Ach te dzwięki

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Ach te dzwięki

przez CichaK 24 maja 2013, 22:10
Witam, nie wiem czy jest tu już taki temat,nie mogę go znaleźć, więc napiszę. Gdyby taki temat już istniał prosze o pokierowanie mnie do odpowiedniego postu. Mam pewien problem z dzwiękami. Strasznie mnie irytują. Nie chodzi o głośne dzwięki, hałas choć tego też nie lubię. Najbardziej jednak drażnią mnie inne dzwięki, podam przykład: nie cierpię kiedy mój kot się myje, jak pociera swoim językiem o futro to aż ciarki mi przechodzą. Moje psy są nauczone ciszy. Żaden nie może przy mnie się lizać czy piszczeć, szczekanie mnie nie denerwuje. Najbardziej właśnie takie coś jak lizanie czyli dzwięki ciche, ale nie odnosi się to tylko do zwierząt. Denerwujemnie np jak ktoś pociera ręce czy czymś chwarszczy. Czasami irytuje mnie to do takiego stopnia, że nie da się tego wytrzymac czuje jak mi puls rośnie. Czy wie ktoś co to może być i co jest tego przyczyną? czy to nerwica? jak można to leczyć lub jakoś łagodzić, jak się oswoić z tymi dzwiękai, żeby tak nie denerwowały? Czy ktoś ma coś podobnego? Będę wdzięczna za każde porady i przepraszam jezeli pisze to w złym miejscu.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 maja 2013, 21:57

Ach te dzwięki

Avatar użytkownika
przez Nano 25 maja 2013, 13:05
Hej, ja osobiście nie mogę znieść dźwięku pocierania styropianu albo szeleszczenia niektórych opakowań, np papierków po cukierkach itd. Od razu zatykam uszy, masakra. Czasem też mnie denerwuje, jak jest cisza wokół i pojawi się właśnie jakiś piszczący czy mlaszczący dźwięk, strasznie mnie to wtedy wkurza. W moim przypadku jestem prawie pewny, że to przez nerwicę...
"At the end of every week each one of us becomes a freak"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
25 maja 2013, 11:16
Lokalizacja
Trójmiasto

Ach te dzwięki

przez CichaK 27 maja 2013, 17:02
U mnie pewni ebędzie to samo. chociaż obawiam się, że to już cos cięższego niż zwykła nerwica. Moje nerwy są w strzępach, ciągły stres, nieudane życie... A co do szeleszczenia masz rację. Ostatnio w autobusie ktoś za mną co chwile czymś szeleścił na początku próbowałąm to jakoś zagłuszyć mp3, ale ten dzwięk docierał do mnie ze wszystkich stron, tak jakby mnie przenikał. Myślałm, że zaraz wstane i wysiąde zautobusu, miał ochotę wstać i nawrzeszczeć na tego, który siedział za mną, żeby w końcu się uciszył. Potem pół dnia bolała mnie głowa.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 maja 2013, 21:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ach te dzwięki

Avatar użytkownika
przez pannaAlicja 28 maja 2013, 03:24
nerwica.
Albo element zaburzenia, bo jeśli sobie nie radzisz z tą agresją (nauczanie psów by były cicho? Nie lizały się, nie piszczały... jak wyegzekwowałaś od nich zaniechanie tak naturalnych działań? bo jakoś nie wyobrażam sobie, by pozytywną metodą) to jest głębszy problem.
Życie nie jest problemem do rozwiązania...
jest realnością, którą warto doświadczać
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1204
Dołączył(a)
09 paź 2011, 22:47

Ach te dzwięki

przez CichaK 10 cze 2013, 14:55
Masz rację :( psy się nauczyły, ale.... jak prośba i odwrócenie uwagi nie pomogło to nie raz oberwały. Mam z tym wielki problem. Kocham zwierzęta, szczególnie psy. Jestem wrażliwa na ich krzywdę, płaczę jak widzę jakieś psie nieszczęście. Długo namawiałam rodziców na psa, jestem jedynaczkę, chciałam mieć przyjaciela... a teraz go krzywdzę. Wszyscy się na mnie wyrzywają, wszyscy mnie krzywdzą a ja nie wiem jak dać ujścia swoim emocją, nie mam z kim porozmawiać i cierpią na tym moje skarby czyli psy. Wyrzywam się na nich... wiem, ze to straszne, nie chcę tego robić. Nie chcę ich krzywdzić. Nie chodzi tu o to, że sie nad nimi znęcam czy coś takiego bo tego nigdy bym nie zrobiła, ale mimo wszystko wiem, ze je krzywdzę. Na przykłąd właśnie poprzez zabranianie im takich naturalnych dla nich zachowań. Psy wdomu sa jak w więzieniu, cały dzień muszą lezeć cicho na swoich posłaniach do puki im nie pozwolę inaczej. Na spacerach mają więcej swobody, ale te zdużorzeczy im zabraniam np nie mogą jeść trawy bo to bardzo mnie irytuje. Wiem, że dla psa jest to normalne, ze sobie trawkę poskubie. Nie wiem co z tym robić, jak sobie pomóc. Myślę, że źródłem moich problemów jest moja mama, to wszystko przez nią bo nie żyjemy ze sobą dobrze. Nie nawidze jej za to co robi, za to, ze mnie krzywdzi, wszystko niszczy... ma problemz alkoholem (a ja z tym walczę). I niemalże codziennie gdy widzę jak kupuje piwo, czy pije wódkę wstępuje we mnie euforia. Chcę być sama, uciec jak najdalej... wtedy idę w odludne miejsca z moimi psami. Tylko, że jak jestem zła to one cierpią :( co mam robić.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 maja 2013, 21:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do