Witajcie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witajcie

Avatar użytkownika
przez girl anachronism 18 wrz 2011, 09:16
Witajcie. Jestem nowa i na początek może opowiem swoją historię, postaram się streścić i od razu mówię, że nie będzie w niej fajerwerków - żadnego bicia, nagłych śmierci w rodzinie, traumatycznych przeżyć.

Mam 25, od dwóch lat mam najfajniejszego męża świata. Trafiłam do psychiatry w kwietniu tego roku. Po tym, jak kolejny raz jadąc autobusem dostałam napadu duszności, o którym opowiedziałam koleżance i ona stwierdziła, że miała duszności na tle nerwowym i żeby to sprawdzić. Poczytałam trochę w internecie o nerwicy, zrobiłam wszelkie badania u internisty, żeby wykluczyć czysto fizyczne przyczyny i pani doktor poleciła wybrać się do psychiatry.
Starannie wybrałam lekarza, kierując się opiniami w internecie i w połowie kwietnia miałam pierwszą wizytę, na której doktor stwierdził depresję (w obu testach na depresję i nerwicę miałam dość dużo punktów). Dostałam Efectin 75, xanax i imovane. Po tygodniu męczarni po efectinie wszystko się ustabilizowało, po paru tygodniach odczułam znaczną poprawę. Jakoś chyba w czerwcu zaczęliśmy psychoterapię, reakcja na leki była błyskawiczna, terapia szła po prostu super, byłam zachwycona. W ostatnim tygodniu lipca xanax i imovane poszły w odstawkę (xanax bezboleśnie, brak imovanu dał mi się przez tydzień w kość, potem spałam jak dziecko). Moje samopoczucie się poprawiło, libido skoczyło w kosmos, poczucie własnej wartości choć nadal mizerne, zaczęło powoli rosnąć, bo w połowie sierpnia założyłam działalność gospodarczą, sama ogarnęłam całą papierologię, nawet coś tam ogarniałam przez telefon, chociaż wcześniej zadzwonienie lub odebranie telefonu od kogokolwiek obcego powodowało u mnie zawroty głowy, panikę i chęć ucieczki.

I nagle jakieś 2 tygodnie temu... Libido spadło do poziomu -5, to chyba pierwszy objaw. Następnie gula w brzuchu, czyli coś, o czym odkąd brałam xanax zdążyłam zapomnieć, że w ogóle istniało i jakie było okropne - flaki zawiązane na supełek. Wróciły różne myśli, najczęściej, że że jestem dla mojego męża obciążeniem - chociaż tworzymy naprawdę super związek, jesteśmy bardzo szczęśliwi, zawsze się wspieramy mimo różnych osobowości (ja typ rozkojarzonej artystki, on twardo stąpa po ziemi), ale uzupełniamy się doskonale, ideał - często mam takie myśli, że on jest za dobry, zbyt ułożony, żeby być skazanym na taką osobę jak ja, która do końca życia będzie miała nieuzasadnione doły, okresy, w których nie może się ruszyć, nie potrafi załatwić różnych spraw, bo boi się telefonować do obcych etc.

Aha, no i w piątek/sobotę mi odwaliło ostatecznie, nie jestem z tego dumna - cały dzień w piątek czułam się dziwnie, przede wszystkim miałam strasznie wysokie jak na siebie ciesnienie i czułam dziwny lęk. Ze znajomymi z pracy byliśmy umówieni na imprezę, mój mąż bawił się też gdzieś tam, w nocy mielismy się zdzwonić i spotkać. I faktycznie ja wzięłam jakieś swoje koleżanki i dołączyłyśmy do nich. Koło 4? 4:30? poczułam, że muszę zostać sama, bo nie zniosę niczyjego towarzystwa nawet pół minuty dłużej. I sobie poszłam. Wróciłam do domu tramwajami i autobusami zamiast wziąć taksówkę, wracałam chyba z 1,5 godziny. Jak dotarłam do domu byłam już w takiej histerii, że wzięłam kilka xanaxów i imovane, popiłam szklanką wina i padłam. Nigdy w życiu nie miałam tak przekonujących, jasnych myśli samobójczych, nigdy wcześniej nie byłam tego tak pewna. Ale wbrew pozorom nie wzięłam tych tabletek, żeby zrobić sobie krzywdę, po prostu chciałam zasnąć i się uspokoić (co było idiotyczne, bo po takiej ilości alkoholu, jaką wlałam w siebie tej nocy, wystarczyłoby przyłożyć głowę do poduszki). Po paru godzinach obudziłam się, mąż spał, a ja dalej byłam w histerii - niewiele myśląc wzięłam żyletkę i trochę sobie zmasakrowałam udo, chciałam po prostu zająć ciało czymś. Nie robiłam tego dobre 10 lat, nie wiem, skąd ten pomysł!
Mąż trochę spanikował, zadzwonił do naszego przyjaciela i kazał mu przyjechać. W międzyczasie zdążyłam łyknąć po tabletce imovanu i xanaxu żeby się uspokoić i zanim dojechał kolega, leżałam sobie dość "odpłynięta". Pamiętam tylko, że opieprzał mojego męża, że zostawił mnie samą w nocy, że krzywdy sobie nie zrobiłam i pewnie chciałam się uspokoić tym cięciem, że ma być wyrozumiały i być wsparciem. W sumie tyle.

Dziś muszę iść do pracy na cały dzień, a mam lęki, chce mi się wyć. Dalej jestem trochę w szoku po tym, co narobiłam.

Miałam się streścić, nie wyszło :? Czy choć jedna osoba dobrnęła do końca?
wild hearts can't be broken.

F31
Posty
1315
Dołączył(a)
16 wrz 2011, 09:12
Lokalizacja
Kraków

Witajcie

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 wrz 2011, 11:22
girl anachronism, Witaj na forum.
Fajnie byłoby , gdybyś zaczęła psychoterapię.
Pozdrawiam.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Witajcie

Avatar użytkownika
przez girl anachronism 18 wrz 2011, 12:50
Monika1974, cześć :)
Psychoterapię już prawie kończyłam, ale chya potym co się stało będziemy wałkować sporo od początku. Jutro zadzwonię do lekarza, bo mam wizytę dopiero na 28 września, a na pewno w tej sytuacji będę musiała przyjść od razu.
wild hearts can't be broken.

F31
Posty
1315
Dołączył(a)
16 wrz 2011, 09:12
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do