszukiwać i pilnować ludzi) to nudna i niesatysfakcjonująca jak skur...syn. Głównie polegała na staniu lub siedzeniu, bezmyślnym i bezproduktywnym. Godziny wlokły się jak ślimaki. Okropieństwo. W obu przypadkach jakby mi ktoś powiedział, że się nie daję do tych prac, otwarcie i z chęcią przyznałbym mu rację, więc może jak Tobie ktoś taki mówi, to rzeczywiście nie masz predyspozycji do takiego zajęcia i powinieneś poszukać czegoś bardziej Ci pasującego. Przemyśl to sobie na spokojnie, zamiast się obwiniać, że się do niczego nie nadajesz.
rotten soul
Offline

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 24 cze 2013, 03:18
Ale ja całe życie słyszę że nie mam do czegoś predyspozycji...Może kiedyś usłyszę,że nie mam predyspozycji do bycia normalnym człowiekiem.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Pieniądzę szczęścia nie dają..?

przez rotten soul 24 cze 2013, 08:41
depresyjny86 napisał(a):Może kiedyś usłyszę,że nie mam predyspozycji do bycia normalnym człowiekiem.

Ja już usłyszałem. Od siebie. Wiele razy. Mam tylko predyspozycje do udawania bycia normalnym człowiekiem :evil:
rotten soul
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 7 gości

Przeskocz do