kolejne przywitanie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 14 maja 2013, 11:45
Witam wszystkich. Mam 28 lat i od jakiegoś czasu obserwuję to forum, parę miesięcy temu nawet się zarejestrowałem, jednak nie miałem pomysłu ani sił do pisania czegokolwiek. W końcu doszedłem do wniosku, że chyba warto się przywitać. Tak więc cześć! :).

O swoich problemach co prawda nie bardzo potrafię mówić/pisać, ale być może uda mi się w końcu coś sklecić i przelać na monitor.
Krótko mówiąc, nie wiem czy zawsze było coś ze mną nie tak, wiem natomiast na pewno że od kiedy pamiętam byłem smutnym i zamkniętym w sobie dzieckiem. Zawsze potrafiłem ten smutek jakoś kontrolować, jednak od pewnego momentu w życiu coś pękło (dokładniej od ostatniego roku studiów). Nie wiem co ze mną jest, podobno nerwica, podobno efekt doświadczeń z dzieciństwa. Przez ponad 2 lata chodziłem na psychoterapię, niestety żadnych pozytywnych skutków nie ma. Widzę jak mi się powoli życie sypie, mam problemy finansowe, widzę jak mój związek z dziewczyną powoli usycha (z mojej winy), niemal codziennie walczę z myślami samobójczymi i po prostu nie mam o tym wszystkim komu powiedzieć. W zasadzie oprócz dziewczyny, mamy i siostry w moim życiu nie ma innych ludzi a z nimi nie mogę rozmawiać na takie tematy.

Postaram się na to forum od czasu do czasu zaglądać i może się jakoś włączę w dyskusje.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8622
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez deader 14 maja 2013, 12:03
Witaj! Pierwsze pytanie które nasuwa mi się na myśl, to dlaczego nie możesz rozmawiać o swoich problemach z dziewczyną? Bo że z siostrą i matką to zrozumiem, ja swojej rodzinie też nie przyznaję się przez co przechodzę, nie wiedzą że jadę na lekach od początku roku. Dziewczyny co prawda nie mam, ale wszystkim moim znajomym z którymi utrzymuję bliższy kontakt "wysypałem" się ze swoich problemów. Jak żyła jeszcze moja dziewczyna to rozmawiałem z nią na wszystkie takie ciężkie tematy, dlaczego ty nie chcesz jej wpuścić do swojego świata?
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

kolejne przywitanie

przez Lux24 14 maja 2013, 14:43
na_leśnik, witaj, wybacz, że tak krótko, ale co właściwie pękło? bo o doświadczenia z dzieciństwa nie śmiem pytać.
Offline
Posty
202
Dołączył(a)
14 kwi 2013, 15:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez Mihau 14 maja 2013, 16:52
Cześć!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
264
Dołączył(a)
04 lis 2012, 14:59

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez tahela 14 maja 2013, 17:40
hej
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 15 maja 2013, 13:37
Dziękuję wszystkim za przywitanie.
Deader szczerze mówiąc, to z dziewczyną coraz gorzej mi się układa właśnie dlatego, że miała tego pecha, że ją wpuściłem "do mojego świata". Za wiele razy widziała mnie w stanie pod tytułem "dno + metr mułu". Sama mi już nieraz mówiła, że nie wie czy uda jej się wytrzymać z kimś takim. Ona jest silna, zaradna, rozwija się zawodowo a ja? Związek to nie instytucja charytatywna. Coraz poważniej myślę o tym, że powinienem się z nią rozstać.
Natomiast jeśli chodzi o inne osoby z którymi mógłbym pogadać to... jakby to powiedzieć... nie ma ich :). Może to się wydać dziwne, ale ja nie mam dosłownie nikogo, z kim mógłbym od serca porozmawiać. Poza tym od czasu tego załamania w ogóle od ludzi się odsunąłem. Zawsze byłem odludkiem, ale teraz to przybrało skrajną formę. i co najgorsze, z jednej strony brakuje mi ludzi, a z drugiej sam jakoś podświadomie unikam ich towarzystwa.

Lux24 Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie "co pękło".Chyba w pewnym momencie w którym zaczęły dobiegać końca moje studia, dopadły mnie pytania przed którymi od zawsze uciekałem. Zero planów na przyszłość, przeświadczenie, że nie dam sobie nigdzie rady w pracy, brak jakichkolwiek kwalifikacji zawodowych. I "coś" pękło. w sumie mało brakowało a skończyłoby się to źle. Gdyby nie moja dziewczyna obawiam się że już by było po mnie.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8622
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez deader 15 maja 2013, 14:39
na_leśnik napisał(a):Sama mi już nieraz mówiła, że nie wie czy uda jej się wytrzymać z kimś takim. Ona jest silna, zaradna, rozwija się zawodowo a ja? Związek to nie instytucja charytatywna.


Przepraszam za mój "francuski" oraz za ogólny wydźwięk tego co zaraz napiszę, ale co tam, lubię być szczery - straszna z niej nieczuła pizda. "Silna, zaradna, rozwija się zawodowo", /cenzura/, jakbym słyszał opisy mojej dawnej ex która zostawiła mnie w momencie mocnej depresji bo nie pasowałem do jej wyidealizowanego wyobrażenia mianowicie nie poszedłem na studia tylko do pracy a ona "nie wyobrażała sobie życia z kimś bez wyższego wyksztalcenia". Związek to nie instytucja charytatywna - właśnie wręcz przeciwnie, miłość powinna być bezinteresowna a nie wykalkulowana, wyliczona według tego "czy wybrany samiec zaspokoi potrzeby samicy". Z ostatnią dziewczyną z jaką byłem męczyłem się przez 3 lata jej narkotykowego uzależnienia, aż do jej smierci, momentami brakowało mi siły ale nigdy mi do głowy nie przyszło żeby ją zostawić bo jest "słaba". Wiesz co, ty faktycznie może lepiej zostaw tą... eh nawet nie mogę z czystym sumieniem napisać "kobietę" bez cudzysłowu... Związek jest właśnie po to żeby sobie wzajemnie pomagać, żeby razem stawiać czoło światu, zostawianie kogoś bo ma ciężki okres w życiu to największe chujostwo jakie można zrobić drugiemu człowiekowi. Jeśli masz siłę, to faktycznie, kopnij ją w dupę, poszukaj kogoś bez jakichś pojebanych ambicji. Przepraszam za wulgarną treść, ale piszę szczerze, od serca, a nienawidzę takich suk jaką opisałeś.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 15 maja 2013, 15:13
Z ostatnią dziewczyną z jaką byłem męczyłem się przez 3 lata jej narkotykowego uzależnienia, aż do jej smierci, momentami brakowało mi siły ale nigdy mi do głowy nie przyszło żeby ją zostawić bo jest "słaba".
deader, bardzo to chwalebne z Twojej strony, ze wspierałes swoja dziewczynę - ale z drugiej strony jaki ma sens związek z kimś, z kim się męczysz ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez deader 15 maja 2013, 15:34
bittersweet napisał(a):
Z ostatnią dziewczyną z jaką byłem męczyłem się przez 3 lata jej narkotykowego uzależnienia, aż do jej smierci, momentami brakowało mi siły ale nigdy mi do głowy nie przyszło żeby ją zostawić bo jest "słaba".
deader, bardzo to chwalebne z Twojej strony, ze wspierałes swoja dziewczynę - ale z drugiej strony jaki ma sens związek z kimś, z kim się męczysz ?


Jaki ma sens? Ano taki że jak się z kimś wiążesz, to na dobre i na złe. I nie mówię tu o kościelnych pierdołach. Po prostu, po ludzku, jak dla mnie związek jest na dobre i na złe i koniec. Nie może być tak, że z kimś jesteś kiedy wszystko jest cacy, a kiedy pojawia się problem to robisz "ops, nie, sory, spierdalam, radź sobie sam". Sens był w tym taki że miałem nadzieję że uda mi się jej pomóc, wyrwać z syfu, doprowadzić do stanu w jakim ją poznałem. Było blisko. Niestety nie udało się. Ale mogło się udać. I nie uważam tego czasu za stracony. Widzę że w dzisiejszych czasach ludzie już potrafią wiązać się tylko dla korzyści. Tylko dla jakichś płytkich powierzchownych zysków. Facet swojej dziewczynie nie może powiedzieć o swoich dołach, bo ta go uzna za niezaradnego i zostawi - co za kurewska paranoja!!! Przestaję się dziwić że jestem sam, już chyba jestem skazany na samotność bo znaleźć dziewczynę która nie myśli tylko o karierze i baunsowaniu po klubach wydaje mi się nierealne w dzisiejszych czasach.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 15 maja 2013, 16:02
bo znaleźć dziewczynę która nie myśli tylko o karierze i baunsowaniu po klubach wydaje mi się nierealne w dzisiejszych czasach.

Ja uważam trochę inaczej. Nie byłbym tak skrajny w swoich poglądach. Istnieje wiele kobiet , które nie są do końca ,aż tak przegnite materializmem ,żeby tylko kasa i nawet po trupach. Nie mówię ,że ich nie ma, i może nawet tendencja jest tu wzrostowa. Jednak jest wiele cichych ,przeciętnych i " normalnych" kobiet , które marzą o szczęśliwym Związku , Rodzinie , a kasa to tylko dodatek ,żeby przetrwać. Mi się trafiła taka Żona.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9030
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 15 maja 2013, 16:08
Facet swojej dziewczynie nie może powiedzieć o swoich dołach, bo ta go uzna za niezaradnego i zostawi - co za kurewska paranoja!!! Przestaję się dziwić że jestem sam, już chyba jestem skazany na samotność bo znaleźć dziewczynę która nie myśli tylko o karierze i baunsowaniu po klubach wydaje mi się nierealne w dzisiejszych czasach.
To, że dziewczyny chcą sie bawić i robic kariere ich prawo, ale na pewno nie jest tak, że wszystkie to nic niewarte pustaki. :szukam: to jedyny sposób ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 15 maja 2013, 16:40
To, że dziewczyny chcą sie bawić i robic kariere ich prawo, ale na pewno nie jest tak, że wszystkie to nic niewarte pustaki. to jedyny sposób


Bittersweet , chodzi o to według mnie ,żeby to pragnienie robienie kariery i chęć tanecznych podskoków nie zdominował reszty dobrych pragnień u tych niezwykle ogarniętych kobitek . Bo jeżeli co u niektórych dwa razy w tygodniu potańcówki i puuby do póżna ,albo kariera po 12 godzin conajmniej dziennie w przebywaniu w pracy i total konkurencja tam, to sorry . Może następnym razem i w innych ramionach.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9030
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez deader 15 maja 2013, 16:56
Kalebx3 napisał(a):
To, że dziewczyny chcą sie bawić i robic kariere ich prawo, ale na pewno nie jest tak, że wszystkie to nic niewarte pustaki. to jedyny sposób


Bittersweet , chodzi o to według mnie ,żeby to pragnienie robienie kariery i chęć tanecznych podskoków nie zdominował reszty dobrych pragnień u tych niezwykle ogarniętych kobitek . Bo jeżeli co u niektórych dwa razy w tygodniu potańcówki i puuby do póżna ,albo kariera po 12 godzin conajmniej dziennie w przebywaniu w pracy i total konkurencja tam, to sorry . Może następnym razem i w innych ramionach.


O, to, to. Już ja wolę chyba spokojnego "pustaka" niż taką zabawową "kobietę sukcesu".
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

kolejne przywitanie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 15 maja 2013, 17:21
Bittersweet , chodzi o to według mnie ,żeby to pragnienie robienie kariery i chęć tanecznych podskoków nie zdominował reszty dobrych pragnień u tych niezwykle ogarniętych kobitek . Bo jeżeli co u niektórych dwa razy w tygodniu potańcówki i puuby do póżna ,albo kariera po 12 godzin conajmniej dziennie w przebywaniu w pracy i total konkurencja tam, to sorry . Może następnym razem i w innych ramionach.
Primo : pub 2 razy w tydniu to nie znowu tak dużo, secundo : często nie ma się wyboru, trzeba robić nadgodziny. Oczekiwanie, ze ktoś zrezygnuje z kariery, żeby na Was czekać w domku z obiadkiem, to trochę egoistyczne podejście. W tym momencie pojawia się moje podstępne pytanie : czy to nie Wy powinniście wspierać w związku taką zapracowana kobietę ? wspieranie to tylko w jedna stronę, ona Was ? gdzie Wasze zrozumienie dla jej potrzeb, gdzie Wasza ofiarność, hę ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do