Witam.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam.

Avatar użytkownika
przez Abbey 27 gru 2011, 12:30
Jak to na początku bytowania na jakimkolwiek forum, chciałam się przywitać.
Moim (chyba największym) problemem jest brak pomocy na te mniejsze - mam 16 lat, a rodzina ma na mnie totalną zlewkę...
Tych 'mniejszych' problemów też jest niemało. Przyszłam tu, by wreszcie nie czuć się samotną i być może znaleźć kogoś z moimi zaburzeniami.
(Jeżeli ktoś uważa, że jestem za młoda i głupkowata na to forum - oczywiście mogę nie wchodzić ;) )
Pozdrawiam, Vett.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Witam.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 27 gru 2011, 14:30
Vett, witam Cię serdecznie na forum ;) Osób w Twoim wieku jest tutaj całkiem sporo i zachęcam,żebyś się porozglądała po wątkach i włączyła,do którejś z dyskusji.Możesz napisać coś więcej o swoich problemach?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Witam.

Avatar użytkownika
przez Abbey 27 gru 2011, 15:23
Hm... To dość zawiłe, ale spróbuję po skrócie objaśnić aktualną sytuację...
Pochodzę z przeciętnej rodziny; nie przelewa się nam, ale jest i możliwość czasem 'zaszaleć', więc z tej strony nie mam co na rodziców narzekać, jednak jest coś innego: cisza w domu. Zupełny brak rozmowy, a każde moje próby podjęcia, zahaczenia jakiegoś tematu kończą się fiaskiem. Przez życie w takiej atmosferze jestem strasznie zamknięta w sobie, nie umiem nawiązać najprostszej, najzwyklejszej znajomości, a gdy muszę zostać sam na sam z kimś obcym, mam wielką ochotę uciec jak najdalej, schować się. Przesiadywanie w ciszy z kimś takim jeszcze zniosę, ale jeśli już próbuje zagadać, spytać się o mnie, czuję, jak się gotuję. Pójście samemu (np. w szkole do dyrektora, jakiegoś nauczyciela) jest całkowicie nierealne i wyręczam się znajomą jak tylko mogę.
Drugą rzeczą, jest tragicznie niska samoocena. Moje oceny zawsze mnie zadowalały, szczególnie w zakresie przedmiotów ścisłych, które uwielbiałam. Rodzice nawet na wynik 97% mówią 'co tak mało', 'mogło być lepiej', pośród rzędu piątek, szóstek, potrafią znaleźć jedną trójkę, za którą ganią niemiłosiernie i wypominają ile się da (na tym opiera się ich 'rozmowa' ze mną.). To, co sprawiało mi kiedyś radość, teraz jest największym utrapieniem.
Ale nie tylko o szkołę chodzi. Jedna z rzeczy, którą (oprócz 'złych' ocen) matka mi wypomina to mój wygląd. Przyznaję, nie jestem pierwszej klasy dziunią, ale to, co ona o mnie mówi, to już przegięcie. Każdy pryszcz jest powodem wywodów, jaka jestem straszna, brzydka, nigdzie się nie nadaję itp. Cholernie nie mogę się przełamać i ubrać sukienki czy spódnicy, więc cały czas słyszę, że jestem beznadziejna, bo ubieram się po męsku i nie maluję. (Ostatnio na wigilię klasową po wielkim krytykowaniu mnie, jechaniu po mnie, zrobiłam lekką kreskę. Gdy tylko ojciec to zobaczył, miałam większy opierdziel niż od matki, która uznała, że się nie maluję na takie spotkania - sami nie mogą się dogadać z jakiego powodu mnie jechać i krytykować.)
Właśnie, klasa - kończę w tym roku gimnazjum, a co za tym idzie, muszę wybrać nową szkołę. Stres przed nowym miejscem już mnie trzyma od kilku dobrych tygodni. Mam straszne zaburzenia snu. Kiedyś nie umiałam zasnąć przy chociaż lekkim świetle, aktualnie w moim pokoju musi być strasznie jasno, bo przepełnia mnie lęk niewiadomego pochodzenia. Nie umiem zamknąć oczu, leżę godzinami bezczynnie cholernie zmęczona, ale nie zasnę - boję się.
Nie umiem nikomu zaufać - miałam 'przyjaciółkę', która wykorzystała mnie, wyssała emocje, uczucia i zostawiła uznając, że nie jestem jej potrzebna i ma lepszą. Wiedziała o mnie WSZYSTKO, znała całą sytuację w domu...
Od kiedy ojciec uznał, że powinnam się cieszyć, że żyję, mógł mnie wyskrobać (i często dopowiada, że żałuje, iż tego nie zrobił) miewam myśli samobójcze. Nie mam sił użerać się z nimi i ciągle słuchać jaka to nie jestem.
Miesiąc temu z ciekawości, chęci wyżycia się pierwszy raz dokonałam aktu samookaleczania się. Czułam... Brak bólu psychicznego, me myśli skłębiły się tylko na bólu fizycznym. Spodobało mi się to i teraz nie mogę przerwać. (Napisałam o tym krótkie opowiadanko, tam jest wszystko opisane. Jakiś czas temu zaczęłam pisać, gdyż nie mogę wytrzymać kłębionych w sobie emocji)
Do tego dochodzi uzależnienie od... kropli do nosa.
Miało być krótko, a wyszło jak zwykle...

EDIT: Do tego dochodzi ciągłe dręczenie przez matkę za moje zainteresowania. Lubię sport motorowy, ale jej zdaniem byłoby o wiele lepiej, gdybym była znawczynią mody czy coś. Po prostu nie da się wytrzymać, jak w niecenzuralny sposób określa mnie i moją pasję.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam.

Avatar użytkownika
przez Artemizja 27 gru 2011, 16:22
Vett, Twoi rodzice wyrządzają Ci ogromną krzywdę.Bardzo Ci współczuję sytuacji w domu.Całkowity brak komunikacji między członkami rodziny i te docinki,które skierowane są w Twoją stronę.A już to,co powiedział Twój ojciec jest po prostu karygodne!Przydałaby się Wam terapia,ale domyślam się,że Twoi rodzice nawet nie będą chcieli o tym słyszeć.Sprawa jest też trudna dlatego,że nie jesteś pełnoletnia i praktycznie bez ich wiedzy,niewiele możesz zrobić.Pójście do szkolnego pedagoga odpada?To byłoby jakieś wyjście,ale zdaję sobie sprawę z tego jak trudno by Ci było.Pamiętaj o jednym.Jesteś wartościowym czlowiekiem i nikt nie ma prawa Cię poniżać i Cię niszczyć.Nikt!Nawet Twoi rodzice.Najważniejsze jest to,co Ty o sobie myślisz,nie co myślą o Tobie inni.Rozwijaj swoje zainteresowania,nie zmieniaj się tylko dlatego,że ktoś od Ciebie tego oczekuje.Najważniejsze,żebyś to Ty dobrze się czuła we własnej skórze.Martwią mnie bardzo Twoje problemy z kaleczeniem się.To bardzo niepokojące.Nie mówiąc juz o myślach samobójczych.Potrzebujesz pomocy.Masz przed sobą całe życie.Nie pozwól sobie go odebrać...raniąc siebie,nie rozwiązujesz problemu.To błędne kolo,z którego coraz ciężej będzie Ci wyjść.Ulga,którą poczułaś jest złudna,chwilowa.Kiedy przychodzi Ci ochota na zrobienie sobie krzywdy,spróbuj się czymś zająć.Wyjście z domu,bieganie,sprzątanie,rysowanie,pisanie,cokolwiek,co pozwoli Ci odciągnąc uwagę...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Witam.

przez uspiony2 27 gru 2011, 16:36
Problem w relacjach z innymi to wynik niskiej samooceny, ta z kolei powodowana jest próbą sprostania oczekiwaniom rodziców, która jest sprzeczna z Twoim "ja". Jesteś pomiędzy "powinnam", a "chcę". Idealnym rozwiązaniem, albo podjęciem rozwiązania problemu jest wizyta u psychologa z rodzicami. Nie Ty sama, tylko razem z rodzicami. Wyraźnie chcesz coś przekazać rodzicom, ale oni tego nie potrafią zaakceptować. Potrzebujesz swego rodzaju mediatora do kontaktów z rodzicami.

Co do zainteresowań, to bardzo dobrze, że takie masz. Niestandardowe hobby, o jakim wspomniałaś, to zdecydowany plus dla Ciebie.
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
26 gru 2011, 16:10

Witam.

Avatar użytkownika
przez Abbey 27 gru 2011, 16:43
Raz byłam u psychologa - ale miałam z 10 lat. Wg rodziców to strata pieniędzy, czasu itd. No i co najważniejsze, oni całe zło widzą we mnie, a swoje postępowanie uznają za właściwe. U pedagoga byłam ok. miesiąc temu - matka przez sms (!) wyzwała mnie od chorych psychicznie, niezrównoważonych osób itp. Pod wpływem impulsu poszłam do niej, opowiedziałam wszystko, o relacjach z matką, jej relacjach ze swoją (nie gada z nią od jakiś pięciu lat, na mnie też próbowała tych praktyk, nie odzywała się cały grudzień, nawet oszczędziła sobie ciągłej krytyki.), ale uznała, że... Boi się coś zrobić. Nie chce namącić w moim życiu, bo niedługo skończę tę szkołę i nie chce mnie potem zostawić z tym wszystkim. Wychowawca miał porozmawiać z moim ojcem, byli omówieni, poszedł i... Uciekł. Po kilku minutach poszedł. Pedagog uznał, że nie wie, co ma zrobić, bo zupełnie nie rozumie mojej matki i nie jest w stanie przewidzieć jej zachowania po zaproszeniu ją na rozmowę. Stoję w cholernym martwym punkcie i boję się ruszyć w którąkolwiek ze stron.

EDIT: Wspomniana na początku wizyta nie była spowodowana relacjami z rodzicami, a moimi problemami ze snem.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Witam.

Avatar użytkownika
przez Rikitiki 27 gru 2011, 20:39
Vett, gdy wyrzucasz z siebie wszystko czujesz się lepiej? Tak to powinno działać! Nie karz ciała za głupotę innych, powinnaś je szanować jak piękny umysł, którym zostałaś obdarowana. Mów, pisz, opowiadaj. Ja miałam to szczęście, że w tym najgorszym czasie, dokładnie w wieku, w którym ty jesteś i później, trafiłam na wyjątkowe dziewczyny (ba, kobiety nawet), które słuchały tego co miałam do powiedzenia bardzo uważnie i prowadziły ze mną długie, nierzadko męczące je rozmowy. Dziś nie ma przy mnie żadnej z nich, nie wytrzymały naporu moich problemów, zrozumiałam to dopiero niedawno, tak jak zrozumiałam, że były cudownym lekiem na to by trwać, zmieniać siebie i patrzeć jak świat się zmienia. Nie "wyrosłam" na zdrową optymistkę, jestem neurotyczna, depresyjna, wycofana często wściekła po prostu na wszystko, ale też silna jak nigdy dotąd i wciąż szukająca równowagi (dlatego tu jestem ;-) ). Zrobiłaś już ten krok, opisałaś swoje problemy, co stoi na przeszkodzie żeby pogłębić wywód? Pisz, potrzebujesz tego. Pewnie nigdy nie wypiję z Tobą kawy (choć kto wie ;-)) ale z chęcią pomogę Ci przez chwilę dźwigać ten bagaż, jak mnie kiedyś pomogły wspomniane dziewczyny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 gru 2011, 17:57

Witam.

Avatar użytkownika
przez Abbey 27 gru 2011, 21:15
Dziękuję za odpowiedź, cholernie dużo to daje...
Ja niestety nie mam tego szczęścia - w moim otoczeniu nie ma nikogo, kto mógłby posłuchać i doradzić. W sierpniu zerwałam ostatnią znajomość, którą uważałam za dość głęboką... Myliłam się. Dziewczyna w moim wieku, niby rozumiała. Niegłupia, nieładna, typowa kujonica, jednak było w niej coś... Innego. Byłam na każde zawołanie. KAŻDE. Dostępna dla niej byłam 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Nieraz oberwało mi się - rzucałam wiele rzeczy, byle jej pomóc. Opowiadała mi, że jej ojciec pije, a gdy jest już pod wpływem, zawsze dostanie od niego kilka razy. Śladów żadnych nie było, a ona na drugi dzień latała z nim na zakupy, wakacje itp. itd. Wiem, że alkoholicy mogą się różnie zachowywać, gdy są trzeźwi i nietrzeźwi, dlatego nie poddaję ocenie tego, co mówiła. Byłam z nią w ponoć 'najgorszym okresie jej życia'. Właśnie, byłam...
Uznała, że ma lepszą przyjaciółkę, a ja jestem numerem dwa. Wiedziała, że tym najbardziej mnie zrani. Znała moje podejście - drugi jest pierwszym przegranym, każde miejsce poza pierwszym jest słabe. Jak się potem dowiedziałam, niezłą opinię o mnie wyrobiła. (chodzi do gimnazjum, w którym jest większość ludzi z mojej podstawówki - ja próbowałam uciec od tego towarzystwa i poszłam gdzieś indziej.) Niestety, nasze drogi muszą się złączyć - w moim mieście jest jedno liceum. Ojciec uznał, że nie mogę nigdzie wyjechać (a chciałam, miałabym i od rodziców spokój.) i już po nocach śnią mi się spotkania.
Obecnie 'przyjaźnię' się z dwoma osobami - jedna mieszka blok dalej i zna mnie od piaskownicy. Jednak i u niej czuję takie bycie numerem ileś... Zwraca się do mnie tylko, jak coś chce, a gdy ostatnio zwierzyłam jej się z mojego strachu do nowej szkoły, ludzi, stwierdziła, że przesadzam, jestem głupia itd. Zupełnie nie rozumie tego, że boję się nowych osób, nowych miejsc.
Druga mieszka jakieś 400 km stąd, poznałam ją przez internet. Ona też żyje w innym świecie, nie zna mojego otoczenia, mojej sytuacji.
W szkole nie mam jak kogoś poznać. Po pierwsze, jak wspominałam, boję się nowych znajomości, a po drugie... Jestem tylko, jak ktoś coś chce. Ponieważ się dobrze uczę, zazwyczaj kończy się na jednym zdaniu 'dasz przepisać pracę domową?'. Chore.
Najgorsze jest to, że wszyscy wciskają mi, że gó*no wiem o życiu i mam cudowne życie . Mówią to, chociaż wcale mnie nie znają. Uważają za jakiegoś odludka.
Mam swoje plany, mam swoje ambicje, wymarzony kierunek studiów, potem praca. Matka uważa, że idą tam ludzie nie tacy jak ja, nie nadaję się, a ja zaczynam w to wierzyć. Zasypiam zapłakana, bo wiem, że życie mam jedno, a najprawdopodobniej będę musiała męczyć się ze swoimi psychozami...
Przepraszam, że tyle piszę. I to zupełnie bez jakiejkolwiek składni i sensu.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Witam.

Avatar użytkownika
przez Rikitiki 27 gru 2011, 22:18
Przede wszystkim nie przepraszaj. Czytam to co piszesz z uwagą i próbuję znaleźć punkty odniesienia do moich doświadczeń, jestem jednak daleka od dawania Ci rad. Po prostu chcę się czegoś o Tobie dowiedzieć, a przekaz jest jak najbardziej czytelny i z pewnością ma sens. Powinnam uściślić, że moje "powierniczki" były w ilości sztuk 3 i właściwie się nie znały, jedna odchodziła, pojawiała się druga (najczęściej ze zmianą miejsca nauki) tak więc nie powalam jeśli chodzi o szeroko pojęte znajomości ;-) Ale to wystarczyło, żebym dziś mogła stać twardo na nogach i patrzeć z nadzieją w przyszłość (zabrzmiało banalnie, ale o tej godzinie to u mnie norma). Wydaje mi się, że ten pociąg już ruszył, tak więc "psychozy", jak to ładnie nazwałaś, czekają na kolejnych stacjach... nie "rozmawiam" jednak z byle kim, chcesz walczyć, to się czuje.
Z chęcią wezmę pod rozważania to o czym piszesz, jeśli chcesz oczywiście. Mam takie "zobczenie", że lubię podejmować każdy temat, jeśli tylko ktoś zechce go ze mną dzielić ;-) Aha, mnie też jest miło, że odpisałaś, to z kolei moja udręka - ciężko ostatnio o chwilę uwagi od tych nielicznych, którzy mnie otaczają, dlatego tu jestem, bo samotność to ciężki temat, oswajam ją od bardzo dawna, ale czasem daje mi popalić ;-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 gru 2011, 17:57

Witam.

Avatar użytkownika
przez Abbey 27 gru 2011, 23:06
Rikitiki napisał(a):Z chęcią wezmę pod rozważania to o czym piszesz, jeśli chcesz oczywiście. )

Oczywiście, że chcę. Pragnę nawiązać jakikolwiek kontakt, otrzymać jakieś rady...
Chcę walczyć. Nie chcę za jakieś 10 lat żyć w wymyślonym przez siebie świecie, nie mając kontaktu z rzeczywistością. Chcę czuć, kochać, żyć chociaż trochę normalnie. Wiem, jak ciężka droga przede mną, ale wiem też, że jeśli nic nie zrobię, stoczę się na dno. Wolę te ostatki sił spożytkować na walkę, na próbę zmiany życia...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Witam.

Avatar użytkownika
przez Rikitiki 28 gru 2011, 14:14
To nie ma być próba, tylko zmiana na pełnej ;)! Ciało zostaw w spokoju, jeszcze ci się przyda i to do rzeczy wiele bardziej przyjemnych niż uśmierzanie bólu :mrgreen: Aaa, bardzo ważne: wygrzebiesz się z tego dołu prędzej niż myślisz, kiedy już będziesz miała za sobą najgorsze, ostatnią rzeczą jakiej ci będzie trzeba to takie "pamiątki" na ciele. Po co ci piętno? Nie uwolnisz się od złych emocji i wspomnień, bo będą ci o nich przypominać blizny. Wystarczą te w głowie, mniej się rzucają w oczy ;) Piszesz, że chcesz czuć, kochać i żyć normalnie, a więc wśród ludzi, to również powinno ci dać do myślenia. Rycz, wyj, gryź poduszkę, zaciskaj pięści, rzucaj i rozrzucaj, ba, przeklinaj nawet, albo medytuj, pisz, whatever, wszystko może tak samo pomóc w rozładowaniu napięcia i jest zdecydowanie mniej inwazyjne. Piszę mniej, bo musisz się przygotować na to, że np. będziesz miała problemy z koncentracją i pamięcią (ja mam takie dziury w pamięci, że na ogół większość rzeczy, które próbuję zapamiętać po prostu w nie wpada i niknie w mrokach... nawet w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć nazwiska autora 800-stronicowej książki, którą czytam ;) cóż, taka zapłata, jakby mało człowiek miał udręki z samą depresją). To się nie dzieje z dnia na dzień, nie musi cię to wcale spotkać, jeśli tylko podejmiesz walkę im wcześniej tym lepiej.
Dobra, to resztę na prywatnie, bo zrobię z tego forum bloga 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 gru 2011, 17:57

Witam.

Avatar użytkownika
przez Abbey 04 sty 2012, 15:21
W moim przypadku pisanie jest chyba najlepsze - uwielbiam tworzyć różnych bohaterów, którym - nawet mimowolnie - oddaję cząstkę siebie...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Witam.

Avatar użytkownika
przez amelia83 10 sty 2012, 20:57
Vett, skarbie, Twoi "rodzice" strasznie Ciebie krzywdzą :(
ja w Twoim wieku byłam także bardzo zamknięta w sobie i wszędzie czułam jako "inna" od reszty, nie warta dla ludzi w moim wieku, kurfa ale moi rodzice nie wyrzadzali mi takiej krzywdy, jestes wartościową dziewczyną, a to, ze masz pasję i jest ona wyjatkowa świadczy o Tobie na plus. Ja miałam od dziecka blokady aspołeczne, zamiast samookaleczania sie chyba wybrałam sobie wiarę, bo modliłam się ciągle, wyłam i sie modliłam i prosiłam, Boga, żebym tego wszystkiego złego nie czuła, żebym była "NORMALNA"- jak inni, bo innym tak łatwo sie smiać, inni sa spontaniczni, zawsze ja byłam gorsza od kazdego, dosłownie kazdego, Bo ja nie taka śmaka i owaka :roll:
Niskie poczucie własnej wartości mam odkad pamiętam

Ściskam mocno i Witaj tutaj
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Witam.

Avatar użytkownika
przez Abbey 11 sty 2012, 16:39
Pedagog jednak postanowił pomóc... Boję się reakcji ojca, bo jeśli zostanie nagle wezwany do szkoły, dowie się wszystkiego bez ogródek... Wolałabym go jakoś przygotować... Chociaż... da się przygotować człowieka na takie coś? Przecież to dla niego byłby kolejny problem, że dziecko czuje i chce działać inaczej, niż on zamierzał...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do