Depresja, fobia społeczna...NIE ZNOSZĘ LUDZI

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Depresja, fobia społeczna...NIE ZNOSZĘ LUDZI

przez nowakwioletta5 25 lis 2012, 00:26
Cześć wszystkim!
Mam 19 lat, właśnie zaczęłam studia w stolicy. Początek nowego życia okazał się dla mnie być początkiem traumy. Fobia społeczna połączona ze stanami depresyjnymi. Biorę leki przeciwlękowe oraz chodzę na terapię poznawczo-behawioralną. Przynosi już pierwsze pozytywne rezultaty. Wiem, że droga długa i trudna, ale NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO ŻEBY WALCZYĆ O SIEBIE.
U mnie na to wszystko nałożyło się traumatyczne wg mnie dzieciństwo: brak ojca, brak akceptacji ze strony rówieśników w podstawówce i gimnazjum. Nie lubię siebie. Mam wrażenie, że to jaka jestem jest niedobre. Że potrzebuję ciągle się zmieniać, pracować nad sobą, bo JA "aktualna" jestem niewystarczająco dobra, fajna, ciekawa, interesująca, ładna, atrakcyjna...że potrzebuję być INNA. Dookoła widzę ludzi, którzy akceptują siebie i widzę jak cudownie im się żyje. Chciałabym być taka jak oni, ale wiem, że powinnam pielęgnować swoją indywidualność. Ale jak to zrobić?
Jak jednocześnie chcieć się zmienić i jednocześnie lubić siebie? Jak?
Poza tym, wydaje mi się, że ludzie są źli. Że chcą mnie skrzywdzić. Że mnie nie akceptują, bo sądzą, że jestem gorsza, nudna. Rani mnie ich ton głosu, ich spojrzenie, komentarze lub ich brak, sposób prowadzenia rozmowy, widok ludzi ze świetnymi relacjami z innymi. Fobia społeczna. NIE ZNOSZĘ LUDZI. To jest złe i mnie niszczy. Dobrze, że biorę leki, bo u mnie przeradzało się to już w panikę. Mam takie niezadowalające mnie życie. A inni mówią, że tak dużo udało mi się osiągnąć.
Wspierajmy się, wyjdziemy na prostą i będziemy chcieli żyć :)
Witam.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lis 2012, 09:44

Depresja, fobia społeczna...NIE ZNOSZĘ LUDZI

Avatar użytkownika
przez Artemizja 25 lis 2012, 09:01
nowakwioletta5, witamy wśród Nas.Rozumiem Cię.Również mam fobię społeczną.Przez pewien czas praktycznie w ogóle nie wychodziłam z domu,bo bałam się ludzi.Ale powiem Ci,że dzięki terapii staję na nogi i coraz bardziej się otwieram,uczę się na nowo żyć między ludźmi.Mam nadzieję,że i Tobie się to uda.Tego Ci z całego serca życzę ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Depresja, fobia społeczna...NIE ZNOSZĘ LUDZI

przez kachna20 27 lis 2012, 22:51
miesiac temu przestalam brac leki, pomagaly mi i chyba to bylo najgorsze. wszystko ukladalo sie pomyslnie - jak nigdy. wszyscy dostrzegali zmiane, stalam sie duzo bardziej spokojna, ostrozna, odpowiedzialna... kurde. czy na tym polega zycie? moje rowniez nie bylo uslane rozami, jak na swoj mlody wiek przezylam wiecej, niz niejedna osoba, o ktorej mowi sie, ze dzwiga 'spory bagaz doswiadczen'. po lekach zapominalam o tym kompletnie. czulam sie znakomicie, prawie jak po zazyciu Prozacu. w koncu zadalam sobie pytanie: czy to naprawde mozliwe? czy ja to JA?
po odstawieniu nadal miewam ataki paniki, dosc czesto. ale wiem, ze wszystko, co osiagam, to wylacznie praca nad sama soba. MOJA sila.
mam duzy dystans do swoich objawow, wlasciwie zawsze sie z nich smieje. wezmy na przyklad takie wejscie do autobusu - sytuacja powtarzajaca sie cyklicznie, kilka razy dziennie - czy kiedykolwiek moje obawy przed... (no wlasnie, przed czym?) mialy swoje odbicie w rzeczywistosci?
uwierzcie mi - pisze kilkanascie minut po ataku dusznosci :) - strach mija. trzeba mu sie poddac, usmiechnac - chocby na przymus i zaczac ZYC.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
27 lis 2012, 22:06
Lokalizacja
krak off

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja, fobia społeczna...NIE ZNOSZĘ LUDZI

przez Kasia81 28 lis 2012, 13:16
Kachna20 masz rację, też dużo czytałam na temat wypierania lęku i złych nastrojów, o tym, że to do niczego nie prowadzi i powróci ze zdwojoną siła. Trzeba te dziwne stany zaakceptować i przyjąć że one są, zastanowić się co mi chcą "one" powiedzieć (choć czasem trudno znaleźć powód,ale przecież nic się nie bierze z powietrza), wtedy staną się one naszymi sojusznikami a nie wrogami, tak radzi mi też mój psychoterapeuta. Uczę się tego cały czas choć u mnie to trudne bo jestem jednym wielkim lękiem,odliczam chwile kiedy "go" nie ma..:( ale może komuś to pomoże..
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 lis 2012, 00:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do