Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez jak_żyć 16 lut 2013, 16:28
Cześć wszystkim,
Chciałam się przywitać. Dołączam do Waszego grona forumowego...bo w gronie znerwicowanych jestem już ok. 5 lat. Chciałabym żebyście podzielili się swoimi doświadczeniami z dnia własnego ślubu, wesela....Mój ślub już za pół roku. Ledwo daję radę na co dzień a co dopiero mówić w dniu ślubu. :( Na samą myśl mam atak paniki...Boję się bardzooo. Czytanie forum mi pomaga. Wiem że nie jestem sama. Wiem że ktoś mnie zrozumie i nie powie że jestem porąbańcem :D P
"niszczą mnie fobie, dziś muszę to przetrwać
coś wpycha w mą jaźń obrazy rodem z piekła
psychika żegna się, szał rozrywa sens,
padam z oczu płynie krew zamiast łez" Skor - labirynt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 lut 2013, 15:58

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez coccinella 16 lut 2013, 17:28
Witaj,

to musi być strasznie smutne nie móc w pełni cieszyć z takiego wyjątkowego dnia. Mieć ogromny lęk, bać się go. Leczysz się jakoś?
Rozważasz, żeby może przełożyć ten dzień? Byłoby super, gdybyś mogła się z niego cieszyć, może warto pomyśleć o zmianie daty, popracować przez ten czas nad sobą. :) pozdrawiam
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez jak_żyć 16 lut 2013, 18:11
W poniedziałek idę pierwszy raz do psychiatry...Myślałam o tym. Ale nie chcę się wycofywać. Oczywiście ze względu na innych. Ten kto nie ma nerwicy czy depresji nie zrozumie...Zaraz się zacznie gadanie że nie chcę, że jestem nienormalna...blablabla itd. Wszystko już załatwione więc muszę dać radę. ;/ Chcę bardzo wyjść za mego narzeczonego, a nie wiem jak mam przetrwać ten dzień...Wiem że nie będę się z niego cieszyć bo zeżrą mnie nerwy, ale jak już dam radę to będę szczęśliwą mężatką;)
"niszczą mnie fobie, dziś muszę to przetrwać
coś wpycha w mą jaźń obrazy rodem z piekła
psychika żegna się, szał rozrywa sens,
padam z oczu płynie krew zamiast łez" Skor - labirynt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 lut 2013, 15:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez coccinella 16 lut 2013, 18:16
jak_żyć napisał(a):W poniedziałek idę pierwszy raz do psychiatry...Myślałam o tym. Ale nie chcę się wycofywać. Oczywiście ze względu na innych. Ten kto nie ma nerwicy czy depresji nie zrozumie...Zaraz się zacznie gadanie że nie chcę, że jestem nienormalna...blablabla itd. Wszystko już załatwione więc muszę dać radę. ;/ Chcę bardzo wyjść za mego narzeczonego, a nie wiem jak mam przetrwać ten dzień...Wiem że nie będę się z niego cieszyć bo zeżrą mnie nerwy, ale jak już dam radę to będę szczęśliwą mężatką;)


A czy Twój narzeczony wie o lęku?
A gdyby nie było innych przełożyłabyś ślub?
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez jak_żyć 16 lut 2013, 18:23
Wie. Ale nie bardzo rozumie...To znaczy nie mam do niego żalu. Kiedyś też nie wiedziałam że tacy ludzie są i mają takie zaburzenia... Tzn. wiedziałam ale jak tego nie poczułam to nie wiedziałam że to jest takie straszne i że w ogóle. Nie wiem czy bym przełożyła...pewnie bym się nad tym jeszcze zastanowiła. Byłoby mi łatwiej;) No ale są. Mam nadzieję że trafię na dobrego psychiatrę...
"niszczą mnie fobie, dziś muszę to przetrwać
coś wpycha w mą jaźń obrazy rodem z piekła
psychika żegna się, szał rozrywa sens,
padam z oczu płynie krew zamiast łez" Skor - labirynt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 lut 2013, 15:58

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez coccinella 16 lut 2013, 18:27
Masz jeszcze trochę czasu do ślubu, więc jest szansa, że jednak będziesz czuła się lepiej za pól roku :) Trzymam mocno kciuki! :)
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez jak_żyć 16 lut 2013, 19:09
Dziękuję coccinella;) Też w to wierzę.

-- 19 lut 2013, 20:44 --

Nikt nie ma mi nic do opowiedzenia???Ach...jestem sama? Dodam tyle byłam pierwszy raz u psychiatry...głupia baba kazała mi się zastanowić nad ślubem!!!Bo co bo jestem chora???Nie znaczy że nieświadoma. Też kocham i chcę być kochana i być żoną.. :why: Pocieszyła mnie głupia flądra...
"niszczą mnie fobie, dziś muszę to przetrwać
coś wpycha w mą jaźń obrazy rodem z piekła
psychika żegna się, szał rozrywa sens,
padam z oczu płynie krew zamiast łez" Skor - labirynt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 lut 2013, 15:58

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

przez Vegi 02 sie 2013, 20:09
Widzę, że nie jestem sama z tym problemem... ja wydaję mi się że też cierpię na nerwicę, trwa to już kilka lat... mam biegunki stresowe, stresują mnie miejsca, gdzie nie ma intymnej toalety... unikam spotkań w domu znajomych, którzy mieszkają np w blokach i mają toaletę blisko dużego pokoju... za dwa tygodnie mam swój ślub i boję się strasznie tej godziny w kościele, pewnie od rana będę mieć biegunkę, boję się że dopadnie mnie nagle w trakcie mszy... :( biorę stoperany, laremidy ale to nie zawsze pomaga... w końcu się odważyłam i we wtorek wybieram się do psychologa, tylko obawiam się ze to zbyt późno i do samego ślubu nie wiele pomoże...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 sie 2013, 20:03

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 05 sie 2013, 04:03
mnie zawsze dziwiło, że kobiety tak bardzo przeżywają ten ślub. W końcu to jest normalna, trochę większa impreza. oczywiście rozumiem, że wizja tłumu wzmaga Twoje lęki i to jest kanwą dla stresu, ale abstrahując od problemów emocjonalnych, to ślub powinien być rozrywką, szczęśliwym dniem, a nie pełnym stresu spięcia. dużo kobiet podchodzi to tego na zasadzie "żeby tylko WSZYSTKO poszło idealnie", "ślub MUSI być IDEALNY" a prawda jest taka, że nigdy nie będzie, bo uczestnicz w nim dużo ludzi ;) i tak albo restauracja spapra zamówienie, albo lunie deszcz, albo ksiądz zacznie opowiadać głupoty w kazaniu, albo pan młody zacznie się jąkać przy ołtarzu. albo wujek nabzdryngoli się jeszcze przed obiadem i stoczy się pod stół ściągając sobie talerz na głowę, albo byli absztyfikanci panny młodej spotkają się i najpierw nastukają się wódką, a potem nastukają siebie nawzajem. tak czy siak, kobieta, rzeczona panna młoda nie ma ani trochę wpływu na te wszystkie sytuacje, a skoro go nie ma , to po co przeżywać katusze z ich powodu? :roll: ;)
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez jak_żyć 19 sie 2013, 10:28
A tak tak tak. . . akurat ja się nie przejmuje tym co pójdzie nie tak.
Po prostu boje się i mam lęk tak bez przyczyny. Dlatego że nie będę mogła wyjść, zemdleję czy inne takie.!!!ot tak. I nie mówcie że nie ma się czym stresować bo i tak będę słabiutka....
"niszczą mnie fobie, dziś muszę to przetrwać
coś wpycha w mą jaźń obrazy rodem z piekła
psychika żegna się, szał rozrywa sens,
padam z oczu płynie krew zamiast łez" Skor - labirynt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 lut 2013, 15:58

Potrzebuję Waszej pomocy - Jak przeżyć własny ślub???

Avatar użytkownika
przez Annulka 19 sie 2013, 11:22
Ja gdybym nie miała nerwicy to bym się stresowała tłumem ludzi na ślubie. Więc najlepiej zaprosić tylko bliską rodzinę, nie robić weseliska a jakieś fajne, kameralne przyjęcie a ślub wziąć bez mszy, w skróconej wersji jeśli nie możesz wytrzymać w kościele tyle czasu. A tego dnia weź mocny lek antylękowy. Teraz przez pół roku chodź na psychoterapię - naprawdę może wiele zdziałać do tego czasu. Głowa do góry! :smile:
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do