OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

Avatar użytkownika
przez Magda1234 13 kwi 2013, 12:50
Mam już dosyć tego życia wszystko do bani jeszcze oststnia osoba co została mi nic juz nie czuje;(
To koniec ja juz tak nie chce;(
Same złe myśli .....;(
Inna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 kwi 2013, 12:04
Lokalizacja
Poznań

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 13 kwi 2013, 12:55
Mam już dosyć tego życia wszystko do bani jeszcze oststnia osoba co została mi nic juz nie czuje;(
To koniec ja juz tak nie chce;(
Same złe myśli .....;(


Jaki koniec?
Wiele rzeczy nie chcemy , a trzeba. -Nadzieja na lepsze i Wola życia.
Wszystko minie...nawet najgorsze.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9003
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

przez Abradab 13 kwi 2013, 14:09
Głowa do góry, zobaczysz, że z każdym dniem będzie coraz lepiej pod warunkiem, że będziesz chciała, aby było lepiej ;)

A do bani to jest nasza reprezentacja w piłkę nożną, o!
Pozdrawiam.
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

przez Saraid 14 kwi 2013, 03:22
Zycie nie jest calkiem zle ani dobre
wazne by umiec cieszyc sie tymi dobrymi momentami,tegi Ci zycze
bo to jak wyglada Twoje zycie zalezy w duzej mierze od Ciebie.
Saraid
Offline

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

Avatar użytkownika
przez piekielna żmija 14 kwi 2013, 12:35
Witam,
jestem tu nowa i nie za bardzo wiem jeszcze jak mam się tu odnaleźć i gdzie umieścić swój problem... Może zacznę od początku. Ponad miesiąc temu z moim byłym partnerem straciliśmy dziecko. I nagle dla mnie cały świat runął. Szok niedowierzanie zaprzeczenie bezradność złość bezsilność. Ja tu, a on w AFG. Pierwsze dni były dziwne. Po prostu nie wierzyłam w to co się stało czułam się jak bym zwariowała. Jak by to co się działo było ponad mną jak by mnie to nie dotyczyło. Pamiętam, że strasznie płakałam. I od tego czasu cały mój świat się zmienił. Nagle przestaliśmy się dogadywać. Dla mnie to było nie do uwierzenia, a dla niego na obecną chwilę myślę, że taki obrót sprawy był mu na rękę po tym jak się zachował. A ja po prostu go tu potrzebowałam, wiedziałam, że w przeciągu dwóch miesięcy nie z rotują go do kraju, że musimy czekać do połowy maja. I tu zaczęły się problemy, próbowałam z nim rozmawiać dotrzeć do niego, ale ciągle byłam ta zła. Ciągle słyszałam jaka to nie jestem i co nie robię. A my przecież straciliśmy naszego małego Groszka. A on zachowywał się tak jak by nic się nie stało. Że ma się wziąć w garść i nie histeryzować, że wielce nie skakałam z radości, że będziemy mieć dzidziusia to o co mi teraz chodzi. Ale on nie potrafił tego zrozumieć jak ja miałam się tym wszystkim nie przejmować, jak znaliśmy się od nie całego roku czasu, on siedzi na wojnie gdzie w każdym momencie może mu się coś stać, może zginąć, ja tu sama bez pracy która nigdy nie była na łasce nikogo. Dla mnie w pewnym momencie to było za dużo. Nie potrafiłam sobie z tymi wszystkimi emocjami poradzić. Ale on tego nie potrafił zrozumieć. Dla niego po prostu jestem ta zła, bo może skoro tak się na Groszka nie cieszyłam to może go nie chciałam i coś mu zrobiłam i że on chce wszystko zobaczyć co i jak i mam wysłać dokumentację do jego domu. Po tym wszystkim co od niego usłyszałam na początku próbowaliśmy jeszcze jakoś rozmawiać on się starał. I nagle znowu stał się agresywny nie mogłam mu powiedzieć jak się z tym wszystkim czuję przez co przechodzę, bo tylko słyszałam, że on teraz na to nic nie poradzi i co go to interesuje. Nagle nie potrafił ze mną rozmawiać nie miał mi nic do powiedzenia napisania. Ciągle tylko słyszałam, jaka to nie jestem, że on mi nie ufa bo on nie wie co ja tu robię, czy go nie zdradzam nie oszukuję. Że on nie chce kobiety na psychotropach. I że mam się w końcu ogarnąć. A ja po prostu czuję się jak wrak człowieka, jak by ktoś wyrwał mi wnętrzności zostawił tylko krwawiące serce i kawałek płuca, żebym mogła dychać. Nie wiem już co mam robić nie mogę jeść nie mogę spać ciągle myślę o tym wszystkim co się stało o moim Groszku o nim o tym jak się zachował jak postąpił byłam u lekarza po tabletki dostałam mozarin 10 mg i lerivon 10mg. Chciała bym z nim normalnie porozmawiać wytłumaczyć mu wszystko, ale ostatnio usłyszałam, że jego uczucia wygasły i życzy mi szczęścia. Mam dość już tej całej sytuacji. Od tego czasu nie kontaktuję się z nim napisałam mu tylko, że skoro tak chce to ja potrzebuję pół roku na to, żeby jakoś dojść do siebie i ma się ze mną przez ten czas nie kontaktować. Wykasowałam cały kontakt do mnie bo już dłużej tego nie mogłam znieść. Może, źle zrobiłam, ale pomału czuję się jak bym wariowała. Lekarz stwierdził, że mam depresję, w jakimś stopniu ona tam występuję, ale wydaje mi się, że główne podłoże to nerwica. Tabletki biorę od kilku dni wiem, że to jeszcze za krótko, ale nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać i nie wiem co mam dalej robić...
każdy ból kiedyś mija... kończy się coś żeby zacząć mogło się coś... w życiu nie wszystko można naprawić, ale wszystko można zacząć od początku...
Posty
33
Dołączył(a)
08 kwi 2013, 15:33
Lokalizacja
Poznań

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

Avatar użytkownika
przez Mihau 14 kwi 2013, 23:38
Gdybym tylko mógł Wam jakoś pomóc ... Trzymajcie się!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
264
Dołączył(a)
04 lis 2012, 14:59

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

przez Anna Maria 14 kwi 2013, 23:49
Magda1234, witaj.

piekielna żmija, żałoba musi trwać i potrwa jeszcze długo.Trzeba przez to przejść.Polecam terapię dla osób będących kryzysie.Być może kilka spotkań wystarczy byś spojrzała na to lżej przynajmniej nie tak osamotniona z bólem.Ten ból można podzielić z terapeutą.
Mężczyźni inaczej podchodzą do straty dziecka co nie znaczy,że to po nich spływa.Bardziej duszą w sobie.
Anna Maria
Offline

OGROMNA PUSTKA ...KONIEC

Avatar użytkownika
przez piekielna żmija 15 kwi 2013, 10:01
Mihau tutaj to się już raczej pomóc nie da. Ale dziękuję :smile:
_____________________________
kasiątko dziękuję za radę :smile: ja już od roku czasu uczęszczam na terapie indywidualną, ale to z innego powodu. Przez ostatni czas nie mieszkałam w swoim mieście i przyznam, że trochę ją zaniedbałam tą terapię. Wcześniej chodziłam 2-4 razy w miesiącu, a ostatnimi czasy 1 raz w miesiącu. No to musiałam poczekać na swoją kolej i spotkanie mam w tym tyg. Wiem, że przez żałobę należy przejść, ale on tego określenia nie uznaje po tym jak się zachowuje. Przed swoją rodziną zrobił ze mnie niezrównoważoną emocjonalnie. Jego mama jeszcze na początku go broniła, tłumaczyła, ale po tym jak on jej coś musiał powiedzieć od świąt się nie odzywa. No więc przecież nic na siłę to od niej usłyszałam, że nic się nie stało, że ona kiedyś też dziecko straciła i żyje. Tylko, że ona miała wsparcie w mężu, a ja nie mam w jej synu wsparcia. Że mam się wziąć za siebie i co ja zrobię jak jej syn nie będzie chciał ze mną być. No to jak mi już takimi tekstami sypie to coś jest nie kaman...
każdy ból kiedyś mija... kończy się coś żeby zacząć mogło się coś... w życiu nie wszystko można naprawić, ale wszystko można zacząć od początku...
Posty
33
Dołączył(a)
08 kwi 2013, 15:33
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do