moje wieloletnie doświadczenia z nerwicą

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

moje wieloletnie doświadczenia z nerwicą

przez animus 04 gru 2005, 11:27
Witam wszystkich

serdecznie
Mogę powiedzieć , że cieszę się z powodu znaleźienia tej stronki, choć być może byłoby lepiej gdyby takie

stronki w ogóle nie istniały. Nie dlatego , że problem jest ukrywany a istnieje , ale dlatego , że go po prostu nie

ma.
Ale to już tylko moje pobozne życzenie.
Ja ze swoją nerwicą "walczę" Już ok 20 lat tzn od momentu kiedy

zorientowałem się , że to co odczuwam i jak "odczuwam" rzeczywistość jest chyba nienormalne. Niestety zanim do tego doszło

nie miałem bladego pojęcia , że coś jest ze mną nie tak. To słowo którego użyłem tzn "walczę" jest i właściwe i zupełnie

niewłaściwe. Z jednej strony kiedy się zorientowałem że mam problem podjąłem działania w kierunku jego dobrego rozpozanania i

poczynań w kierunku rozwiązania . I to mozna w zasadzie nazwać walką. Ale wiem już po tych wszystkich latach praktyki z

próbami wyleczenia się , że walka to złe słowo , bo to co jest głęboko w nas ( psycholodzy różnie na to mówią i pewnie wielu

z Was o tym wie
ze nazywają to wyparciem , nieuswiadomieniem , za kurtyną itd itp)
żyje niejako swoim niezależnym

zupełnie od naszego pojmowania intelektualnego życiem.Przejawia się tylko wówczas kiedy "ono" "to coś" w nas uzna zę

zewnętrzna sytuacja jest zagrażająca i reaguje całą gamą silnych uczuć i emocji i reakcji typowych dla poziomou ciała (

somatycznych)
Mógłbym się tutaj rozpisywać w nieskończoność ale nie chciałbym zanudzać nikogo swoimi wywodami . Powiem

tylko tyle ,że ( choć zdaję sobie sprawę , że dla wielu z was nie zabrzmi to optymistycznie) że po wielu latach czytania

dziesiątek książek , artykułów , opracowań , przedyskutowanych nocach z ludzmi cierpiącymi podobnie i po ponad

sześciomięsięcznej terapii ( sumująć każdy dzień nazbierało się pół roku .. a to sporo) z naprawdę konkretnymi fachowcami ,

próbami hipnozy, medytacji treningów relaksacyjnych ......................itd itp bo mógłbym jeszcze wierzcie mi sporo

napisać nie zmieniło się nic w moim odczuwaniu i odbieraniu go na poziomie emocjonalnym. nadal boję się ludzi, odczuwam

sztywnienie całego ciała w sytuacji kiedy muszę rozmawiać z moim szefem ( choć lubimy się i jesteśmy per Ty) nadal odczuwam

po przebudzeniu ten wstrętny niepokój i uczucie zagrożeni i że świat jest groźny i zły i wiele innych obrzydliwych

wykradających chęć i radość życia objawów nerwicy.
To co się zdarzyło dzięki tej pracy na pewno to fakt , że uzyskałem

głęboką świadomość przyczyny swojego problemu i rozumiem dlaczego czuję tak własnie a nie inaczej i dlaczego tak właśnie

reaguję na otaczającą mnię rzeczywistość. I jednym absolutnie wymiernym zyskiem ( choć myslę że czesto ten jedyny zysk ratuje

życie przed samobójstwem albo powolnym konaniu w narkotycznym albo alkoholowym obłedzie) jest to ..... że w 45 % przeżywania

tych wszystkich trudnych emocji nie dokopuję sobie później i nawet siebie żałuję tłumacząc "sam sobie" , że to jak czuję nie

jest moim wyborem albo głupotą czy innym i pierdłami typu ( weź się w garść) tylko jest skutkiem moich wczesnodziecięcych

doświadczeń. A to już nie ma nic wspólnego z tzw, wplnym wyborem.
Niestety czasem jest tak , że to wszystko boli jeszcze

bardziej bo odczucia nerwicowe są jak były ja je rozumiem i nic nie da się zmienić. Ale to chyba cena za świadomość .
Po

prostu mówiąć w wielkim skrócie doświadczyłem niemal samej przemocy i odrzucenia przy prawie kompletnym braku doświadczenia

miłośći ciepła i poczucia oparcia i "bycia chcianym i ważnym"
Takie wydarzenia które trwały przez całe moje wczesne ,

późniejsze dzieciństwo i okres dorastania spowodowały , że gdzieś głęboko ..... baaaardzo głęboko w mojej podświadomośći

doszło do silnych przekonań ( coś w rodzaju przepaklenia bezpieczmników" że swiat jest grożny , niebezpieczny a ludzie wrodzy

i źli
I wierzcie mi , że pomimo prób przekonywania mnie przez psychologów , że mam korzysci z takiego stanu i jestem za

bardzo przywiązany do swoich uczuć i tym podobne bla bla bla... to tak naprawdę ludzie nie mają możliwości wnikania w głębie

ludzkiej podświadomości i robienia tam porządku. Podświadomiość rządzi się swoimi prawami i nie jest zainteresowana

jakimikolwiek sugestaiami , że jest inaczej
> Gdyby to było moje zdanie, ok nie ma problemu , mylę się , nie potrafię

tego zmienić ale to nmie noirma. Niestety po wielu różnorodnych terapiach w wielu miejscach w polsce rozmawałem z wieloma jej

uczestnikami jeszcze długo po ukończeniu terapii i wszyscy oni jednoznacznie twierdzili że w odczuwaniu nie zmieniło sie

nic
Świadomośc problemu jak zwykle wzrosła , ale odczuwanie pozostało to samo.
To co chciałbym powiedzieć wam na koniec

swojego przydługiego wywodu który niejednego z was zszokuje i odbierze nadzieję to fakt , że tak naprawdę czułem ulgę w

przezywaniu nerwicowej koszmarnej paranoi wówczas kiedy zdarzyło się coś co ni e miało miejsca wtedy kiedy mieć powinno.

Kiedy jako dorosły człowiek , silny i dobrze zbudowany , wysoki i wysportowany mężczyzną zacząłem się nagle bać jak małe

dziecko (tak dosłownie jak małe dziecko posunę się nawet dalej i powiem że niemal emocjonalnie i psychicznie stawałem się

małym dzieckiem)
to to co dawało mi natychmiastową ulgę i zniknięcie objawów to był ociepłe przytulenie przyjaznej mi

kobiety w ramionach której mogłem się po prostu wypłakać. Ciekawe co ?
Tylko niestetety kobiety raczej we mnie szukają

często oparcia bo postrzegają we mnie silnego "tatusia" którego nigdy nie było w ich życiu i nie są zainteresowane ocieraniem

moich "chłopięcych łez".
Ale to już zupełnie inna historia
Pozdrawiam wszystkich nerwicowców i życzę wam dużo siły i

polubienia siebie pomimo tego , że tak bardzo trudno siebie zaakceptować a co dopiero mówić o polubieniu( to strasznie

ważne)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 gru 2005, 10:35
Lokalizacja
Rybnik

....

Avatar użytkownika
przez KOREK 04 gru 2005, 11:53
Witam oraz pozdrawiam!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

przez Gość 04 gru 2005, 17:35
Witaj Animus, jak nie lubie dlugich postow, tak Twoje

"wywody" bardzo mi sie spodobaly. Widac, ze ten temat nie jest Ci obcy:) Zapraszam do czestych wypowiedzi na forum.
Gość
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Olka 04 gru 2005, 17:53
Znowu zapomnialam sie zalogowac...skleroza! to wyzej to

ja.
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 04 gru 2005, 19:23
Witam!!!
Hehe, skleroza koleżankę "po fachu" dopada? Eeee,

można z nią żyć, to pesteczka w porównaniu z nerwicą :wink:.......
Animus, miło mi że zawitałeś na forum i podzieliłeś

się swoimi przemyśleniami. Z twojego postu można wiele wynieść...... Również zapraszam do częstego odwiedzania tego

forum.....
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

re animus

przez skorpius 05 gru 2005, 12:02
witam kolegę, faktycznie nie było tutaj człowieka z

tak dużym doświadczeniem!!!to też dla nas ważne!!!! z tym da się żyć!!!!!!
a jak wyglądało u ciebie branie leków????
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
28 sie 2005, 12:58
Lokalizacja
kędzierzyn

o nerwicy lękowo- depresyjnej

przez Ala 23 07 gru 2005, 14:23
Witam animus i wszystkich, którzy czytaja moją wypowiedź. Jako dziecko miałam

nerwicę-potem ustapiła na kilka lat tak gdzies 5 lat miałam spokój ( w okresie dojrzewania) i po 20 roku zycia powróciła!!! i

trwa tak 4 lata raz lepiej raz gorzej...czuje sie tak jak tez animus pisze jak małe dziecko...psychivcznie i

emocjonalnie...duzo mi daje jak moge sie przytulić do mojego chłopaka. Myślę tak sobie czy on długo wytrzymie moje stany? i

znów pojawia się STRACH przed odrzuceniem.... Leki biorę rzadko i tylko ziołowe- delikatne- sama w sobie zbieram siły czasem

mam ich czasem czuje sie jak sflaczały balonik- tak jak dzis:-( a to prowadzi do depresji. Byłam u lekarza rodzinnego to mnie

wyzwał i zaczął rzucac kartkami wypisał juz 2 razy leki bardzo mocne- ale je wyrzuciłam bo po przeczytaniu ulotki

stwierdziłam ze maja zbyt duzo skutków ubocznych!! Kilka razy byłam u psychologa...a stany nieprzyjemne powracają...Mam

nadzieję ze to minie na kilka lat chociaz i chciałabym aby nie powracało! Codziennie modlę sie o to.
Ala 23
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do