Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez Ukata 01 sie 2012, 09:50
Chciałbym się trochę rozpisać...
Witam na forum.

Od czego zacząć...?

Zmieniłem nie dawno miejsce zamieszkania.Rodzice się rozwiedli - nie jest to dla mnie stratą, gdyż nigdy ojciec się mną nie interesował.Generalnie tylko się z nim kłóciłem gdy trochę popił i mnie zaczepiał.Na trzeźwo była cisza
A matka? Wspaniała kobieta, od dawna mogę z nią porozmawiać o wszystkim- tak, na serio o wszystkim.
Jest dla mnie wspaniałą przyjaciółką.

Po przeprowadzce moja i tak już niska samoocena sięgnęła dna - mieszkam z dziadkami - niemalże co dzień jest jakaś kłótnia (nie zawsze dotyczy mnie,ale kłótnie mnie jakoś bolą?przerażają? tyle złości i agresji o nic ; gdy jednak dotyczy mnie słyszę jaki jestem beznadziejny,głupi,leniwy...jak bym tego nie wiedział)
To samo słyszałem od ojca, zmieniając miejsce zamieszkania miałem nadzieję,że będzie chociaż odrobinę lepiej.
Nie jest.Nie znam tutaj prawie nikogo, do dawnych znajomych mam ok. 20km. Fakt,jest to blisko, ale to nie to samo.Wcześniej miałęm uczucie,że jest blisko mnie ktoś znajomy,możemy wyjść pogadać,pożartować...Ostatnio widziałem ich miesiąc temu
Straciłem także swój pokój.Nie był jakiś super wielki, przepięknie umeblowany, czy coś.
Był mój.
Wszystkie ważniejsze myśli, książki czy osoby(podczas rozmów) poznawałem właśnie tam - w moim pokoju.
Wiedziałem,że się z niego wyprowadzę - kiedyś na pewno.Ale nigdy nie spodziewałbym się,że to nastąpi tak szybko.

Płaczę średnio 2-3 razy w tygodniu, z powodu porażek bądź ubliżania mi.Od ponad roku mam myśli samobójcze,teraz jestem pewny(pewien?),że się nasiliły.
Po prostu nie widzę dalej sensu i tak egzystować.

A nie tak dawno temu zapisałem się na studia.
Biorąc pod uwagę moje oceny szkolne a wyniki matur to tak,jakby pisały to dwie różne osoby - w szkole same 2 i 3 (i to wszystko ściągane) a na maturze - ponad 90% angielski , Polski i wos ponad 50 a matma - z której miałem nie zdać - 40%
Chciałbym jeszcze zobaczyć jak to jest uczyć się na studiach(raczej ściągać) i poznać jak to jest.

Mój ból jest także w tym,że nie chcę umierać - czasem jednak wydaje mi się to jedynym sensownym rozwiązaniem - ale tak żyć to męka

Nie tak dano temu byłem też bardzo,ale to bardzo nieśmiały.Po prostu bałem się kobiet.Chciałem jednak zobaczyć ja kto jest być z kimś,poznawać drugą osobę...To była dla mnie bajka.Ja i dziewczyna?za rękę? Nonsens...
Wszystkie pewniki,które miałem w głowie wywaliłem i - wraz z radami ze stronek internetowych(poniekąd uważam to za żałosne,ale jednak podziałało) - zmieniłem na nowe.Testowałem ile w tym prawdy, bo nie miałem nic do stracenia.
Udało mi się być z kimś, najpierw miesiąc a z kolejną wspaniałą dziewczyną - z którą jestem do dziś - ponad rok.Mam przy niej to co uwielbiam najbardziej - spokój.Nigdy jeszcze się z nią nie kłóciłem,zawsze staram się rozwiązywać wszystko łagodnie.Nawet gdy mi mówiła,że nie wie czy chce ze mną dalej być...Resztkami swoich sił udało mi się wytłumaczyć jej błędne założenia i nadal jesteśmy ze sobą.
Bardzo mi na niej zależy, ale mam wrażenie,że od kiedy moja samoocena zaczęła spadać, stałem się dla niej problemem i ciężarem.Jak worek kamieni niesiony na plecach.
Zrobiłem się znów łajzowaty - ciężko mi się na coś zdecydować,być pewnym siebie.A wy, drogie panie - tak wynika z moich obserwacji - to w nas uwielbiacie najbardziej.
Nie chodzi o kasę, wygląd(jest bardzo ważny ale duża pewność siebie ważniejsza) czy jakieś specjalne umiejętności.
Chodzi o to co myślimy o sobie i jak prezentujemy to światu.

Ja, znów zaczynam chodzić z głową wiecznie spuszczoną w dół.
Często idą ulicą wyobrażam sobie,że ktoś mnie zaczepia i prowokuje bójkę.Wiem,że nikt by mi nie pomógł i dostałbym za nic.

Ach - no i nic nie umiem.Pracowałem dwa tygodnie, ale zrezygnowałem.Śmiali się ze mnie,że mylę narzędzia oraz , że nie umiem czegoś zrobić
Nie chciałem nawet spróbować trudniejszych rzeczy,gdyż byłem przekonany,że zrobię coś źle.Okłamałem prawie wszystkich mówiąc,że praca się skończyła bo nie ma w firmie zamówień.
Co robię w domu(?raczej bagnie) - zaczynam grać na gitarze(proste piosenki biesiadne każdy zagra!)czytam książki i gram w szachy przez internet,uwielbiam spędzać nad nimi dużo czasu.

Nie dawno po kolejnym rozpłakaniu się pomyślałem o depresji.Może to to...?
wszedłem na to forum i większość moich objawów się zgadza.Nie bardzo wiem co z tym zrobić - iść do psychologa najpierw?
i pytanie - czy gdyby się okazało,że muszę brać leki to czy możliwe będzie abym pracował w Policji?
Słyszałem(nikomu nie ubliżając),że Ci co nic nie umieją idą właśnie tam - bądź zostają nauczycielami.
Jeżeli to prawda to bym tam pasował
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
31 lip 2012, 19:15

Witam

Avatar użytkownika
przez monk.2000 01 sie 2012, 13:15
Witaj na forum, przeczytałem całą wypowiedź. Ciężko przez internet stwierdzić co ci dolega. W moim przypadku nawet specjaliści nie mieli pewności i zmieniali diagnozy. Może przejdź się do tego psychologa najpierw, zobaczysz co ci powie.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Witam

przez Ukata 01 sie 2012, 21:06
dzięki za przeczytanie. Mam nadzieję,że nie popsułem nic ze składnią...
wizyta już jutro, przyznaję,że trochę się boję
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
31 lip 2012, 19:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

Avatar użytkownika
przez Lajka04 01 sie 2012, 22:04
Witaj Ukata, ja też wszystko przeczytałam i moja rada jest taka: abyś poszedł do lekarza rodzinnego i powiedział mu o swoich problemach, on powinien napisać skierowanie do psychiatry albo przepisze Ci jakieś leki. Możesz też bezpośrednio iść do psychitary. Tak poza tym to przydałoby się, żebyś z kimś pogadał o tym co się dzieje w Twoim życiu, chodzi mi o jakiegoś specjaliste np. psychoterapeute lub psychologa. Na to wygląda (ale to tylko moje prywatne zdanie:), że masz depresje i fobie społeczną, może jej początki...

Naprawdę bardzo Ci współczuję, bo z tego co piszesz nie jest Ci lekko. Do tego te myśli samobójcze... Musisz zacząć działać, a na pewno wszystko się ułoży ;) Trzymam kciuki :great:
Wszechświat nie lubi błagających, tylko odważnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
359
Dołączył(a)
04 lip 2012, 20:40

Witam

przez Ukata 02 sie 2012, 08:53
nie dopisałem,zapomniałem

Mam pewne wrażenie,że czego się nie dotknę to zrobię to źle
Mogę się starać, zastanawiać i kombinować - ale zazwyczaj wybieram najgorsze rozwiązanie.

Podobno utrudnia mi to rozwój szachowy,lecz zapewne nie tylko.

-- 02 sie 2012, 10:51 --

nie wiem jak edytować post :oops: więc piszę następny

pani psycholog mi powiedziała,że to normalne bo nie jestem przyzwyczajony do nowych warunków zamieszkania
żebym się nie załamywał i zaczął coś robić

Nie mówiłem nic o myślach samobójczych bo nie umiem się przed nią otworzyć
ba, o połowie wyżej opisanych rzeczy nawet nie wspomniałem
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
31 lip 2012, 19:15

Witam

Avatar użytkownika
przez Lajka04 02 sie 2012, 13:07
Czyli chodzisz do jakiegoś psychologa? Musisz się przed nią/nim otworzyć... bo wiesz, inaczej chodzenie na taką terapię czy spotkania nic nie da. Ten ktoś nie będzie wstanie Ci pomóc, bo jak, skoro nie mówisz wszystkiego. Z resztą "wyrzucenie" z siebie wszystkiego czego się wstydzisz, może mieć działanie oczyszczające :) Jeżeli ciężko Ci się przełamać to może spróbuj poszukać innego specialisty, albo daj sobie jeszcze czasu i powoli przełamuj lody.
Wszechświat nie lubi błagających, tylko odważnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
359
Dołączył(a)
04 lip 2012, 20:40

Witam

przez Ukata 02 sie 2012, 13:43
tak,chodzę - ale to bardziej z ciekawości jak taka praca wygląda i o czym taki człowiek może mówić :P

Ciężko przełamać te "lody", ale spróbuję następnym razem
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
31 lip 2012, 19:15

Witam

Avatar użytkownika
przez Lajka04 02 sie 2012, 20:42
Oby się udało, bo to ważne. Trzymam kciuki ;)
Wszechświat nie lubi błagających, tylko odważnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
359
Dołączył(a)
04 lip 2012, 20:40

Witam

przez Ukata 13 sie 2012, 21:55
o myślach samobójczych nicn ie mówiłem, tylko o płaczliwości
Pani stwierdziła,że to moja reakcja na zmianę otoczenia i stratę, jakiej doznałem.

A międzyczasie moja wybranka, przyznała się,że nie była wobec mnie w porządku i nie wie czy chce ze mną być.
Tracę tutaj wszystko,co było dla mnie ważne.
Życie przestaje być dla mnie ważne a świat robi się tylko pasem upokorzeń,przykrości i udręk.
Nie widzę szansy na lepsze jutro lub jakąkolwiek nową nadzieję

-- 15 sie 2012, 13:45 --

jest tu kto :roll: ?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
31 lip 2012, 19:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do