Cześć!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Cześć!

przez Mariuszek90 21 mar 2012, 19:51
Cześć, mam na imię Mariusz, mam 22 lata i jestem z południowej Polski. Z natury jestem pogodnym, bezkonfliktowym człowiekiem o naturze raczej introwertyka, choć nie miewam problemów z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich.
Wydawać by się mogło, że żyję jak pączek w maśle bo mam stałą pracę, studiuję zaocznie, mam gdzie mieszkać, jednak od dłuższego czasu "coś" nie pozwala mi zaznać spokoju. Towarzyszy temu niskie poczucie własnej wartości i ciągłe poczucie obawy, przed czymś czego nawet nie potrafię określić. Nie jest to krótkie załamanie nastroju, lecz coś co towarzyszy mi mniej więcej od początku bieżącego roku. Wcześniej miewałem podobne problemy(2005 i 2007) i wtedy ustępowało to samo po okresie 1-2miesięcy.
Wszelkie próby stłumienia tego w sobie na nic się nie zdają, pójście na siłownię, obejrzenie filmu tylko krótkotrwale maskuje ten problem, gdy wszytko wraca do normalnego rytmu, to uczucie znów powraca. Czasami nawet wykonanie w miarę prostej czynności jest dla mnie problemem, gdyż czuję, że mogę nie podołać zadaniu.
Dotychczas nie szukałem pomocy u nikogo, sam starałem sobie z tym poradzić, jednak dochodzę do wniosku, że chyba potrzebuję pomocy kogoś kto zna ten problem i mógłby w jakiś sposób pomóc mi wyjść na prostą, dlatego szukam porady, czy udać się do jakiejś poradni zdrowia psychicznego? Czy może spróbować jakiś metod, których dotychczas nie znałem?
Nie chcę już żyć poczuciu, że jestem nikim, bo w życiu staram się dać z siebie jak najwięcej, a jakby niewiele dostaję w zamian, a wiele nie wymagam, po prostu spokoju i poczucia sensu życia.

PS. Te moje zaburzenia przenoszą się także na moje relacje z kobietami, przestałem widzieć sens podbojów, bo nie wiem czy mogę wiele zaoferować kobiecie, nie potrafiąc sobie poradzić ze sobą samym.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2012, 19:14

Cześć!

przez Locust 21 mar 2012, 20:07
Hej

To "coś" to brak bliskich osób, oparcia, jakieś bliskości? Jak byś to bardziej określił?
Locust
Offline

Cześć!

przez Mariuszek90 21 mar 2012, 20:22
Wydaje mi się, że problem leży raczej we mnie samym. Mam kilka osób, z którymi jestem blisko, łączą nas bardzo dobre relacje. A samą równowagę emocjonalną dotychczas utrzymywałem bez większej pomocy innych osób.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2012, 19:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Cześć!

przez Locust 21 mar 2012, 20:23
To co się stało? Te załamanie są nagłe? Może to stres, który cały czas się odkłada i czasem musi wyjść...
Locust
Offline

Cześć!

przez Mariuszek90 21 mar 2012, 21:39
Nie wiem czy to może być stres, fakt faktem ostatnio mam dość napięty grafik, mało czasu wolnego, ale właśnie wtedy człowiek nie powinien mieć czasu na myślenie o problemach, więc już sam nie wiem skąd się mogło to wziąć.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2012, 19:14

Cześć!

przez Locust 21 mar 2012, 21:41
To, że o nich nie myślisz nie znaczy, że ich nie ma. A potem nagle pojawia się dół...
Moim zdaniem to stres. Przydałoby się jeśli to możliwe więcej czasu na relaks, odprężenie się lub choćby trochę zwolnić...
Locust
Offline

Cześć!

przez Mariuszek90 22 mar 2012, 21:48
Problem w tym, że nawet jeśli mam trochę czasu wolnego, to nie przestaję myśleć o problemach(tych faktycznych i tych, które sobie sam wkręcam). Baa często jest nawet gorzej.
Nie wiem nawet do kogo zwrócić się o pomoc, brakuje mi odwagi, by na ten temat porozmawiać z mamą czy siostrą. Może rozmowa z nimi w jakiś sposób pomoże rozwiązać ten problem, a może powinienem udać się do jakiegoś specjalisty?
Może spróbować jakiegoś leczenia farmakologicznego, choć co do tego miałbym duże obawy.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2012, 19:14

Cześć!

przez Locust 23 mar 2012, 01:00
Tak, w takim razie proponuję psychologa/psychiatrę.
Locust
Offline

Cześć!

przez Mariuszek90 17 maja 2012, 21:33
Od założenia przeze mnie tematu minęły już prawie 2 miesiące, w tym czasie miałem trochę więcej luzu niż przedtem, ale to niestety nic nie zmieniło, to co siedziało we mnie i nie pozwala mi czuć się szczęśliwym nadal mnie blokuje, nie pomagają spotkania ze znajomymi, rozrywka i sport, z których niegdyś czerpałem niezwykłą satysfakcję i radość. Coraz częściej towarzyszą mi myśli, że tamte czasy nie wrócą i będzie już tylko gorzej. Szczerze wstydzę się o tym rozmawiać z mamą czy siostrą, bo przecież dojrzały facet powinien radzić sobie z emocjami(baa, być obojętnym na emocje), co do wizyty u psychoterapeuty też mam mieszane uczucia. Najgorsze jest to, że przez to wszystko nie jestem w stanie wykorzystywać w pełni swoich możliwości, co przekłada się na pomyłki w pracy, brak chęci do nauki(a sesja tuż, tuż:) ).

Przeżywał ktoś z Was takie stany? Jak wyglądał powrót do normalnego, spokojnego i szczęśliwego życia?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 mar 2012, 19:14

Cześć!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 maja 2012, 23:09
Mariuszek90, nie zwlekałabym z wizytą u psychoterapeuty z uwagi na fakt, że do tej pory sam sobie nie poradziłeś ze swoimi trudnościami. Myślę, że to dobre rozwiązanie.
Nie musisz nikomu mówić, że masz zamiar zapisać się na psychoterapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do