Moje życie, nie paradoks?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Moje życie, nie paradoks?

przez Twism1 16 maja 2012, 15:46
Witam,
Powiedzcie mi jak to jest?
Zawsze starałem się być dobrym kumplem i towarzyszem, zachowywałem tajemnice i udzielałem rad wszystkim, którzy potrzebowali. Byłem prawie na każde wezwanie znajomych. Starałem się znaleźć kompromis i jakieś wyjście z każdej konfliktowej sytuacji, można powiedzieć, że wielokrotnie służyłem za bezstronnego mediatora wśród przyjaciół. A teraz czym mi przyszło zapłacić? Kiedy moi znajomi imprezują i korzystają z życia pełną gębą jak należy w tym wieku ja zostałem w tyle, pominięty, wykluczony, stałem się wyrzutkiem z nerwicą, depresją, wadą serca i samotnością w czterech ścianach. Tak, ojjj tak, smutny ma żywot ten nasz internetowy koleżka pomyślicie, oj smutny, kiedy ludzie na Ziemi głodują i umierają, faktycznie... Przecież mogę do nich napisać, odezwać się, wyjść do ludzi więc w czym problem? Co za problem walczyć całe życie o tolerancję i akceptację, kiedy ludzie w krajach Trzeciego świata walczą o życie każdego dnia. Też histeryzuje i wymyśla młodzieniec zbuntowany. Pewnie w dobrej rodzinie uchowany i za dużo ma czasu, a za mało dyscypliny. Tak?
Chylę czoła i czyszczę buty za przeczytanie, wybaczam też że o tym szybko zapomnicie bo już taka ludzka natura. Wiecie jaka jest najlepsza metoda by nie zwariować i utrzymać się w tym świecie? Akceptować wszystko bezwarunkowo jako normalne i dopuszczalne. Z resztą czytając to forum dochodzę do takiego wniosku. To jest wiedza objawiona. (fragment encykliki Twisma 2012-05-16)
''Dobry lek zawsze gorzki.''

''Ten kto pokonuje innych jest tylko silny. Ten kto pokonuje siebie jest potężny.''
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
11 kwi 2012, 13:32

Moje życie, nie paradoks?

Avatar użytkownika
przez Candy14 16 maja 2012, 15:48
Twism1, ja bym powiedziala ze akceptowac to czego nie jestesmy w stanie zmienic ale walczyc z tym na co mamy wplyw
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Moje życie, nie paradoks?

przez Twism1 16 maja 2012, 15:57
A na co mamy wpływ jak sądzisz? Całe życie jesteśmy zależni i pod wpływem innych ludzi, a każdy dąży do narzucenia swojego zdania innym. Według mnie nie istnieje empatia i zrozumienie, jako tako, są sztuczki manipulacyjne, które mają służyć zdobyciu zaufania drugiego człowieka i sprawieniu, że poczuje się komfortowo, by się otworzył. A po co? Po to żeby ten drugi mógł mieć nad tym pierwszym władzę. Ludzie to dzikie bestie, owce w przebraniu wilka, każdy czeka, żeby drugiego stłamsić, przygnieść i zjeść. Wyjdź na ulicę i się rozejrzyj. Nie udawaj, że tak nie ma, sama dobrze wiesz. Wszędzie dookoła ludzkie spojrzenia wilcze. Jeden u drugiego szuka tylko słabostek i czułych punktów, by mieć przewagę, by móc uderzyć, zaatakować. Miłość to teoria i tylko piękna idea, stworzona przez Kościół by (też chore) zdobywać władzę wśród słabszych po przez manipulację (pacyfizm). Jest tylko agresja, drapieżność, pożądanie, dominacja. Czytałaś Nietzsche'go? Nie chce nic mówić, ale chłop miał absolutną rację. Cała ta etykietka i kurtuazja jest sztuczna i wbrew ludzkiej naturze. Człowiek niczym się nie różni od zwierzęcia. Kto wygrywa w życiu? Ten kto dłużej potrafi zachować maskę i nie da się wykryć. Amen.
''Dobry lek zawsze gorzki.''

''Ten kto pokonuje innych jest tylko silny. Ten kto pokonuje siebie jest potężny.''
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
11 kwi 2012, 13:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moje życie, nie paradoks?

Avatar użytkownika
przez Candy14 16 maja 2012, 16:09
A na co mamy wpływ jak sądzisz?

Moim zdaniem na wiele rzeczy..chociazby na wlasne wybory
Całe życie jesteśmy zależni i pod wpływem innych ludzi, a każdy dąży do narzucenia swojego zdania innym.

Majacv lat 20 tez tak myslalam bo nie bylam samodzielna... teraz inni mnie moga cmoknac. Kicham na ich zdanie i robie co chce

Smutne to Twoje widzenie swiata. Takie zero jedynkowe. Ludzie sa rozni... spotkalam takich ktorych wiecej na oczy nie chce widziec i takich bez ktorych zycia sobie nie wyobrazam
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Moje życie, nie paradoks?

przez Twism1 16 maja 2012, 16:51
Candy14 napisał(a):
A na co mamy wpływ jak sądzisz?

Moim zdaniem na wiele rzeczy..chociazby na wlasne wybory
Całe życie jesteśmy zależni i pod wpływem innych ludzi, a każdy dąży do narzucenia swojego zdania innym.

Majacv lat 20 tez tak myslalam bo nie bylam samodzielna... teraz inni mnie moga cmoknac. Kicham na ich zdanie i robie co chce

Smutne to Twoje widzenie swiata. Takie zero jedynkowe. Ludzie sa rozni... spotkalam takich ktorych wiecej na oczy nie chce widziec i takich bez ktorych zycia sobie nie wyobrazam


Wiem, że smutne, dlatego widzisz, wolę zamknąć się w swoim świecie, odizolować, niż zatruwać innym życie. Z resztą znajomi też niechętnie utrzymują ze mną kontakt. Nie chcę robić z siebie ofiary, ale tak właśnie jest. Mam nadzieję, że to szaleństwo się skończy już niebawem. Sama widzisz jak jadowity teraz jestem, żal mam tylko do siebie, że moi bliscy muszą ze mną teraz przebywać. ;/
''Dobry lek zawsze gorzki.''

''Ten kto pokonuje innych jest tylko silny. Ten kto pokonuje siebie jest potężny.''
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
11 kwi 2012, 13:32

Moje życie, nie paradoks?

Avatar użytkownika
przez Candy14 16 maja 2012, 16:54
wolę zamknąć się w swoim świecie, odizolować, niż zatruwać innym życie.

Tylko, ze to nie ejst zadne wyjscie bo zatruwasz siebie. Widac, ze doskwiera Ci samotnosc i potrzebujesz ludzi. Im bardziej zamykamy sie w sobie tym bardziej dziczejemy. Mialam tak przez pewien czas i nawet zwykle wyjscie z domu stawalo sie dla mnie problemem bo dostawalam atakow paniki. Nigdy przenigdy nie chce do tego wrocic. Nie zamykaj sie bo ciezko potem wrocic do zywych
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Moje życie, nie paradoks?

Avatar użytkownika
przez Absinthe 16 maja 2012, 17:44
Twism1 napisał(a):Według mnie nie istnieje empatia i zrozumienie, jako tako, są sztuczki manipulacyjne, które mają służyć zdobyciu zaufania drugiego człowieka i sprawieniu, że poczuje się komfortowo, by się otworzył. A po co? Po to żeby ten drugi mógł mieć nad tym pierwszym władzę. Ludzie to dzikie bestie, owce w przebraniu wilka, każdy czeka, żeby drugiego stłamsić, przygnieść i zjeść. Wyjdź na ulicę i się rozejrzyj. Nie udawaj, że tak nie ma, sama dobrze wiesz. Wszędzie dookoła ludzkie spojrzenia wilcze. Jeden u drugiego szuka tylko słabostek i czułych punktów, by mieć przewagę, by móc uderzyć, zaatakować. Miłość to teoria i tylko piękna idea, stworzona przez Kościół by (też chore) zdobywać władzę wśród słabszych po przez manipulację (pacyfizm). Jest tylko agresja, drapieżność, pożądanie, dominacja. Czytałaś Nietzsche'go? Nie chce nic mówić, ale chłop miał absolutną rację. Cała ta etykietka i kurtuazja jest sztuczna i wbrew ludzkiej naturze. Człowiek niczym się nie różni od zwierzęcia. Kto wygrywa w życiu? Ten kto dłużej potrafi zachować maskę i nie da się wykryć. Amen.

Nie zgodzę się z tym tak do końca.Masz rację,że to co opisujesz występuje w większości wypadków.Ale są też jednostki,które są totalnym przeciwieństwem ;)
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Moje życie, nie paradoks?

przez Stark 16 maja 2012, 17:57
Twism1 napisał(a):A na co mamy wpływ jak sądzisz? Całe życie jesteśmy zależni i pod wpływem innych ludzi, a każdy dąży do narzucenia swojego zdania innym. Według mnie nie istnieje empatia i zrozumienie, jako tako, są sztuczki manipulacyjne, które mają służyć zdobyciu zaufania drugiego człowieka i sprawieniu, że poczuje się komfortowo, by się otworzył. A po co? Po to żeby ten drugi mógł mieć nad tym pierwszym władzę. Ludzie to dzikie bestie, owce w przebraniu wilka, każdy czeka, żeby drugiego stłamsić, przygnieść i zjeść. Wyjdź na ulicę i się rozejrzyj. Nie udawaj, że tak nie ma, sama dobrze wiesz. Wszędzie dookoła ludzkie spojrzenia wilcze. Jeden u drugiego szuka tylko słabostek i czułych punktów, by mieć przewagę, by móc uderzyć, zaatakować. Miłość to teoria i tylko piękna idea, stworzona przez Kościół by (też chore) zdobywać władzę wśród słabszych po przez manipulację (pacyfizm). Jest tylko agresja, drapieżność, pożądanie, dominacja. Czytałaś Nietzsche'go? Nie chce nic mówić, ale chłop miał absolutną rację. Cała ta etykietka i kurtuazja jest sztuczna i wbrew ludzkiej naturze. Człowiek niczym się nie różni od zwierzęcia. Kto wygrywa w życiu? Ten kto dłużej potrafi zachować maskę i nie da się wykryć. Amen.

Widzę że masz podobny światopogląd do mojego...ba identyczny.
Stark
Offline

Moje życie, nie paradoks?

przez Twism1 16 maja 2012, 18:06
Problem tkwi w tym, że czas spędzam w domu z toksyczną, zaborczą, emocjonalnie niedostępną matką, sprawując rolę gospodarza, ojca jak zawsze nie ma, a jeśli już jest to znajduje pretekst, żeby się gdzieś podziać, i tak było zawsze...
''Dobry lek zawsze gorzki.''

''Ten kto pokonuje innych jest tylko silny. Ten kto pokonuje siebie jest potężny.''
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
11 kwi 2012, 13:32

Moje życie, nie paradoks?

przez Stark 16 maja 2012, 18:13
Twism1, No to jakbyś prawie rodziców nie miał...ciężko pewnie tak funkcjonować.
Stark
Offline

Moje życie, nie paradoks?

przez Twism1 16 maja 2012, 18:16
Różnie to bywa, czasami obowiązki są ponad siły...Stark a Ciebie co nurtuje że tak spytam skoro gościsz na forum?
''Dobry lek zawsze gorzki.''

''Ten kto pokonuje innych jest tylko silny. Ten kto pokonuje siebie jest potężny.''
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
11 kwi 2012, 13:32

Moje życie, nie paradoks?

przez Stark 16 maja 2012, 18:20
Nienawiść do rzeczywistości,nieudacznictwo,brak zaufania do kogokolwiek... i wiele innych.
Stark
Offline

Moje życie, nie paradoks?

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 16 maja 2012, 19:49
Twism1, miałam identycznych rodziców.
Od pierwszej Twojej wypowiedzi sam dewaluujesz swoje uczucia, krytykujesz je i umniejszasz tylko po to, żeby ktoś tego nie zrobił za Ciebie. Robię to samo, bo nigdy nie spotkałam ludzi, którzy dostrzegliby moje problemy i zmagania. Nigdy to nie było akceptowana i zawsze było dewaluowane. To straszne, wiem co czujesz. Też wiecznie poszukuję akceptacji, ale nigdy jej nie znajduję, bo sama siebie nie akceptuję. Wmówiono mi że jestem zła i moje cierpienia nic nie znaczą. Nie daj sobie tego wmówić.
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

Moje życie, nie paradoks?

przez Twism1 17 maja 2012, 20:01
Ale obłęd słuchajcie do czego teraz doszedłem... Czytając te wszystkie swoje poprzednie wypociny, aż łapę się za głowę, że to ja pisałem... Poważnie.
Przyszła mi do głowy taka myśl, że moja nieufność, rezerwa i negatywne nastawienie do otoczenia bierze się stąd, że... Od dziecka wykazywałem pewnego rodzaju 'odchyły', ale z resztą jak to dzieci, są ciekawe świata. Większość czasu spędzałem z rodzicami. Myślę, że przez cały okres dorastania rodzice mnie obserwowali i doszukiwali się u mnie objawów jakiejś choroby psychicznej, autentycznie, czasami czułem się prześladowany... Teraz po tych wszystkich zajściach, o wszystkim im powiedziałem, o lękach, o moich lekach, jak mają mnie traktować? Na chłopski rozum... Wyjdę z tego, no i co? Będzie to samo, będzie wracanie do tego tematu, grzebanie w przeszłości. Najbliższa mi rodzina choćby nie wiem co dalej będzie patrzeć na mnie jak na dziwaka, a przynajmniej ja będę mieć stale to uczucie, bo jak może mi być nie wstyd po tym wszystkim... Samo to, że będę o tym pamiętał będąc z moimi rodzicami. To jest przykre, znowu się chyba załamię...
''Dobry lek zawsze gorzki.''

''Ten kto pokonuje innych jest tylko silny. Ten kto pokonuje siebie jest potężny.''
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
11 kwi 2012, 13:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do