Witajcie serdecznie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witajcie serdecznie

przez sunflowerseed 08 sie 2011, 19:26
Witajcie

Pisałam już na tym forum w różnych wątkach, ale nie przyszło mi do głowy, żeby "oficjalnie" się przedstawić, opowiedzieć o sobie i tak dalej. Chyba to trochę nieładnie ;)

Mam 24 lata, obecnie czuję się, jakbym miała minimum 80. Chociaż mam Dziadka w tym wieku i jest On milion razy bardziej energiczny, wesoły i pozytywnie nastawiony do życia, niż ja.

Żaden lekarz oficjalnie nie postawił mi diagnozy "nerwica", ale wielu dawało to do zrozumienia. Ale po kolei...

Wszystko zaczęło się w listopadzie 2009 roku, kiedy pojawiła się u mnie reakcja uczuleniowa na składnik pewnego leku na przeziębienie. Myślałam, że umieram (dosłownie), przez kilka minut byłam blada jak papier, nie potrafiłam ustać o własnych nogach, oblewały mnie lodowate poty, miałam uderzenia gorąca. Lekarze na dyżurze w przychodni podali hydroksyzynę i propranolol. Objawy bardzo się zmniejszyły, potem okazało się, że to właśnie reakcja uczuleniowa. Po kilku tygodniach pojawiły się, jak ja to nazywam, epizody depresyjne, najpierw jeden dzień, później kilka totalnego przerażenia, tkwienia w pustce, głębokim dole... Bez żadnego powodu! Siedziałam przy komuterze, pisałam semestralną pracę na studia, szło mi świetnie i nagle... bum. Do dziś nie znam powodu. To przeszło, ale zaczęło się drżenie rąk, często poczucie przerażenia, zawroty i bóle głowy.

Odwiedzeni przeze mnie lekarze to: internista, neurolog, kardiolog. WYkonywane badania: kilka razy morfologia krwi, echo serca, doppler tętnic szyjnych, rezonans magnetyczny głowy 2x. Wszystkie wyniki bardzo dobre. Objawy: bóle głowy, poczucie niestabilności (to nie typowe zawroty, ale tak utrudnia to normalne funkcjonowanie, że szok), uciski w głowie za oczami, w okolicach oczodołów, drętwienia rąk i nóg, mrowienia. Wg lekarzy jestem zdrowa (ostatnia morfologia wykonana trzy tygodnie temu: OB 6,wg mnie za wysokie, wg lekarza super. wychodzi leciutka anemia). Co pół roku chodzę na kontrolę do pani neurolog, która, moim zdaniem, jest najwspanialszym lekarzem na świecie. Zawsze razem ze mną na wizytę czeka mnóstwo ludzi, każdemu poświęca tyle czasu, ile trzeba, jest serdeczna, naprawdę zainteresowana każdym przypadkiem.

W sierpniu zeszłego roku pojechałam na dyżur do szpitala, bo od kilku tygodni czułam kłucie w głowie. Pani neurolog w szpitalu po badaniu potwierdziła, że wszystko ze mną w porządku, tylko, że jestem cały czas potwornie spięta. Zapytała, czy jestem pod opieką neurologa - potwierdziłam i podałam nazwisko mojej pani neurolog. Uśmiechnęła się i stwierdziła, że jestem pod najleszą opieką, jaka tylko istnieje.

W zeszłym roku moja neurolog wręczyła mi skierowanie na rezonans, chociaż wg niej był całkowicie niepotrzeby. Zapisałam się w marcu na wrzesień, uznałam, że oczywiście do września albo oszaleję, albo umrę. Poszłam więc prywatnie. Drugi raz - już z nfz - we wspomnianym wrześniu, było to badanie z kontrastem. Obydwa wyszły świetnie.

Przechodząc do meritum - obecnie czuję się kiepsko. Płaczę bez powodu, często jestem przerażona, boli mnie głowa i męczy to potworne poczucie niestabilności. Tym, co dolega mi na pewno, jest skrzywienie kręgosłupa i napięcie mięśni przy odcinku szyjnym. Lekarz, który wykonywał mi masaż tego odcinka, stwierdził nawet, że zauważa już zmiany w tkankach... Mało się ruszam, prowadzę typowo siedziący tryb życia, pracuję przy komputerze, staram się też pisac pracę magisterską, ale idzie mi średnio. Dodam jeszcze jedną straszną rzecz - w ciągu półtora roku przytyłam 20 kg... są momenty, kiedy totalnie nie mam apetytu, jest mi niedobrze i kręci mi sie w głowie. Więc kiedy apetyt wraca tak się cieszę, że znowu jest wszystko ok, że pożeram, dosłownie, co się da. I tak z 60 kg przeszłam do 80... wstyd :(

Zawsze byłam bardzo energiczna, wesoła, byłam duszą towarzystwa. Miałam mnóstwo znajomych, ciągle coś się wokół mnie działo. Teraz patrzę na znajomych, widzę, jak podróżują, cieszą się życiem. A ja męczę się chorując na guza mózgu, stwardnienie rozsiane i wszelkie schorzenia związane z głową. Doceniem momencty, kiedy mam chęc czytać książkę, słuchać muzyki i nie mam ataków lęku ani smutku.

Mam wspaniałych Rodziców, ale nie mam sumienia opowiadać Im ciągle, jak źle się czuję, widzę, że bardzo się martwią.

Nie wiem, czy ktoś w ogóle będzie miał chęć czytać to wszystko... Ale w sumie pierwszy raz to wszystko wyrzucilam z siebie :) oczywiście nie muszę dodawać, że nigdy w życiu nie bylam u psychiatry, ani nawet u psychologa. Może to błąd.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
16 lut 2010, 20:09

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do