Powitanie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Powitanie

przez KobietaPuchMarny 19 mar 2012, 19:13
Zgodnie z zasadą dobrego wychowania, na początku należy się przedstawić i niniejszym to czynię :smile:

Szczerze to sama nie wiem co skłoniło mnie do zarejestrowania się na forum. Może fakt, że nie mam nawet z kim porozmawiać. Że inny traktują moje problemy jak błahostka?
Mam 24 lata. Z pozoru niby niczego mi nie brakuje. Studiuję, mieszkam z rodzicami którzy mnie utrzymują, mogę poszaleć sobie na zakupach, więc na pierwszy rzut oka sielanka. Jak komuś tylko powiem co mnie trapi to spotykam się wręcz z reakcją że nie mam prawa narzekać bo mam wszystko...

Wszystko? A może jednak nie mam niczego :-| Czuję jakby moje życie to była jedna wielka pomyłka. Nie mam praktycznie znajomych, którzy przyjeżdżając do mojego rodzinnego miasta na studia, wyjeżdżają stąd, bo studia już się kończą. I nie wrócą. Znajomi z liceum wyjechali do innych miast i tam mają swoje życie. A ja wegetuję, z dnia na dzień. Mam wrażenie że jestem pasożytem. Że nic nie umiem. Staram się znaleźć jakąś pracę, ale się nie udaje. To cud że w ogóle ktoś zadzwoni po wysłaniu CV. Na testach kwalifikacyjnych i rozmowach okazuje się że mam do pokonania kilkudziesięciu konkurentów, więc raczej nie nastawiam się na wygraną. Niby dlaczego ja, skoro nic nie umiem i na niczym się nie znam.

Moje poczucie własnej wartości jest mniejsze niż zero. Wydaje mi się, że nic nie umiem, wszystko trzeba po mnie poprawić. Jak ktoś mówi mi komplement że np ładnie wyglądam to dołuje mnie to jeszcze bardziej, bo wmawiam sobie że mówi to tylko dlatego, że tak wypada a nie dlatego że tak jest. Boję się publicznych wystąpień i w ogóle nawet zabierania zdania w niewielkim gronie. Wydaje mi się, że wszystko to co mówię jest śmieszne, a osoby z którymi rozmawiam maja potem temat do tego żeby za moimi plecami ze mnie żartować. Tak jest ze wszystkim. Jak ktoś spojrzy na mnie na ulicy ( co jest przecież normalne) to też mam wrażenie, że zrobił to tylko dlatego że wyglądam jak jakiś dziwoląg i ma powód żeby ze mnie kpić.

Kilka razy miałam już wszystkiego dość i podczas kłótni z mamą wszystko jej wykrzyczałam. Że uważa mnie za idiotkę ( bo wszystko poprawia po mnie, wszystko planuje i kontroluje- gdzie, z kim idę i o której wrócę) i nie moją winą jest że się urodziłam...raz nawet w złości powiedziałam jej że się zabije....nie zrobiło to chyba na niej żadnego wrażenia.

Siedzę teraz przed komputerem i zastanawiam się czy kiedykolwiek to się zmieni. Czy znajdę sens życia. Czy coś osiągnę....
Kiedyś będąc młodszą i zastanawiając się jak będzie wyglądało moje życie, nie przeszło mi nawet przez myśl że może być tak jak jest. Wydawało mi sie to normalne, że ma się znajomych, kończy się studia, zakłada się rodzinę itp. A u mnie? U mnie jest zupełnie odwrotnie.
Posty
5
Dołączył(a)
19 mar 2012, 18:47

Powitanie

przez samuraxo 22 mar 2012, 08:48
Ale Cie olali...
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 maja 2010, 02:23

Powitanie

przez KobietaPuchMarny 22 mar 2012, 19:24
Zauważyłam....chyba naprawdę ze mną jest coś nie tak skoro nawet na forum każdy ma mnie gdzieś.....
Posty
5
Dołączył(a)
19 mar 2012, 18:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powitanie

przez shinobi 22 mar 2012, 19:27
Komu by się chciało czytać takie długie posty. :mrgreen:
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Powitanie

przez Locust 23 mar 2012, 01:06
Cześć

Przeczytałem wszystko i wydaje mi się, że możesz mieć zaniżoną wartość siebie. To może wpływać na psucie się znajomości. Plus do tego nieśmiałość, co sprawia że odczuwasz jakby cały świat szedł do przodu, a Ty stoisz w miejscu. Masz jakieś oparcie w rodzicach? Jakieś w ogóle zaufane osoby?
Locust
Offline

Powitanie

przez samuraxo 23 mar 2012, 01:09
Ale takie problemy dnia codziennego to chyba nie od tego jest to forum.
Te forum dla chorych ludzi jest, a nie smutnych.............................

Mimo wszystko jak jesteś ładna to Cie wysłucham:)
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 maja 2010, 02:23

Powitanie

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 23 mar 2012, 01:11
samuraxo, To forum jest dla wszystkich, nie bagatelizuj cudzych problemów.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Powitanie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 mar 2012, 01:19
Zgadzam się z powyższym-forum jest dla każdego,kto ma jakikolwiek problem,czuje się samotny,chciałby porozmawiać...

KobietaPuchMarny, witam Cię serdeczne ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Powitanie

przez samuraxo 23 mar 2012, 01:55
To wybaczcie...
Zasugerowałem się adresem url strony :P
W sumie dobrze jak tak traktujecie ludzi, dobre z was ludki :)
Ja kurcze nie mam siły myśleć niestety nad jej postem bo jestem śpiący i sam rozbity jakiś hehe
Pozdrawiam
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 maja 2010, 02:23

Powitanie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 mar 2012, 02:03
KobietaPuchMarny, myślę,że Twoje problemy nie są błahostką.Zaniżone poczucie wartości bardzo utrudnia funkcjonowanie,odnalezienie się wśród ludzi...Myślę,że to jest pierwsza rzecz,którą dobrze by było się zająć.Tutaj jest sporo osób,które również nie mają najlepszego mniemania o sobie,nie mogą znaleźć pracy.Na forum odnajdują wsparcie i swojego rodzaju schronienie.Tyle tylko,że większość z nich podjęła również próbę walki w realu.Myślałaś o tym?O profesjonalnej pomocy,która pomogłaby Ci uwierzyć w siebie i otworzyć się na innych ludzi?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Powitanie

przez KobietaPuchMarny 25 mar 2012, 01:45
samuraxo napisał(a):Ale takie problemy dnia codziennego to chyba nie od tego jest to forum.
Te forum dla chorych ludzi jest, a nie smutnych.............................

Mimo wszystko jak jesteś ładna to Cie wysłucham:)



No właśnie, każdy myśli że to po prostu smutek i mam zły dzień. Ale ile to może trwać? Rok, dwa, trzy? U mnie się tyle to ciągnie.....smutek chyba trwa krócej :(

-- 25 mar 2012, 00:49 --

Locust napisał(a):Cześć

Przeczytałem wszystko i wydaje mi się, że możesz mieć zaniżoną wartość siebie. To może wpływać na psucie się znajomości. Plus do tego nieśmiałość, co sprawia że odczuwasz jakby cały świat szedł do przodu, a Ty stoisz w miejscu. Masz jakieś oparcie w rodzicach? Jakieś w ogóle zaufane osoby?



No właśnie nie mam nikogo i w tym tkwi chyba problem. Na rodziców też pewnie nie mam co liczyć. Oni też chyba uważają że to po prostu zły dzień. Chociaż mówiłam im nie raz jak jest. Może im po prostu wygodniej zamieść sprawę pod dywan i udawać szczęśliwą rodzinkę. W moim domu niestety nigdy nie rozmawiało się na poważne tematy. Wszędzie tematy tabu itp.

-- 25 mar 2012, 00:50 --

Bellatrix napisał(a):KobietaPuchMarny, myślę,że Twoje problemy nie są błahostką.Zaniżone poczucie wartości bardzo utrudnia funkcjonowanie,odnalezienie się wśród ludzi...Myślę,że to jest pierwsza rzecz,którą dobrze by było się zająć.Tutaj jest sporo osób,które również nie mają najlepszego mniemania o sobie,nie mogą znaleźć pracy.Na forum odnajdują wsparcie i swojego rodzaju schronienie.Tyle tylko,że większość z nich podjęła również próbę walki w realu.Myślałaś o tym?O profesjonalnej pomocy,która pomogłaby Ci uwierzyć w siebie i otworzyć się na innych ludzi?



Myślałam o tym i zdaję sobie sprawę że to jedyne pewnie rozsądne wyjście.

Ale jakoś nie potrafię. Brakuje mi kogoś kto by mnie do tego zmotywował i wsparł.
Posty
5
Dołączył(a)
19 mar 2012, 18:47

Powitanie

przez speedy830 25 mar 2012, 12:11
Tak czytam i czytam Twoja wypowiedz i jakbym widzial swoje zycie sprzed paru lat.Mialem podobne problemy tzn brak przyjaciol,nic nie rozumiejacych rodzicow oraz niesmialosc.No a do tego nie mialem jeszcze internetu ani nawet tel komorkowego.Ale TY jestes w lepszej sytuacji niz ja bo mieszkasz w miescie gdzie jest pelno ludzi,masz dostep do internetu a to juz krok do poznania kogos fajnego.Czasami nawet taka internetowa znajomosc potrafi podbudowac czlowieka.Najwazniejszy jest kontakt z ludzi a wiec powinnas postarac sie o jakas prace.Byle jaka zeby oderwac sie od tej szarej rzeczywistosci.W moim przypadku praca i tym samym kontakt z wieloma ludzmi bardzo mi pomogly.Najgorsze co mozna zrobic to poddac sie tym smutnym myslom.Masz brata lub siostre czy jestes jedynaczka?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 mar 2012, 08:09

Powitanie

przez Flea 26 mar 2012, 05:49
A dla mnie to zaborcza i despotyczna matka jest problemem. Nie mogłaś przez lata rozwinąć skrzydeł bo... Dziecko ty sobie nie poradzisz ( ona wszystko wie lepiej, planuje, poprawia). Twoje poczucie wartości buduje się w domu, czyli nie buduje się wcale. Porównujesz się do znajomych co wyjechali, skończyli studia i też wyjechali, może to czas opuścić gniazdko rodzinne i zacząć coś samej.
Nie wiem jak Twoja mama reaguje na Ciebie, czy krytykuje Twój wygląd, czy utwierdza Cię w tym, że dasz radę i jesteś najfajnieszą córką na świecie, czy jest z Ciebie dumna czy też otwarcie krytykuje Twoje decyzje życiowe.

Twój problem wcale nie jest taki prosty jak na pierwszy rzut oka. Mówisz mam wszystko : mieszkam z rodzicami ( ile masz lat? ), mogę sobie pozwolić na to czy tamto, o pracę się nie staram ( skadam CV ale... I tak się nie dostanę) . Zakładam, że na chleb Ci nie brakuje i w sumie dobrze Ci się żyje.

Kolejna sprawa tematy tabu: bardzo niezdrowe i w sumie wyniszczające bo z kim do czorta masz porozmawiać. Jak pójdziesz do psychologa to co ludzie powiedzą!

Nic nie piszesz o tym, że masz kogoś albo miałaś.

Twój smutek i brak zrozumienia tkwi trochę w Tobie. Zrób coś dla siebie, zadbaj o swój wizerunek, dodaj koloru do dnia codziennego, na przekór wszystkim. Możesz zaszaleć na zakupach to kup modny czy fajny ciuch, zmień fryzurę, pomizdrz się do lusterka i zobacz jaką fajną dziewczyną jesteś. Zmień fryzurę, zrób pazurki idź na koncert czy gdzieś gdzie są ludzie, patrzą na Ciebie ... Mają oczy niech patrzą! Utwierdzaj się codziennie w tym jak zaje...ą jesteś dziewczyną. Zrób codziennie coś dobrze, coś co sprawi Ci satysfakcję, rozwijaj swoje hobby, to jest Twój czas! Poznawaj ludzi o podobnych zainteresowaniach i podobnie myślących jak Ty. Wyjeżdzają to staraj się utrzymywać kontakty, jedź w odwiedziny zmieniaj otoczenie. Nie trać czasu na kogoś kto Ciebie nie lubi czy nie akceptuje.
Jeżeli Ci smutno to wyjdź z domu, pomyśl nad swoim życiem co możesz zmienić kim chcesz być i zostań tą osobą. Nic nie dzieje się od razu ale dzisiaj jest dobry dzień żeby zacząć.

Dla fanów Star Treka
Pewien Klingon mówi " It is a good day to die!".

Żyjmy tak, żeby ostatniego dnia cieszyć się swoją przeszłością. A przynajmniej pracujmy nad tym.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Powitanie

przez KobietaPuchMarny 27 mar 2012, 15:20
Flea, moja mama zawsze uważała że wszystko robię źle. Że założyłam złą bluzkę, źle położyłam łyżeczkę od herbaty, generalnie wszystko musi po mnie poprawić i powiedzieć że nie jest tak jak ona by tego chciała. Nie pamiętam kiedy mnie pochwaliła, kiedy była ze mnie dumna. W szkole uczyłam się dobrze, świadectwa z czerwonym paskiem. Jak przychodziłam zadowolona, że zdałam egzamin nawet na 4 to pierwsze jej pytanie było czy ktoś dostał 5. Czuję, że dla niej nic nie znaczę. A prawda jest niestety taka że nie wyjechałam na studia, bo zostałam w domu dlatego że zachorowała, nie mogła pracować i ktoś musiał jej pomagać......żałuję tego bardzo bo to chyba od tego momentu może życie stało nic nie warte.

Najgorsze jest to że nie wiem jak to zmienić. Chciałabym się wyprowadzić. Tylko na początku każdy potrzebuje pomocy rodziców. Gdzie będę mieszkać, nawet jak coś wynajmę to na początku przez kilka miesięcy nie usamodzielnię się finansowo. A na każdym kroku słucham tylko, że wszystko jest jej. Jej jest dom, w którym mieszkam, jej samochód którym jeżdżę.....

Wiem że dla niektórych z Was pewnie marudzę i powinnam wziąść się w garść i to zmienić. Ale nie potrafię, nie wiem jak.
Posty
5
Dołączył(a)
19 mar 2012, 18:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do