witam..

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

witam..

Avatar użytkownika
przez bretta 13 mar 2011, 02:00
Tak, chyba tak wypada zacząć. Z jednej strony nie chce pisać zbyt wiele o sobie, nie chce się sobą 'dzielić', chociaż może lepiej byłoby tu powiedzieć że nie umiem tego robić. Wole stać z boku, uśmiechać się, tłamsić wszystko a w środku zatracać się, tracąc ochotę na cokolwiek, zadając milion pytań, mając oczekiwania tak nierealne a zarazem banalne...
Moje problemy wydają się być tak idiotyczne i wręcz stworzone tylko w mojej głowie. Gorzej jak czasem coś wymyka się spod kontroli i zaczyna być prawdziwym życiem.
Przez dwa lata się leczyłam. Najpierw lekko na nerwicę, lekarka stwierdziła nerwicę konwulsyjną (histeryczną), aczkolwiek nie byłabym do końca pewna jej osądowi bo praktycznie w ogóle ze mną nie porozmawiała przed postawieniem diagnozy. W każdym razie wtedy po prostu miałam duże problemy ze stresem. Zaczynałam się hiperwentylować, często w sytuacjach zupełnie banalnych, ale to było poza mną. Z tym miałam stale problem, leki troszkę złagodziły objawy, ale potem, rok temu przeszłam coś co było dla mnie bardzo traumatyczne, zmieniłam lekarza, wpadłam w duże problemy żywieniowe i ogólnie byłam wrakiem. Przestałam chodzić na studia, rozmawiać z ludźmi, przestałam żyć. Nie chciałam żyć. Troszkę się z tego wygrzebałam, lekarz i za pewne leki mi pomogły, chodziłam do terapeuty i wszystko wydawało mi się, że jest już dobrze. Że dałam radę. Poszłam na nowe studia, zaczęłam od nowa ale demony przeszłości powróciły. I w zasadzie wszyscy uważają, że jest dobrze, kreuje się na osobę z którą jest naprawdę dobrze, ale czasami wieczorami, leże i mam ochotę płakać, ale nawet nie umiem. Jakbym wypłakała już wszystkie łzy. Taka jestem jak z kamienia. Jakbym zupełnie przestała czuć. Przynajmniej tego co dobre. Bo czasami czuje strach, czasami jestem smutna ale w zasadzie, siedzę sama ze sobą, nie chcą się odezwać do nikogo żeby mu przypadkiem nie zepsuć dnia moimi bzdurami... A z lekarzem 'straciłam kontakt' w czerwcu, przestałam mu ufać, wtedy też przestałam brać leki, teraz tylko coś doraźnie jak mam jakiś atak duszności;
Czego od Was oczekuje? Chyba tylko świadomości, że jesteście, że może będę miała się do kogo odezwać.
Ostatnio edytowano 13 mar 2011, 02:09 przez bretta, łącznie edytowano 1 raz
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

witam..

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 mar 2011, 02:03
bretta, witaj :smile:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

witam..

przez buu 13 mar 2011, 02:23
witaj, mam nadzieje, że Twoje oczekiwania się spełnią ;)
czytając Twoją wypowiedź poczułam chęć napisania, może to dlatego, że przypominasz mi siebie
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

witam..

Avatar użytkownika
przez bretta 13 mar 2011, 02:35
buu, bo czasami jest właśnie ta straszna potrzeba 'bycia' z kimś kto zrozumie...

i nie dodałam. Ja też zawsze mogę posłuchać, w tym chyba jestem całkiem dobra.
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do