nazywam się niewarto

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 15 kwi 2012, 12:01
nazywam się niewarto jakbyś poznała tak beznadziejnego człowieka jak ja to by może twoja samoocena by wzrosła no ale to zdrowe nie jest porównywać się z najgorszymi w ogóle się z ludźmi porównywać z punktu widzenia psychologii, psychiatrii.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17058
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 15 kwi 2012, 20:23
Wiola, tylko że ja tak mam, że się wszystkim bardzo mocno przejmuję, płakałam, że te panie psycholog nie chciały ze mną pracować, bo to oznaczało odrzucenie nie tylko przez innych ludzi, ale także przez profesjonalistów, poczułam się naprawdę beznadziejnym przypadkiem, poczułam, że nie warto dla mnie nic robić, nic dać od siebie. Mimo że ja zawsze starałam się być pomocna dla ludzi, to zostałam przez wszystkich ostatecznie przekreślona. Kiedy znalazłam się w szpitalu, to wiele osób przestało się o mnie odzywać, uznając mnie za podgatunek, było to dla mnie bardzo upokarzające. Z tą drugą psycholog miałam kontakt przez jakieś 1,5 roku i około roku temu przestała się do mnie odzywać, nie wiem, z jakiego powodu, nigdy nic złego przecież jej nie powiedziałam, nie zrobiłam, ale mam wielkie poczucie winy. Myślę, że ona też uznała mnie za beznadziejny przypadek, niewarty dalszej pracy, bo po co się trudzić dla kogoś tak bezwartościowego jak ja.
Carlosbueno, ja się czuję na samym dnie, nie ma już nikogo niżej, tu nikt nawet nie słyszy krzyku, jestem tutaj całkiem sama.
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

nazywam się niewarto

przez el_testosterone 15 kwi 2012, 21:15
Ładnie piszesz i stawiasz przecinki, to już ma dużą wartość.

Wartościowanie słowa "wartość" pominę, należy patrzeć na potencjał, jest tym większy (na zmianę na lepsze) im gorszy jest stan. Tak więc masz duży potencjał, a to jest wartość sama w sobie.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
18 mar 2012, 20:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nazywam się niewarto

przez pawelpabianice 15 kwi 2012, 21:17
Pewnie marne to pocieszenie, ale nie jesteś sama / na tzw. samym dnie /.
sertralina 100 mg
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
21 sie 2011, 14:39

nazywam się niewarto

przez ladywind 16 kwi 2012, 00:12
ja tez uważam, że masz w sobie duzy potencjał tylko przez chorobe tak się czujesz podle i nie widzisz z tej całej sytuacji wyjścia.
Nie wiem czy w Twoim przypadku masz dobrze dobrane leki, bo po jakims czasie, kiedy przynoszą poprawę, człowiek zaczyna mniej przejmować się opiniami i zdaniem innych osób. A Ty aż przesadnie się tym zamartiwasz co świadczy, że jesteś w strasznie złym stanie.
A co lekarki mówiły w szpitalu? długo bierzesz leki? jesli dany bierzesz długo i przestał pomagać badz w ogóle nie ruszył, to musisz zmienic lek na inny, bo czesto sie zdaza że niekażdy lek nam pomoże i czasem trzeba testować na sobie póki się nie trafi w ten właściwy.

A kiedy staniesz na nogi, wtedy podejmij sensowna terapie i oczywiście u innej osoby, bo te panie które opisałaś nie przyłożyły sie do terapii a mówiac Ci takie słowa tylko zaszkodziły. Słysząc coś takiego od specjalistów od których człowiek w cierpieniu oczekuje pomocy to sama bym sie zapadła pod ziemie i miała o sobie niekorzystne zdanie.

Także pomyśl o tym.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 16 kwi 2012, 00:24
myślę że najbardziej beznadziejne przypadki i osoby na prawdę nic nie warte nawet sobie z tego nie zdają sprawy że takimi są. Skoro my sobie zdajemy sprawę najgorsi nie jesteśmy ale tak naprawdę nic nam to nie daje tylko dręczymy siebie sami.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17058
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 16 kwi 2012, 11:15
Ladywind, chyba sama choroba jest dla mnie strasznym upokorzeniem, do tej pory nie pogodziłam się z tym, że jestem chora. Leki chyba mam wreszcie dobrze dobrane, ale bardzo długo trwało ich dobieranie i po tych, które teraz biorę, czuję się naprawdę znośnie, nie chciałabym już ich zmieniać. Strasznie boję się, że mogłabym mieć znów akatyzję polekową, to było najstraszniejsze doświadczenie w całym tym leczeniu. Ja się zamartwiam i przejmuję bardzo wszystkim, ale to chyba wynika z mojej natury, jestem nadwrażliwa i każde niepowodzenie bardzo mocno przeżywam, każdy gest i słowo bardzo mocno analizuję. Tak już mam, wszystko biorę do siebie i strasznie się przejmuję. Ale generalnie jakoś tam funkcjonuję, zaczynam teraz nową pracę i jakoś ze wszystkim daję radę. Leki biorę trzy lata z przerwami, kiedy sama je odstawiałam. Lekarze w szpitalu mówili, że muszę brać leki, a poza tym, to niewiele ze mną rozmawiali.
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 22 kwi 2012, 18:09
nazywam się niewarto napisał(a):Wiola, byłam kilka razy u jednej psycholog i na pewnej wizycie mimochodem powiedziałam, że mam dwa życia i jestem dwoma różnymi osobami, które robią inne rzeczy w życiu i mają różny wiek. Ta psycholog kazała mi wówczas pójść do szpitala, opowiedziała wszystko lekarce i lekarka dała mi skierowanie do szpitala, jak wróciłam ze szpitala i poszłam do tej psycholog, to ona powiedziała, że nie chce już ze mną pracować.

Możesz coś więcej powiedzieć na temat tych 2 żyć? różnego wieku? w ogóle jest mi strasznie przykro, że tego powodu psycholodzy Cię odrzucili, ale to świadczy o tym, że nie sa zbyt kompetentni i wcale nie są specjalistami. Możliwe, że dotyczy Cię osobowość mnoga (aktualnie problem też mnie dotyczy [?]) ale chciałabym poznać kilka szczegółów żeby coś więcej powiedzieć. Jesli wolisz, możesz do mnie pisać na priv. Jak to 2 życia? jak to odczuwasz? Czy to bardziej wyobrażenia, że np/ od dzisiaj mogę być zupełnie inną, fajniejszą osobą, czy to jest jakby dane odgórnie, niezależnie, nagle? te 2 osoby mają odrębne wspomnienia? możesz się "przełączać" między nimi dowolnie? czy to się dzieje jakoś niezależnie od Twojej woli? Jedna z nich dominuje i jest ważniejsza, czy sa równoważne?
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 22 kwi 2012, 18:24
zielona miętowa, miałam na początku podejrzenie, że to osobowość mnoga, ale ostatecznie lekarze stwierdzili, że to psychoza. Kiedyś to było silniejsze i kompletnie nad tym nie panowałam. W jednym życiu byłam studentką filozofii, miałam 19 lat, miałam mnóstwo fajnych znajomych, byłam towarzyska. I wiodłam takie sobie życie, teraz mam już 22 lata. Chyba nikt z tego życia nie ma pojęcia, że wiodę jeszcze jedno życie. W drugim życiu pracuję, mam 29 lat, występuję publicznie, spotykam się z naukowcami, ale jestem bardzo zamknięta w sobie, osoby z tego życia nie ma pojęcia, że wiodę jeszcze jedno. Kiedyś miałam bardzo skrajne emocje w różnych życiach, teraz emocje się trochę stonowały przez leki i w sumie chyba są takie same, beznadziejne depresyjne cały czas. Na początku miałam dwa różne imiona, wychodziłam z jednego życia i wchodziłam w drugie, nie panowałam nad tym, teraz mam większą kontrolę, lekarze mówią, że to tylko choroba, a ja naprawdę czuję się dwoma osobami. Nie wiem, która jest ważniejsza. Raz żyje jedna, raz druga, jedna psycholog kazała mi je scalać, ale ja nie mam pojęcia, jak.
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 22 kwi 2012, 18:53
nazywam się niewarto, między tymi osobami są duże rozbieżności. tzn nie do końca rozumiem jak to wygląda w praktyce; na prawdę studiujesz filozofię (jesteś formalnie studentką)? i masz jednocześnie pracę związaną z nauką? czy poprostu w danej chwili czujesz, że tak jest, wierzysz, że pracujesz, podczas gdy nie jesteś nigdzie zatrudniona? Jesteś w tej chwili w jednym z tych żyć, czy gdzieś poza/pomiędzy nimi, że mozesz tak racjonalnie o nich mówić z perpektywy obserwatora?
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 22 kwi 2012, 19:05
tak, studiuję filozofię i nikt tam nie ma pojęcia o drugim życiu. w drugim życiu zajmuję się nauką. teraz już mam chyba do tego większy dystans, bo mi lekarze powiedzieli, że to nie jest normalne. teraz jestem naukowcem, przygotowuję zajęcia dla moich studentów. gdy wchodzę w życie studentki filozofii, to drugie życie jakby dla mnie nie istnieje.
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 22 kwi 2012, 19:10
gorzej jak ktoś wykryje to Twoje drugie życie. A w którym czujesz się lepiej i czy to udawanie nie wpływa negatywnie na psychikę.
Ja mam na szczęście tylko jedne ale za to beznadziejne.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17058
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 22 kwi 2012, 19:32
no widzisz, jestem żałosna :( :( :(
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

nazywam się niewarto

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 22 kwi 2012, 19:39
nazywam się niewarto napisał(a):zielona miętowa, miałam na początku podejrzenie, że to osobowość mnoga, ale ostatecznie lekarze stwierdzili, że to psychoza.

nie mam takiej wiedzy żeby wyrokować, ale nie wiem czy psychoza w tym momencie wyklucza osobowość mnogą? wydaje mi się że jedno i drugie moze współwystepować.

ale nie jestes żałosna. masz złożony problem, który nie jest na dzień dzisiejszy dokładnie zbadany, ale to nie znaczy, że jestes stracona. ja bym poszukała lepszego psychologa, kogoś kto jest rozwojowy, komu nie zależy na katowaniu pacjentów z nerwica czy chadem, co jest ogólnie relatywnie poznane i łatwe w leczeniu, tylko takich którzy mają ambicję zajmować się powaznymi problemami.

tak, studiuję filozofię i nikt tam nie ma pojęcia o drugim życiu. w drugim życiu zajmuję się nauką.

Powiem Ci, że gdyby chciec to złagodzić, można by powiedzieć że przecież kazdy z nas tkwi w różnych rolach w życiu codziennym. w jednej chwili jest matką, w drugiej studentką i zastanawia mnie na czym polega różnica miedzy tym, a Twoim przypadkiem? dla czego nie masz poczucia, że to ty występujesz w tych wszystkich rolach, tylko że jedna wyklucza drugą. przykład: znałam dziewczynę która studiowała z nami na roku a poza tym robiłą doktorat z prawa i prowadziła zajęcia dla studentów. nie możesz sobie wyobrazić że pełnisz te 2 funkcje w 1 życiu?
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do