Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez wiecznie_walczacy 29 cze 2011, 22:05
Witam. Mam na imię Artur. Właściwie to można powiedzieć, że zmarnowałem swoje skromne 23 lata życia. Mimo iż wychowałem się w zdrowej rodzinie i nie mam większych problemów z edukacją (można powiedzieć, że jest dobrze) to jednak okazało się, że jest ze mnie społeczne zero. Kończę uczelnię, nie mam żadnych dobrych znajomych. Wstydzę się (albo nawet boję) działać społecznie i ogólnie mam paskudne humory. Nawet znajomości internetowe są wyjątkowo krótkie, wyglądają tak jak bym nic nie miał do powiedzenia. Tak sobie dalej trwam, marnując życie. Od 10 lat nie mam żadnej paczki znajomych ani kogokolwiek z kim mógłbym się widywać w wolnym czasie. Wszystko formalne, nijakie. Teraz kończę studia i nawet nie będzie formalnego.. nic nie będzie. Żeby tego było mało to na skutek całości "zacofania" aż boję się coś zmienić, bo nie wiem jak, wstyd mi, że tyle przegapiłem i chyba już nic z tego nie będzie. Do tego kilka porażek osobistych, tragedia. Zastanawiam się co tu robię, przecież to nie pierwsze forum na którym piszę, ale cóż.. Wszędzie tak samo, może tu inaczej? Złudne nadzieje, ale to moja wina..
Posty
21
Dołączył(a)
29 cze 2011, 21:27
Lokalizacja
Śląsk

Witam

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 cze 2011, 22:09
Witaj na forum wiecznie_walczacy ! :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Witam

przez gravity_heart 30 cze 2011, 13:01
wiecznie_walczacy napisał(a):Witam. Mam na imię Artur. Właściwie to można powiedzieć, że zmarnowałem swoje skromne 23 lata życia. Mimo iż wychowałem się w zdrowej rodzinie i nie mam większych problemów z edukacją (można powiedzieć, że jest dobrze) to jednak okazało się, że jest ze mnie społeczne zero. Kończę uczelnię, nie mam żadnych dobrych znajomych. Wstydzę się (albo nawet boję) działać społecznie i ogólnie mam paskudne humory. Nawet znajomości internetowe są wyjątkowo krótkie, wyglądają tak jak bym nic nie miał do powiedzenia. Tak sobie dalej trwam, marnując życie. Od 10 lat nie mam żadnej paczki znajomych ani kogokolwiek z kim mógłbym się widywać w wolnym czasie. Wszystko formalne, nijakie. Teraz kończę studia i nawet nie będzie formalnego.. nic nie będzie. Żeby tego było mało to na skutek całości "zacofania" aż boję się coś zmienić, bo nie wiem jak, wstyd mi, że tyle przegapiłem i chyba już nic z tego nie będzie. Do tego kilka porażek osobistych, tragedia. Zastanawiam się co tu robię, przecież to nie pierwsze forum na którym piszę, ale cóż.. Wszędzie tak samo, może tu inaczej? Złudne nadzieje, ale to moja wina..


Witaj ;) każda chwila jest dobra, aby poznawać nowem osoby, niezależnie od tego, ile mamy lat :) spróbuj poszukać ludzi, którzy mają podobne zainteresowania, jak Ty, a wtedy tematy będą się same nasuwać ;)
a tak w ogóle, to próbowałeś porozmawiać o tym z psychologiem/psychiatrą?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 cze 2011, 22:04
Lokalizacja
Katowice/Bielsko-Biała

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

przez lubawa 30 cze 2011, 14:33
Hey :D. Masz dopiero 23 lata, jeszcze całe życie przed Tobą. :yeah: Wiem, że łatwo się mówi, a gorzej zrobić coś ze sobą ale trzymam kciuki ;) Zresztą jak napisałeś, kończysz studia, zapewne podejmiesz pracę - poznasz kogoś nowego. A koła zainteresowań? Jeśli się postarasz spotkasz ludzi z podobną pasją tylko musisz tego chcieć ;)

Heh mam dziś pierwszy raz od bardzo dawna dobry humor i powiem Ci, że grunt to się nie poddawać :mrgreen:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 cze 2011, 23:51

Witam

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 30 cze 2011, 16:26
Witaj,

Przeciętna długość życia mężczyzn to nieco powyżej 70 lat. Według optymistycznych prognoz to nawet do 80 lat. Więc jak na razie to zmarnowałeś zaledwie 1/3 swojego życia. Nie pojmuję jak można zmarnowanym nazwać okres niemowlęcy i wczesnodziecięcy, tj. 0-7 lat - kiedy tak naprawdę miałeś nikły wpływ na swoje życie.

Konsultowałeś się w sprawie swojej fobii społecznej z psychiatrą?
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Witam

przez wiecznie_walczacy 30 cze 2011, 17:27
Niestety nie konsultuję się z lekarzami. Tutaj jest problem bo w domu nikt nie popiera takich rozwiązań. Już narzekają na mnie, nie chcę by lekarz ich w tym utwierdził. Dyskretne spotkania z lekarzem też nie wchodzą w grę, bo praktycznie mało gdzie wychodzę, więc to by było jasne, tak samo z farmakologią.

Co do fobii społecznej to wątpliwa sprawa. Na uczelni jest wszystko wydaje mi się w porządku, ale jednak poza uczelnią boję się angażować w cokolwiek. Prędzej coś w kierunku osobowości unikającej, depresji itp. Nie boję się ludzi jako takich, nie trzęsę się ani nic, gorzej już z adaptacją do działań społecznych. Mam poczucie, że nic nie wiem o tym, pustka w głowie.. i rezygnuję, żeby nie stawiać się w trudnej sytuacji. Oczywiście ryzykowałem, ale to dla mnie się źle kończyło, mnóstwo stresu, przykre konsekwencje i bezustanne napięcie nawet po zdarzeniu siedząc w domu.

Nie wydaje się być ciekawą osobą. Wszyscy traktują mnie formalnie, nawet jak tego nie chcę. Jak już jakoś z kimś się bliżej zapoznam to ten mój formalizm sprawia że ta osoba odczuwa do mnie dystans nie do pokonania. Relacje się rozluźniają. Jeśli np staram się rozluźnić to powstają głupoty, niezrozumiałe zachowanie dla innych. Wewnątrz wtedy nie jestem spokojny, jak zauważę, że coś jest nie tak to się wycofuję gwałtownie i daję spokój pozostałym.
Posty
21
Dołączył(a)
29 cze 2011, 21:27
Lokalizacja
Śląsk

Witam

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 30 cze 2011, 17:34
Gdybyś bał się "ludzi jako takich" byłaby to antropofobia. Fobia społeczna dotyczy relacji interpersonalnych i sytuacji społecznych. Np. osoby dotknięte Zespołem Aspergera lub o cechach osobowości anankastycznej czują się jak ryba w wodzie w sytuacjach formalnych natomiast w przypadku kontaktów towarzyskich i rozmowy nieformalnej jest tak zwana dupa blada. Oczywiście nie twierdzę, że cierpisz na cokolwiek z wyżej wymienionych. To tylko przykład.

-- 30 cze 2011, 17:40 --

W każdym razie polecam lekturę, a nuż zabrzmi znajomo:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowość_anankastyczna
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Witam

przez wiecznie_walczacy 30 cze 2011, 17:47
Po powierzchniowym przejrzeniu obu zagadnień nie wydaje mi się bym cierpiał na któreś z nich. Osobowość anankastyczna całkowicie odpada, Zespół Aspengera raczej też bo w pełni spełniam tylko jedno kryterium, a resztę tylko w połowie bądź mniej. Wydaje mi się, że wielu by miało taki rozkład.
Posty
21
Dołączył(a)
29 cze 2011, 21:27
Lokalizacja
Śląsk

Witam

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 30 cze 2011, 17:52
To może zmiksowane elementy osobowości unikającej i schizoidalnej?

Osobowość schizoidalna – ten typ osobowości cechuje się tendencją do izolowania się, niewytwarzania silnych związków oraz wycofywania się z kontaktów emocjonalnych i społecznych, uznawania ich za niepotrzebne.

Kryteria diagnostyczne DSM-IV
- brak ochoty na zawieranie bliskich związków oraz czerpanie z nich przyjemności, wliczając w to bycie członkiem rodziny
- niemal ciągłe wybieranie zajęć samotniczych
- małe – o ile jakiekolwiek – zainteresowanie doświadczeniami erotycznymi z innymi ludźmi
- czerpanie przyjemności z niewielu – o ile jakichkolwiek – rodzajów zajęć
- brak bliskich przyjaciół lub powierników innych niż bezpośredni krewni
- wrażenie bycia obojętnym na pochwały czy krytyki wygłaszane przez innych
- okazywanie chłodu emocjonalnego, dystansu lub spłaszczonej uczuciowości
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Witam

przez wiecznie_walczacy 30 cze 2011, 18:04
Nie, nie w tym kierunku. To coś w rodzaju nerwicy, niepokoju gdy wkraczam w obszary społeczne na których się nie znam, wstyd że tyle przegapiłem. Nie wiem jak się za to zabrać, boję się tego, że ktoś by mi mógł zazdrościć np dziewczyny. Kłopotliwe by było dla mnie to, że ktoś by się dowiedział ze znajomych, że takową mam. Ogromny niepokój by we mnie wzbudzało pójście do klubu z własnej inicjatywy, ale gdyby ktoś mnie zmusił z jakiegoś konkretnego powodu to bez problemu. Oczywiście ten powód nie mógł by być czymś w stylu wykazywania słabości bo wtedy tracę grunt i pewność siebie.

Teraz jest dodatkowy problem, bo skoro tak robiłem przez szmat czasu, to na wstępie skreślam takie pomysły czując się zacofanym. To też prawda, już nie jedna osoba się zdziwiła jak spróbowałem za namową kogoś. Wszystko się rozpada, ja się dołuję i w efekcie znowu dom. Nawet nachodzą mnie myśli by na wstępie nowo poznanym osobom dać znać, że ze mną nie ma sensu się znać (poza obszarem neutralnym). To oczywiście błąd, ale z drugiej strony prawda. Mam do wyboru odmawianie, kompromitację, albo powiedzieć o co ze mną chodzi co stawia rozmówcę w trudnej sytuacji bo nie wie jak mi pomóc.
Posty
21
Dołączył(a)
29 cze 2011, 21:27
Lokalizacja
Śląsk

Witam

przez Infamis 30 cze 2011, 21:06
wiecznie_walczacy, witaj.
Poznaj swego wroga - jak mawia przysłowie. Zapewniam Cię, że nikt nie idzie do lekarza z przyjemnością ale spróbuj przynajmniej uzyskać profesjonalną diagnozę. I nie mów mi, że w wieku 23 lat, kończąc studia nie wyrwiesz się dyskretnie na jedną wizytę u specjalisty.
Infamis
Offline

Witam

przez wiecznie_walczacy 30 cze 2011, 21:10
Co takiego daje jedna wizyta poza lekami do wykupienia?
Posty
21
Dołączył(a)
29 cze 2011, 21:27
Lokalizacja
Śląsk

Witam

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 30 cze 2011, 21:11
Profesjonalną diagnozę vel. zaszufladkowanie, kwadrans w porywach do 0.5h rozmowy i receptę. Liczyłeś na... cud?
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Witam

przez Infamis 30 cze 2011, 21:14
wiecznie_walczacy napisał(a):Co takiego daje jedna wizyta poza lekami do wykupienia?

A co daje tkwienie w takiej sytuacji ?
Mad_Scientist dobrze gada - cudu nie będzie ale wykonasz pierwszy krok.
Infamis
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: kofel i 8 gości

Przeskocz do