Nowy na forum

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Nowy na forum

przez reeaver 22 maja 2011, 21:40
Witam,

Nazywam się Łukasz, mam 28 lat i... od kilku tygodni zmagam się z samym sobą i swoimi myślami.

Nie wiem czy dobrze trafiłem, ale przez cały ten czas szukałem w Internecie przypadków podobnych do mojego i przedzierając się przez liczne posty z problemami starałem się odpowiedzieć na pytanie, co dolega mi.
Tak właśnie trafiłem do Was. Przeczytałem problemy kilku osób i z przykrością zauważyłem że jest ich tak dużo, że mam małe wyrzuty sumienia, że swoimi błahostkami zawracam głowę ludziom którzy mogliby pomóc wszystkim bardziej potrzebującym. Jeśli jednak, znajdzie się ktoś kto będzie potrafił wspomóc mnie dobrym słowem, dlaczego miałbym nie spróbować.

Nie wiem czy cierpię na depresję, czy może to dłuższa "awaria" mojego umysłu. Być może to pierwsze objawy schizofrenii? Nic mnie nie cieszy, chodzę smutny całymi dniami (czym sprawiam przykrość rodzinie i znajomym), nic nie sprawia mi radości, nic nie cieszy mnie w życiu. Wiem, że ludzie mają większe problemy, poważne problemy... a mimo wszystko nie mogę się podnieść.

Mój problem jest z pewnością związany z pracą.

Mieszkam w małym miasteczku, w którym do tej pory pracowałem jako urzędnik państwowy. Choć dla wielu zabrzmi to dziwnie, praca sprawiała mi niesamowitą satysfakcję.
W pracy byłem bardzo doceniany, bardzo lubiany i gdy odchodziłem zostałem bardzo mile pożegnany przez współpracowników.

Pół roku temu za namową znajomego zmieniłem pracę na bardziej prestiżową i teraz pracuję w prężnie rozwijającej się firmie z zagranicznym kapitałem.
Mam dostęp do najnowszych technologii i możliwość stałego rozwoju. Dostałem też większą pensję.
Ale... mimo iż nie mam stresu w pracy, poznałem nowych ludzi nie czuję się dobrze.
Codziennie wstając rano czuję się źle że muszę jechać do pracy. W pracy myślę o tym żeby już z niej wyjść, a po pracy jestem zdołowany że jutro znowu będę do niej jechał.

Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nikt mnie w pracy nie bije, nie krzyczy, nie ma stresu, mam możliwość rozwoju i większą pensję, tak więc poza dojazdami które zajmują mi około 2h (do poprzedniej pracy miałem 5 min drogi) wszystko jest super. Czemu więc tak bardzo ciężko mi jest? Ciągle myślę o powrocie do poprzedniej pracy (być może zdarzy się taka możliwość za 2 miesiące, gdyż jeden z moich danych kolegów odchodzi)

Dlaczego, mimo iż wiem, że robię źle, chcę tam wrócić? Dlaczego dążę do miejsca w którym nie ma możliwości rozwoju, gdzie pensja jest mniejsza i gdzie będę pracował na zwykłym szarym stanowisku, zamiast na miejscu w którym pracuję teraz na moim angielsko języcznym stanowisku. Jak mam przekonać sam siebie że robię źle, jak mam odtruć się z mojej tęsknoty za tym małomiejskim klimatem.
Do tej pory cięzko się uczyłem, aby pracować w takim miejscu jak teraz, robiłem wszystko żeby się wybić... a gdy dostałem szansę nie mogę jej przyjąć. Pracuję już tu około 1 roku... i ciągle jestem niezadowolony i codziennie, od 300 dni myślę o powrocie, o tym że zrobiłem źle.

Wspomniałem o swojej schizofrenii. Polega ona na tym, że mój rozsądek podpowiada mi, że powinienem zostać tu gdzie jestem. Pracować na prestiżowym stanowisku, móc chwalić się znajomym że pracuje tu i tu...
Ale moja druga połowa po chwili mowi mi, wroc. Wroć do urzędu!

Czy to nie jest bez sensu? Zdaję sobię sprawę z tego, że mój problem jej błachy w porównaniu do problemów poruszanych na forum, jednak tak strasznie mi źle.
Czy jest ktoś kto cofnąłby się z rozwoju, wybrał gorsze pieniądze? Został w małym miasteczku, zamiast przenieśc się do większego miasta z większymi możliwosciami?

Nie mogę sobie porawdzić.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 maja 2011, 21:38

Nowy na forum

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 maja 2011, 22:52
reeaver, Witaj na forum! :D

Domyślam się,że pojęcie schizofrenii....to z niewiedzy zastosowałeś ;)
Myślę,że masz konflikt wewnętrzny, który Cię zjada od środka.
Coś Cię trzyma przy tej pracy, pomimo,że chodzisz do niej niechętnie. Nawet sam sobie odpowiedziałeś na pytanie co Cię w niej trzyma.
Sam musisz zadecydować.Nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.
Myślisz,że gdybyś wrócił do poprzedniej pracy byłbyś ozdrowiony?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nowy na forum

przez reeaver 22 maja 2011, 23:02
Dobrze to ujęłaś Moniko. Mam konflikt wewnętrzny, który zjada mnie od środka. Dokładnie tak mam.

Nie wiem właśnie czy byłbym ozdrowiony po powrocie.
Może gryzłoby mnie wtedy to, ze zrezygnowałem z takiej szansy jaka daje mi ta praca? Moze zaczeloby mi brakowac pieniędzy?

Czuję lęk przed wyjazdem do duzego miasta. Wiem, ze moja obecna wiedza pozwoliłaby mi pracowac dla duzej firmy, zarabiac duze pieniądze.
Ale ja wolę siedzieć w małym miasteczku i marnować potencjał.

Wszyscy do okoła wybralimy rozwój, duze miasto z ciekawymi perspektywami. A ja się tego wszystkiego boję.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 maja 2011, 21:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nowy na forum

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 22 maja 2011, 23:07
reeaver,
Ale wygląda na to ,że to nie tylko strach. Po prostu się tam nie spełniasz, może nie odnajdujesz. Nie sprawia Ci to takiej satysfakcji jakbyś oczekiwał. Nie wszyscy są przecież stworzeni do życia w dużym mieście i do pracowania w korporacjach. Może jednak lepiej posłuchać serca?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Nowy na forum

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 maja 2011, 23:12
reeaver, I co? to,że się boisz traktujesz jako swoją wadę? skazę?Masz prawo się bać. Widocznie potrzebujesz czegoś innego. Tak jak napisała Wiola.
Po co robić coś....co nie daje Tobie satysfakcji. Uprawiasz gwałt na samym sobie! ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nowy na forum

Avatar użytkownika
przez marcja 22 maja 2011, 23:13
Nie dla wszystkich pieniadze i kariera sa najwazniejsze i sa ludzie, ktorzy jak to piszesz "cofaja sie w rozwoju" z wlasnej woli. I ja tak wlasnie zrobilam - pracowalam w dobrej firmie z z fajnymi zarobkami a teraz z wlasnej woli przenioslam sie do innej pracy z gorsza pensja;) I mam gdzies, ze ktos moze to uznac, za cofanie w rozwoju. To ja mam sie czuc szczesliwa, a innym nic do tego:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Nowy na forum

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 maja 2011, 23:14
marcja, :great: :great: :great:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nowy na forum

Avatar użytkownika
przez angie69 26 maja 2011, 23:15
marcja napisał(a):Nie dla wszystkich pieniadze i kariera sa najwazniejsze i sa ludzie, ktorzy jak to piszesz "cofaja sie w rozwoju" z wlasnej woli. I ja tak wlasnie zrobilam - pracowalam w dobrej firmie z z fajnymi zarobkami a teraz z wlasnej woli przenioslam sie do innej pracy z gorsza pensja;) I mam gdzies, ze ktos moze to uznac, za cofanie w rozwoju. To ja mam sie czuc szczesliwa, a innym nic do tego:)


:great: Zgadzam sie z tym co napisała marcja.
Ja szukałam pracy na umowe zeby liczyły mi sie lata pracy bo troche mi brakuje.Znalazłam super prace w hotelu do pracy miałam 5 minut myslałam-ale super trafiłam/wczesniej pracowałam jako niania bardzo lubiałam byc z dziecmi/dostałam umowe na rok ale nie byłam zadowolona.W pracy stresy ale jakos z tym dawałam sobie rade.Ja zastanawiałam sie dosc długo czy nie zwolnic sie do pracy chodziłam niechetnie kiedy było dobrze ja mówiłam sobie ze to bład rezygnowac z takiej pracy a pózniej ze sie zwolnie i mineło pare miesięcy jak ja miałam takie chustawki:zwolnie sie nie zwolnie bałam sie podjac decyzji co chwile zmieniałam zdanie.Kiedy miałam juz dosc i powiedziałam zwolnie sie nie czekajac dałam wypowiedzenie.Teraz jestem niania małej 1.5 rocznej Zuzi jestem szczesliwa bo wrescie robie to co lubie podpisałam umowe z rodzicami i tez licza mi sie lata pracy.Zarabiam mniej ale nie załuje mojej decyzji która podjełam.Kolezanki z pracy mówiły mi ze jestem niepowazna ze zwalniam sie z takiej pracy i chce bawic dziecko.Mnie to nie interesuje co sobie mysla i ze cos ze mna nie tak...niech sobie gadaja

Pozdrawiam cieplutko
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 08:29

Nowy na forum

przez paradoksy 27 maja 2011, 07:56
ja z własnego doświadczenia wiem, że jak jak już czuję meganiechęć do pracy, rzygać mi się chce na samą myśl, że mam do niej iść :mrgreen: ... to zawsze z niej rezygnuję.
bo nie czuję satysfakcji, czuję się źle, z dnia na dzień pogarsza się mój stan. wtedy pracuję mniej wydajniej, ekipa to widzi, wszystko zaczyna wkurwiać, nawet błachostki............
imho nie ma się co męczyć.
widocznie po prostu nie odpowiada Ci ta praca i tyle.
zrób coś dla siebie -zadecyduj co dalej. nie bierz pod uwagę pieniędzy tylko własne szczęście i poczucie wartości.
powodzenia!
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do