witam wszystkich

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

witam wszystkich

Avatar użytkownika
przez liliannna 02 maja 2011, 13:50
Witam, jestem Lily i mam 18 lat.
Od roku leczę się na depresję i nerwice(?). Niby mało, ale leczyć zaczęłam się chyba dopiero w tym najbardziej krytycznym momencie. Aktualnie faszeruje się Mozarinem, Depakine i Miansec'iem. Właściwie nie wiem czy mi to pomaga.
Powód dla którego założyłam tu konto nie jest pewnie zbyt odkrywczy. Po prostu nie ma w moim otoczeniu osób, które by mnie i moją chorobę rozumiały i akceptowały. Totalny brak wsparcia, cóż.
Ostatnio mam szczególnie gorszy moment (główny powód - moje "wspaniałe" liceum)

Mam nadzieję znajdę tu jakieś wsparcie, czy powód by inaczej spojrzeć na świat. :)

pozdrawiam wszystkich forumowiczów. :))
"when I grow up...
I want to be a forester,
run through the moss on high heels..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 maja 2011, 13:03
Lokalizacja
bydgoszcz

witam wszystkich

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 maja 2011, 13:53
liliannna, Witaj :)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

witam wszystkich

Avatar użytkownika
przez Natalia123 02 maja 2011, 16:53
Cześć, też jestem tu nowa :)

Piszesz, że Twoja szkoła jest powodem rozbicia psychicznego. Radzę ja zmienić. Może to radykalne ale na pewno dłuższe wystawianie się na taki stresor może jedynie pogorszyć Twoje samopoczucie. Zmiana środowiska może Ci pomóc w ogólnym leczeniu i w polepszeniu Twojego stanu psychicznego.

Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

witam wszystkich

przez buu 02 maja 2011, 16:56
Natalia123 napisał(a):Cześć, też jestem tu nowa :)

Piszesz, że Twoja szkoła jest powodem rozbicia psychicznego. Radzę ja zmienić. Może to radykalne ale na pewno dłuższe wystawianie się na taki stresor może jedynie pogorszyć Twoje samopoczucie. Zmiana środowiska może Ci pomóc w ogólnym leczeniu i w polepszeniu Twojego stanu psychicznego.

Pozdrawiam :)

Albo pogorszyć, nowe miejsce, stres.. Zwłaszcza w nie zbyt dobrym momencie.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

witam wszystkich

Avatar użytkownika
przez Natalia123 02 maja 2011, 17:01
buu napisał(a):Albo pogorszyć, nowe miejsce, stres.. Zwłaszcza w nie zbyt dobrym momencie.



Jeśli jest w tej chwili źle to nowe miejsce może właśnie pomóc. Stres jest i teraz. Nie można od razu nastawiać się na "nie", układać czarne scenariusze. Znam wiele osób z bardzo silną nerwicą, które po zmianie środowiska zupełnie wyzdrowiały a w tej chwili cieszą się życiem i obecnością ludzi, którzy są im życzliwi :)
Nie można pozwolić by lęk wpychał nas do mysiej dziury i nie pozwalał na zmiany na lepsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

witam wszystkich

przez buu 02 maja 2011, 17:12
Natalia123, nie mówię, że zmiana jest zła. Ciągle zachodzą jakieś zmiany. Ja akurat zmieniałam szkołę i było jeszcze gorzej, co nie znaczy, że dla kogoś innego nie byłoby to korzystne. Później takie zmiany zmieniły się w formę ucieczki 'bo gdzieś indziej na pewno jest lepiej'. Mi później radzono by wrócić to starego środowiska bo tylko tam będę mogła się zmierzyć z problemem. Każdy ma inną historię i trzeba to dokładnie przeanalizować, zastanowić się jakie są możliwości, zastanowić się nad ew skutkami, najlepiej z terapeutą. Albo coś pomoże, albo nie. Z jednym się zgodzę, że trzeba próbować, bo jeśli nie będziemy próbować niczego nie zmienimy. Na lepsze czy gorsze to się okaże.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

witam wszystkich

Avatar użytkownika
przez Natalia123 02 maja 2011, 17:34
buu napisał(a):[b] Każdy ma inną historię i trzeba to dokładnie przeanalizować, zastanowić się jakie są możliwości, zastanowić się nad ew skutkami, najlepiej z terapeutą.


To jasne. Nie można jednak przewidzieć "jak to będzie", trzeba zatem w pewnym sensie zaryzykować. Nie chodzi o wyrobienie sobie nawyku uciekania, tylko o pewną asertywność, umiejętność powiedzenia "stop" gdy jest źle. I próby zmiany tego na lepsze :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

witam wszystkich

Avatar użytkownika
przez liliannna 02 maja 2011, 17:41
wiem, że zmiana zrobiłaby mi na dobre, bo strasznie tego potrzebuję. mam dosyć mojego mieszkania, tych samych ludzi, miejsc i czynności. ale szkoły nie zmienię bo już mi się nie opłaca. za rok o tej porze będę pisać maturę. na studia wyjeżdżam do stolicy... a poza tym w innej szkole też nie miałabym siły się motywować, do tego musiałabym wszystkich poznawać od nowa.

może to rzeczywiście swojego rodzaju ucieczka, bo tak jak napisałaś buu, "gdzieś indziej na pewno jest lepiej". tak czy owak odliczam już dni, do tej ucieczki. uwolnienia się od pierwotnej przyczyny moich problemów, jaką jest mój płodziciel (bo na miano ojca nie zasługuje).

anyway, dzięki za zainteresowanie :smile:
"when I grow up...
I want to be a forester,
run through the moss on high heels..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 maja 2011, 13:03
Lokalizacja
bydgoszcz

witam wszystkich

przez Drewniany 02 maja 2011, 17:50
Witam rówieśniczkę :smile: .
Ja miałem straszne gimnazjum, za to liceum dużo lepsze. Co prawda od pewnego czasu i tak mam wszystkich dość, ale przynajmniej nikt się mnie nie czepia.
NN, zaburzenia anankastyczne.
Pomóż! Nie bądź obojętny!
http://pajacyk.pl http://www.polskieserce.pl
Offline
Posty
129
Dołączył(a)
05 kwi 2011, 11:48

witam wszystkich

przez buu 02 maja 2011, 18:59
liliannna, rozumiem Cię doskonale. Moim zdaniem faktycznie na takim etapie nie ma to sensu, przeniesienie wbrew pozorom nie jest takie łatwe, jeszcze do klasy maturalnej. Wierze, że dasz sobie radę. Masz konkretne plany. I jak widać szkoła nie jest jedyną przyczyną, która ciągnie Cię do zmian. Ja też po cichutku odliczam i czuje, że jeszcze mam w sobie jakieś ostatki nadziei, że uda się coś zmienić na lepsze ;)
Korzystasz z jakiejś terapii, czy tylko bierzesz leki?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

witam wszystkich

Avatar użytkownika
przez liliannna 02 maja 2011, 19:32
Ostatki nadziei to lepsze niż jej kompletny brak, więc i ja wierzę, że dasz radę zmienić to, co chcesz. :smile:

aktualnie tylko biorę leki. moja psycholog tak naprawdę wcale mi nie pomagała. mogłam się jej co najwyżej wyżalić. nie wiem jak powinna wyglądać terapia ale chyba nie tak. nie potrafię znaleźć odpowiedniej osoby.
"when I grow up...
I want to be a forester,
run through the moss on high heels..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 maja 2011, 13:03
Lokalizacja
bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do