Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 31 mar 2012, 22:55
Nie pojdziesz do Osrodka bo "chlopak nie da sobie rady z kotem"? Nie odejdziesz od chlopaka, bo utrzymuje kota? Trwasz w zwiazku tylko dlatego, ze chlopak ma kase?
Masz rozne hmmm nieciekawe objawy i NIC z tym nie robisz? Gratuje pomyslu na zycie. Nic wiecej nie mam do powiedzenia oprocz krotkiego: zastanow sie mocno nad soba. Aha, i cholernie zal mi Twojego chlopaka, na jego miejscu dawno juz bym odszedl.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez ladywind 31 mar 2012, 23:24
Amon_Rah, troche zbyt pochopnie oceniłeś ta dziewczynę, napisała, że nie czuje wsparcia w chłopaku i on nie uważa jej problemów za problemy. Wiec stąd jej podejscie do niego.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

Avatar użytkownika
przez tahela 01 kwi 2012, 00:05
ciemieluch,
ej ja mieszkam w wałbrzychu i nawet tutaj obok n awiosce ,lae podchodzi ten osrodek pod Wałbrzych jest całodobowy osrodek odwykowy, terapia trwa nie dwa tygodne tylko ze 2 miesiace najmniej, pracuje tam moj kolega i jest włąśnie psychoterapeuta, zadziiwasz mnie jak mozna nie wiedziec ,ze takie coś istnieje, terpie odwykowe są zorganizowane państwowo jest sieć osrodków i cłąkiem niexle to działa, pozatym polecam poszukac najbliższego osrodka interwencji kryzysowej tam ci pomoga nawet poiweruja na terapię i warto nawet podjechac do miasta obok jka oś, jak w mieście, którym mieszkasz jest poradnia zdrowia psychicznego to na pewno tam mieszka juz kilkadziesiąt tysiecy ludzi i nie jest ot mała wioska, skoro chłopak kupił Ci tego kota to chyba miał na myśli wspolna opieke nad nim , ten kot to tylko wymowka moim zdaniem,
jesli nie piejesz i nie bierzesz benzo tonie znacyz ,ze terapia nie jest Ci potrzebna , jest na pewno , zacznij od osrodka odwykowego, jak z niego wyjdziesz to bądx pod stała opieka tej poradni zdrowia psychicznego.Pani w osrodku powiedział ci dobrze schorzenia, zaburzenia psychiczne sa rózne rejestrujesz sie idizesz do psychiatry, psychologa oni Cie diagnozują i co Ci tam zdiagnozuja na to bedą Cię leczyć a przyjac muszą każdego jak przyjdize nerwicowiec to przyjma a jak schizofrenik to juz nie , Twoje pytanie było trochę bez sensu w sumie.Chłopak ci pomaga i na pewno Cię kocha , jestescie razem i to wazne a z eneichce dawac kasy na piie to ma rację, zrobiłby tylko Ci krzywde bo byś dalej popadał w nałog nie pijesz bo nie chesz czy nie pijesz bo nie masz pieniedzy , przeciez ludzie maj psy, koty , chomiki pracuja i daj a rade Twoj facet z kotem tez sobie poradzi. Jak sie dogadujecie to dajcie sobie szanse bo warto , usiadzcie i powiedz,ze chcesz isć na odwyk, ze wrocisz bedziesz szukac pracy,ze przestaniesz pić a jak na niego czekasz jak nie pracujesz to robisz cos sprzątasz w domu, gotujesz obiad. Jak sie jest w zwiazku to jak jedno nie pracuje to robi coś innego . Moj kolega ma tez niepracująca dziewczyne ,ale mówi, ze czuje sie pierwszy raz w zyciu kochany i doceniany i szanowany innego, ona własnie sprzata, gotuje i takie tam. wiadomo,że roznie jest dziisaj z praca raz jest raz nie ma i czasem moze sie cos nie chcieć ,lae mi tak na co dzien było by głupio siedziec i nie ugotwać obiadu komus kto przychodzi do domu po pracy ,nie o to chodzi ,ze jestem kobietą tylko o zasade,że jak nie pracuje to juz ugotuje czy posprzątam zeby ktoś sie nie czuł wykorzystywany tylko właśnie kochany i szanowany.Wiadomo ,ze czasami mozna sobie odpuscić,ale czasami. Z tego co piszesz kota kupiliście razem i ten kot jest wasz wspolny i nie przesadzaj jak chłopak nalegał na kota to i sie nim zajmie .
W depresji jest ciezko cokolwiek robić, ale trzeba a to ,z ejestes w zwiazku moze jakoś w Twoje zycie wprowadzić przymus regularnosci działnia, zreszta nie wiem czy masz depresję, ale zacznij od odwyku tam troche i z depresji Cię wyciagną i dostaniesz leki jesli trzeba.I oczywiście wytłumacz chłopakowi ,ze jest Ci ciezko i z epotrzebujesz czasu żeby sie ogarnąc i zaczniji jakieś leczenie a psycholog ci nie zaszkodzi jest nawet lepszy od psychterapeuty.

-- 31 mar 2012, 23:07 --

ladywind,
szwankuje komunikacja pomiędzzy nimi i brak rozmow on swoje ona swoje
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10981
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez ciemieluch 01 kwi 2012, 00:07
Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. A ja nie o wszystkim tu wspominam. Trochę wręcz chaotycznie to wszystko opowiadam. Także rozumiem, że tak odebrałeś ta sytuację. Ale gdyby tak było jak Ty to widzisz to bym nie mieszkała teraz ze swoim chłopakiem a raczej znalazłabym sobie "sponsora"....
On doskonale wie jaka jest sytuacja (więc nie musisz mu współczuć bo on robi wszystko świadomie). Nieraz go pytam kiedy mnie wkońcu wyrzuci z tego mieszkania. Miałabym problem, żeby odejść bo ja nie umiem odchodzić. To mnie się porzuca! Chciałabym umieć to zakończyć bo oboje się niszczymy będąc razem. Zresztą nie ważne. Myśl sobie co chcesz.

Ale za to wkurzyłeś mnie stwierdzeniem, że nic ze sobą nie robię! Wyżej opisałam sytuację, że nie mam możliwości by się leczyć!!!!!!!!!!!!!!!!!! To czy to jest moja wina?!?!?!!?!?!?!? Jedyna nadzieja właśnie w jakimś zamkniętym ośrodku ale też odpada bo mój chłopak nie podejmie się opieki nad kotem podczas mojej nieobecności skoro nie będzie na mnie czekał... A nie mam nikogo innego by prosić o taką pomoc.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:08

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez Atropos 01 kwi 2012, 00:17
Ciemieluch chyba troszkę "zasłaniasz się" tym kotem :>. Myślisz, że Twój chłopiec go wyrzuci? Ja wiem, że jest trudno zebrać się na odwagę, sama do tej pory nie miałam jej aż tyle żeby przestać narzekać i wziąć się za siebie.
Tahela dobrze prawi! :)
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 kwi 2011, 21:58

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez ciemieluch 01 kwi 2012, 00:20
tahela
po pierwsze on mnie nie kocha. Po drugie my nie potrafimy ze sobą rozmawiać.. Tzn ja nie raz próbowałam ale on zaraz ucina i kończy. Dziś mu powiedziałam, że chcę iść do ośrodka to przecież mnie wyśmiał i powiedział jasno, że nie będzie czekał tyle czasu. Gdy planowaliśmy kota to ustaliliśmy, że kot będzie mój (w razie rozstania kot idzie ze mną), umowa kupna-sprzedaży jest na mnie. A nawet gdyby mimo naszego zerwania zgodził się na trzymanie kota to i tak by nie mógł na okres kilku miesięcy. On będzie chciał wyjechać np na wakacje albo inne sprawy. Nie zgodzi się.

A co do odwyku to nie kwalifikuję się na pewno.

Atropos
nie wyrzuciłby kota na ulicę ale nie podejmie się tego.

-- 01 kwi 2012, 00:21 --

w sensie opieki nad nim

-- 01 kwi 2012, 00:27 --

I to nie jest wymówka. Po prostu muszę być za tego kota odpowiedzialna a poza tym nie zniosłabym gdyby coś jej mogło się stać itd. To nie jest takie proste. Ostatnio jeżdżę na terapię kręgosłupa i raz lub dwa razy w tygodniu nie ma mnie w domu przez całe popołudnie i wracam wieczorem. I chłopak mi mówił, że jak po pracy siedzi to kotka kręci się pod drzwiami, miauczy i tęskni za mną. Dla niej takie długie rozstanie może być traumatyczne więc już to mnie boli strasznie. Chciałabym żeby mój chłopak się poświęcił i zajął się nią bo ona go też potrzebuje.

-- 01 kwi 2012, 00:40 --

Tahela dodam jeszcze, że akurat jestem raczej przekonana, że ten miejscowy psycholog mi nie pomoże. Bo są specjaliści lepsi i gorsi. Np tam gdzie studiowałam poszłam do psychiatry i lekarz powiedział mi żeby szukała miłości w Bogu i przepisała mi antydepresant. O tak bez żadnej diagnozy czy badań. To ma być psychiatra?! Raczej jakiś fanatyk. Na szczęście szukając dalej trafiłam na ten ośrodek, w którym się leczyłam. Tam na pierwszej wizycie spędziłam kilka godzin na rozmowach z psychoterapeutami i psychiatrą, testach itd. Dostałam skierowanie, musiałam porobić badania krwi. Wątroba "pozwoliła" na stosowanie leków i potem dopiero dobrano mi leki. Powiedzieli, że ten co przepisał mi tamten psychiatra był za słaby i w ogóle źle dobrany. Widziałam naprawdę profesjonalne i odpowiedzialne podejście. I właśnie w tym ośrodku ta psychoterapeutka powiedziała, że w tym mieście mi nie pomogą. A naprawdę była zorientowana w temacie. Dlatego myślę, że nie warto.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:08

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

Avatar użytkownika
przez tahela 01 kwi 2012, 01:16
ciemieluch,
wogóle dziwne jak dla mnie umowa kupna sprzedazy,ż ekot idzie ze mną, bez sensu a co by bylo jakby ten kot jego bardzie polubił , ludzie potrafia w trakcie rozwodu o psa czy kota bardzo sie kłocić ,zeby on z nimi został i ze go nie oddadza, skoro go ie wyrzuci na ulicę to znaczy bedzie znim mieszkał da jesć, wyczesze, wykapie a i pewnie pogłaszcze też czasami. Jakos do mnie dochodzi jak Ty ten zwiazek traktujesz , nie ma tu wypowiedzi Twojego faceta ,ale co mnie rzuca sie w tonie wypowiedzi to,ze ty jakos do tego podchodzisz na zimno i bardzo sorry ,ale wyrachowanie.
on nie bedzie czkał ,lae Cie utrzymuje i znosi Twoje humory jakoś to brzmi bez sensu,Sztuka rozmowy jes sztuką trudną i trzeba rozmawiac to tak jakbyś ty nie hciał nic naprawiać tylko sypie sie ku upadkowi, niech sie sypie, musisz isć na terapię , jeszcze nie byłaś a juz wiesz, moze najpirw spróbuj a moze ta co ci to piwiedział jest tam z kimś pokłócona i jak powiedział a moze Ty sie dogadasz z psychologiem , jeszcze nie zaczęłaś a juz wiesz i kot tak no sorry,ale jeśli wiesz ze kot się nie znajdzie na ulicy.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10981
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez ciemieluch 01 kwi 2012, 01:49
tahela napisał(a):ciemieluch,
wogóle dziwne jak dla mnie umowa kupna sprzedazy,ż ekot idzie ze mną, bez sensu a co by bylo jakby ten kot jego bardzie polubił , ludzie potrafia w trakcie rozwodu o psa czy kota bardzo sie kłocić ,zeby on z nimi został i ze go nie oddadza, skoro go ie wyrzuci na ulicę to znaczy bedzie znim mieszkał da jesć, wyczesze, wykapie a i pewnie pogłaszcze też czasami. Jakos do mnie dochodzi jak Ty ten zwiazek traktujesz , nie ma tu wypowiedzi Twojego faceta ,ale co mnie rzuca sie w tonie wypowiedzi to,ze ty jakos do tego podchodzisz na zimno i bardzo sorry ,ale wyrachowanie.
on nie bedzie czkał ,lae Cie utrzymuje i znosi Twoje humory jakoś to brzmi bez sensu,Sztuka rozmowy jes sztuką trudną i trzeba rozmawiac to tak jakbyś ty nie hciał nic naprawiać tylko sypie sie ku upadkowi, niech sie sypie, musisz isć na terapię , jeszcze nie byłaś a juz wiesz, moze najpirw spróbuj a moze ta co ci to piwiedział jest tam z kimś pokłócona i jak powiedział a moze Ty sie dogadasz z psychologiem , jeszcze nie zaczęłaś a juz wiesz i kot tak no sorry,ale jeśli wiesz ze kot się nie znajdzie na ulicy.



Kot był prezentem dla mnie, on wiedział, że ja się do niej bardziej przywiąże. Normalne, że w tej sytuacji ustaliliśmy takie rzeczy. Podejrzewałam, że kot do mnie bardziej się przywiąże bo tak zazwyczaj bywa przy takim wychowaniu i takim podziale obowiązków nad nią jak sobie wcześniej określiliśmy. Ale dosyć o tym kocie bo to nie jest miau.pl.
Nie wiem gdzie widzisz tu wyrachowanie. Ja streszczam fakty, nie opisuję tu dokładnie naszych relacji. A to, że nie ma tu wypowiedzi mojego faceta...to o co Ci właściwie chodzi??? Masz pretensje, że on tu ze mną nie siedzi i nie pisze nic? czy niby co? Ja cytowałam tu kilkakrotnie jego wypowiedzi. I skąd wiesz, że on znosi moje humory? Skąd wiesz, że okazuję jakieś humory?
I co w tym dziwnego, że jest ze mną ale nie będzie czekał? W związku z tym nie będzie zajmował się kotem, czyt. nie wyrzuci go na ulicę bo kot nie będzie z nim mieszkać!! Jak może wyrzucić coś czego nie ma. A to, że rozmowa jest sztuką i trzeba rozmawiać to może sama mu to powiedz. Bo ja już pisałam, że z nim próbowałam wielokrotnie rozmawiać i to jest niewykonalne bo on żadnej rozmowy nie podejmuje.
Sory ale straciłam cierpliwość. Piszesz jakoś tak chaotycznie, gubisz litery, ciężko się to czyta, połowy treści nie zrozumiałam.

Ucinam ten temat. Sprawa naszego związku czy metod wychowawczych kota raczej nie koniecznie musi być tu omawiana.
Idę spać
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:08

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

Avatar użytkownika
przez xanonymous 01 kwi 2012, 02:14
Znaczy sie tabletki od serca (metocard) to początkowo wziolem od matki, ale mialem rozne badania serca i wszystko ok, chociaz kardiolog powiedzial ze jakbym mial tetno powyzej 100 w spoczynku to mogę doraźnie się tym wspomóc. A hydroksyzyne to mialem bo matka uzywa czy nieraz mowilem jej zeby wziela od rodzinnego lekarza recepte. Co do psychiatry to poprostu powiedzialem jak sie czuje , co mi dolega i dostalem leki. POtem jak je odstawilem jak mialem migotanie przedsionkow i strasznie sie czulem to zasugerowal mi szpital (heh) ale w Lublinie bo zna sie tam z jakas psychitra co tam pracuje... A ona mi dala skierowanie po konsultacji u niej na ktora mnie wyslal, tyle ze to oddzial zamkniety dla schizofrenikow (moze dlatego ze ona jest ordynatorem na tym oddziale....) to ja nie wiem czy to jakies nieporozumienie, chyba ze na tym oddziale tez innych leczą. Tyle żę ciezko sie tam dostac trza dlugo czekac. A ostatnio bralem jeden lek od innego psychiatry caly miesiac i w ogole na mnie nie dzialal, dostalem jakis inny za moja sugestia ale tez skierowanie na odział nerwic w Morawicy koło Kielc, oddzial otwarty - normalnie mozna sobie przyjechac na weekend do domu czy po jakiś tam zajeciach wieczorem wyjsc na miasto itd. Ja jestem ze świętokrzyskiego. NIe wiem czy mi tam pomogą. A o skierowania ja sie nie prosilem , sami mi dawali z wlasnej inicjatywy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
538
Dołączył(a)
04 paź 2011, 14:28

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

Avatar użytkownika
przez tahela 01 kwi 2012, 02:59
On doskonale wie jaka jest sytuacja (więc nie musisz mu współczuć bo on robi wszystko świadomie). Nieraz go pytam kiedy mnie w końcu wyrzuci z tego mieszkania. Miałabym problem, żeby odejść bo ja nie umiem odchodzić. To mnie się porzuca! Chciałabym umieć to zakończyć bo oboje się niszczymy będąc razem. Zresztą nie ważne. Myśl sobie co chcesz.

On to robi świadomie(Twoje słowa) wiec jednak znosi różne Twoje nastroje przeze mnie nazwane humorami, niby masz problem,ale nie próbujesz tego zmienić, do poradni nie pójdziesz bo zła, na odwyk czy całodobowy nie bo kot, wiec co , no nic a jak ktoś ci pisz eto jeszcze ,ale sorry, ale nawet na forum masz humory i pretensje do ludzi, którzy Ci radza a ty nie chcesz pora bo Ty już wiesz ze do poradni nie pójdziesz, mieszkasz z facetem, którego sam nie kochasz chyba, do rodziców wrócić nie chcesz na dzienny nie pójdziesz bo kot.
Kolega admin napisał Ci dobrze wyżej.I rzeczywiście temat lepiej zakończyć jest.
Miłych i spokojnych snów.
Ostatnio edytowano 01 kwi 2012, 03:04 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono cytowanie
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10981
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez ciemieluch 01 kwi 2012, 14:50
xanonymous napisał(a):Znaczy sie tabletki od serca (metocard) to początkowo wziolem od matki, ale mialem rozne badania serca i wszystko ok, chociaz kardiolog powiedzial ze jakbym mial tetno powyzej 100 w spoczynku to mogę doraźnie się tym wspomóc. A hydroksyzyne to mialem bo matka uzywa czy nieraz mowilem jej zeby wziela od rodzinnego lekarza recepte. Co do psychiatry to poprostu powiedzialem jak sie czuje , co mi dolega i dostalem leki. POtem jak je odstawilem jak mialem migotanie przedsionkow i strasznie sie czulem to zasugerowal mi szpital (heh) ale w Lublinie bo zna sie tam z jakas psychitra co tam pracuje... A ona mi dala skierowanie po konsultacji u niej na ktora mnie wyslal, tyle ze to oddzial zamkniety dla schizofrenikow (moze dlatego ze ona jest ordynatorem na tym oddziale....) to ja nie wiem czy to jakies nieporozumienie, chyba ze na tym oddziale tez innych leczą. Tyle żę ciezko sie tam dostac trza dlugo czekac. A ostatnio bralem jeden lek od innego psychiatry caly miesiac i w ogole na mnie nie dzialal, dostalem jakis inny za moja sugestia ale tez skierowanie na odział nerwic w Morawicy koło Kielc, oddzial otwarty - normalnie mozna sobie przyjechac na weekend do domu czy po jakiś tam zajeciach wieczorem wyjsc na miasto itd. Ja jestem ze świętokrzyskiego. NIe wiem czy mi tam pomogą. A o skierowania ja sie nie prosilem , sami mi dawali z wlasnej inicjatywy.



Bardzo Ci współczuję.. nie dość, że problemy na tle psychicznym to jeszcze prawdziwe problemy z sercem. Lecz się na wszystkie objawy i dbaj o siebie. Życzę powodzenia.


A co do tematu mojego związku to jest drażliwa sprawa. Opisując sytuację zdawkowo pisząc to ciężko to dokładnie opisać. Różnie moje słowa mogą być odczytywane (wyrachowanie, humory etc). Nie znamy się i trudno nam się porozumieć. W rozmowie na żywo byłoby łatwiej. No w każdym razie on jest ze mną świadomie czyli mimo, że wie, że nie jest w tym związku tak jak być powinno. Mimo, że wie że powinniśmy się albo rozstać albo mocno nad nami popracować. Ja nie robię żadnych humorów. Zawsze tak było, że on nie chciał rozmawiać o trudnych sprawach. Myśli, że problemy same się rozwiążą ot tak kiedyś przypadkiem. I tu mamy problem. Także nie oceniajcie tego pochopnie bo wymieniając parę zdań na tym forum się nie dogadamy. Albo się kiedyś z chłopakiem porozumiemy albo to się rozpadnie. No sami musimy między sobą to załatwić.
Wybiorę się do byłej terapeutki i popytam o ośrodki zamknięte. Ona będzie wiedziała co jest w najbliższej okolicy (może jakieś mniej znane ośrodki). Gdyby udało się blisko coś załatwić to bym mogła przyjeżdżać do domu na weekendy (wysprzątać mieszkanie, zająć się kotem, naszykować dla chłopaka jakiegoś jedzenia na kilka dni). Może na taką opcję by się zgodził...
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:08

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 01 kwi 2012, 15:44
ciemieluch,

z tego jak opisujesz stosunki miedzy Tobą a Twoim "chłopakiem" to nie jest facet dla Ciebie. Sorry, może nie powinnam sie wtrącac, ale ten temat juz i tak jest na tapecie. Napisałam "chłopak " w cudzysłowiu bo wydaje mi sie , ze juz nie jesteście w związku, co sama opisałaś chyba w pierwszym poscie. Zrozumiałam, że nie potrafisz się z nim dogadać, nie śpicie ze soba, nie kochacie sie, nie daje Ci wsparcia.. dla mnie sprawa jest jasna, teraz jesteście juz chyba tylko współlokatorami, a on z dobrego serca a może i resentymentu dorzuca sie do Twojego utrzymania. Chwała mu za to, ale faktycznie czas stanąć na własnych nogach. Mylące jest może to, że piszesz o nim cały czas chłopak, to chyba juz raczej ex...
Jestem b prozaiczna osoba, problemy staram sie zawsze rozwiązywać w sposób najprostszy i praktyczny, na Twoim miejscu zastanowiła bym sie przede wszystkim, gdzie umieścic kota na czas Twojej terapii. Bo że idziesz do jakiegos ośrodka, juz zadecydowałaś, teraz trzeba tylko popytac i poszukac. Najlepiej w kilku miejscach naraz, bo nie wszedzie moga Ci pomóc, nie zawsze ludzie sa kompetentni. Pytanie nic nie kosztuje, dobre tipy dostałas od Taheli.
Co do kota to :
rodzina - niekoniecznie rodzice, moze dziadkowie, kuzynostwo ?
przyjaciele , znajomi ?
obcy dobrzy ludzie - np z miau.pl ?
a może inne pomysły ?
pozdrawiam serdecznie trzym sie i nie załamuj :P

Rozumiem, że rozstanie zkociakiem będzie trudne
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez ciemieluch 01 kwi 2012, 16:04
cudak napisał(a):ciemieluch,

z tego jak opisujesz stosunki miedzy Tobą a Twoim "chłopakiem" to nie jest facet dla Ciebie. Sorry, może nie powinnam sie wtrącac, ale ten temat juz i tak jest na tapecie. Napisałam "chłopak " w cudzysłowiu bo wydaje mi sie , ze juz nie jesteście w związku, co sama opisałaś chyba w pierwszym poscie. Zrozumiałam, że nie potrafisz się z nim dogadać, nie śpicie ze soba, nie kochacie sie, nie daje Ci wsparcia.. dla mnie sprawa jest jasna, teraz jesteście juz chyba tylko współlokatorami, a on z dobrego serca a może i resentymentu dorzuca sie do Twojego utrzymania. Chwała mu za to, ale faktycznie czas stanąć na własnych nogach. Mylące jest może to, że piszesz o nim cały czas chłopak, to chyba juz raczej ex...
Jestem b prozaiczna osoba, problemy staram sie zawsze rozwiązywać w sposób najprostszy i praktyczny, na Twoim miejscu zastanowiła bym sie przede wszystkim, gdzie umieścic kota na czas Twojej terapii. Bo że idziesz do jakiegos ośrodka, juz zadecydowałaś, teraz trzeba tylko popytac i poszukac. Najlepiej w kilku miejscach naraz, bo nie wszedzie moga Ci pomóc, nie zawsze ludzie sa kompetentni. Pytanie nic nie kosztuje, dobre tipy dostałas od Taheli.
Co do kota to :
rodzina - niekoniecznie rodzice, moze dziadkowie, kuzynostwo ?
przyjaciele , znajomi ?
obcy dobrzy ludzie - np z miau.pl ?
a może inne pomysły ?
pozdrawiam serdecznie trzym sie i nie załamuj :P

Rozumiem, że rozstanie zkociakiem będzie trudne



Z chłopakiem to jest mniej więcej tak jak mówisz. Oboje jesteśmy do siebie przyzwyczajeni. Ale tylko mi zostaje do opieki nad kotem jakby co bo rodzina odpada, znajomi też nikt się na to nie zgodzi. A w obce ręce... Nie mam sumienia. Do mojego chłopaka (no jeszcze jesteśmy parą tylko taką patologiczną :oops: ) i tego mieszkania kotka jest przyzwyczajona.. pozostałaby jej jedynie tęsknota za mną.
Także jeśli chodzi o leczenie to sama muszę szukać.
Jeśli chodzi o sprawę w jakiej założyłam ten temat to nadal czekam na ewentualne chęci wynajęcia czegoś razem kiedyś w przyszłości. Ja do tego czasu muszę uporządkować swoje życie.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:08

Kto chce zacząć ze mną nowe życie?

przez vifi 17 kwi 2012, 20:24
Chyba nie doświadczyłaś miłości od rodziców, ani od chłopaka, a nawet sama siebie nie kochasz i nie chcesz sobie pomóc. A potrzebujesz pomocy.
Kot poradzi sobie bez Ciebie. Zarówno u twojego chłopaka (nie sądzę żyby go wyrzucił), u znajomych (skąd wiesz że nikt się nie zgodzi jak nie zapytałaś?) i u obcych osób. To jest tylko zwierzę. Dobrze jest kochać zwierzęta, ale nie wyobrażaj sobie że kot nie może bez Ciebie żyć, albo czuje do Ciebie nie wiadomo co. Może jest ostatnią istotą jaką kochasz i dlatego w pewnym sensie trzyma Cię przy życiu, ale ta miłość jest chora, albo po prostu nie chcesz przerywać swojego stanu z jakiś innych powodów?
Nie wiem. Ale Ty i twoje zdrowie jest ważniejsze, no bo jak wyobrażasz sobie dalsze życie w ten sposób. Może boisz się, że nie będziesz miała dokąd wrócić, bo chłopak Cię z powrotem nie przyjmie. Czy w ogóle mu zależy na Twoim dobru? Czy myśli sobie że depresja i nerwica to są jakieś chore wymysły?
Spróbuj zrobić jeden krok, a potem następny. Spróbuj jakoś się wziąć za te leczenie. Tak będzie lepiej dla Ciebie, twojego chłopaka a nawet kota. Uwierz mi.
Może wybierz się na rozmowę z psychiatrą i znajdziecie jeszcze jakieś inne rozwiązanie. A jak nie to przynajmniej zadzwoń.
Trzymaj się.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: fiszer i 9 gości

Przeskocz do