Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez M.Claudia 10 lis 2011, 07:44
Hej, jestem Klaudia.
hmm..do końca nie wiem co mi jest.
gdy wspominałam mojej przyjaciółce że chyba mam depresje to odpowiedziała mi 'nie tragizuj, ogarnij się'
więc może rzeczywiście przesadzam.
Poprostu jest mi źle, nie mam motywacji do niczego, w żadnym działaniu nie widzę sensu, nic mi się nie chce.
Czuję się dobrze gdy leże w łóżku i oglądam seriale, (to mi pomaga bo wkręcam się w serial i nie myślę tak o swoim życiu.)
gorzej jest jak zostaje sam na sam ze swoją głową.
jestem w klasie maturalnej i poprostu MUSZE się uczyć, tylko jak na razie zawalam każdy przedmiot na całej lini, i wiem, że moje oceny zależą tylko odemnie i od mojej nauki ale nie potrafię usiąść i się uczyć, przez co moja sytuacja w szkole jeszcze bardziej mnie dobija.

To jest tak, że ja wiem, jak powinnam żyć, co powinnam robić żeby przynajmniej z boku moje życie wyglądało ok.
Ale moja głowa, myśli i wspomnienia zatrzymują mnie w miejscu.

kończąc już żałosny wywód, Witam Wszystkich Forumowiczów
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
09 lis 2011, 19:42

Witam

przez Stylow 10 lis 2011, 16:49
Witaj M.Claudia, planowałam odpisać Ci już od południa. :)

Tak, najgorzej jest być lekceważonym. Zamiast zostać pocieszonym zwykłym chlapnięciem '3m się' dostając 'ogara' czujemy się jeszcze gorzej. Powiem Ci, że mam podobnie. Tyle, że jestem w 3 gim. Ciężko ale jeszcze się 'czymam' . Mam zamiar wybrać się do psychologa, może Ty też?

Na jakim tle, jak sądzisz mogło się tak stać? Wspomnienia czy co?

Pomóżmy sobie, nazwajem ;)
Stylow
Offline

Witam

przez guzik89 10 lis 2011, 17:18
hej dziewczyny:)
znalazłam dziś to forum i utworzyłam temat "nie wiem co dalej". Świetnie Was rozumiem. Dzisiejszy dzień spędziłam cały w domu. nic kompletnie pożytecznego nie zrobiłam. Czuję że coś rośnie w mojej głowie a ja nie umiem tego ogarnąć. już raz mnie to kiedyś przerosło. Boję się że to wróci.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
10 lis 2011, 12:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

przez Stylow 10 lis 2011, 17:45
Ja dziś wchodząc do szkoły wpadłam w panikę, ludzie schodzili mi z drogi a ja chodziłam w poszukiwaniach nie wiedząc gdzie zatrzymać wzrok. Jak znalazłam przyjaciółke zaczęłam jej beczeć w ramię. Ale potem było lepiej, lepiej pomimo cholernego osłabienia z powodu choroby. Nawet zaśpiewałam solo na akademii przy całej szkole. :) Myśle, że powrót na łono społeczeństwa gdzie czeka ktoś zaufany jest dużym kopem pozytywnej energii. Jest mi źle, prawda i ciągnie nie mogę się pozbierać. Ale śmiałam się dziś i żartowałam, humor mnie nie opuszcza. :D
Stylow
Offline

Witam

przez M.Claudia 10 lis 2011, 18:52
ja wczoraj leżałam cały dzień w łóżku, oglądając pamiętniki wampirów <3 i było mi nawet dobrze mimo że troche sobie też popłakałam.
dziś musiałam iśc do szkoły, czułam sie okropnie.

u mnie taki 'stan krytyczny' zaczał sie od strasznie przykrego dla mnie rostania, ale nie chce o tym mówić, rozdrapywać ran ogólnie sytuacja bardzo zagmatwana.
i nie radze sobie z nią, dochodzi jeszcze szkoła, problemy w domu, problmy z akceptacją siebie i własnego ciała [jestem za gruba. znaczy według innych jestem normalna, nawet można powiedzieć że szczupła, ale ja kiedyś ważyłam mniej, i powinnam schudnąć - ale nie mam jeszcze żadnej choroby typu anoreksja, bulimia, to nie zaszło aż tak]

nie chcę iśc do psychologa, nie chce mu w cztery oczy opowiadać o tym wszystkim, nie jestem na to gotowa.

ponad to uważam że jak komuś powiem 'chłopak ze mną zerwał i przez to mam depresje' to brzmi tak żałośnie! ja zdaje sobie z tego sprawę i jeszcze mi przez to gorzej. wiem, że powinnam zapomnieć, iść dalej, 'nie ten to inny' jestem młoda :) ale wspomnienia strasznie mnie prześladują.
poza tym jeszcze przez tą całą 'sercową sprawą' nie było ze mną najlepiej.

nie wiem. z jednej strony nie chce się tak czuć ale z drugiej zupełnie nie widzę sensu, żeby cieszyć się życiem.

ale dziś idę na imprezę, zamierzam wypić duuuużo alkoholu, wytańczyć się, nie myśleć, bawić się - dawno tego nie robiłam. nie chce mi się tam iść ale zmuszam się do tego, bo wiem że to mi lepiej zrobi niż siedzenie cały wieczór sama z własnymi myślami.

TROCHE SIE ROZPISAŁAM :P

A u Was co się dzieje ?? dlaczego taki stan ? jest jakiś konkretny powód ?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
09 lis 2011, 19:42

Witam

przez Stylow 10 lis 2011, 18:58
Szalej, szalej i mi nalej ; D

Rozumiem, też boję się konfrontacji i straciłam przyjaciela w którym byłam zakochana. Też mam problemy z akceptacją.

Przez owego przyjaciela zostałam wprowadzona w tzw 'bagno'. On się teraz buja szczęśliwie a ja zostałam sama. i nie rozumiem o czym myśle. tak bardzo się przez niego zmieniłam..
Stylow
Offline

Witam

Avatar użytkownika
przez carmen1988 10 lis 2011, 19:06
M.Claudia, witaj na forum. Koniec związku może być ogniwem, powodującym depresję. Jest to całkiem naturalne. Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę i stopniowo starać się coś z tym zrobić. Ja również cierpię na te same objawy co ty, nawet mam podobny sposób odpędzania smutków- seriale.Także nie jesteś sama.
nerwica wegetatywna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3473
Dołączył(a)
07 lut 2011, 20:50
Lokalizacja
Poznań

Witam

przez M.Claudia 10 lis 2011, 19:26
Mirabeleee

rozumiem, właśnie mnie też to boli, że ja siedzę, płaczę, zawalam wszystko, a on sobie żyje szczęsliwie, nie przejmuje się mną, nic się u niego nie zmieniło, wszystko gra.

carmen1988

nie wiem czy to dobrze zabrzmi ale : 'fajnie' wiedzieć, że nie jest się jedynym, że ludzie mają też takie problemy i z nimi żyją. chociaż bardziej cieszyłabym się gdyby u Ciebie było w porządku :)
gdyby nie seriale, to już bym tu chyba umarła z odwodnienia poprzez płacz, one mnie trzymają przy życiu, serio!
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
09 lis 2011, 19:42

Witam

przez guzik89 10 lis 2011, 20:45
moja historia:
Gdy byłam mała wykryto u mnie raka. dawali mi 2 tyg życia. nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czuli moi rodzice. ale stał się jakiś cud i jakoś udało się przeżyć. kilka lat temu zaczęły się moje problemy z kręgosłupem, zabiegi, sanatorium.to wszystko działo się do 2004r. a później serce wysiadło. miał być przeszczep ale udało się je uratować tabletkami. w 2006 przerosło mnie wszystko. przedawkowałam leki. do dziś nie umiem odp na pytanie"dlaczego".
podobno każdy niedoszły samobójca próbuje drugi raz. nie czuję się teraz jak w tedy ale to się chyba zbliża wielkimi krokami. żal mi tylko rodziny, przyjaciół i chłopaka. kocham ich bardzo ale nie umiem sobie poradzić ze swoim życiem. nie umiem się cieszyć chwilą.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
10 lis 2011, 12:52

Witam

przez petra 10 lis 2011, 20:48
ja jestem juz po 2. ale trzecia bedzie skuteczna :)
petra
Offline

Witam

przez Stylow 10 lis 2011, 21:02
petruszka30, wyprowadzasz mnie z równowagi..
Stylow
Offline

Witam

przez petra 10 lis 2011, 21:03
mówiłam mała ze bedzie ze mna ciezko
petra
Offline

Witam

przez Stylow 10 lis 2011, 21:09
Tylko wyprowadzenie mnie z równowagi to nie jest to co teraz jest dla mnie najlepsze.. Jak chcesz mnie zabić to wyprowadzaj.. : D
Stylow
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do