Przegrałam życie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Przegrałam życie

przez Aja 12 lut 2013, 22:49
Nic na to nie poradzę, ale jestem mocno nienormalna- nie cierpię dzieci. (z wyjatkiem własnego, ale też dojadanie po nim było obrzydliwe dla mnie).
Niestety znajomych z młodości mam z wysokiej półki. Oni zyją w innym świecie, ale jak się zarabia 6 i więcej tysiecy... Więc czuję się nie na miejscu. i dlatego u mnie brak pracy i kasy stanowi tu problem(ostatnio pracowałam jako sprzątaczka w sklepie) to jednak korelacja jest. Tak poszperałam po NK i facebooku i innych i z mojej starej klasy najnizszy status to położna. Reszta to lekarze, stomatolodzy , dr hab, na uczelniach, jeden weterynarz. jedna dziwczyna zgineła w wypadku w Himalajach chyba

Chodzi o to że nie jeden wyjechał i opowiada, tylko że wszyscy jężdzą na jakieś egzotyczne wyjazdy. A ja w życiu nie byłam na wczasach czy innych takich nawet w Polsce. Więc jak zapytają to obciach . Jak brat męża opowiadał o Izraelu to było ciekawe.
No właśnie z ta płaszczyzną jest nie tak. Po narzekaniach na sprzątaczki chciałam zapytać czy któraś mnie nie zatrudni. Ale było gadanie że z taka osobą to nie spoufalać się ,tylko na Pani a ja jestem z nimi na TY :smile: :smile:
Po prostu tu dla mnie moje zachowanie jest racjonalne i nie ma nic wspólnego z tematyką forum
Własnie czytam wątek o terapiach i przegladam forum. Wiem, że terapia czy farmakoterapia zlikwiduje pewne objawy.Właśnie przy ostatniej nerwicy zawsze odczuwałam srtach czy wyłaczyłam wszystko itp. Więc przy wyjściu karteczka z pozycjami żelazko-woda- gaz-zamknięcie drzwi. Jechałam na zakupy w autobusie - karteczka ze mną.Wiem że wszystko ok. A strach taki, że cała mokra i pampers prewencyjnie by się przydał. KOSZMAR Wiem jedno a czuję drugie.
Zyski: uwierzyłam że moje objawy to jednak była nerwica. Bo byłam pewna że to : chłoniak, AIDS, jakś egzotyczna choroba albo borelioza. Ale tachykardia i podwyższona temperatura mi zostały.
Aja
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2013, 15:12

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez kaja123 12 lut 2013, 23:06
Po narzekaniach na sprzątaczki chciałam zapytać czy któraś mnie nie zatrudni. Ale było gadanie że z taka osobą to nie spoufalać się ,tylko na Pani a ja jestem z nimi na TY

wiesz co zmien znajomych ;) az tak Ci na TYCH znajomych własnie zależy snobistycznych że aż przypisujesz sobie objawy nerwicowe żeby tylko sie przed nimi nie zdradzić? Ja mam znajomych z róznej półki i tych dr. hab i sprzątaczki i wiesz co wszystkich traktuję normalnie i oni mnie też a jak jest ktoś kto wyzej sra niż dupe ma to sie z nim nie zadaję. Jeżeli myślisz że przegrałaś swoje zycie bo nie robisz tego co twoi znajomi albo nie jeździsz tam gdzie oni i nie masz sprzątaczki to wybacz to też troszkę snobistyczne. :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Selenhe 12 lut 2013, 23:42
A ja cię rozumiem. Też mam wrażenie, że przegrałam swoje życie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Candy14 13 lut 2013, 00:47
Aja, hmm jak to mowia
Jezeli uwazasz, ze przegralas zycie - masz racje
Jezeli uwazasz, ze dasz rade zmienic swoje zycie - tez masz racje
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przegrałam życie

przez Aja 13 lut 2013, 12:41
Nie mam co zmieniać znajomych bo ich nie mam. Chyba,że za podtrzymywanie znajomości uznamy 2 spotkania w ciągu 10 lat. Oni nie są snobistyczni tylko zyją w innym swiecie niż ja i dlatego właściwie zerwałam kontakt. Dostałam z ZUS wyliczenie mojej emerytury 220 zł,ale może nie dożyję.
Co do przegrania życia. Zawsze zależało mi na somodzielności finansowej. Czy mogę zmienić swoje życie? Tak, gdybym tylko znalazła pracę. Taka idealna, to blisko i na etat. No ale cudów nie ma. Po prostu jak wysyłam gdzieś CV to patrzą na wiek i ląduje w koszu. Jeszcze przez internet da sie zdobyc czasem jakies zlecenia , ale pod warunkiem,że kogoś nie interesuje moje CV tylko efekty. Bo przeważnie są oferty w młodym dynamicznym zespole.
Czuję się po prostu bardzo samotna. Ostatnio miałam urodziny i imieniny, mąż zapomniał, Ja też :) a nikogo kto by złożył życzenia nie było.
Aja
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2013, 15:12

Przegrałam życie

przez Saraid 13 lut 2013, 13:11
Aja, skoro mąż zapmniał i reszta spóznione ,ale szczere :smile:
Obrazek

Zyczę Ci abyś jednak znalazła wymarzoną pracę,dość siły by pokonać trudności i aby uśmiech towarzyszył Ci kazdego dnia.Jakość Twojego życia w dużej mierze zależy od Ciebie.
Saraid
Offline

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Selenhe 13 lut 2013, 13:33
O moich urodzinach i imieninach też nikt nie pamięta. Do tego w tym samym dniu ma urodziny ktoś inny z rodziny. I wtedy zdarza mi się być zaproszoną na te urodziny... a gdy kiedyś przypomniałam, że to też dzień moich urodzin, zostało to skwitowane krótkim: "aha".
Aja - jeśli uda mi się pokonać chorobę ( całkiem realne) i znaleźć dobrze płatną pracę z umową, zgodną z kodeksem pracy i nie wykorzystywaniem pracownika ( w tym kraju raczej słabo realne), to też będę samodzielna finansowo i też będę w stanie zmienić swoje życie.
Niby pieniądze szczęścia nie dają, a jednak... Ich brak jest poważną przeszkodą, jeśli chodzi o życie towarzyskie, rozwijanie swoich pasji, czy po prostu normalne, codzienne życie na godnym poziomie ( godny poziom, nie oznacza super luksusów).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Maja17 13 lut 2013, 14:35
Droga Aju, ja również mam nerwicę. Przełom nastąpił, gdy pomyślałam sobie tak: codziennie myślę czy nie umrę, ale kurde - ciągle żyję, więc dopóki żyję nie ma sensu tracić tego życia. Trzeba walczyć. Zaczęłam wychodzić z domu. Mogę już jeździć autobusem :) Kolejny krok - praca. Długo jej szukałam i wiem, że nie jest łatwo. Teraz ją mam, ale nie jestem z niej zadowolona w myśl zasady "lepsze to niż nic". Znajomi? Przybyło ich od czasu gdy mam pracę, ale wcześniej nawet przyjaciółka unikała ze mną kontaktu (może byłam zbyt zdołowana ;) ). Dlaczego o tym piszę? Nie wiem czy Ci to pomoże, ale mi pomogło uświadomienie sobie, że tylko ja mogę zapracować na swoje szczęście (bez względu na wiek). Przyłapałam się na tym, że dobre chwile zdarzają mi się niezależnie od tego, czy mam w danym momencie kasę czy nie. Oczywiście, z pieniędzmi jest łatwiej. Czytając Twoje wypowiedzi zauważyłam, że jesteś silną osobą. Postaraj się to wykorzystać. Skup się na tym, co TY lubisz, co jest dla CIEBIE dobre. Szukaj pracy i życzliwych ludzi ( ja mam znajomego z doktoratem, którego unikam jak ognia, bo mądrością nie grzeszy ;) i fajną koleżankę sprzątaczkę - bardzo mądra kobieta ). Nie pamiętali o urodzinach? Sama zrób sobie małą niespodziankę - wbij sobie do głowy, że nie przegrałaś życia i to będzie najlepszy prezent, którego nikt Ci nie zabierze. Ja też się czułam samotna, nie lubiłam swojego towarzystwa, bo bałam się własnych myśli. Od kiedy zaczęłam mieć dobre myśli ( czasem nawet na siłę ) nie boję się samotności, a ludzie jakoś sami zaczęli do mnie lgnąć. Szczęście jest w Tobie. Brzmi jak z reklamy ;). Ale, to prawda. Nie chcesz iść na spotkanie, to nie idziesz i nie patrz na to w ten sposób, że inni coś osiągnęli. Nie wiesz, czy są szczęśliwi. To TY masz być szczęśliwa. Nie odpuszczaj, szukaj pracy, przypomnij sobie jakie masz zainteresowania, a znajomi też się pojawią. Trzymam za Ciebie kciuki :)

-- 13 lut 2013, 13:56 --

Przypomniała mi się jeszcze moja Pani woźna z liceum. Nie miała zbyt dużo pieniędzy, ale była najbardziej elegancką i miłą kobietą w szkole. Miała w sobie tyle klasy, że przebiła wszystkie profesorki :) Kiedyś pochwaliłam jej śliczny płaszczyk, a ona mrugnęła i z uśmiechem oznajmiła, że kupiła go na wyprzedaży w lumpeksie. Po prostu biło od niej ciepło i poczucie humoru. Widać, że była szczęśliwa. Sądzę, że sekret tkwił w tym, że ona cieszyła się z drobnych rzeczy, a to bardzo pomaga :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 lis 2012, 22:35

Przegrałam życie

przez Aja 13 lut 2013, 16:33
Praca woźnej wydaje mi się nieosiagalmym szczytem :(
Bardzo dziękuję za życzenia i miłe słowa.
Ech bo z tą psychiką to jest tak dziwnie. Ktoś napisał tu wczesniej że nerwicy nie da się całkowicie wyleczyć. Wiem, że co jakiś czas wraca.
Tylko brak dochodów, bez perspektyw na przyszłość jest "nerwicogenna". Bywało finansowo gorzej jakiś komornik, przymusowe odchudznie po zakupie piecuka gazowego (-7 kg).Tylko wtedy miałam nadzieję, że będzie lepiej.
Aja
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2013, 15:12

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Maja17 13 lut 2013, 17:04
A ja wierzę, że można wyleczyć nerwicę. Tak jak inne choroby. Mojej cioci zdiagnozowano nowotwór, nienadający się do operacji. Myśleliśmy, że się załamie, a ona się tak zawzięła, że wypisała się ze szpitala na własne żądanie. Wszyscy byli temu przeciwni. Od tej pory minęło kilkanaście lat, a ciocia żyje do dziś i czuje się dobrze. Wiem, że nie wszyscy mają tyle szczęścia, ale gdyby ona wtedy się poddała, to wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Można pokonać gorsze choroby niż nerwica.
Niestety, zła sytuacja finansowa faktycznie może być "nerwicogenna". Wiem to po sobie. Może ten brak nadziei wynika z depresji. Ona często łączy się z nerwicą. Na szczęście jedno i drugie można wyleczyć.
Wiem jak głupio brzmią wtedy słowa "głowa do góry" albo "weź się w garść". Uczucie, że nikt dookoła nie rozumie mojej sytuacji, albo że wymyśliłam sobie te lęki. W sumie w pewnym momencie straciłam nadzieję na pomoc nawet od najbliższych. Wtedy pomyślałam "o nie.. tak łatwo się nie dam". To był jakiś taki kop, coś co popchnęło mnie do działania.
Nie jesteś sama - zobacz, choćby tutaj znalazłaś życzliwe osoby. To, że napisałaś o swoich problemach, to już duży krok do przodu. Nie poprzestań na tym :great:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 lis 2012, 22:35

Przegrałam życie

przez nikola 25 13 lut 2013, 17:43
Nerwicę da się wyleczyć:) Moja ciocia walczyła z nerwicą bardzo długo i wyleczyła się, powiedziała mi ostatnio, że co prawda, czasem w bardzo stresujących sytuacjach nerwica do Niej wraca, ale nie jest już tak silna i jest to tylko chwilowa reakcja organizmu na stres:)

NIE MA SIĘ CO ZAŁAMYWAĆ JA TAM WALCZĘ I WYGRAM :) Przecież to tylko nerwica :)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
05 lut 2013, 18:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do