nerwica lękowa

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

nerwica lękowa

przez kizzzzu28 14 mar 2013, 17:17
Witam. Mam nieskończone 17 lat. Moja historia zaczęła się w kwietniu kiedy leżałam w szpitalu, bo nagle poczułam się jakby coś spuchło mi w gardle. Badania nic nie wykazały wszystko było w porządku. Okazało się, że to globus histericus i organizm reaguje tak na stres. Od tamtej pory zaczynało mi się od zawrotów głowy, nie wiedziałam od czego one są. To uczucie puchnięcia w gardle cały czas mi towarzyszyło. Nie wiem czy to ma związek z nerwicą, ale zawsze jak byłam w galerii na zakupach czy gdzieś dłużej chodziłam po mieście to czułam ścisk w głowie i było mi słabo. W wakacje dostałam duszności, myślałam, że może nagle jestem na coś uczulona. Towarzyszyły mi jeszcze ogromne zawroty głowy i osłabienie na słońcu. Bałam się. Nie zauważyłam ile stresu kosztował mnie egz gimnazjalny i przyjmowanie do liceów. Nie dostałam się tam gdzie chciałam. Takie niespełnione marzenie.. w sumie stres zaczął się w 1 gim kiedy miałam problemy z towarzystwem i zmarła mi babcia. Wracając do wakacji. Budziłam się cała roztrzęsiona. W głowie miałam jedno przed oczami - własną śmierć. Dostałam takich napadów lękowych, że umrę, uduszę się bądź zemdleje i nikt mi nie pomoże dlatego całe wakacje nie wychodziłam z domu. Odcięłam się od znajomych, przyjaciół. Mój świat momentalnie się zawalił. Jestem atrakcyjną i zawsze byłam uśmiechniętą dziewczyną. Nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem chłopaka. Kiedy zaczęła się 1 kl liceum(która trwa nadal) nadal nie wiedziałam co mi jest. Chodziłam do szkoły i nie byłam w stanie przejść z kl do kl ponieważ myślałam, że zemdleje. Zaczęłam bać się ludzi. Byłam dla siebie najgorsza. Moje oceny z piątkowych zeszły na 2 i 3. Ześwirowałam totalnie. Pod koniec września cały weekend było mi niedobrze i słabo, myślałam, że to jakieś zatrucie jednak w niedziele zaczęło mnie wszystko palić w przełyku, a różne węzły i jak ja to nazywam "kuleczki" puchły mi. Nie chciało mi się żyć. Cokolwiek nie zjadłam czułam jak wszystko mi się wypala, jak ledwo łapię oddech. Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że w wakacje zaczęły pękać mi naczynka na twarzy i dekoldzie. Piekło mnie w środku i na zewnątrz. Całe życie zamieniło mi się w piekło. To trwało kilka miesięcy zanim sama wpadłam na to, że mam refluks żołądka(nigdy nie miałam czegoś takiego ani problemów z żołądkiem). Tabletki na niego łykam to dziś, po których podobno powinno mi przejść. Cały czas czuje przy oddychaniu mój żołądek, dzisiaj na wfie jak brałam głębsze wdechy to tak jakby mi świszczał. Od 2 dni mam duszności, kiedy biorę głębsze wdechy czuje się jakby mój żołądek mi się rozrywał i wszystko za mostkiem. Próbowałam na siłe brać głębokie wdechy, ale dostałam przez to takich zawrotów i ścisku w głowie, że aż szumiało mi w uszach. Byłam u psychiatry. Mam tabletki na uspokojenie. Jednak cały czas jest błędne koło. Cały czas się denerwuje. Czasem myślę pozytywnie, ale wystarczy jedna duszność coś mnie zaboli i mam łzy w oczach. Widzę moim znajomych chodzących na imprezy, bawiących się, oddychających spokojnie i głęboko. Nie wiem jak mam sobie pomóc. Pomocy.. cały czas boję się, że umrę.. nie potrafię niczego zaplanować, jechać na 2 koniec miasta, bo boje się, że w drodze zacznę się dusić i nikt mi nie pomoże, albo zrobię wokół siebie jakieś widowisko, jestem beznadziejna. Uczucie dławienia w gardle, spuchniętego języka czy inne gówna to u mnie normalne.. czuje to codziennie.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
14 mar 2013, 16:55

nerwica lękowa

Avatar użytkownika
przez Agorek 123 14 mar 2013, 21:23
Cześć kizzzzu28 !
Mam 53 lata .Właśnie przed chwilą przeczytałem Twój wpis,który przypomniał mi objawy mojej własnej choroby,zdiagnozowanej przez psychiatrę jako agorafobia.
Tak mocno jak Ciebie moja własna wyobraźnia zaczęła mnie oszukiwać dopiero po 40-ce i przez to kupę czasu straciłem zanim trafiłem do psychiatry.
Najpierw był internista kilka razy, który leczył mnie jakimiś ziołami ale w końcu kiedy zaczął się trochę ze mnie podśmiewać a jego terapia nic nie dawała postanowiłem iść do kardiologa.
W jednym tygodniu miałem robione trzy razy EKG ale nic nie wykazało a ja co wieczór żegnałem się z życiem i byłem pewien że umrę na serce,cała lewa strona drętwiała mi aż po koniuszki palców.
Budziłem się w środku nocy i wpadałem w panikę dlaczego się obudziłem,musiałem wychodzić na świeże powietrze ale im głębiej oddychałem tym było gorzej.
Żołądek mnie bolał praktycznie cały czas brałem różne leki ,trochę pomagały.
Kiedy tylko znalazłem się w mieście a mieszkam na obrzeżach Łodzi zaczynały się zawroty głowy,duszności i ból w splocie słonecznym,jazda komunikacją miejską to bardzo duże wyzwanie jeżeli nie było tłoku.
W kulminacyjnym dla mnie momencie nie mogłem już jeździć i chodziłem po dziesięć kilometrów żeby coś załatwić.W marketach ciężko mi było coś kupić gdyż miałem przez cały czas wrażenie, że zaraz zemdleje i wszyscy zwrócą na mnie uwagę,nie mogłem się skupić na zakupach,kręciło mi się w głowie - koszmar
Podobnie było we wszystkich urzędach gdzie trzeba było czekać. Poczułem się jak osaczone zwierzę a najśmieszniejsze jest to, że rozważałem wszystkie choroby tylko psychikę.
Ja który od pewnego czasu odnosiłem same sukcesy,w pracy miałem trzykrotnie wyższą pensję od pozostałych pracowników,w domu super wszystko zaplanowane na kilka miesięcy do przodu,kochająca żona,dzieci jak z podręcznika.
W wieku 40-stu lat rozprawiłem się z chorobą alkoholową i nikotyną co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w tym, że co jak co ale psychikę mam wzorową.
Parę lat zajęło mi zanim poszedłem do gastrologa na gastroskopie bo wiedziałem jak to wygląda i się po prostu jej bałem ale nie była ona potrzebna na szczęście.Pan doktor po krótkim wywiadzie,nawet nie wiem czy pięciominutowym stwierdził, że muszę się zgłosić do psychiatry i on mi pomoże.
Moje zaskoczenie było ogromne ale nie miałem powodu by mu nie wierzyć i po jakiś trzech miesiącach kiedy znowuż dostałem w kość udałem się do spółdzielni lekarskiej, żeby zapisać się do psychiatry.
Dalsza część przebiegu mojej choroby jest w innym miejscu tego forum więc nie ma sensu żebym to pisał jeszcze raz, podam Ci odnośnik do tego tekstu albo skopiuję i wkleję to tutaj.
Pamiętaj, że nie jesteś sama a skoro trafiłaś już do psychiatry to najgorsze jest już za Tobą i od teraz będzie tylko lepiej,jednak nie myśl, że obędzie się to bez wyrzeczeń i trwa to długie lata.
Pozdrawiam

-- 14 mar 2013, 20:28 --

Cześć !
Pierwszy raz zajmuję głos na tym forum chociaż leczę agorafobię już piąty rok .Chorobę psychiczną zdiagnozował u mnie gastrolog do którego poszedłem leczyć wrzody na szczęście urojone.Wcześniej byłem u lekarza pierwszej pomocy z objawami choroby serca ale po dwóch EKG i wizycie u kardiologa moja teoria upadła.Ale przecież Wy to wszystko znacie ...
Leczenie rozpocząłem u psychiatry w spółdzielni a ponieważ za każdą wizytę płaciłem 75 zł dwa razy w tygodniu przepisał mi on lek Anafranil podobno najlepszy a na pewno najtańszy bo wtedy po złotówce
Zacząłem od jednej tabletki i chociaż ostrzegał mnie, że to silny lek następnego dnia strasznie się przestraszyłem kiedy nie mogłem trafić tyłkiem na krzesełko.Męczarnia trwała około półtora tygodnia a później to już norma czyli lekkie otępienie,duża potliwość która mi strasznie dokuczała ponieważ pracuje fizycznie ale i ustępujące powoli stany lękowe.Po około pół roku głównie ze względu na obciążenie finansowe przeniosłem się do placówki finansowanej przez NFZ.Tam Pan psychiatra nota bene kierownik placówki strasznie się zdziwił. że przyjmuję anafranil i określił go jako lek prymitywny z wieloma negatywnymi objawami Przepisał mi wtedy Lexapro i po około dwóch tygodniach poczułem, że chociaż na chorobę wpływał bardzo podobnie to faktycznie poza lekkim otępieniem nie posiadał wobec mnie innych skutków ubocznych i nawet powróciłem do uprawiania sexu z pozytywnym finałem :great:
Początkowo brałem 10-kę i przy przy stosowanym objawowo Zomirenie, co by się nie uzależnić, dało się już żyć .Po roku poczułem się dobrze do tego stopnia ,że postanowiłem dalej leczyć się sam odstawiając Lexapro a pozostając objawowo przy Zomirenie , przecież wiedziałem kiedy mniej więcej wystąpią lęki więc brałem go wcześniej.
Powrót choroby nastąpił dopiero po 1/2 roku ale za to o wiele silniejszy i całe szczęście, że przez cały ten czas chodziłem do poradni i miałem leki.Pierwsze dwa tygodnie były prawdziwym koszmarem ,ponieważ leki zintensyfikowały lęki jeszcze bardziej i z olbrzymim trudem je przetrwałem ale przynajmniej nie mam teraz zakusów co by przerwać kurację.
Po jakimś czasie, ponieważ lęki całkowicie nie zniknęły i musiałem wspomagać się Zomirenem mój psychiatra podjął decyzję o zwiększeniu dawki do dwóch tabletek po 10 mg . Po tym zabiegu lęki zupełnie ustąpiły bez żadnych skutków ubocznych po około dwóch miesiącach a było to około trzech lat temu.Przez ten czas Zomiren zupełnie odstawiłem a nie lubiłem go brać bo bardzo mnie przytłumiał a z Lexapro przeszedłem na Depralin,Escitil i ostatnio od półtora roku Aciprex, głównie ze względów ekonomicznych.Zmiany tych leków następowały bez żadnych skutków ubocznych,praktycznie niezauważalnie.Choroba zupełnie ustąpiła, do tego stopnia, że w ubiegłym roku zrobiłem Prawo Jazdy w wieku 52-ch lat na co straciłem już zupełnie nadzieję.
Od ubiegłego roku zauważyłem u siebie wzmożona senność bo spałem po około 10-ęć godzin i jeszcze dwie godziny zajmowało mi dobudzenie oraz kłopoty z pamięcią krótką a ponieważ prowadzę własną działalność jest to dla mnie nader uciążliwe.W tym roku objawy się jeszcze nasiliły,może to być też zmęczenie zimowe ale postanowiłem, że bardziej nacisnę mojego doktora co by coś zaradził.
Zaproponował mi dwie drogi , powrót do sprawdzonego Lexapro, ponieważ te wszystkie zamienniki wcale nie muszą być takie same a już na pewno Acipreks jest trochę słabszy, bądź spróbowanie nowego leku dla mnie pod nazwą Axyven 75 mg który ponoć ma trochę poprawiać nastrój . Dzisiaj wziąłem drugą tabletkę nowego leku i na razie nie jest źle ale jestem przygotowany na złe samopoczucie przez kilka dni.Po siedmiu dniach mam przejść na 150 mg i wtedy zobaczymy czy pozostaniemy parą oraz pokładane nadzieje się ziszczą.
Pozdrawiam Was wszystkich i życzę rychłego powrotu do zdrowia. Agorek 123
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 mar 2013, 22:47

nerwica lękowa

przez kizzzzu28 15 mar 2013, 13:25
Dziekuje za odpowiedz. Niby poszlam do psychiatry, ale rodzice uwazaja, ze jak dostallam tabletki na uspokojenie to sprawa jest zalatwiona poniewaz ja nie mowie im, ze caly czas mam problem, ze mysle, ze umre, niepotrafie niczego przez to zaplanowa , na niczym mi nie zalezy. Lekarka kazala mi sie zapisac na psychoterapie, ale mnie samej jest zal i wstyd, ze nie potrafie poradzic sb sama. Nie chce zeby rodzice placili 100zl na wizyte, bo mnie sie poprzestawialo w glowie. Moj tata jeszcze ma ciezki charakter. Najbardziej boje sie, ze moj zoladek sie nigdy nie naprawi, ze do konra zycia bedzie mi sie wszystko cofac , dusic, bolec...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
14 mar 2013, 16:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nerwica lękowa

Avatar użytkownika
przez Agorek 123 15 mar 2013, 18:38
kizzzzu28, Posłuchaj mnie uważnie ,szczerość to najważniejszy warunek w drodze do prawidłowej diagnozy, przynajmniej wobec psychiatry.Skoro dostałaś tylko tabletki uspakajające na pewno nie powiedziałaś mu prawdy,ponieważ te objawy leczy się silnymi środkami psychotropowymi i tylko to gwarantuje zatrzymanie choroby i wyraźną poprawę.Po tym co na początku napisałaś choroba na którą cierpisz jest już w bardzo zaawansowanym stadium i trzeba ją jak najszybciej zatrzymać,po co masz się męczyć no i im później tym gorzej,dłużej będzie trwała rehabilitacja.
Nie wstydź się i idź do specjalisty z poradni refundowanej przez NFZ, ponieważ leczenie będziesz miała za darmo a za te pieniądze dostaniesz bardziej nowoczesne leki o mniejszych skutkach ubocznych.Ja wydaję na leki 100 zł miesięcznie.
Ja też do końca myślałem, że sam poradzę sobie z tą chorobą i szkoda mi teraz tej męczarni którą niepotrzebnie przeszedłem.Podobnie jak Ty wstydziłem się tego i ukrywałem przed innymi nawet przed żoną do czasu kiedy leki zaczęły działać bo dopiero wtedy tak naprawdę uwierzyłem, że to psychika mi wysiadła.Kiedy poczułem się dobrze w nosie miałem co inni pomyślą sobie o mojej chorobie bo raz, że czułem się zdrowy i silny to jeszcze leki w jakimś stopniu wytłumiły moje emocję. Dzisiaj śmieję się z mojej choroby i nie mam problemu aby rozmawiać o niej z kimkolwiek , jestem szczęśliwy, że coś mi pomogło i to jest najważniejsze.
Dolegliwości żołądkowe powinny ustąpić wraz z ustępowaniem choroby, ponieważ żołądek najbardziej jest narażony kiedy wysiada psychika. Mnie też ciągle bolał żołądek i brałem na to różne środki ale od dawna jest już super .
Pozdrawiam i liczę, że szybko i odważnie podejmiesz odpowiednią, ponieważ chodzi tutaj o twoje życie,jesteś jeszcze bardzo młoda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 mar 2013, 22:47

nerwica lękowa

przez kizzzzu28 16 mar 2013, 09:55
Powiedzialam o wszystkim lekarce. Przepisala mi Asentre. Mieszkam w Czestochowie i specjalnie jezdzilam do Gliwic, bo u Nas nie ma dobrej specjalisty. Wiem nawet skad wziely mi sie te rozne problemy z nerwami i emocjami. Czynnikow jest wiele niestety nie mam na nie wplywu. Dzisiaj obudzilam sie z dobrym humorem, swieci slonce, a ja szykuje sie na sesje (uwielbiam modeling). Moj oddech nawet czasem robi sie normalny-gleboki i spokojny. W nocy tylko snia mi sie jeszcze jakies koszmary i budze sie zdenerwowana. Mysle, ze jest szansa zebym poradzila sobie sama tylko powinnam miec przy sobie bliskim ludzi, ktorzy beda odwracac moja uwage od tej choroby, zebym o niej zapomniala i poczula sie zdrowa - zyjac intensywnie. Wiem, ze to trudne, bo dzialaja tak na mnie pojedyncze jednostki, z ktorymi widuje sie bardzo rzadko, ale mam motywacje. Chce uszczesliwic mame, bo ona tez duzo przeszla kiedy nikt nie wiedzial co mi jest i dlaczego prawie mdleje albo nie moge oddychac. Teraz jest szczesliwa kiedy widzi mnie zdrowa ( nie mowie, ze jeszcze dreczy mnie to wszystko ). Pozbede sie tego sama, bo mam jedno zycie i chce je wygrac. Niechce juz tracic z niego ani jednego dnia na to gowno, ktore tylko wykancza mi kazdy organ w moim ciele. Narazie bede walczyla sama, jezeli za jakis miesiac nie bedzie jeszcze lepiej to podejme inne kroki :)
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
14 mar 2013, 16:55

nerwica lękowa

Avatar użytkownika
przez Agorek 123 16 mar 2013, 19:06
Z tego co piszesz jesteś bardzo mądrą i rozsądną dziewczyną więc jestem niemal pewny, że Twoje kłopoty się wkrótce skończą.
Gdzieś tam wyczytałem, że ludzie obarczeni podobnymi problemami jak my ,mają duszę artysty bo mają ponad przeciętnie rozwiniętą wyobraźnię i to ona płata nam różne figle.
Coś w tym musi być, ponieważ ja po czterdziestu latach zacząłem rzeźbić i w tej chwili jest to moje źródło utrzymania, zresztą bardzo przyzwoite a nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa.
Więc jak widzisz nie ma takiego złego co by na dobre nie wyszło i co nas nie zabije to nas wzmocni !!!!
Od kilku lat zajmuję się fotografią,wstawiam je na kilka portali a sprawia mi to dużą przyjemność oraz wypełnia wolny czas.
http://pedrozo1.fotogalerie.pl/ Jak masz ochotę to możesz zajrzeć .
Pozdrawiam i musi być dobrze ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 mar 2013, 22:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do