Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

Avatar użytkownika
przez Songeur 27 sie 2011, 20:59
Moje problemy depresyjne zaczęły się już dwa lata temu, początkowo było to zwykłe wahania nastrojów i lekkie rozdrażnienie.
Brałem to zawsze na karb sytuacji rodzinnej i częstych zmian zamieszkania oraz otoczenia (rozwód, przeprowadzka, etc).
Wszystko jednak zaczęło się komplikować właśnie około dwóch lat temu, gdy ze zwykłej frustracji bądź po prostu smutku
przeszedłem do poważnych problemów z samym sobą, które się skończyły próbą samobójczą (podciąłem sobie żyły w lewym
nadgarstku trzymając rękę w ciepłej wodzie i zażyłem sporą dawkę leków). Traf chciał, że w pewnej chwili opadłem z sił i
spadłem z fotela na którym miałem dokonać moich dni, leki nie odniosły żadnych efektów z uwagi na to, iż mam zahartowany
organizm przez moje niezdrowe zainteresowanie narkotykami. Wszystko skończyło się wizytą w szpitalu i zadeptaniem problemu.
Potem była kolejna przeprowadzka ( od ojca do matki) i tutaj znalazłem wsparcie. Skierowano mnie do lekarza psychiatry i
psychologa, jestem pod stałą opieką i na lekach. W pewnym momencie poczułem się wolny od choroby i uwierzyłem w to, że
jestem zdrowy. Skończyły się myśli, skończył się smutek, poprawiłem się w szkolę innymi słowy idylla. Wszystko jednak
wróciło w wakacje gdy w jednej chwili z już normalnego nastolatka znowu zmieniłem się w kłębek nerwów i jedną wielką
depresję. Nie zastanawiam się teraz CZY się zabić tylko JAK to zrobić by mieć pewność. Wyczerpałem cywilizowane sposoby
pozbawienia się życia (jeszcze pozostaje sznur) i analizuje wszystko począwszy od skoku a skończywszy na przedawkowaniu
heroiny (bo cóż może być lepszego od odpłynięcia na drugą stronę będąc na "haju"). Najgorsze w tym wszystkim jest
to, że nawrót zniweczył moje próby nauki do poprawek wakacyjnych co poskutkuje już drugim niezdaniem z powodu
depresji, a to będzie moim gwoździem do trumny. Szkoła bardzo silnie na mnie teraz działa, gdyż przed chorobą
nigdy z nią nie miałem problemów (nie byłem oczywiście mistrzem sztuk wszelakich, aczkolwiek słowa takie jak
zagrożenie czy niezdanie traktowałem jak fantastykę). Teraz jest jednak inaczej. Moje możliwości się nie
zmieniły, dalej umiem opanować w krótkim czasie to co jest mi potrzebne do szkoły, ale nie umiem już zdobywać
motywacji, a gdy ona nadchodzi zazwyczaj jest za późno. Druga sprawa jest taka, że jak teraz nie zdam to moja
sprawa alimentacyjna może okazać się fiaskiem (czyt. mój "kochający" ojciec się wywinie). Najgorsze w tym wszystkim
jest to, że do tej pory ojciec zawsze mnie wspierał i okazywał miłość, a od kiedy zaczęły się moje problemy to odsunął
mnie od siebie. Mam teraz tylko mamę, ale nie umiem już mówić o moich problemach nawet Jej, sam uznaję się za
żałosną jednostkę niezdolną do niczego więcej poza lamentowaniem i umartwianiem się nad sobą. Nie widzę, sensu
w dalszej egzystencji pomimo, że całym sercem pragnę dostać się na studia i wieść w jakikolwiek sposób unormowane życie.
Rozrywa mnie z jednej strony nienawiść do samego siebie i chęć życia dalej. Śmierć jednak jest łatwiejsza i
idealnie się dopełnia z depresją, natomiast moje marzenia są niweczone przez chorobę. Czasem mam
wrażenie, że jest mnie dwóch : ten który jeszcze umie być dawnym mną i ten, który już się poddał.
Co raz częściej jestem niestety tym drugim. Na dobrą sprawę nie wiem co chcę osiągnąć pisząc tego
posta i rejestrując się tu, bo cóż nowego się dowiem niż u mojego lekarza? To po prostu impuls.
pomocy...
Przywiązanie to ulotna rzecz, tak jak szybko wiążemy buty tak szybko możemy się rozwiązać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 sie 2011, 20:55

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

Avatar użytkownika
przez uspiony 27 sie 2011, 22:44
Mówiłeś psychiatrze o pogorszeniu? Może zmiana leków?
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

Avatar użytkownika
przez tahela 27 sie 2011, 22:56
Jestes ppocd stała kontrola psychitry i na lekach, nie mozw ze nie działają, moze dstaniesz silniejsze tylko bedziesz musiał kontrolowac swój stan zdrowia. Psychoterapia tez by sie przydała u Cibie jednoczesnie z lekami. Jesteś w złym stanie po prostu i to ne śa zarty co do alimentów i niezdania musisz wykazac na sali sadowej ze sie leczysz, ze niezdanie nie jest twoja wina, zaswiadczenia od psychiatry i psychologa, jakas ekspertyza medyczna . Pozatym jeśli sie uczyśz to nawet jesli nie zdasz wywyniecie sie od obowiazku alimentacyjnego nie ejst takie proste a z tymi zswiadczeniami ojcec moze byc nawet zobowiazany oprócz alimentów po połowie z matką np. pokryc koszty twojej terapii w gabinecie prywatnym.
do lekarza koniecznie zanim twoje mysli samobójcze przejdą w czyn.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

Avatar użytkownika
przez Songeur 27 sie 2011, 23:09
Jestem leczony prywatnie tak i u psychiatry jak i u psychologa. Wybiorę się jak najszybciej do jednego i drugiego po poprawce, którą pewnie skopię co się skończy spacerem po Poniatowskim (taka moja mała tradycja polegająca na wybraniu "mojego" samochodu). A może się z alimentów wywinąć bo stuknęło mi 18 lat, a jak wiadomo to czyni mnie dorosłym wobec prawa i zwalnia rodzica z obowiązku łożenia na mnie jeśli się nie uczę (tak i ja tak i ojciec posługujemy się prawnikami, a jak wiadomo każdy argument jest dobry by cofnąć alimenty, a w moim wypadku będzie to niezdanie).
Leki jak i terapia działały w miarę jeszcze do niedawna, ale po kolejnej rozprawie, jak przez dwie godziny sąd, mój prawnik i prawnik ojca wypytywali mnie o wszystko jest tylko gorzej. Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż by się mogło wydawać, najgorszym w tym wszystkim jest to, że "szanowny" rodzic zarzuca mi kłam twierdząc, że zmyśliłem moją chorobę (i jest ona tylko przykrywką mojego lenistwa -pamiętamy, że jeszcze dwa lata temu nie miałem problemów ), a moja próba samobójcza była tylko samookaleczeniem spowodowanym zawodem miłosnym (notabene gówno prawda, bo zrobiłem sobie z żył zjeżdżalnie miesiąc przed owym zawodem). Najgorsze jest to, że potrafię się zalewać łzami cały dzień jak dziś, a teraz pisać tego posta z takimi odczuciami jakbym tłumaczył komuś jak zrobić konfitury.
Przywiązanie to ulotna rzecz, tak jak szybko wiążemy buty tak szybko możemy się rozwiązać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 sie 2011, 20:55

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

przez Aelirenn 28 sie 2011, 00:21
Mój ojciec całe życie bujał się od alimentów i znam ten ból. A tak na serio - uważam, że coś nie tak jest z Twoimi lekami. Nie to żebym podważała jego kompetencje, ale ja już kiedyś przeszłam pogorszenie nerwicy i dostałam takie torpedy, że lęki zbastowały :great: . Czy mówiłeś psychiatrze to co napisałeś w pierwszym poście? Powinieneś mu to powiedzieć i dokładnie przedstawić swój problem również z detalami na temat życia rodzinnego. Wiem, że o takich rzeczach mówi się psychologowi, ale nie urągając niekomu - psychologowie to często patałachy, a lekarz jest w stanie bardziej pomóc. Według mnie (czyli laika) oczywiście. Pozdrawiam Cię serdecznie.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2009, 09:16

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

Avatar użytkownika
przez Songeur 28 sie 2011, 01:16
Jak mówiłem udam się do lekarza jak najszybciej o ile poniedziałek mnie nie popchnie w złą stronę. Na szczęście mój psycholog i psychiatra są w stałej współpracy, gdyż to ta sama placówka, więc problem braku informacji nie istnieje i to co powiem jednemu od razu leci do drugiego.
Przywiązanie to ulotna rzecz, tak jak szybko wiążemy buty tak szybko możemy się rozwiązać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 sie 2011, 20:55

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

przez Aelirenn 29 sie 2011, 10:56
To daj zać jak tam poszło.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2009, 09:16

Po prostu chciałbym, żeby ktoś mnie wysłuchał

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 05 wrz 2011, 02:29
Songeur, zycze Ci powodzenia, zarowno u lekarza (moim zdaniem zle sie czujesz, bo masz zle ustawione leki, moze sprobuj zmienic lekarza?). Pamietaj o tym, ze z najgorszego gowna czlowiek zawsze jest w stanie sie podniesc, jesli tylko ma choc iskierke nadziei na jakas zmiane w zyciu. Nie zdasz? Trudno, nie bedzie to przeciez katastrofa nuklearna. Podejdziesz najwyzej drugi raz, jak juz odzyskasz sily i motywacje, powiedz to wszystko co napisales tutaj swojemu psychiatrze, tak byloby najlepiej. Albo wydrukuj swoje posty i mu daj. Ja kiedys tak zrobilem jak bylem w krytycznym stanie to mi wypisal skierowanie do szpitala bez slowa i jeszcze mnie opieprzyl xd. Do szpitala oczywiscie nie poszedlem, zmienilem lekarza, prawidlowo ustawil mi leki i wszystko wrocilo do normy, ze stanu totalnego zombie podnioslem sie prawie w moment i odzyskalem i motywacje i wiare w to, ze bedzie lepiej:) Tego Ci wlasnie zycze, zebys te iskierke w sobie odnalazl:)
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do