Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez Tomson90 08 lis 2012, 23:17
Witam Panie i Panów, najlepiej przejsc do rzeczy tak bynajmniej mowia,Widziałem dziś ciekawy reportaż w pewnej telewizji o tym,że mężczyni nie potrafia sobie poradzić z własnymi problemami...Fakt coś w tym jest,ale może od poczatku...
Mam 22,za moment 23 lata i nie potrafie sobie poradzić z własnym życiem,fakt ,to głupie że szukam pomocy na jakimś forum,ale poprostu niewiem co dalej zrobic.Opowiem wam moja historie,kto chce to przeczyta,moze ktoś wyciagnie jakieś wnioski,bo nie sądze ze ktos mi pomoże (wiec po co tu pisze?)

Majac okolo 5 lat,matka rozwiodla się z moim ojcem (tak,wiem że pisze z "małej" i jest to zamierzone) , mam z tamtego okresu kilka wspomnien,min jak z "Tata" bylismy w sklepie po czekolade,tzn dla mnie byla czekolada dla niego jakies taniej jakości wino... Lub jak wiecznie pijany przestawial Matke po kątach .... tia co ten alkohol robi z ludźmi...Albo to jest fajne,jak z matka i starsza siostra uciekalo sie z własnego domu do "przytulku" przed "tata"... Dobrze,w końcu jakoś uwolniliśmy sie od tego potwora,nie minelo jakies kilka lat (nie bede rozpisywal sie co w tym czasie sie dzialo,bo to nie zbyt istotne),potem Matula poznala pewnego Pana,zostal na dluzej ,az zaszla w ciaze,wiec mialem dwie siostry ,jedna starsza (tak to z nia uciekalismy) i jedna mlodsza ,o okolo 7 lat odemnie ) Oczywiscie on też nie wylewal za siebie,mam fajne wspomnienie z nim,gdy dzieciaka 10 lat,podnosi jedna reka za szyje podnosci pod sam sufit... tak to bylem ja... Generalnie po urodzeniu siostry ,tej mlodszej ,ja i moja starsza Siostra bylismy traktowani jak śmiecie,i tak też sie czulismy,dobra przyszedl moment ze matka znowu przejrzala na oczy na moment i wywali go z domu. Potem bylo kolo 2 lat spokoju ... Aż w koncu okolo 2 w nocy w weekend matka wrocila z "kims" do domu byl to gosć 27 lat,wtedy bylo wszystko pieknie,spiewki w stylu "dzieci najwazniejsze"itd itp (moja matka miala wtedy 39 lat ,tak 12 lat roznicy ). Bylo fajnie chwile,fakt jezdzilem z nim na ryby etc,bardziej jak starszy kumpel,niz ojciec,ale bylo ok.minelo chwile (jakies pol roku) i znowu zaczelo sie ,najpierw wieczne pretensje o moja starsza Siostre,potem o mnie,takze bylo milo... Jak już wszystko ogarnolem ,okazalo sie ze to nalogowy ćpun,hah ile to razy majac 16 lat wyciagalem go z domu o 1-2 w nocy haslem "chodz sie napijemy ,zapalimy coś ,dawaj bedzie fajnie " tylko po to zeby dwie siostry mogly sie wyspac i matka ktora rano gotowala obiad ,potem szla do pracy... heh wspomne że pracuje od 15 roku zycia , bo na glupie wyjscie z dziewczyna,kiedy kazy kumpel mial kase od starszych,ja musialem tyrac i to ciezko,bo oczywiscie matka "utrzymywala" tych "ludzi" gdzie oni mieli daleko prace w d**** .Wiec pracowalem,nawet za 3 zł za godzine,i dawałem to matce ,to wiecznie brakowalo,lub "pożyczałem" jej "partnerom" , żeby tylko wyszli i dali nam troche spokoju.Wiec i na tego przyszla pora,wyprowadzil sie,tzn.mój Dziadek wpadl do domu z siekierą (i tutaj mowie serio) i go ...wygonil.Po tych wszystkich latach ,po tych "gosciach" zostala kupa dlugow i nic wiecej,coż robic? jechac na zachod ,"Deutschland , Deutschland über alles",matula pojechala,bylo niezle,ja złapałem fajna prace u siebie w miescie ,jako sprzedawca w pewnym sklepie agd/rtv ,to co zarabiałem starczalo jakoś utrzymac mlodsza sioste (tak mldosza ,obecnie 15lat,wtedy 14,mieszkala i mieszka ze mna,starsza 24 lata wyszla za maz i ma wlasny dom,dzieki Ciociu ) Matka w tym czasie spłacala powoli dlugi ktore narobila (no niech mi ktoś powie ze to moje dlugi! ) ,ja kupilem sobie auto ,tia vw gol 2 1.8 gaz ^^ , ale bylo moje, musialem Ja za nie placic 2k zł co rok jeb**** ubezpiecznia.
W Styczniu tego roku pojawil sie pomysl matki,poznala tam gosci,z ktorym zamieszkala (jak to szybko wszystko dziala prawda?)
On jako Handwerka (coś w rodzaju złota raczka,generalalnie remontowka) stwierdzil ze po co mam pracowac w polsce za 1.600zl skoro moge z nim pracowac i miec 5xtyle,fakt ,perspektywa piekna,co ja sobie wtedy nie myslalem,na co sobie to ja nie odloze,co ja jeszcze w zyciu nie zrobie... A co mi tam! jade! Przeciez to taka kasiora! Pojechalem,fakt na poczatku bylo ok,na "dzien dobry" wypilem z nowym" partnerem" matki skrzynke Augustinera(takie piwo) bylo ok,po okolo tygodniu od przyjazdu poszlismy do pracy...
Heh powiem Wam że w życiu nie czułem się tak pomiatany,dosłownie jak scierwo,jak wtedy, nie dość ze w pracy bylo "lekko" mowiac nie ciekawie,ale zagryzałem zeby bo jak zwykle kto jak kto ale ja musze wytrzymac,to przenioslo sie do domu... Doszlo do takiej sytuacji ze z zarobionych 3 tys. Euro dostawalem 600 euro do reki,bo na "to" odliczyl albo na "tamto",takze nie mialem kasy,mialem za to "fajnego" szefa... Chcialem zmienic mieszkanie (mieszkalem z "szefem" i "partnerem" matki i z nia ),ale ilekroć o tym wspominalem wiecznie slyszalem "przesadzasz,przeciez Ci jest dobrze ") Hah nie wiecie nawet ile razy w przeciagu powiedzmy miesiaca uslyszałem "do niczego sie nie nadajesz,jak nie JA to zginiesz ) tia... a ja glupi wstajac rano,w pieknym miescie,gdzie byly piekne kobiety,piekna pogoda w tamtym czasie czulem sie jak śmieć idac do pracy z "szefem". Aż pewnego dnia bodajże piatek, nie wytrzymalem,wypilem o dwa piwa za wile (to byla moja generalnie jedyna rozrywka tam,procz dyskotek...) ,wróciłem do domu,spytali czy ide z nimi na kebab do turka,jako że Turek ma dobry kebab i zawsze zimne piwo poszedlem ,wypilismy z "tym kims" troche i coś we mnie peklo,poprostu czulem jak to wszystko wylewa sie ze mnie ,ze juz nie wytrzymam ze teraz wlasnie musze,musze to wszystko wygarnac,i zaczolem... skonczylo sie na tym ze pewna niemka i moja matka nas uspokajala,bo jak pragne zdrowia zatlukl bym go i to bez wyrzutow jakich kolwiek... heh o godzinie 24 wyrzucil mnie z domu na bruk,nie dziwie sie,tez bym tak zrobil,dziwie sie zachowaniu mojej matki ktora na to patrzyla i tak jakby chodzilo o sasiada z klatki obok o niewiadomym imieniu,olewala. Na szczescie pozanalem fajna kolezanke ,ktora przenocowala mnie przez dwie noce,wiec w niedziele nie wiele myslac zadzwonilem na bussa i przyjechalem do polski,przez dwa tygodnie przepilem to co udalo mi sie zaoszczedzic, potem stwierdzilem ze jestem w czarnej dup***, bo z poprzedniej pracy zwolnilem sie sam,jako ze jade do kraju mlekiem i miodem plynacym,samochod sprzedalem,takze chodze na piechote,niemam zadnych perspektyw i generalnie jest źle ,a bedzie jeszcze gorzej. Dodam że codziennie o poranku budzi mnie oprocz papierosa i kawy,mysl "dlaczego kolejny dzien "
Jesli ktos zapyta czy mam mysli samobojcze,odpowiem odrazu ,tak średnio co dwie godziny,czasem czesciej,i generalnie to jest dla mnie jedyne pocieszenie, typu " jak coś sie zjebi* do końca to zawsze masz to jedno wyjscie

Powiem tak , niewiem dlaczego to wszystko pisze na forum,moze sklonil mnie rzeczywiscie ten reportaz w tv,ze faceci nie potrafia podzielić sie swoimi problemami,fakt moze cos w tym jest . Bo przeciez w naszym "pieknym" spoleczenstwie "chlopaki nie placza"
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 lis 2012, 22:21

Witam

Avatar użytkownika
przez Keraj 09 lis 2012, 19:48
Cześć Tomson90. Dobrze, że wpisałeś się na forum. Wiele przeżyłeś. Fakt, dobrze napisałeś, że jest taki fenomen u nas w kraju, że "chłopaki nie płaczą". Gorzej jak z tego "kamienia" zrobi się później "piasek". Facet też człowiek i ma swoje problemy. Facetowi trudniej się uzewnętrznić, bo czasem rządzi nim "duma". Ale wygadanie się pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
22 paź 2012, 19:04
Lokalizacja
wlkp

Witam

Avatar użytkownika
przez monk.2000 09 lis 2012, 22:50
Przeczytałem większość tekstu, rzeczywiście historia jak najbardziej nadająca się na to forum. Jedni na tym świecie mają łatwiej inni trudniej. Z tego co piszesz, ty miałeś mniej szczęścia. Ja męczę się ze swoją psychiką dość długi czas, ale staram się też znajdować jakieś pozytywy w sytuacji. Dzięki temu nie czuję się tak źle jakbym mógł. Na tyle mam wpływ, jak zareaguję na tą sytuację. Nie wiem jakie masz doświadczenie w złym samopoczuciu, ale mimo wszystko człowiek nie jest wobec tego całkowicie bezsilny.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do