nowa smutna

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez niestety 23 cze 2012, 17:49
Cześć,
jestem nowa na tym forum. Szukam rozmowy i zrozumienia.
Depresja dopadła mnie, złapała, wyciska ze mnie wszystkie soki i nie chce odejść.
Smutek trwa. Leki nie pomagają, terapia też.
Może wiecie jak sobie radzić w gorszych chwilach?

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

nowa smutna

przez Stark 23 cze 2012, 18:50
niestety, Witam na forum.

ciężkie chwile...hmm, ja zazwyczaj próbuje się oderwać jakoś,by nie myśleć o tym, i zająć się czymś przyjemnym, z różnym skutkiem.
Rozmowy...hmm rozmawiaj w tematach,jest też temat gdzie ludzie piszą swoje GG czy też PW.
Jeśli chcesz pisz do mnie w ostateczności ^^.
Stark
Offline

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez amelia83 23 cze 2012, 22:20
niestety, witaj
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez tahela 23 cze 2012, 22:26
witaj na forum, miło
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez Rafał44 23 cze 2012, 23:44
Witaj:) Każdy może mieć inny sposób na radzenie sobie w takich trudnych chwilach. Czasem wystarczy posłuchać ulubionej piosenki, czasem trzeba usiąść obok bliskiej osoby i z nią porozmawiać, a czasem nawet tabletki nie pomagają. Różnie bywa - znam to z autopsji. Jeśli chcesz pogadać to śmiało.
"Gdy zbyt długo spoglądasz w otchłań, ona także spogląda na ciebie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
19 kwi 2012, 20:57
Lokalizacja
Śląsk

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez niestety 24 cze 2012, 11:42
Dzięki za odzew.

A jeśli tabletki nie pomagają, a sił coraz mniej, żeby oderwać myśli od choroby?
Czuję się trochę pod ścianą. Z żadnej strony nie widzę wyjścia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez Rafał44 24 cze 2012, 12:19
Nie szukaj wyjścia poza sobą. Ono jest w Tobie. Na zewnątrz wypatruj jedynie drogowskazów. Pamiętaj, że im więcej trudu zniesiesz, tym silniejsza będziesz - chociaż czasem może wydawać się, że jest odwrotnie, to tylko pozory. Uparcie szukaj siły wewnątrz siebie, na pewno ją tam znajdziesz. Nie myśl o swoim umyśle, że jest chory - on jest wrażliwy, Ty jesteś wrażliwa. Nie uciekaj i nie bój się panicznie tego stanu. Spróbuj mu się przyjrzeć, poznać go, nawet oswoić się z nim i go polubić. Kto wie, może sam odejdzie, gdy zobaczy, że na próżno próbuje Cię stłamsić.
"Gdy zbyt długo spoglądasz w otchłań, ona także spogląda na ciebie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
19 kwi 2012, 20:57
Lokalizacja
Śląsk

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez niestety 24 cze 2012, 13:05
Tak myślałam na początku. Miałam siłę walczyć. Teraz nie ma życia, jest wegetacja. Byle przetrwać z dnia na dzień. Dusza krwawi. Nie mogę tego znieść.
Nie wierzę już, że cierpienie sprawi, że będę silniejsza. Cierpienie mnie zniszczy. A ja tak chcę żyć. Tylko nie tak. Tak nie dam rady...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez Rafał44 24 cze 2012, 16:05
Nie wiem jakie leki brałaś i w jakich terapiach uczestniczyłaś, ale może powinnaś spróbować rozmowy z różnymi lekarzami i terapeutami. Każda taka rozmowa to szansa na wniesienie do Twojego życia czegoś nowego, lepszego. Ja na początku swojej choroby myślałem podobnie, brakowało mi sił i byłem przekonany, że będę ich miał co raz mniej. I rzeczywiście - przez pewien okres czasu tak było, ale dzięki życzliwym mi osobom i lekom, udało mi się go przetrwać. Nie wyzdrowiałem, ale jakby na nowo odnalazłem w sobie nadzieję i odrobinę siły, które powodują, że wciąż żyję. Nie będziesz cały czas smutna, uwierz mi. Jeśli chcesz ze mną pogadać to zapraszam również na PW:)
"Gdy zbyt długo spoglądasz w otchłań, ona także spogląda na ciebie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
19 kwi 2012, 20:57
Lokalizacja
Śląsk

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez niestety 24 cze 2012, 16:21
Wiem, że kiedyś to powinno minąć, ale narazie mam chyba źle dobrane leki (a to już mój 12 i 13 lek) ciagle nie mogą trafić w odpowiedni dla mnie.
I autentycznie czuję się gorzej niż na początku choroby, a przecież się leczę więc powinno być trochę lepiej.
Byłam już u różnych lekarzy, każdy mówi co innego. To jeszcze bardzie miesza w głowie. Chyba od tej ciągłej zmiany leków czuję się gorzej. Poza tym nie łykam teraz antydepresantów (a chyba one są mi potrzebne) tylko same stabilizatory nastroju. Stabilnie jest, ale w dół. Tęsknię za euforią po antydepresantych, wtedy chociaż były chwile kiedy chciało się żyć.
A jak jest z Tobą?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez Rafał44 24 cze 2012, 17:54
Poproś lekarza aby przepisał Ci jakiś antydepresant i zażywaj go długo, nawet jak na początku nie będziesz czuła się lepiej. Czasem potrzeba kilku ładnych miesięcy zanim zażywanie leku przyniesie pożądane skutki. Jak długo uczestniczysz w terapii? Na początku bardzo często jest tak, że musisz stawić czoła pewnym problemom, które zostały wydobyte z wnętrza Twojej podświadomości. Wtedy czujesz się gorzej. Ale dzięki temu poznajesz to, co nie pozwala Ci cieszyć się życiem i z czasem łatwiej będzie Ci przezwyciężyć depresję. Ja przestałem chodzić na terapię, zażywam jedynie Lafactin i czuję się po nim dosyć dobrze. Staram się odnaleźć rozwiązanie w sobie - tak ja Ci już pisałem. Inni ludzie są dla mnie jedynie podporą, drogowskazem, ale nie punktem odniesienia - to ja nim jestem. Ty też próbuj w ten sposób popatrzeć na swój problem.
"Gdy zbyt długo spoglądasz w otchłań, ona także spogląda na ciebie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
19 kwi 2012, 20:57
Lokalizacja
Śląsk

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez niestety 24 cze 2012, 18:10
To chyba mój i lekarza największy błąd.... za szybko zmienialiśmy leki. Trzeba było poczekać, ale to chyba lekarz powinien być bardziej stanowczy i nie słuchać mojego marudzenia. Z antydepresantów zeszłam, bo miałam napady euforii - teraz tęsknię za nimi, serio. Świat był piękny, miałam ochotę coś robić, widziałam światełko w tunelu. W terapii od 3 miesięcy. Z jednej mnie wyrzucli, bo nie dotarłam kilka razy jak nie mogłam podnieść się z łóżka. Tak jak mówisz, szukam rozwiązania w sobie. Na początku obwiniałam innych o mój stan, rodziców, znajomych. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, że wszystko jest we mnie i siebie muszę jakoś zmienić. Tylko to takie proste nie jest...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez Rafał44 24 cze 2012, 21:22
Owszem, nie jest proste, ale chyba warte zachodu, prawda? Trzy miesiące to dosyć krótko - wytrwaj rok a jestem pewien, że zauważysz pozytywne rezultaty. I koniecznie zmień lekarza.
"Gdy zbyt długo spoglądasz w otchłań, ona także spogląda na ciebie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
19 kwi 2012, 20:57
Lokalizacja
Śląsk

nowa smutna

Avatar użytkownika
przez niestety 10 wrz 2012, 15:06
niestety...nadal źle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
12 cze 2012, 13:20
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do