Witam,

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam,

Avatar użytkownika
przez s.e.x.trener 13 lis 2012, 04:48
Nana13 napisał(a):
s.e.x.trener napisał(a):A dla osób które nie są przekonane, zdrada ciągle będzie wielkim problemem. Tyle, że w ten sposób nie da się uratować związku. Trener likwidując opory w stosunku do braku seksualnej monogamii, jest również po to, żeby dbać o integralność związku, zwracając uwagę na to że partnerzy powinni być w tym wszystkim w stosunku do siebie czuli, mówi o tym, że ważne są gesty, które pozwalają na wzmocnienie więzi w tej nowej sytuacji. To jest istota terapii.


Konkretnie. O jakie gesty chodzi?


To tutaj już wchodzimy w podręcznik terapii.

Przykładowo następuje spotkanie jest mąż i żona, jest duża zmiana, oboje czują się inaczej niż do tej pory. Jest to dla nich sytuacja nowa. Idealny moment, żeby skupić się na nowych doznaniach. Odczucia mogą być różne, niepewność, strach, podniecenie... nowa sytuacja dla obojga.
Trener w rozmowie pyta żony: co w tej nowej sytuacji chciałbyś otrzymać od męża, żeby poczuć że jesteś z nim bliżej?
Żona mówi, tak i tak. Następnie trener rozmawia z mężem sugerując mu pewne zachowania w stosunku do żony, których mąż się trzyma, bo takie są ustalenia terapii. Tymczasem żona nie wie, o czym mąż dokładnie rozmawia z trenerem i tak jest dobrze. Następnie mąż wykonuje gesty w stosunku do żony, które zalecił mu trener po rozmowie z żoną. Żona oczywiście wie, że mąż rozmawiał z trenerem, ale jest jej miło, że sama nie musi się o pewne gesty prosić. I tak to się dalej rozwija, aż sami w końcu nauczą się o siebie dbać.

Aspekty seksualne oczywiście są od tego niezależne i stanowią one drugą stronę terapii.

Vian, nie będę się z Tobą sprzeczał czy moje metody są poważne czy nie, bo z jednej strony każdy ma prawo do własnego zdania, a z drugiej strony spędziłem 2 lata na studiowaniu i praktykowaniu tej metody w U.S.A i mam też szacunek do własnej pracy. Dlatego generalnie tutaj nasze drogi się rozchodzą w sensie dyskusji, bo nie ma po co jej dalej kontynuować. Gdyby monogamiczne związki miały rację bytu nie byłoby rozwodów, nie byłoby zdrad. Tymczasem w U.S.A. rozwody to standard. W katolickiej Polsce może jeszcze niektórych trzymać tradycja i kościół. Ale to się zmienia. To są fakty, nie teorie. Dobranoc, miłych snów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 lis 2012, 22:51

Witam,

Avatar użytkownika
przez Vian 13 lis 2012, 05:01
spędziłem 2 lata na studiowaniu i praktykowaniu tej metody w U.S.A

Przepraszam, ale na jakiej amerykańskiej uczelni wykłada się seks-terapię? Czy posiadasz dyplom psychologa i uprawnienia do terapii? Nie. Dlatego określasz się trenerem a nie terapeutą. Każdy może być trenerem wszystkiego i mieć najbardziej zwariowane pomysły - w rodzaju okładania ludzi mokrym kapciem.

W Stanach... Heh, też trochę znam Stany i tam każde wariactwo znajdzie swojego amatora.

Natomiast fakt jest niezmieniony. Żeby się wyleczyć trzeba nie uznawać monogamii, a jeśli się nie uznaje monogamii - de facto nie ma się problemu, bo nie jest się zazdrosnym o seks.

Gdyby monogamiczne związki miały rację bytu nie byłoby rozwodów, nie byłoby zdrad.

Czyli jeśli coś nie działa zawsze idealnie, nie ma racji bytu? To komputery nie mają racji bytu, bo mnie się ostatnio jeden popsuł. I samochody. I praca. I rodzenie dzieci.
To bardzo infantylne podejście (przy założeniu, że w to wierzysz) lub to manipulacja (przy założeniu, że nie wierzysz, a piszesz tylko pod publiczkę).

Tymczasem w U.S.A. rozwody to standard.

Tam, gdzie tak świetnie sprawdza się Twoja terapia..? Szokujące! Jak to możliwe, skoro tam tak świetnie działa. To kto się rozwodzi..?

W katolickiej Polsce może jeszcze niektórych trzymać tradycja i kościół.

Skoro byłeś w Stanach to wiesz, że de facto są o wiele bardziej konserwatywnym krajem niż Polska. Po prostu Amerykanie to naród konsumpcjonistów i konformistów, którzy błyskawicznie i bez głębszych refleksji ulegają różnym trendom i modom, nawet mocno zwariowanym.

Nota bene ciekawa jestem, ile z osób, które Cię obśmiały dziś nie czują się mocno związane z tradycją i kościołem, ja np. jestem niewierząca.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Witam,

Avatar użytkownika
przez Nana13 13 lis 2012, 05:03
Istnieją związki poligamiczne i mogą być udane. Ale to co Ty wypisujesz to moim zdaniem stek bzdur i herezji. Jeszcze dorabiasz do tego chorą ideologię.
:bezradny: jesli tego naprawde uczyli Cie w tej hamerykanskiej sQl to straciles pewnie kupe kasy i obawiam sie, ze "inwestycja" sie nie zwroci :D
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam,

Avatar użytkownika
przez s.e.x.trener 13 lis 2012, 11:31
Generalnie z mojego doświadczenia wynika, że różnica między Polską a innymi krajami jest taka, że w Polsce wszyscy wiedzą najlepiej jaki powinien być kanon a kto się wychyla, tego trzeba ściąć. Jest to generalnie spuścizna po komuniźmie, który zakładał jedną słuszną drogę. Dzisiejsze pokolenie 20-30 latków nie do końca zdaje sobie sprawę, że powiela schemat rodziców, mimo że na innym gruncie. W innych krajach z kolei jest większa tolerancja, na zasadzie, "robisz to? ok, to twoje. Gdyby była jedyna słuszna droga, mielibyśmy komunizm."
To co sugerujesz Vian, już kiedyś przetrawiłem w szkole podstawowej, kiedy słuchałem Abby, a wszyscy inni w klasie słuchali Lady Pank i Republiki. I generalnie wszyscy zachowywali się tak, jakby chcieli żebym zniknął. Wiesz, to nie tyle zmuszało mnie do zastanowienia nad tym czy ze mną aby wszystko OK, ale raczej bolało. A na tym co stworzyła Abba w dużej mierze opiera się cały nowoczesny nurt muzyki pop i dance, który ma wielu odbiorców. Więc teraz już takie rzeczy nie bolą, ale jest inna świadomość. Polska jest po prostu ciężka.

-- 13 lis 2012, 10:43 --

Nana13 napisał(a):herezji


W sensie religijnym pewnie tak, bo takie jest źródło tego słowa. Jednak w dniu dzisiejszym heretyków nie pali się na stosie. Niektórych zapewne to boli.

-- 13 lis 2012, 10:44 --

Vian napisał(a):jestem niewierząca.


Nie wychowana w katolickiej rodzinie? Mało prawdopodobne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 lis 2012, 22:51

Witam,

Avatar użytkownika
przez Candy14 13 lis 2012, 13:40
Skutkiem ubocznym jest to że ludziom zaczyna się to podobać... tyle że nie w ukryciu.

a przedtem im sie nie podobala? To po co zdradzali?

"...ten sposób terapia działa oczyszczająco i sprawia, że człowiek przestaje się oszukiwać, że w ostatecznej konsekwencji zdrady chodzi o coś więcej niż tylko o inny seks."

gdyby tak bylo to zwiazki nie rozpadalyby sie i ludzie nie odchodzili do nowego partnera seksualnego bo sie zakochuja

To, co w rzeczywistości najbardziej boli zdradzanego to te wszystkie ciche intymne momenty których partner/partnerka doświadcza sam na sam razem z kochankiem.

Powaga? Bo mnie sie wydawalo, ze zawiedzione zaufanie ze mamy siebie na wylacznosc... malo by mnie obchodzilo co robili razem ale ze w ogole robili

poza tym w zdradzie kontrolowanej to działa tylko w jedną stronę - czyli kobieta zdradza mężczyznę.

ze hę? przybliz te mysl bo nie lapie jednak dlaczego to tylko kobieta zdradza mezczyzne a on pomimo ze zniknal z inna partnerlka wpokoju juz nie
Trener likwidując opory w stosunku do braku seksualnej monogamii, jest również po to, żeby dbać o integralność związku, zwracając uwagę na to że partnerzy powinni być w tym wszystkim w stosunku do siebie czuli, mówi o tym, że ważne są gesty, które pozwalają na wzmocnienie więzi w tej nowej sytuacji. To jest istota terapii.

I to wystarcza zeby zdradzony pogodzil sie z faktem zdrady i odbudowal zaufanie do partnera?
Przykładowo następuje spotkanie jest mąż i żona, jest duża zmiana, oboje czują się inaczej niż do tej pory. Jest to dla nich sytuacja nowa. Idealny moment, żeby skupić się na nowych doznaniach. Odczucia mogą być różne, niepewność, strach, podniecenie... nowa sytuacja dla obojga.
Trener w rozmowie pyta żony: co w tej nowej sytuacji chciałbyś otrzymać od męża, żeby poczuć że jesteś z nim bliżej?
Żona mówi, tak i tak. Następnie trener rozmawia z mężem sugerując mu pewne zachowania w stosunku do żony, których mąż się trzyma, bo takie są ustalenia terapii. Tymczasem żona nie wie, o czym mąż dokładnie rozmawia z trenerem i tak jest dobrze. Następnie mąż wykonuje gesty w stosunku do żony, które zalecił mu trener po rozmowie z żoną. Żona oczywiście wie, że mąż rozmawiał z trenerem, ale jest jej miło, że sama nie musi się o pewne gesty prosić. I tak to się dalej rozwija, aż sami w końcu nauczą się o siebie dbać.

To mohloby sie sprawdzic na terapii kiedy dwojgu ludziom seks sie lekko znudzil , wkradla sie rutyna, chca cos zmienic i szukaja nowych rozwiazan ale nie wtedy kiedy jedno zostalo zdradzone a drugie zamiast wspolnie szukavc rozwiazania poszlo sobie fikac gdzie indziej.
Zapewne nowym doznaniem do ktorego nie potrzebny bylby trener bylo obicie zdradzajacego i wywalenie mu co o nim mysli. Bardzo oczyszczajce atmosfere ;)
Gdyby monogamiczne związki miały rację bytu nie byłoby rozwodów, nie byłoby zdrad.

czyli seks jest jedyna przyczyna rozwodow?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Witam,

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 lis 2012, 13:47
Jesu,tego na tym forum to jeszcze nie było.Oo
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Witam,

Avatar użytkownika
przez s.e.x.trener 13 lis 2012, 14:11
Candy14 napisał(a):
Skutkiem ubocznym jest to że ludziom zaczyna się to podobać... tyle że nie w ukryciu.

a przedtem im sie nie podobala? To po co zdradzali?


parę postów wyżej:
s.e.x.trener napisał(a):W konsekwencji cały smak zdrady ulatuje w niebyt, po tym jak okazuje się że najbardziej smakowało jej ukrywanie przed partnerem.


Candy14 napisał(a):"...ten sposób terapia działa oczyszczająco i sprawia, że człowiek przestaje się oszukiwać, że w ostatecznej konsekwencji zdrady chodzi o coś więcej niż tylko o inny seks."

gdyby tak bylo to zwiazki nie rozpadalyby sie i ludzie nie odchodzili do nowego partnera seksualnego bo sie zakochuja


Badania to wyjaśniają jeszcze w inny sposób, w kontekście prokreacji, są wyjaśnione jeszcze inne aspekty tego o czym piszesz. Jest to opisane na tej stronie http://www.cudcol.com/research.php
Ale generalnie założenie jest takie że w konsekwencji chodzi o inny seks, pomijając aspekty prokreacji. Oczywiście można się z tym nie zgadzać... nikt na siłę nikogo nie zmusza do zaakceptowania określonych założeń.

Candy14 napisał(a):To, co w rzeczywistości najbardziej boli zdradzanego to te wszystkie ciche intymne momenty których partner/partnerka doświadcza sam na sam razem z kochankiem.

Powaga? Bo mnie sie wydawalo, ze zawiedzione zaufanie ze mamy siebie na wylacznosc... malo by mnie obchodzilo co robili razem ale ze w ogole robili


No tak... zawiedziona zaborczość? Tu mamy problem?

Candy14 napisał(a):poza tym w zdradzie kontrolowanej to działa tylko w jedną stronę - czyli kobieta zdradza mężczyznę.

ze hę? przybliz te mysl bo nie lapie jednak dlaczego to tylko kobieta zdradza mezczyzne a on pomimo ze zniknal z inna partnerlka wpokoju juz nie


Ale piszesz o swingowaniu? Czy o kontrolowanej zdradzie w wydaniu polskim? I jaki to ma związek z terapią? Bo w tym co napisałaś są pomieszane 2 pojęcia i nie rozumiem sensu pytania.

Candy14 napisał(a):Trener likwidując opory w stosunku do braku seksualnej monogamii, jest również po to, żeby dbać o integralność związku, zwracając uwagę na to że partnerzy powinni być w tym wszystkim w stosunku do siebie czuli, mówi o tym, że ważne są gesty, które pozwalają na wzmocnienie więzi w tej nowej sytuacji. To jest istota terapii.

I to wystarcza zeby zdradzony pogodzil sie z faktem zdrady i odbudowal zaufanie do partnera?


Nie, potrzebny jest jeszcze czas.

Candy14 napisał(a):Zapewne nowym doznaniem do ktorego nie potrzebny bylby trener bylo obicie zdradzajacego i wywalenie mu co o nim mysli. Bardzo oczyszczajce atmosfere ;)


zapewne.

Candy14 napisał(a):Gdyby monogamiczne związki miały rację bytu nie byłoby rozwodów, nie byłoby zdrad.

czyli seks jest jedyna przyczyna rozwodow?


Niekoniecznie, ale jedną z głównych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 lis 2012, 22:51

Witam,

Avatar użytkownika
przez Vian 13 lis 2012, 14:18
Trener napisał(a):Nie wychowana w katolickiej rodzinie? Mało prawdopodobne.

Moja matka jest wierząca niepraktykująca, a mój ojciec był ateistą.
Ja sama jestem agnostyczką, racjonalistką, biseksualistką, poligamistką i sadystką. I wiesz co? Jakoś mnie nikt nie wyśmiewa ani nie szykanuje!

Może dlatego, że nie próbuję innym wpoić, że jedynie słuszną drogą jest moja droga i nie używam do tego tanich psychomanipulacji jak Twój duszoszczypatielny tekst o Abbie.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Witam,

Avatar użytkownika
przez Candy14 13 lis 2012, 14:19
Ale generalnie założenie jest takie że w konsekwencji chodzi o inny seks,

Czyli zakladacie, ze nie ma innych opcji i wszyscy ludzie mysla jednakowo?

No tak... zawiedziona zaborczość?

hę? Co ma monogamia do zaborczosci? Nie zabraniam miec kolezanek , przyjaciolek, znajomych ... ale sypiac ma wylacznie ze mna. Ustalilismy to na poczatku zwiazku. Mogl powiedziec, ze sorry jemu to nie odpowiada i nie wiazac sie ze mna. Skoro sie zgodzil to czulabym sie zawiedziona i oszukana gdyby nie trzymal sie naszych ustalen.
Ale piszesz o swingowaniu? Czy o kontrolowanej zdradzie w wydaniu polskim? I jaki to ma związek z terapią? Bo w tym co napisałaś są pomieszane 2 pojęcia i nie rozumiem sensu pytania.


Nie wiem o czym pisze bo Ty piszesz niejasno. Rozwin to co napisales wczesniej zebym zrozumiala dlaczego w zdradzie kontrolowanej to tylko kobieta zdradza
Nie, potrzebny jest jeszcze czas.

i z czasem to SAMO sie zrobi?
Niekoniecznie, ale jedną z głównych.

Takie jest Twoje zdanie? Ja mysle, ze czestsza przyczyna sa zaburzenia u ludzi i niemoznosc funkcjonowania ja wspolnej plaszczyznie.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Witam,

Avatar użytkownika
przez Vian 13 lis 2012, 14:20
I ja, agnostyczka, biseksualistka wiążąca się w luźne związki bez wyłączności, seksualnie otwarte twierdzę, że Twoja "terapia" to bzdura oparta na manipulacji, która bardziej może zaszkodzić niż komukolwiek pomóc.

Więc przestań z łaski swojej płakać o tym, jak to katolicy Cię nie rozumieją. :roll:
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Witam,

Avatar użytkownika
przez Nana13 13 lis 2012, 14:45
Panie trener, ja moherowego beretu nie nosze a chyba to zasugerowałeś 8)
Jestem ateistka i staram sie nie potepiac ludzi za jakiekolwiek praktyki seksualne (wylaczajac pedofilie, gwalty itp.). Nie moja brocha na jakich kto zasadach uklada sobie zwiazek. Swing, cuckold, poliamoria i inne odbiegajace od przecietnego schematu praktyki mnie nie dziwia. I jak komus to pasuje to spoko, nic mi do tego. Ja na stosie nikogo nie zamierzam palic :D

Tylko Ty starasz sie wmowic, ze znasz jakis jedyny prawidlowy profil zwiazku. A wszytsko inne jest be. :bezradny:
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

Witam,

Avatar użytkownika
przez s.e.x.trener 13 lis 2012, 14:50
Nana13 napisał(a):Tylko Ty starasz sie wmowic, ze znasz jakis jedyny prawidlowy profil zwiazku. A wszytsko inne jest be. :bezradny:


To jest określona metoda, a nie panaceum na wszystko. O co Wam ludzie chodzi? :bezradny:

Vian napisał(a):bardziej może zaszkodzić niż komukolwiek pomóc


Ale ja mam z praktyki inne doświadczenia, czemu więc miałbym brać do siebie to co Ci się wydaje?
To jest tak, że robisz coś kilka lat i się sprawdza, a nagle pojawia się ktoś kto Ci mówi - nie, to bzdura.
I co ja Ci mam na to odpowiedzieć? Z drugiej strony zawsze możesz robić krucjatę, jeśli rzeczywiście Ci na tym zależy, bo widzę że odpuszczenie tematu nie wchodzi w grę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 lis 2012, 22:51

Witam,

Avatar użytkownika
przez Nana13 13 lis 2012, 15:19
A moglbys podac takie suche statystyki i fakty?
Ile lat już jestes trenerem tej metody?
Ile par zgłosiło się na ten Twoj trening?
Wiesz co sie dzieje z parami po odbyciu tego kursu? Po miesiacu, roku, 5 latach?
Ile osob jest zadowolonych z przeprowadzonej przez Ciebie "terapii"?

Pytam o Twoje doswiadczenie, zdobyte tu, na gruncie polskim. Nie interesuja mnie jakies hamerykanskie dyrdymały i wiedza teoretyczna tylko jak to się sprawdza w życiu. W Polsce.
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

Witam,

Avatar użytkownika
przez kaja123 13 lis 2012, 15:23
Trener nie podejmuje się prowadzić terapii bez monitoringu, ponieważ jest on kluczowym zadaniem trenera, pozwalającym na skuteczne i efektywne prowadzenie terapii. Monitoring może odbywać się poprzez kontakt osobisty, telefoniczny lub internetowy.

hmmmm nie jest to zakamuflowany rodzaj parafilii ?
Czy taki trener przechodzi swoją terapię i ma swojego superwizora? Każdy psychoterapeuta z certyfikatem musi przez to przejść.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do