no to ja tez witam:)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

no to ja tez witam:)

przez aga-79 06 lis 2011, 15:52
Zagladam tu juz kilka dni. Costam sobie napisalam do Was, a teraz postanowilam sie przywitac.

Jak w loginie...jestem Aga, kobieta z problemami, ktora tak naprawde nie ma albo tez nie moze nikomu powiedziec wszystkiego.
Ze zwyklego strachy, z zazenowania, ze wstydu...
Pomyslalam, ze jak szczerze napisze tu co mysle cale to powietrze ze mnie zejdzie i moze wroci kobieta sprzed 5-7 lat.
A bylam wtedy szczesliwa i szlam przez zycie jak czolg.
Uwielbialam poznawac ludzi, gawedzic, poznawac nowe miejsca.
Nie bylo dla mnie trudnych spraw. Potrafilam we wlasnym interesie tak dlugo sie przypominac,
tak dlugo dupke truc, az dostawalam co chce.
A dzis? Coz...dzisiaj jest wyrzucaja mnie drzwiami oknem nie wchodze, bo wole sie wycofac.
Nadal jestem ciekawa swiata, ale stronie od ludzi, bo za duzo wokol mnie nieszczerosci.
znajomosci na zasadzie "musze byc mila, bo..." Brzydzi mnie to, wiec jestem gdzie jestem.

Oprocz depresji mam zaburzenia odzywiania.
Dopiero niedawno przyznalam sie przed sama soba.
A moze nie przyznalam tylko dowiedzialam sie, ze to nie widzimisie tylko prawdziwa choroba, ktora mozna leczyc.
Wiec szukam pomocy. Fachowej pomocy.

Zagladam tu z ciekawosci. Duzo jeszcze nie wiem. Malo czytalam postow, ale nadrabiam to w wolnej chwili.
Ciekawi mnie czy rzeczywiscie sa tu ludzie z problemami, ktorzy chca sie zrozumiec, pomoc sobie, wysluchac.
Czy raczej na zasadzie beki, wejde i poczytam jakie ludzie glupoty pisza:)
Przyznam szczerze, ze tego drugiego sie obawiam...ale jak to mowia, trza byc dobrej mysli.
Pozdrawiam niedzielnie
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
05 lis 2011, 14:33
Lokalizacja
3Miastko ;)

no to ja tez witam:)

przez ewaryst7 06 lis 2011, 15:56
Witaj:) Więcej wiary Ci życzę..Nie wszyscy ludzie są żli.Uwierz. Będzie Ci latwiej..
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

no to ja tez witam:)

Avatar użytkownika
przez amelia83 06 lis 2011, 16:22
Witaj kochana.Czytałam Twoje posty...Po prostu straciłąś wiarę w ludzi...Czy temu winien jest Twój mąż.To bardzo Dobre forum i wiele mądrych porad....i przede wszystkim wspaniali ludzie...."Błądzić jest cechą ludzką"
Pozdrawiam
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

no to ja tez witam:)

przez aga-79 06 lis 2011, 17:50
Stracilam wiare w siebie, w ludzi, w relacje miedzyludzkie, w milosc, w malzenstwo, w rodzine, we wszystko. Ja bardzo powaznie biore slowa. Nienawidze sytuacji kiedy ludzie spotykaja sie prywatnie, a pozniej obrabiaja sobie dupska, a pozniej znowu sie spotykaja i znowu plotkuja. Jest to dla mnie cos nie do pomyslenia. Albo jestesmy fair, albo spotykamy sie interesownie. Za bardzo rozliczam z tego ludzi i tu moj problem. Poza tym za duzo rzeczy sie nawarstwilo. Zawsze mialam do geby przyklejony usmiech, wiele bagatelizowalam, a jak widac nie splywalo to po mnie jak po kaczce. I w koncu jak pierdyknelo to z przytupem:)

Wkurzam sie na siebie, wkurzam sie na to jaka jestem teraz i tesknie za tym co bylo. Jestem choleryczka, ale szczera. Stad moj maz mysli, ze to wszystko to tylko moje kolejne fochy i aferki, bo tak naprawde to nie ma tematu. Wczoraj wieczorem przeczytal linki, ktore mu podeslalam odnosnie depresji. Powiedzial, ze byl w szoku, ze nie wiedzial o tym wszystkim...i po temacie:) Wiec nie wiem czy dotarlo, czy nie. Moze mieli, trawi informacje? A moze przeczytal i zapomnial? Fakt, ze dzisiaj jest duzo milszy i delikatniejszy. Moze dotarlo, ze jak trace chec do zycia to pukanie mnie po czole nie motywuje mnie do dzialania i checi zycia...Ciezko powiedziec. Generalnie sama juz nie wiem w co wierzyc. Czy mozna mowic takie rzeczy w nerwach, a pozniej byc szczerym i dalej kochac? To za duzo jak na moj rozumek Kubusia Puchatka;)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
05 lis 2011, 14:33
Lokalizacja
3Miastko ;)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do