witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

witam

przez june 06 cze 2013, 14:40
mWitam. Bardzo potrzebuję powiedzieć o swoich problemach. Chcę to zrobić tutaj, bo tak naprawdę nie m aosoby, której mogłabym się zwierzyć.
Mam 20 lat i w tym roku zaczęłam studia. Kilka dni temu zdecydowałam, że je rzucam. Przechodzę jakieś załamanie nerwowe, w niedzielę zaliczyłam zgona przez skype z koleżanką i zwymiotowałam na dywan i kanapę w wynajmowanym mieszkaniu. Picie zawsze mnie brzydziło, kojarzyło mi się z weselami, na których zawsze trafiają się wujkowie w kolorowych koszulach z plamami potu pod pachami, oczywiście po jakimś czasie pijani i flirtujący z młodszymi panienkami przed oczyma całej rodziny. Nie wiem, jak mogłam tak się stoczyć. Brzydzę się sobą i nienawidzę. już nigdy nie spojrzę na alkohol. Dlaczego piłam do tego stopnia? Całkiem możliwe, że po częsci z nudów i samotności. Mieszkam sama, ciężko mi nawiązywać mowe kontakty. Nie chcę być zbyt przywiązana i tak jakby nachalna, bo wiem, żę ludzie tego nie lubią. Zresztą, nie jestem zbyt komunikatywna gdy kogoś dobrze nie znam. Większość osób ze studiów tzryma ze starymi znajomymi, tzw. imprezowi, popularni ludzie głównie ze sobą, a ja tkwię sama gdzieś pomiędzy. Co najwyżej porozmawiam z przyjaciółką przez skype albo spotkam się z jedyną koleżanką z miasta. Wiem, że picie to nierozwiązanie. Wiele razy przekonłam się, żę jest nim modlitwa.
Swoich studiów nie cierpię. To kierunke, na którym trzeba dużo mówić. Myślałam, że dzięki nim uda mi się pokonać nieśmiałość, ale ciągle się tylko nimi denerwuję. Nie mogę powiedzieć, że był to zmarnowany czas, bo na pewno jestem odważniejsza. Pierwszy semestr jakoś przetrwałam, ale potem zaczęłam opuszczać zajęcia, przestałam się uczyć. Nie potrafiłam znieść samotności i tylko czekałam na powrót do domu. Tam starałam się nie mówić o moich troskach i obawach, no bo niby komu? Jestem jedynaczką, koleżanki mają rodzeństwo i nie obarczają mnie swoimi problemami. Babcia jest taka jak ja kiedyś: nie śpi po nocach, bo wszystko przeżywa ( różnica między nami jest taka, że ja 7 lat temu postarałam się znieczulić na wszystkie problemy. po prostu je przyjmowałam , a moje wybuchy można było policzyć na palcach 1 ręki). Mama jest silna, nigdy nikomu się nie żali, to raczej ona wysłuchuje problemów innych. Tata jest trochę podony do mnie: także mało komunikatywny, ale mimo to nie czułabym się dobrze rozmawiając z nim o problemach. Nie chcę się użalać nad sobą przed nimi. Dodawać im zmartwień. Mój brat cioteczny wczesniej nie zdał do kolejnej klasy, potem rzucił studia... a teraz ja mam jeszcze szaleć?
Z rana po mojej libacji coś we mnie pękło. Ciągle tylko płaczę (chyba nadrabiam ostatnie 7 lat), prawie nie jem, nie mogę sobie znaleźć miejsca, po prostu mam wrażenie, że zwariuję. Chodzę kompletnie otępiała i nie myślę trzeźwo. Nie ma miejsca, w którym czułabym się dobrze: dywan i kanapa ciągle cuchną pawiem i przypominają mi ten odrażający wieczór. Wiem, pewnie na to zasłużyłam. Nie dałam rady pozbyć się tego smrodu, więc wezwałam firnmę sprzątającą. Ale wygląda na to, że jestem głupia i naiwna i wierzę we wszystko, co mi powiedzą. Początkowo nic nie było czuć, ale teraz zapch zaczyna powracać, może jest go mniej. Nie wiem, co to będzie. Byc może ten problem nie jest aż taki straszny, ale ja nie dam rady przez niego normalnie funkcjonować. Kobieta wynajęła mi mieszkanie po znajomosci, dzięki mojej ciotce. To nowiutka kawalerka, w której sama ma zamiar mieszkać, tylko na ten rok wyjechała za granicę. To bardzo miła i życzliwa pani, która mi zaufała i pozwoliła mieszkać w swoim mieszkaniu, a ja ją zawiodłam. Będąc w kompletnie otępiąłym stanie powiedziałam jej, że zwymiotowałam po tym jak napiłam się z koleżanką na skype i poprosiłam, żeby nie mówiła o tym rodzicom. Teraz żałuję, że powiedziałam prawdę. Co ona musi o mnie myśleć? Przede wszystkim to mnie na pewno nienawidzi. Pewnie jest zła na moją ciotkę, że mnie jej poleciła. Dlaczego kiedy człowiek zrobi coś głupiego zawsze są w to wplątani jego znajomi?
Nie chcę mówić o tym rodzicom. Na pewno będą się mnie brzydzić i się zdenerwują. Może nawet przestaną mi ufac. Jednak mam takie wrażenie, że byłoby mi lżej, gdybym im powiedziała. ale chyba tylko mnie. Zresztą czasem lepiej nie wiedzieć pewnych rzeczy, kiedy nie ma potzreby.
Boję się, że tego zapachu już się nie pozbędzie. Zawsze jeszcze mogę spróbować oddać ten dywan do pralni wywalając kolenje 2 stówy, ale co z tą kanapą? Po prostu nie wytrzymam.
Teraz jest mi tak strasznie wstyd...
Całe te studia to klapa. Na dodatek jestem nieuczciwa w stosunku do rodziców, bo prawdopodobnie przez te moje nieobecności i nieuczenie się nie zostanę dopuszczona do sesji.
Nie wiem, może ja jestem kompletnie nieprzystosowana do życia i radzenia sobie z problemami, bo zwykle robię to w jakiś ekstremalny sposób.
Jeszcze został mi tydzień do zakończenia pisemnych egzaminów, ale boję się, że nie przetrwam tego zdrowa na umyśle.
Jeśli ktoś to przeczyta i wysili się na komentarz, całkiem możliwe, że napisze, że jestem zła i podła. I że to co piszę jest głupie. Ale ja po prostu musiałam się gdzieś wypisać.
Dziękuję za uwagę.

-- 06 cze 2013, 15:24 --

przepraszam, nawet nie spojrzałam jakie to forum, taka jestem otępiała. zrozumiem, jeśli nikt nie odpisze.

-- 06 cze 2013, 19:19 --

Poczytałam o nerwicy i ... też ją mam. Już nie tak nasiloną jak kiedy miałam 9 czy 14 lat... Ale jakoś teraz nie mam ochoty myśleć o tym co było... mam poważniejszy problem na głowie. Zresztą, może nie dotrwam i zwariuję, bo czasem kiedy siedzę w moim mieszkaniu mam wrażenie, że zrobię coś głupiego. Znowu pewnie nikt nie odpisze. A linia telefonu zaufania ciagle zajęta.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 cze 2013, 10:52

witam

Avatar użytkownika
przez Mihau 07 cze 2013, 16:06
Hej! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
264
Dołączył(a)
04 lis 2012, 14:59

witam

Avatar użytkownika
przez amelia83 07 cze 2013, 16:26
hej, myslałaś o psychoterapii ? moge powiedzieć, (napisać), że jestem w podoobnym miejscu, rozumiem co czujesz, mam 10 lat więcej niz Ty a czuję , ze zawiodłam siebie przede wszystkim, nie dam rady podejśc do egzaminów, które mam niebawem, szkołę zaczęłam dopiero w lutym tak bardzo w siebie niewierzę ...że nie daje rady przed zaliczeniami june,
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

witam

Avatar użytkownika
przez Keraj 07 cze 2013, 18:27
june witaj na forum :) Amelia ma rację, co do psychoterapii, rozważałaś to? pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
22 paź 2012, 19:04
Lokalizacja
wlkp

witam

Avatar użytkownika
przez kamil_88 09 cze 2013, 01:15
Witaj,

ciekawe pierwsze doświadczenia ze zgonem, co? :smile: Nie przejmuj się tym na razie - jeśli masz sesję to pewnie to jest teraz priorytet i tym trzeba się zająć. Z drugiej strony przecież jest jeszcze kampania wrześniowa - a tak w ogóle z tego co kojarzę, także wtedy można próbować (przynajmniej po dogadaniu się z prowadzącym) oddawać projekty by być dopuszczonym do egzaminu.

A wracając do tematu zgonu - chyba prawie każdy eksperymentował z % i przynajmniej raz zaliczył zgon z podobnymi okolicznościami. To nic szczególnie dziwnego - raczej zwykła ciekawość i nieznajomość własnych możliwości. I obrzydzenie po zgonie o którym mówisz, to dość częste zjawisko - "więcej nie piję". :smile: Jasne, nie jest to coś czym można się szczególnie chwalić, ale zdarzyło się niejednemu :)
A poza tym łóżko/dywan powinny się doczyścić jakimiś płynami. Sam kiedyś w wynajmowanym mieszkaniu doprowadzałem do porządku :P

A i jeszcze drobna sugestia jeśli mogę:
wydaje mi się, że bardziej pomocne byłoby wynajmowanie np. pokoju w jakimś większym mieszkaniu - zawsze to obecność drugiego człowieka wypływa jakoś inaczej. W przypadku własnych zamkniętych 4 ścian faktycznie człowieka zaczynają nachodzić jakieś głupsze (w sensie filozoficzne) myśli czy doskierać samotność. Mogę napisać to na podstawie właśnych doświadczeń - kiedyś mieszkałem w kilka osób na mieszkaniu i chociaż mało to swoje wady, to często był też śmiech czy beka z czegoś. Natomiast aktualnie gdy przez kilka dni nie ma do kogo słowem się odezwać (np. przez weekend) to cieszy nawet głupia rozmowa w sklepie czy pracy w poniedziałek rano. I też kusi by w samotności wypić, choć tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z klimatem picia w towarzystwie. W każdym bądź razie samotność w 4 ścianach nie jest chyba zdrowa.

P.S. Nie żałuj na problem płynu do dywanów, kilka razy lej niech porządnie wsiąknie. Powinno zadziałać.
w zagubionej przestrzeni trwam,
cały świat płynie obok gdzieś
Avatar użytkownika
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
24 kwi 2013, 22:38
Lokalizacja
kr

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do