Witam Panie i Panow :)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

przez Ina 19 paź 2006, 19:20
Maju, może przypomnij sobie swój post na przywitanie ....Własnie go przeczytałam(tytuł "cześć wam", bodajże z początku pażdziernika). Piszesz o sobie...A teraz odwracasz kota ogonem... Smutne to trochę, ale cieszę się z tego że chyba lepiej się czujesz i nie pamiętasz już dlaczego tu trafiłaś...
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

Avatar użytkownika
przez kings 19 paź 2006, 19:40
Siema Zoya,
pozdrowionka i wyrazy podziwu, ale długo z tym wszystkim wytrzymałaś! I przy okazji masz super rodziców, że Ci pomogli.
Trzymaj się cieplutko!!!
'Gdy są jakiekolwiek wątpliwości to znaczy, że nie ma żadnych wątpliwości.....'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez ~Maja 19 paź 2006, 19:56
Ina napisał(a):Maju, może przypomnij sobie swój post na przywitanie ....Własnie go przeczytałam(tytuł "cześć wam", bodajże z początku pażdziernika). Piszesz o sobie...A teraz odwracasz kota ogonem... Smutne to trochę, ale cieszę się z tego że chyba lepiej się czujesz i nie pamiętasz już dlaczego tu trafiłaś...

Ina, to nie jest tak. Nie trafiłam tu na forum z tego powodu, że się interesowałam psychologią, ale miałam jakieś problemy.
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez zoya 19 paź 2006, 22:33
To prawda kings rodziców mam cudownych. Wiele im zawdzięczam zwłaszcza mamie, która kiedy miałam 'gorsze dni' potrafiła godzinami rozmawiać ze mną przez telefon tzn. ona mówiła ja słuchałam i płakałam sama nie wiedząc czemu. Ona też zaprowadziła mnie do psychiatry i pomogła mi uświadomić sobie że nerwica to choroba, na która się nie umiera ale z którą trzeba nauczyć się żyć. Nawet teraz kiedy już lepiej się czuje ona do znudzenia powtarza "wyluzuj się" a najlepsze jest to że proste słowa na mnie działają.
Ale przy okazji, żeby nie było zbyt kolorowo ;) rodzice są jednym z powodów moich leków. Od dłuższego czasu martwię się o ich zdrowię a na samą myśl o tym że kiedyś ich zabraknie momentalnie żyć mi się odechciewa i wszystkie czarne myśli wracają.
W najgorszym momencie mojej choroby wszystko co ich dotyczyło było kluczową sprawą. Teraz staram się "wyluzować" ;) nie uprzedzać faktów i nie zamartwiać się na zapas.

Ale czy wy też tak macie, że przesadnie martwicie się o swoich bliskich?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
17 paź 2006, 18:23

Avatar użytkownika
przez kings 20 paź 2006, 22:04
Hej,
moja droga martwienie się na zapas to moja specjalność i oczywiście do tego plan, plan... co dalej jak to jak tamto, ja wykanczam ludzi w moim otoczeniu, plan musi być i wyjście awaryjne, na wszelki wypadek w razie czegoś a wszyscy mnie pytają w razie czego????? Nie wiem bo może jutro mi cegła na głowę spadnie i co wtedy??

Ja w podstawówce jak rodzice gdzieś pojechali i spóźniali się jakieś pół godz to ja na kolana i modły do Boga, żeby im się nic nie stało i łzy mi ciekły. A jak moję dziecko uczyło się chodzić to chciałam jej kask na głowę zakładać żeby sobie nie rozbiła ( choroba) straszne.
A z mamą masz super!!! Moja miłość z rodzicami teraz dopiero dojrzewa (ja mam 28 lat).
Buziak. Pa
'Gdy są jakiekolwiek wątpliwości to znaczy, że nie ma żadnych wątpliwości.....'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Łódź

przez Moteuchi Yota 20 paź 2006, 23:31
Witaj zoya
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
06 wrz 2006, 15:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do